Conchita Wurst szokuje! Austriacka drag queen raz na zawsze żegna się z wizerunkiem i pseudonimem „kobiety z brodą”. Zwycięzca Eurowizji 2014 zapowiada premierę kolejnej płyty, którą poprzedza nie tylko nowy singiel, ale i zupełnie inny wygląd.

 

Wieść o tym, że Conchita Wurst raz na dobre kończy z dotychczasowym wizerunkiem, nie jest najświeższa. Mimo iż piosenkarz od kilku miesięcy zapowiadał wielkie zmiany, to dopiero teraz możemy ujrzeć prawdziwą metamorfozę. Na niedawno opublikowanych zdjęciach artysta zaskakiwał nieco innym wyglądem, jednak wciąż dałoby się wyłapać w nim elementy kobiecości. Ostatnie zdjęcia pokazują jednak, że wizerunek „kobietą z brodą” odchodzi na dobre w zapomnienie.

 

Kilka dni temu Conchita Wurst wydała najnowszy singiel pt. „Trash All the Glam”, w którym zapowiada „wyrzucenie do śmieci tego całego splendoru”, jakim był kontrowersyjny, ostentacyjny styl bycia.

 

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

HIT ME @ midnight

Post udostępniony przez Conchita WURST (@conchitawurst)

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

HIT ME – official music video out now! link in bio

Post udostępniony przez Conchita WURST (@conchitawurst)

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Finally available in the US: TRASH ALL THE GLAM link in bio

Post udostępniony przez Conchita WURST (@conchitawurst)

 

Źródło: plejada.pl; Facebook – Conchita Wurst; Instagram – Conchita Wurst
Fot. : EuroVisionary; Instagram – Conchita Wurst
EM

Jak podaje „Nasz Dziennik”, władze Warszawy zdecydowały się podjąć kroki w kierunku ograniczenia lekcji religii w szkołach. Chcą oni zlikwidować przymusowe okienka, z których korzysta młodzież nieuczestnicząca w katechezie dwa razy w tygodniu.

 

Jak informuje tygodnik, warszawska radna Agata Diduszko-Zyglewska w interpelacji domaga się zmiany organizacji katechezy. Jak twierdzi, będzie to idealnym rozwiązaniem problemu w postaci przepełnienia szkół związanego z przygotowaniem na przyjęcie tzw. podwójnego rocznika.

 

– Warszawa zwróci się do dyrektorów szkół, aby tworząc plany tygodniowych zajęć w przyszłym roku szkolnym, zwracali uwagę na umieszczenie zajęć nieobowiązkowych >>po<< lub >>przed<< zajęciami obowiązkowymi. – pisze wiceprezydent stolicy Renata Kaznowska, a następnie przedstawia plan zredukowania lekcji religii do jednej godziny tygodniowo – pisze gazeta.

 

– Dyrektorzy poinformowani zostaną też, że w przypadku trudnych warunków organizacyjnych i lokalowych w szkołach ponadpodstawowych mają możliwość zwrócenia się do kurii obu warszawskich diecezji o wyrażenie zgody na realizację lekcji religii w mniejszym tygodniowym wymiarze godzin – informuje Kaznowska.

 

Jak pisze „ND”, władze stolicy twierdzą także, że symbole religijne powinny być wieszane jedynie w miejscach realizacji zajęć katechezy.

 

Proponowane zmiany nie spodobały się niektórym samorządowcom. – To oburzające – mówi dziennikowi Patryk Górski, warszawski radny z ramienia PiS. Nie podoba mu się, że na walkę z mową nienawiści są pieniądze, a na katechezę już nie. Rozmówca dziennika zapowiada, że niezwłocznie złoży w tej sprawie interpelację.

 

Źródło: fakt.pl
Fot.: pixabay.com
EM

Dokonują się kolejne zmiany na mapie świata. Przywódca jednego z krajów afrykańskich ogłosił zmianę jego nazwy. Ma to być wyraz uczczenia 50-lecia wolności państwa od brytyjskiego panowania.

