Współwięzień Stefana W. mówił na antenie Radia Gdańsk o swoich wspomnieniach z celi: „Zapytałem go, co ma zamiar zrobić, gdy wyjdzie na wolność. Myślałem, że może pójdzie na jakąś imprezę, a on powiedział, że zrobi coś dużego, by tu wrócić, bo nie da sobie rady na wolności. Mówił, że wszyscy o tym usłyszą”.

 

W szczerej rozmowie, chcąc pozostać anonimowym, mężczyzna przyznał, że od początku bał się kontaktu z zabójcą prezydenta Adamowicza. W dwuosobowej celi spędzili razem blisko 5 lat.

 

Jak relacjonował mężczyzna: „Czasami się mnie pytał, czy nie chcę się z nim siłować. Ja mówiłem, że nie, bo po co. Jak dowiedziałem się od wychowawcy z mojego oddziału, że będę z nim w celi dwuosobowej, czułem strach przed tym człowiekiem. Był szeroki w barkach, dobrze zbudowany, chyba każdy by się trochę przestraszył. Kiedy przebywałem ze Stefanem w celi, miałem wrażenie, że jest z nim coś nie tak, że ma inny pogląd na świat”.

 

Współwięzień twierdzi, że Stefan W. od początku wydawał mu się człowiekiem chorym, jednak nie spodziewał się, że może to być, aż tak silne schorzenie.

 

„Chwalił się też tym, że psychiatra stwierdził u niego schizofrenię paranoidalną. Jak siedzieliśmy razem w celi dwuosobowej, było widać, że coś z nim jest nie tak, ale nie do tego stopnia, że ma schizofrenię. Nie brał żadnych leków. Jak pielęgniarka je przynosiła, to odkładał albo wyrzucał do toalety” – ujawnił.

 

Źródło: nczas.com
fot. youtube.com
LS

Od kilku dni, opinia publiczna w Polsce żyje sprawą morderstwa dokonanego na prezydencie Gdańska. Do ataku na jego życie doszło podczas finału WOŚP w ostatnią niedzielę, nożownik zadał mu kilka ciosów w brzuch oraz klatkę piersiową. W poniedziałek poinformowano o śmierci Pawła Adamowicza.

 

Teraz pojawia się coraz więcej informacji o samym sprawcy ataku- Stefanie W. Chociaż gdzie można znaleźć opinie na jego temat mówiące o tym, że przed pobytem w więzieniu był nawet pozytywnym wesołym człowiekiem określanym w jednym z wpisów jako „pozytywny świr”, to jednak niektóre opowieści o tym człowieku mogą mrozić krew w żyłach. O sprawie poinformowała telewizja Polsat powołując się na wypowiedzi osób, które znały zabójcę Pawła Adamowicza.

 

Polsat przekazał, że według ustaleń dziennikarzy, Stefan W. miał na niedługo przed ostatnimi Świętami Bożego Narodzenia mówić o tym, że chce wykończyć ludzi, przez których jego zdaniem siedział w więzieniu.

 

– Stefana poznałem, jak miał może 14-15 lat. Odkąd pamiętam, brał narkotyki. Dostarczałem mu kokainę, amfetaminę oraz sterydy. W zasadzie całe życie żył z rozbojów, napadów, kradzieży, oszustw. Jeżeli matka nie chciała mu dać pieniędzy, potrafił jej krzywdę zrobić, uderzyć – opowiedzieć miał diler, do którego dotarli dziennikarze. Według jego wersji, Stefan W. niejednokrotnie posługiwał się w niebezpieczny sposób nożem.

 

– Tylko do tej pory jeszcze nikogo nie zabił. Wiedział, że nóż z piłką dwustronną po wbiciu trzeba przekręcić i wyciągnąć, żeby uszkodzić narządy. Wiedział, jak zabijać. Kiedyś powiedział, że chciałby poczuć, jak to jest kogoś zabić. Jeżeli coś trzeba było załatwić siłą, to się zawsze wysyłało Stefana. Dlatego, że było wiadomo, że pójdzie i zrobi to z przyjemnością. Wiedział jak bić, żeby zrobić krzywdę, żeby bardziej bolało. Jednej z pobitych osób na końcu wyłamał jeszcze trzy palce. Gdy padło pytanie: po co?, odpowiedział, że dla zabawy – wspominał cytowany przez dziennikarzy mężczyzna.

 

W mediach pojawiła się również wypowiedź mężczyzny, który miał siedzieć z zamachowcem z Gdańska w jednej celi podczas odbywania kary.

