Jak już pisaliśmy wcześniej (więcej: tutaj), znany lider pseudokibiców Paweł M. podjął współpracę ze służbą policji, co może stanowić poważne zagrożenie w środowisku przestępczym. Jak podaje jeden z informatorów, wyjaśnienia „Miśka” rozpisane są na około 400 stron!

 

Dowodzący grupą przestępczą Wisła Sharks od kilku miesięcy współdziałał z Prokuraturą Krajową. Jak poinformował portal tvn24.pl, dzięki współpracy udało się zatrzymać wczoraj pseudokibiców Wisły Kraków, w tym byłego prezesa klubu Damiana D., któremu zarzuca się kierowanie zorganizowanej grupy przestępczej i handel narkotykami.

 

Jak informuje portal lovekrakow.pl, już od lutego krążyły pogłoski o współpracy „Miśka” ze służbami. Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie twierdził jednak, że nie stosowano procedury świadka koronnego ani instytucji z art. 60 kpk. w stosunku do byłego już szefa gangu.

 

Mało kto wierzył, że Paweł M. mógłby się zjednoczyć z organami ścigania. – „Misiek” współpracował z prokuraturą od miesięcy, w pełnym zakresie. W ciągu tygodnia jeździł na przesłuchania trzy, cztery razy – mówi jeden z informatorów, dodając, że wyjaśnienia b. szefa gangu rozpisano aż w dwóch tomach, które łącznie zawierają około 400 stron!

 

Prokuratura Krajowa nie chce jednak zbyt wiele mówić na temat dowodów i sposobów ich gromadzenia. Jak mówi rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik, „Misiek” traktowany jest w tej sprawie jako osoba podejrzana i ze względu na posiadaną wiedzę i swoją pozycję w grupie, nieraz jeszcze będzie przesłuchiwany.

 

– Szef okazał się zaprzeczniem głoszonych przez niego idei. Wielki chuligan okazał się wielkim informatorem – ocenia adwokat Maciej Burda.

 

Źródło: lovekrakow.pl
Fot.: YouTube – Superwizjer TVN
EM

W godzinach porannych w siedzibie Wisły Kraków S.A pojawiła się policja. Ma to związek ze wszczętym przez Prokuraturę Okręgową w Krakowie śledztwem. Dotyczy ono nieprawidłowości, których mogły się dopuścić zarządy Wisły Kraków S.A oraz TS Wisła Kraków.

 

W budynkach klubowych trwa zabezpieczanie materiałów dowodowych. Jak informuje rzecznik krakowskiej policji:

 

Od godzin rannych przeprowadzamy akcję zleconą przez prokuraturę na obiektach Wisły Kraków. Ma to na celu zabezpieczenia materiałów związanych ze śledztwem.

Śledztwo wiąże się bezpośrednio z działaniami zarządów Wisły w ostatnim czasie, w tym z nieudaną nieudaną próbą przejęcia klubu przez Alelega i Noble Capital Partner.

 

/red./

Za: radiozet.pl

Ważą się losy Wisły Kraków. W Krakowie wciąż czekają na przelew, a tym samym finalizacje umowy przejęcia klubu przez nowych inwestorów Vanne Ly i Matsa Hartlinga.  Tymczasem jak informuje na swoim koncie na twitterze, dziennikarz Szymon Jadczak inni inwestorzy mieli być odstraszeni od zainwestowania w Wisłę przez jej kiboli.

 

Jak pisze Jadczak, dziennikarz TVN:

 

Kibole próbowali wymusić na jednym z potencjalnych inwestorów dodatkową kasę dla siebie w ramach przejęcia klubu, innego, który chciał odsunąć bandytów od Wisły, skutecznie zastraszyli, a działaczowi, który chciał nagłośnić patologię w klubie grożono śmiercią.

 

Dziennikarz nie pozostawia tez suchej nitki na Marzenie Sarapacie, byłej już prezes Wisły tak podsumowując jej ostatnie decyzje:

 

300 tys. dla stowarzyszenia SKWK powiązanego z bandytami, 60 tys. dla męża, kolejne tysiące dla siebie -tak prezes Sarapata rozdysponowała kasę za ostatnie mecze. Niech ktoś w końcu zajmie się tą patologią.