 

Suazi to jedna z nielicznych pozostających jeszcze na świecie monarchii absolutnych. Decyzja o zmianie nazwy należy więc do króla. Mswati III zasiadł na tronie w wieku 18 lat, a było to w 1986 roku. Ogłosił on teraz, że kraj którego jest włodarzem, zmieni nazwę z Suazi na eSwatini.

 

Kraj ten znajduje się pomiędzy Mozambikiem a RPA. Jest to niezbyt duże państwo. Niepodległość uzyskało w 1968 roku, po ponad 60 latach funkcjonowania pod brytyjskim protektoratem.

 

Przy okazji obchodów 60 rocznicy tamtych wydarzeń, król ogłosił zmianę nazwy. Jak sam powiedział, eSwatini to jedyna nazwa tego kraju, którą można uznać za oryginalną. Oznacza ona „miejsce dla ludu Suazi” w ich języku.

 

– Afrykańskie państwa odzyskując niepodległość wracały do swoich nazw sprzed epoki kolonizacji. Więc od teraz nasze państwo, będzie oficjalnie znane jako Królestwo eSwatini – powiedział Mswati III.

 

Jak zwraca uwagę AFP, nazwa „Suazi” wywołuje irytację części obywateli przypominając im o czasach kolonialnych.

 

Aby wprowadzenie nowej nazwy doszło do skutku, konieczna jest najpierw zmiana konstytucji.

 

 

Źródło: rp.pl

Fot.: Pxhere

 

Jak podaje gazeta telewizjarepublika.pl, jutro Rada Ministrów podejmie decyzję o wysokości minimalnego wynagrodzenia w 2019 roku.

Tuż przed nadzwyczajnym posiedzeniem plenarnym Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego w Gdańsku odbył się briefing prasowy, w którym uczestniczyła obecna minister odziny, pracy i polityki społecznej  Elżbieta Rafalska. Minister zapytano między innymi o spór NSZZ „Solidarność” z rządem w sprawie wysokości płacy minimalnej w 2019 roku.

„15 września mija ustawowy termin, w którym Rada Ministrów musi przyjąć ostateczną wysokość minimalnego wynagrodzenia. Jutro jest Rada Ministrów, więc od decyzji premiera i całej Rady Ministrów zależy wysokość minimalnego wynagrodzenia. Propozycja, która będzie jutro przedstawiana na radzie Ministrów, to jest wspólne stanowisko wcześniejsze, tj. 2220 zł, a minimalna stawka godzinowa – 14,50 zł. Ale ostateczna decyzja premiera i Rady Ministrów – jutro” – mówiła minister.

30 sierpnia 2018 roku w Gdańsku, Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność” obradowała propozycje rządu przedstawione przez minister Rafalską, z upoważnienia premiera Mateusza Morawieckiego. Minister podkreśliła wówczas, że ostatnia propozycja nie jest finalna. Zadeklarowała jednocześnie, że „rząd jest otwarty na propozycje związkowe”.

Po obrasach, związkowcy NSZZ „Solidarność” zaznaczyli, że oczekują minimalnego wynagrodzenia za pracę w 2019 roku nie mniejszego niż 2255 zł (wcześniej postulowali o 2278 zł). Związkowcy chcieliby też „ustalenia jako podstawy do wyliczeń odpisu na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej na poziomie co najmniej drugiego półrocza 2014 r.”.

Związkowcy podtrzymują, że propozycja rządu dot. wzrostu wynagrodzeń „wymaga dalszych ustaleń”.

źródło: telewizjarepublika.pl
fot. Wikipedia Commons

Zmiana nazwy tego kraju to równocześnie zakończenie sporu, który trwał od lat. Poprzednia bowiem nie była akceptowana przez wszystkie sąsiednie państwa. Możliwe też, że przyczyni się to do przyspieszenia integracji tego kraju z sojuszem Północnoatlantyckim oraz Unią Europejską.

