Świat cały czas jest wstrząśnięty po krwawych atakach, do jakich doszło na Sri Lance w Niedzielę Wielkanocną. Celem zamachowców stali się głównie ludzie przebywający w kościołach oraz luksusowych hotelach. Życie straciło ponad 300 osób, a kolejne setki zostały ranne. Odpowiedzialność za przeprowadzenie ataku wzięło na siebie tzw. Państwo Islamskie, jednak dżihadyści nie przedstawili dowodów na dokonanie tego zbrodniczego aktu. W oświadczeniu stwierdzili jednak, że był to odwet za zamachy na meczety w Nowej Zelandii.

 

W internecie pojawiło się nagranie zarejestrowane przy okazji jednego z zamachów. Na krótkim filmie widać, jak zamachowiec-samobójca wchodzi do kościoła św. Sebastiana w miejscowości Negombo. Mężczyzna niesie na sobie wypchany plecak, po drodze pogłaskał nawet mijaną dziewczynkę. Chwilę później po wejściu do kościoła, człowiek ten wysadził ładunki wybuchowe.

 

Ten zamach był jednym z najtragiczniejszych z przeprowadzonych w te Święta. W wyniku tje eksplozji zginąć miało co najmniej 110 ludzi.

 

 

Wiele osób poruszyło dziś też pewne zdjęcie zrobione po jednym z ataków. Widać na nim ciała dzieci, które tego dnia przyjmowały pierwszą Komunię Świętą. Fotografia takowa krąży również po internecie.

 

 

Źródło: YouTube/TopViral Videos ; o2.pl

 

MB

 

Niestety tegoroczna Wielkanoc to kolejne Święta, podczas których służby muszą zachowywać szczególną czujność. W wielu krajach istnieje bowiem ryzyko, że terroryści zechcą zepsuć ten ważny dla chrześcijan czas. Niestety obawy takie tyczą się też państw europejskich. Potwierdza to fakt, że zostały udaremnione dwa zamachy, do których miało dojść na południu naszego kontynentu.

 

W Hiszpanii udało się udaremnić zamach przygotowywana przez pochodzącego z Maroka 23-latka, który od 2016 roku mieszka w Sewilli, gdzie uczęszczał na uniwersytet. To w tym właśnie mieście miał on zamiar podpalić się, a następnie wysadzić się na świątecznej środowej procesji, która gromadzi tysiące osób.

 

Do ataku nie doszło dzięki działaniom hiszpańskich, a także marokańskich służb. Przeprowadzona przez hiszpańską policję rewizja w domu Marokańczyka wykazała, że przygotowywał on domowymi sposobami ładunek wybuchowy przy wykorzystaniu TATP (nadtlenku azotu). Ustalono, że 23-latek powiązany był z tzw. Państwem Islamskim.

 

Nie jest to jednak ostatnia wiadomość z ostatnich dni dotycząca zatrzymania potencjalnych terrorystów na terenie Europy. W środę włoska policja aresztowała dwóch mężczyzn, którzy mieli przejść szkolenie przeznaczone dla dżihadystów, które przygotowywać ma do przeprowadzenia ataku terrorystycznego. Są to pochodzący z Maroka, a mieszkający w Novarze 18-latek oraz zradykalizowany przez niego 25-letni Włoch z Palermo. Jak przekazały włoskie media powołując się na źródła u tamtejszych śledczych, islamiści szkolili się za pośrednictwem internetu na temat tego jak dokonać zamachu.

 

Zdaniem prokuratury, mężczyźni poznali się w sieci, a następnie przygotowywali do atakowani przy użyciu broni. Trenowali też w celu dołączenia do członków ISIS w Syrii.

 

Wykryto też, że 25-latek z Sycylii, miał przy tym kontaktować się też z radykalną muzułmanką mieszkającą w Stanach Zjednoczonych. Ona przekazywać miała mu poufne informacje na temat walk toczonych na Bliskim Wschodzie przez Państwo Islamskie. Trwają czynności mające dać odpowiedź na temat tego kim dokładniej jest ta kobieta.