 

 

/red./

Źródło: wp.pl

Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że los zasłużonego krakowskiego klubu jest przesądzony, a widmo bankructwa i degradacji spędzało sen z powiek nie tylko piłkarzom i działaczom ale przede wszystkim rzeszy oddanych kibiców. Wczoraj doszło jednak do zaskakującego zwrotu sytuacji. Wiele wskazuje na to, że Wisła Kraków nie tylko nie upadnie, ale być może nastaną dla niej ponownie dobre czasy.

 

Wszystko za sprawa nowego inwestora, z którym TS Wisła podpisało wczoraj w szwajcarskim Zurychu umowę o przejęciu klubu. Na jej mocy klub może otrzymać od nowego inwestora nawet 130 mln zł.

 

Kim są nowi właściciele?  To dwie, do tej pory nieznane w Polsce firmy:  Alalega (60% udziałów) i Noble Capital Partners (40%).

 

Jak informuje portal sport.interia.pl nowi właściciele,  zamierzają zainwestować w Wisłę ogromne pieniądze. W pierwszej kolejności i to jeszcze w tym roku, spłacą dług licencyjny wynoszący 12,2 mln zł. Jest to warunek wejścia w życie umowy sprzedaży klubu. Nieco później nowi udziałowcy mają uregulować pozostałe wierzytelności Wisły. Są one szacowane na kwotę 30-40 mln zł.

 

Wedle zapowiedzi to jednak nie koniec ambitnych planów nowych udziałowców, którzy deklarują, że w ciągu roku zainwestują w klub 130 milionów złotych. Już na najbliższe okienko transferowe planują przeprowadzenie 4 transferów do klubu, a co szczególnie ważne dla kibiców coraz realniejszy wydaje się powrót na Reymonta, legendy klubu Jakuba Błaszczykowskiego. W planach jest także zbudowanie Akademii dla młodych piłkarzy oraz poprawę zaplecza dla klubu.

 

/red./

Źródło: interia.pl

 

Ich szefowie planują cztery głośne transfery już w nadchodzącym oknie transferowym.

Całe piłkarskie środowisko od kilku tygodni wie, ze Wisła Kraków walczy o życie. A w zasadzie o przeżycie. Kondycja finansowo-organizacyjna ekipy z Reymonta jeszcze nigdy nie była tak zła. Potwierdzają to także sami piłkarze, którzy w rozmowach z dziennikarzami nie kryją, że od dawna klub nie wypłaca im należnych wypłat.

 

Zdenek Ondrasek, czołowy strzelec „Białej Gwiazdy” w rozmowie z katowickim „Sportem” mówi:

 

Wspierają mnie moi przyjaciele z Czech, którym kiedyś pomagałem. W życiu nie wziąłbym od nich pieniędzy, teraz a sami do mnie piszą i pytają, czy nie potrzebuję pomocy. Powiedziałem im tylko, żeby się przygotowali i czasem pomogli mojej rodzinie, gdy akurat ja bym nie mógł tego zrobić. Żeby dali im ze 100 złotych jakby było naprawdę źle.

 

Jak dodaje czeski snajper:

 

Na ziemniaki jest, na hranolky (frytki) już gorzej.

 

Jaka przyszłość czeka Wisłę? Niektórzy piłkarze pensji nie dostają od kilku ładnych miesięcy, nieoficjalnie mówi się, ze są i tacy, który dostali w tym roku jedynie dwie lub trzy. Działania zmierzające do poprawy sytuacji klubu zapowiadają kibice. Wsparcie deklaruje również PZPN.  Chętnych na przejęcie zobowiązań klubu jednak nie widać. Czy to już koniec zasłużonego klubu? Mamy nadzieję, że jednak nie.

 

/red./

Źródło: weszlo.com

Foto: zrzut z Youtube.com