To nagranie już dłuższy czas krąży w sieci, jednak ciągle budzi niezwykłe emocje. Zdarzenie miało miejsce podczas demonstracji zwolenników Donalda Trumpa, która nie spotkała się jednak z uznaniem Antifiarzy.

 

Jeden z działaczy Antify szybko pożałował swej decyzji, bowiem przy próbie uderzenia jednego z demonstrantów, na drodze stanął mu Allen Pucket. Mężczyzna ten jest byłym zawodnikiem MMA! Pucket wielokrotnie brał udział w protestach skrajnej prawicy, a także przyłączał się do demonstrantów konserwatywnych. Organizuje także protesty, na których opowiada o wierze w Boga i piekle dla homoseksualistów.

 

 

Źródło: nczas.com; Twitter – @kuleta_radek
Fot.: Twitter – @kuleta_radek
EM

W polskim sporcie niestety dzisiejszy dzień należy do tych smutniejszych. W tragicznych okolicznościach życie stracił bowiem 20-letni polski piłkarz. 

 

Krystian Popiela był zawodnikiem rzeszowskiej Stali. Wcześniej grał m.in. w zespole Wisły Płock, w której barwach dwukrotnie wystąpił w rozgrywkach Ekstraklasy. Swego czasu związany był też z włoskim Cagliari Calcio oraz greckim Olimpiakosem SFP Pireus. Wielu osobom, które znały piłkarza ciężko było dziś uwierzyć w to co się wydarzyło.

 

20-latek zginął w położonej na Podkarpaciu miejscowości Wola Wielka. Tam właśnie doszło do tragicznego wypadku samochodowego na autostradzie A4. Samochód, którym jechał Krystian Popiela wypadło z drogi, po czym przekoziołkowało. Wszystko to rozegrało się w dniu wczorajszym.

 

– Wczoraj na autostradzie Krystian Popiela zginął w wypadku samochodowym. Trudno było nam w to uwierzyć, ale potwierdził to jego wujek. Samochód Krystiana wypadł przez barierki, przekoziołkował. Co więcej nie był w stanie powiedzieć – powiedział trener Stali Rzeszów Janusz Niedźwiedź w rozmowie z serwisem nowiny24.pl.

 

Rzeszowski klub poinformował o tragedii za pośrednictwem portali społecznościowych.

 

 

Źródło: fakt.pl ; nowiny24.pl ; Facebook/@StalRzeszow

Fot.: Wikimedia Commons

 

Policja podjęła dochodzenie, którego obiektem stał się popularny na całym świecie hiszpański piłkarz. Gwiazda FC Barcelony dopuściła się kolejnego wybryku drogowego. Zawodnikowi grozi teraz nawet pół roku więzienia.

 

Sprawa dotyczy bardzo dobrze znanego fanom europejskiej piłki Gerarda Pique. który zawodnikiem „Dumy Katalonii” został już w 1997 roku. Później jednak występował również w angielskim Manchesterze United oraz innym hiszpańskim klubie- Realu Saragossa. W 2008 roku wrócił do FC Barcelony.

 

31-letni piłkarz dopuścił się prowadzenia samochodu nie posiadając ważnego prawa jazdy. Według hiszpańskiego prawa, ważność prawo jazdy traci na okres pół roku po przekroczeniu limitu punktów przez kierowcę. Karą od trzech do sześciu miesięcy lub grzywną skończyć może się natomiast prowadzenie auta za kierownicą bez posiadania wymaganego dokumentu uprawniającego do kierowania samochodem.

 

O sprawie poinformowało radio Cadena Ser. Później doniesienia te potwierdził później rzecznik prasowy burmistrza Barcelony w oświadczeniu dla Agencji AFP.

 

– Osoba ta została skontrolowana przez policję miejską w momencie, gdy prowadziła pojazd po przekroczeniu dopuszczalnego limitu punktów karnych. W związku z tym została przeciwko niej złożona skarga – powiedział rzecznik.

 

To nie jest pierwszy incydent, kiedy piłkarzowi zdarza się tego typu wybryk. Pique w 2014 roku zaatakować miał dwóch funkcjonariuszy policji za to, że chcieli wyciągnąć oni konsekwencje wobec niego po nieprzepisowym parkowaniu.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Pxhere

– To bez wątpienia smutny dzień dla mnie, to koniec ważnego etapu mojego życia – powiedział podczas konferencji prasowej 32-letni polski pomocnik ogłaszając swoją decyzję.

 

Cezary Wilk ogłosił zakończenie kariery, choć nie ukrywa, że nie jest to do końca zależna od niego decyzja. W Polskiej lidze występował w barwach takich drużyn jak: Korona Kielce, ŁKS Łódź (na wypożyczeniu) czy Wisła Kraków, z którą walczył o upragnioną Ligę Mistrzów. Zdobył gola dającego prowadzenie krakowskiemu klubowi w rywalizacji z Apoelem Nikozja. Po tej bramce kibice Wisły byli już o krok od spełnienia marzeń, jednak rywale trafili do bramki Wiślaków kilkanaście minut później, co przekreśliło upragniony awans. Wilk dwukrotnie reprezentował też Polskę grając z orzełkiem na piersi.

 

Od 2015 roku Cezary Wilk grał dla klubu Real Saragossa na zapleczu hiszpańskiej ekstraklasy. Łącznie polskiemu pomocnikowi udało się rozegrać 11 ligowych spotkań. Ostatni mecz, w którym wystąpił był we wrześniu 2016. Warto wspomnieć, że Polak zdobył wówczas jedną bramkę.

 

Niestety od wielu miesięcy piłkarz zmagał się z częstymi urazami kolana. Finałem tej czarnej serii jest konieczność podjęcia dziś trudnej decyzji o zakończeniu kariery.

 

– Niestety już teraz muszę zakończyć karierę z powodu mojego kolana, które nie zachowuje się tak jakbym sobie tego życzył i wielokrotnie zawiodło mnie na boisku. Po każdym treningu siedziałem w domu z bólem. Tak nie da się funkcjonować, więc to była jedyna decyzja, jaką mogłem podjąć. Kiedy budziłem się w nocy trzy, cztery razy z powodu bólu, wiedziałem, że nie mam wyjścia – stwierdził 32-letni zawodnik.

 

Polak podziękował także Realowi Saragossa za wsparcie na jakie mógł liczyć przez ostatnie lata.

 

– Real przedłużył ze mną kontrakt o rok w czasie, kiedy byłem niezdolny do gry. To był dla mnie bardzo ważny moment. Dzięki też moim kolegom z drużyny, którzy też mnie wspierali każdego dnia – powiedział.

 

Dziennikarze, którzy brali udział w konferencji prasowej nagrodzili polskiego piłkarza gromkimi brawami.