 

Według prokuratury, zatrzymani to tzw. „samotne wilki”, które zostali dżihadystami bez przynależności do konkretnej terrorystycznej organizacji. Swoje działania mieli jednak motywować nienawiścią do ludzi, którzy nie wyznają islamu. Prokurator określił mężczyzn również „wirtualnymi mudżahedinami”.

 

Włocha, który był też kierowcą tira zdradzić miało wykonane przez niego zdjęcie. Sfotografował on się z nożem w ręku. Nawoływał też w sieci do dokonania zemsty za śmierć dżihadystów, którzy zginęli podczas stoczonych bitew. Wzywał on do zabicia „wszystkich mieszkańców zachodu”. Podczas swej działalności zgromadził sporą ilość materiałów związanych z dżihadystyczną ideologią i propagandą jej wyznawców. Włoskie służby miały już od pewnego czasu monitorować jego poczynania w internecie.

 

Policja do walki z terroryzmem posiada również zapis wypowiedzi 18-letniego dżihadysty, który przekonywał włoskiego kompana, iż „prawo Allaha wprowadza się szpadą”.

 

To następne potwierdzenie tego, że skoro mamy już u siebie potencjalnych terrorystów, nie można pozwolić na to, aby następni przybyli przez morze – skomentował zaistniałą sytuację wicepremier, a zarazem minister spraw wewnętrznych Włoch Matteo Salvini.

 

W sporej części europejskich państw służby nadal trzymają rękę na pulsie w związku z ostrzeżeniami jakie pojawiają się względem potencjalnej aktywności terrorystów w okresie wielkanocnym. Wierni udający się w dużych europejskich miastach na świąteczne uroczystości muszą liczyć się po raz kolejny z ewentualnymi wzmożonymi kontrolami i zabezpieczeniami.

 

 

Źródło: tvp.info ; wgospodarce.pl

Fot.: maxpixel.net

 

 

MB

W ostatnich dniach cały świat żyje atakami terrorystycznymi do jakich dochodzi na świecie. Jednym z nich, był ten dokonany na terenie miejscowości Christchurch w Nowej Zelandii. Terrorysta zaatakował dwa meczety, w których modlili się tamtejsi muzułmanie. W wyniku ataku życie straciło aż 50 ludzi. Swój okrutny czyn, zamachowiec transmitował na żywo w internecie. Teraz pojawiają się nowe informacje na temat tej tragedii. O sprawie informuje portal rmf24.pl.

 

Zamach terrorystyczny w Christchurch został przeprowadzony przez pochodzącego z Australii Brentona Tarranta. To czego dokonał miało być w jego mniemaniu zemstą za zamach terrorystyczny przeprowadzony przez dżihadystów w Sztokholmie w dniu 7 kwietnia 2017 roku. Tarrant rozesłał niedługo przed przeprowadzeniem zamachu swój manifest do ważnych urzędników, w tym do premier Nowej Zelandii. Miał on inspirować się Andersem Breivikiem i uważać za osobę walczącą z inwazją islamu.

 

Manifest Brentona Tarranta liczyć ma 74 strony. Napisał w w nim m.in. o 11-letniej Ebbie- dziewczynce, która zginęła w Sztokholmie przy okazji zamachu dokonanego przez dżihadystę. W treści manifestu Australijczyka przewija się też temat Polski. Motywy związane z naszą ojczyzną, terrorysta zamieścił też na sprzęcie wykorzystanym do przeprowadzenia ataku. Na magazynkach broni maszynowej znajdować się miało bowiem nazwisko hetmana Feliksa Kazimierza Potockiego, który pod Wiedniem walczył z tureckimi najeźdźcami. Na karabinie widnieć miał zaś napis „Wiedeń 1683” upamiętniający tę właśnie słynną bitwę, w której polskie oddziały z królem Janem III Sobieskim odniosły sukces, który pomógł ocalić chrześcijańską Europę.