 

Sukces w dyplomatycznych rozmowach, a także porozumienie w tej sprawie ogłoszone zostało we wtorek przez Aleksisa Ciprasa oraz Zorana Zaewa, premierów Grecji i Macedonii. Nazwa tego drugiego kraju od lat była powodem sporu z Grekami od 1991 roku, czyli momentu kiedy Macedonia uzyskała niepodległość.

 

Teraz do zakończenia sporu doszło, przez zaakceptowanie nowej nazwy, a ma on brzmieć „Republika Macedonii Północnej” (Republika Sewerna Makedonija). Na takie rozwiązanie przystanęły obydwie strony. Informacje o uzgodnionej zmianie, premier Cipras przekazał prezydentowi Grecji. Jak podkreślił, nowa nazwa będzie stosowana zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej. Jego zdaniem, porozumienie potwierdza, iż Macedonia Północna nie ma nic wspólnego z greckim dziedzictwem kulturowym.

 

– Mamy dobre porozumienie, które spełnia wszystkie warunki wstępne postawione przez stronę grecką – stwierdził grecki premier Aleksis Cipras.

 

Dotychczasowa nazwa „Macedonia” była przyczyną stawiania zarzutów przez stronę grecką, która uważała iż ta jest roszczeniowa wobec prowincji z Grecji o takiej samej nazwie. Teraz, kiedy Macedończycy zobowiązali się do zmiany nazwy, mają w zamian otrzymać brak obiekcji strony greckiej w kwestii dążeń Republiki Macedonii Północnej do członkostwa w NATO i UE. Ateny bowiem skutecznie blokowały możliwość wstąpienia do nich państwa Macedończyków. Teraz Grecja jest jednak zgodnie z zawartym porozumieniem zobowiązana to wycofania swoich zastrzeżeń w tej sprawie, co może stać się początkiem do powiększenia NATO oraz Unii Europejskiej o kolejne państwo.

 

W trwającym od lat sporze proponowano już różne rozwiązania, jednak nie udawało się rozwiązać problemu ostatecznie. Wśród pomysłów padały wcześniej takie nazwy jak „Republika Macedonii Ilideńskiej” czy dodanie do „Republiki Macedonii” określenia „nowa”, bądź też „północna”. Teraz dodanie informacji o północnym położeniu (przyp. Republika Macedonii Północnej) okazało się pomyślnym krokiem do zakończenia sporu.

 

 

Tydzień temu doszło do spotkania przywódców obydwu Korei. Kim Dzong Un oraz Mun Dze In spotkali się na południowej stronie od linii demarkacyjnej, w miejscowości Panmundżom. Wydarzenie było szeroko komentowane na świecie, ponieważ w jego trakcie podpisano deklarację, której treść zapowiada wspólne dążenie do formalnego układu pokojowego, kończącego wojnę. Obydwie strony zapowiedziały i zobowiązały się do zaprzestania podejmowania wrogich działań.

 

Jak informuje BBC News, w piątek o godzinie 23:30 przesunięto zegary o pół godziny, do północy na terytorium Korei Północnej. KCNA, będąca oficjalną agencją prasową północnokoreańską przekazała, że ta zmiana czasu to „pierwszy praktyczny krok” do przyspieszenia unifikacji na półwyspie koreańskim. Inne strefy czasowe obowiązywały w Korei Południowej i Korei Północnej od 2015 roku. Wtedy Pjongjang przesunął zegary o 30 minut.

 

Jak relacjonuje Jun Jung Czan, podczas spotkania prezydenta Korei Południowej Mun Dze Ina z północnokoreańskim przywódcą Kim Dzong Unem, ten drugi miał określić widok dwóch zegarów pokazujących dwie różne godziny w Domu Pokoju w Panmundżomie jako „rozdzierający serce”.

 

Dodatkowo władze w Pjongjangu wystąpiły z inicjatywą uruchomienia połączeń lotniczych z Korę Południową. Przedstawiciele ICAO (Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego) mają przybyć w przyszłym tygodniu do Korei Północnej, aby omówić realizację tego pomysłu.