Zabił dziecko i konkubinę, a krwią pisał po ścianach. Wstrząsające fakty dotyczące tragedii w Bolesławcu [WIDEO]

Do tej niepojętej dla ludzi o zdrowych zmysłach zbrodni doszło w leżącym w województwie dolnośląskim Bolesławcu. Mężczyzna najpierw zaatakował przy użyciu ostrego narzędzia swojego 3,5-letniego syna, którego potem wyrzucił przez okno, a następnie zabił matkę dziecka Wiolettę, z którą żył w konkubinacie. Teraz na światło dzienne wychodzą nowe wstrząsające fakty dotyczące tej tragedii.

 

Te makabryczne sceny miały miejsce w jednym z bloków przy ulicy Kilińskiego w Bolesławcu. Rozegrały się one w piątek, około godz. 4 nad ranem. Sprawca dokonał krwawego ataku na 3,5-letnim Filipie, a następnie wyrzucił go przez znajdujące się na drugim piętrze okno bloku. Chłopiec miał wtedy jeszcze żyć, niestety jednak nie udało się go uratować i zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.

 

– W trakcie domowej awantury 32-letni Sebastian R. przy użyciu noża zaatakował swoją konkubinę oraz ich 3,5-letnie dziecko. Mężczyzna zadawał swoim ofiarom ciosy nożem. W trakcie zdarzenia kobiecie udało się uciec z mieszkania na klatkę schodową, gdzie dalej była atakowana przez sprawcę – przytacza relacje prokuratury stacja Polsat News.

 

Napastnik po dokonaniu zbrodni miał zaatakować jeszcze funkcjonariusza policji nożem na klatce schodowej. W reakcji na to został postrzelony w brzuch, w związku z czym został przetransportowany do szpitala, gdzie przeszedł zabieg.

 

Jak poinformował „Super Express”, zabójca po dokonaniu zabójstwa miał napisać krwią którejś ze swych ofiar napis „Kocham Cię Wioluś” oraz narysować dwa serduszka na jednej ze ścian w mieszkaniu. Na klatce zaś napisał Chrystogram IHS. Mężczyzna po zabiciu swoich najbliższych miał stwierdzić, że była to „misja od Boga”. Według relacji sąsiadków, którzy słysząc przeraźliwe krzyki wyszli z mieszkań, zbrodniarz miał modlić się i krzyczeć, że Bóg kazał mu zabić.

 

 

Zabrać głos w tej sprawie zdecydowali się również członkowie rodziny. W domu, w którym doszło do tragedii miało nie układać się zbyt dobrze, ponieważ zabójca Sebastian R. zażywał narkotyki i nigdzie nie pracować. W rodzinie miało niejednokrotnie być nerwowo, a zamordowana Wioletta miała kilka miesięcy wcześniej poronić swoje kolejne dziecko.

 

32-latek usłyszał zarzut zabójstwa dwóch osób. Przyznał się do winy i został aresztowany na okres trzech miesięcy. Nie potrafi jednak racjonalnie wyjaśnić, dlaczego dopuścił się tak okrutnego czynu.

 

– Sprawca nie jest w stanie racjonalnie wyjaśnić motywów swojego działania. Przyznał, że od dłuższego czasu zażywał metamfetaminę i kilka godzin przed zdarzeniem też zażył tę substancję. Zaprzeczył, by feralnej nocy doszło do awantury z konkubiną – powiedziała w rozmowie z TVN 24 Ewa Łomnicka, prokurator rejonowa w Bolesławcu.

 

Bardzo prawdopodobne, że podczas ataku, mężczyzna był pod wpływem dopalaczy lub innych narkotyków.

 

 

Źródło: „Super Express” ; TVN 24 ; wp.pl ; YouTube/Bolec.info

 

MB

 




Komentarze

Kraj

Świat