 

Reporterzy radia RMF FM mieli dodatkowo ustalić, że według nieoficjalnych informacji, Brenton Tarrant przebywał w grudniu na terenie Polski.

 

Portal rmf24.pl podaje, że służby podejmują działania mające pomóc w ustaleniu dokładniejszego przebiegu pobytu australijskiego terrorysty na terenie Rzeczpospolitej. Jak na razie, według informacji przekazanych przez rmf24.pl, miało zostać ustalone, że Tarrant przemierzył w naszej ojczyźnie ponad dwa tysiące kilometrów. Przemieszczać się miał na drogach lokalnych oraz autostradach. Takie ustalenia oparto na logowaniach telefonu terrorysty.

 

Służby badające sprawę zamachu w Christchurch sprawdzają także billingi w celu ustalenia z kim mężczyzna mógł kontaktować się na terytorium Polski. Sprawdzane są również nagrania pochodzące z kamer monitoringu. Portal rmf24.pl podał nieoficjalnie również, że z Polski przyszły zamachowiec pojechał dalej na Litwę.

 

W dniu wczorajszym informowaliśmy też o tym, co mówią po zamachu w Nowej Zelandii członkowie rodziny sprawcy ataku:

Szokujące wyznania rodziny zamachowca z Christchurch!

 

 

Źródło: rmf24.pl

 

MB

 

Babka i wuj 28-letniego Australijczyka Brentona Tarranta, który zastrzelił w dwóch meczetach w nowozelandzkim Christchurch 50 osób, oświadczyli publicznie, że są „zdruzgotani” jego czynem oraz liczbą ofiar. Policja przeprowadziła już rewizje w dwóch domach w związku z masakrą.

 

„Głęboko współczujemy rodzinom ofiar. Nie mogę myśleć o niczym innym” – skomentował           w niedzielę wuj Tarranta, Terry Fitzgerald, w australijskiej telewizji Channel Nine. Jego babka Marie Fitzgerald wzynała, że była „zaszokowana i zdruzgotana”, kiedy zobaczyła w ubiegły piątek w telewizji pierwsze doniesienia o masakrze.

 

Marie Fitzgerald powiedziała, że w okresie nauki w szkole średniej Tarrant spędzał większość czasu grając w gry komputerowe, zgłębiając ich budowę oraz programy.

 

Sam Tarrant w tekście opublikowanym w internecie ujawnił, że „w szkole otrzymał niewiele wykształcenia i ledwo przechodził z klasy do klasy”. Zrezygnował z nauki na uniwersytecie na rzecz handlu kryptowalutą, który przynosił mu spore dochody. Napisał również, że zamachowiec odbył w latach 2016-18 wiele podróży, w tym do Europy Zachodniej, Turcji oraz Bułgarii.

 

Zdaniem jego babki to właśnie podróże za granicę zmieniły go. „Całkowicie się zmienił, nie przypominał chłopca, którego znaliśmy” – powiedziała. W ub. roku Tarrant odwiedził Grafton z okazji urodzin jego siostry i jak dodała „wydawał się całkowicie normalny”.

 

Właściciel jednego ze sklepów z bronią w Christchurch, David Tipple, oświadczył, że sprzedał Tarrantowi cztery sztuki broni palnej oraz amunicję. Nie były to jednak karabiny półautomatyczne użyte podczas masakry.

 

Źródło: nczas.com
fot. youtube.com
LS

W piątek po południu w Nowej Zelandii doszło do tragicznego ataku, w wyniku którego zginęło 49 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. (Więcej: PILNE! Początek wojny z islamem?! W zamachach na meczety zginęło ponad 40 osób; Jest nagranie z zamachu w Nowej Zelandii! Morderca transmitował atak na Facebooku). Jak dowiedzieli się reporterzy RMF FM, służby specjalne badają polskie wątki tego zamachu.