 

– Ja z jegomościem siedziałem na celi. Dwa lata oglądałem go praktycznie rzecz biorąc trzy razy dziennie. Znam chłopa jak własną kieszeń. To jest bardzo chory facet. Codziennie coś innego. On nie był jeden, ich jest dwóch. Potrafił w nocy się budzić i próbować stamtąd wyjść, pytał gdzie on jest. Nie wiem, skąd się wziął prezydent Adamowicz, bo nigdy o nim nie mówił. Ale on zawsze był przeciwko tym, co mieli władzę. Zawsze był przeciwko administracji, zawsze przeciwko tym, którzy stanowili jakiś podmiot decydujący. On nie poddawał się czyjejś jurysdykcji, on nie dawał sobie wypowiedzieć żadnej decyzji, nie potrafił się dostosować do tego, gdzie był i dlatego świat go przeraził – opowiedział dawny współwięzień Stefana W.

 

Jeden z dawnych znajomych Stefana W. miał powiedzieć w rozmowie z Polsatem News, że ten wbił mu kiedyś nóż w rękę.

 

– Wbił mi nóż w prawą dłoń, którą opierałem się o blat, bo stwierdził, że chciał zobaczyć, jak to wygląda w rzeczywistości, jak się komuś wbije nóż w rękę – powiedział mężczyzna. Stefan W. miał mieć wtedy około 15-16 lat. Miał on już od młodości problemy ze zdrowiem psychicznym.

 

– Słyszał głosy, które komentowały jego zachowanie, wydawały mu polecenia, miał wrażenie, że funkcjonariusze cofają czas, wyznaczają mu zadania do wykonania, za które obiecywano mu wynagrodzenie, miał być świadkiem koronnym, wyznaczono mu „różne życia”, wydawało mu się, że jest aktorem w filmie, ktoś odczytuje jego myśli – taka treść na temat Stefana W. ma znajdować się w dokumentacji Zakładu Karnego w Szczecinie.

 

Przed niebezpiecznymi zachowaniami przestrzegała również swego czasu matka sprawcy zabójstwa Pawła Adamowicza. Zgodnie z tą relacją, jej syn miał słyszeć głosy i obwiniać polityków za swój pobyt w więzieniu.

 

O ostrzeżeniach ze strony matki sprawcy zamachu na życie prezydenta Gdańska pisaliśmy tutaj:

Nowe informacje o sprawcy zamachu w Gdańsku! Służby wiedziały o planach Stefana W.?

 

 

Źródło: Polsat ; wPolityce.pl ; Debata.olsztyn.pl ; Facebook 

Fot.: YouTube ; Facebook

 

MB

 

Opis tej dokonanej w tym miesiącu zbrodni szokuje i brzmi wyjątkowo drastycznie. Dla wielu ludzi, ktoś dopuszczający się tego typu morderstwa nie może pozostawać przy zdrowych zmysłach. Policja wciąż poszukuje w tej sprawie człowieka odpowiedzialnego za śmierć dziewczyny. O tych dramatycznych wydarzeniach poinformował Super Express.

 

Tragedia miała miejsce 2 listopada w północno-wschodniej części Ukrainy. 15-letnia Alisa Onyszczuk w drastycznych okolicznościach straciła swoje życie.

 

Dziewczyna planowała tamtego dnia dotrzeć do swojej szkoły w Charkowie pociągiem. Ten miał jej jednak uciec, w związku z czym wybrała drogę przez las. Ta decyzja niestety skończyła się dla niej tragicznie.

 

Matka 15-latki zgłosiła zaginięcie dziewczyny, po tym jak znaleźć miała w lesie but swojej córki, kiedy sama jechała tamtędy rowerem. Zaniepokojona kobieta udała się wówczas najpierw do szkoły, jednak tam tego dnia nie widziano już Alisy. To zdeterminowało jej matkę do zaalarmowania służb.

 

Policja dokonała później makabrycznego odkrycia. Ciało dziewczyny zostało znalezione bowiem w lesie. Obok ofiary znajdować miały się symbole satanistyczne, a twarz 15-latki wysmarowana była krwią. To jednak nie wszystko. Jak podaje Super Express, na drzewie znajdującym się obok miejsca znalezienia zwłok, zawieszone były koguty pozbawione głów.

 

Badania wykazały, że na 15-letniej dziewczynie dokonano brutalnego gwałtu oraz pozbawiono ją życia przez uduszenie. Policja szuka obecnie sprawcy tej strasznej zbrodni, motywowanej najprawdopodobniej satanizmem. Podejrzany mężczyzna jest w wieku 35-45 lat. Był on widziany w okolicy dworca kolejowego, w czasie kiedy Alisa zaginęła.

 

 

Źródło: se.pl

Fot.: Pxhere

 

MB