 

Śledztwo zostało podjęte na skutek podejrzenia kontaktów napastnika z obywatelami naszego kraju. Trwają badania, czy zamachowiec kiedykolwiek przebywał w Polsce. Co jest powodem podjęcia takich kroków? Wszystko zaczęło się od kilkudziesięciostronicowego manifestu opublikowanego przez jednego z napastników przed atakiem. W dokumencie zamachowiec przytacza nazwę naszego kraju.

 

Drugim powodem okazał się fakt, iż na magazynkach broni maszynowej, której użyto tragicznego popołudnia, widnieje polskie nazwisko – Feliksa Kazimierza Potockiego – hetmana, który walczył z Turkami między innymi pod Wiedniem, za czasów Jana III Sobieskiego.

 

Informacje te potwierdził także rzecznik ministra koordynatora Stanisław Żaryn.

 

Źródło: rmf24.pl
Fot.: Agencja TVN/-x-news
EM

 

 

 

Kilka godzin temu pisaliśmy o zamachu na dwa meczety w Christchurch w Nowej Zelandii (więcej: tutaj). Morderca w chwili ataku prowadził transmisję ukazującą całą tragedię.

 

Pomimo próśb o nieudostępnianie nagrania w sieci, filmik wciąż wędruje do wszystkich zakątków Internetu. Wideo non stop usuwane jest z przeróżnych serwisów.

 

 

Źródło: nczas.com; Twitter – @sajidkhari
Fot.: Twitter – @sajidkhari
EM

To jedno z najstraszniejszych wydarzeń, jakie spotkały Nową Zelandię. Około godziny 13:40 czasu lokalnego (1:40 u nas) w dwóch meczetach w Christchurch doszło do strzelaniny. Jak podają świadkowie, do budynków wparował mężczyzna z bronią automatyczną. Zginęło co najmniej 40 osób, zaś 50 zostało rannych.

 

To jeden z najczarniejszych dni w historii Nowej Zelandii – powiedziała premier Jacinda Ardern na wieść o ataku, który miał miejsce kilka godzin temu.

 

Do pierwszego z nich doszło ok. 13:40 w meczecie Masdżid Al-Nur, a do drugiego przed godziną 16 (godz. 4 nad ranem w Polsce) w świątyni Masdżid Linwood. Według świadków strzelaniny, do meczetu wszedł mężczyzna ubrany „na wojskowo”, który miał broń automatyczną. Strzelał do przypadkowych osób. Kiedy wystrzelił cały magazynek, opuścił świątynię, wrócił do auta i wymienił broń, po czym kontynuował atak.

 

Warto zaznaczyć, że według spisu ludności z 2013 roku, Nową Zelandię zamieszkuje zaledwie 1% muzułmanów.

 

 

Jak podają media, jednym z sprawców jest 28-letni Brenton Tarrant. Mężczyzna przed zamachem spisał 37-stronicowy manifest, w którym tłumaczy motywy zbrodni. Co więcej, prowadził transmisję z ataku na swoim profilu na Facebooku! Informacje potwierdził rzecznik portalu społecznościowego z Nowej Zelandii, który oznajmił, że nagranie zostało już usunięte z serwisu. Poproszono również, by nie udostępniać nagrania w sieci.

 

Nie jest wykluczone, że do zamachu przyczyniło się kilka osób. Dotychczas udało się zatrzymać trzech mężczyzn i jedną kobietę. To jednak nie wszystko – służby informują, że wiele urządzeń zabezpieczono ładunkami wybuchowymi, które zostały zainstalowane do pojazdów.

 

Źródło: wiadomosci.wp.pl; cnn.it
EM

Niestety doszło po raz kolejny do ataku terrorystów w Europie i znów zamach ten miał miejsce we Francji. Atak został przeprowadzony przez mężczyznę, który miał zradykalizować się podczas pobytu w więzieniu oraz jego partnerkę, która jest w ciąży.

 

Terroryści zaatakowali niedaleko miasta Alencon, na terenie więzienia w gminie Conde-sur-Sarthe. Jest to północno-zachodnia część Francji. Odsiadujący tam wyrok za morderstwo Michael Chiolo zaatakował przy użyciu noża dwóch strażników więziennych. Prawdopodobnie wykorzystał on okazję do tego, przy okazji odwiedzin. W dokonanie krwawej zbrodni włączyła się również 27-letnia partnerka zamachowca, która przy użyciu ostrego narzędzia miała zaatakować również przebywających tam więźniów. W mediach pojawiają się informacje o masakrycznym widoku na miejscu zdarzenia, ze względu na dużą ilość krwi. Nie wiadomo ile dokładnie osób zostało poszkodowanych, nie ma jednak informacji o ewentualnych ofiarach śmiertelnych. Jeden z rannych strażników jest w stanie krytycznym.

 

Po dokonaniu nożowniczego ataku, para ukryła się w jednym z pomieszczeń. Jak podała stacja telewizyjna BMFTV, funkcjonariusze musieli zastosować „specjalne środki techniczne”, takich jak np. granaty hukowe, aby dostać się do pomieszczenia, w którym skrył się napastnik. Parę terrorystów udało się ostatecznie zatrzymać.

 

Na miejsce zamachu udała się francuska minister sprawiedliwości Nicole Belloubet. W rozmowie z mediami stwierdziła, że zdarzenie traktowane jest jako atak terrorystyczny, a odpowiedzialny za niego Michael Chiolo uległ radykalizacji podczas odbywania kary w więzieniu.

 

Telewizja BMFTV powołując się na opinię ekspertów podała, iż oddział RAID zdecydował się na atak przy użyciu „specjalnych środków technicznych”, gdyż Chiolo wyglądał na osobę wyjątkowo zdeterminowaną i gotową walczyć do końca.

 

 

 

Źródło: BMFTV ; rmf24.pl ; Twitter/@LeGlobe_info

 

MB

 

Jak informuje „Focus”, niemieckie władze deportowały z kraju wspólnika terrorysty Anisa Amriego, aby zataić jego współudział w zamachu w Berlinie w grudniu 2016 roku. Wskutek ataku zginęło 12 osób, w tym polski kierowca ciężarówki.

 

Niemiecki tygodnik powołuje się na tajne dokumenty ze śledztwa. Radykalny islamista Bilel Ben Ammar jest najprawdopodobniej agentem marokańskich służb. Deportacja mężczyzny  miała ochronić przestępcę przed ściganiem w kraju.

 

Marokańskie służby niejednokrotnie ostrzegały władze niemieckie, w tym Federalny Urząd Kryminalny, przed radykalizacją Amriego i jego planami zamachu.

 

Bilel Ben Ammar wraz z Amrim spotkali się wieczorem przed zamachem. „Focus” pisze o istnieniu nagrania, które ukazuje Amriego wysiadającego po zamachu z szoferki ciężarówki i rzucającego się do ucieczki. Na filmie, który dotychczas nie był pokazywany, widać też, jak osoba przypominająca Ben Ammara blokuje drogę terroryście zadając mu cios kanciastym drzewcem. Ofiara ataku do dziś dnia znajduje się w śpiączce.

 

Jak pisze „Focus”, decyzja o deportacji pomocnika Amriego zapadła na szczeblu politycznym dziewięć dni po zamachu. „Władze bezpieczeństwa i ministerstwo spraw wewnętrznych są bardzo zainteresowane skutecznym wydaleniem” – czytamy w e-mailu wysłanym 28 grudnia 2016 roku do policji federalnej.

 

Źródło: wiadomosci.wp.pl
Fot.: Deutsche Welle, Fot: DPA/M. Kappeler
EM