Od tragicznej śmierci prezydenta Gdańska minął już ponad miesiąc. Sporo kontrowersji i pytań nadal rodzi postać Stefana W., który zamordował Pawła Adamowicza przy użyciu noża. Intrygująca dla wielu jest historia samego skazywanego wcześniej za napady Stefana, jak i jego rodziny.

 

Tematem najbliższych Stefana W. wzrosło zainteresowanie, kiedy wywiadu postanowiła udzielić jego matka. Przyznała ona wówczas, że żałuje i przeprasza za to co zrobiło jedno z jej dzieci. Mówiła również o tym, że osobiście znała się z prezydentem Adamowiczem, a cała tragedia, która rozegrała się w tamten styczniowy wieczór wywołała rozpacz u niej i u innych członków rodziny. Pani Jolancie (bo tak na imię ma matka Stefana W.) przekazać różaniec zdecydował się papież Franciszek.

 

Jak się jednak okazuje to nie są pierwsze tak przykre wydarzenia, które spotkały tych ludzi. Okazuje się bowiem, że 12 lat temu, w tragicznych okolicznościach zginął ojciec Stefana W., mąż pani Jolanty. Nie jest wykluczone, że tamto zdarzenie mocno i negatywnie wpłynęło na psychikę późniejszego zabójcy prezydenta Adamowicza.

 

Śmierć ojca Stefana W. stracił życie w wyjątkowo niespodziewanych okolicznościach. Wyszedł pewnego wieczoru się przespacerować, jednak ten spacer okazał się być jego ostatnim na tym świecie. Doszło do dramatycznego wypadku, w wyniku którego nie wrócił on już do domu. Jak powiedziała jego małżonka cytowana przez portal Fakt.pl, kierowca samochodu uderzył z taką siłą, że „dosłownie wbił jej męża w drzewo”. Kierujący pojazdem człowiek uciekł wówczas z miejsca zdarzenia, a na policję zgłosił się następnego tłumacząc iż nie zauważył, że kogoś potrącił. W rozmowie z Faktem, pani Jolanta zdaje się nie kryć niepogodzenia się z faktem, że sąd w tamtym czasie zapewne uwierzył w taką wersję, a winny śmierci jej męża człowiek dostał jedynie karę w zawieszeniu.

 

Zarówno pani Jolanta, jak i jej dzieci mocno to przeżyły. Ona sama przyznaje, że często śniła o swoim zmarłym mężu. Zwraca uwagę, że tak samo jak 12 lat temu jej policja zapukała do drzwi, by poinformować ją o śmierci męża, tak samo teraz przyszli policjanci, by potwierdzić iż jej syn odebrał życie Pawłowi Adamowiczowi. Kobieta stwierdziła w rozmowie z dziennikarzem również, że po swoich przeżyciach sprzed lat, rozumie jak wielka tragedia spotkała rodzinę prezydenta Gdańska, zabitego z rąk jej dziecka.

 

 

Źródło: Fakt.pl

Fot.: YouTube ; Facebook

 

MB

 

 

 

Do wielu osób nadal nie dociera to co wydarzyło się w Polsce 13 stycznia, kiedy w trakcie transmitowanej w telewizji imprezy (finału WOŚP), w obliczu kamer i zebranego na tym wydarzeniu tłumu osób, recydywista Stefan W. zamordował na scenie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Teraz pojawiają się nowe informacje dotyczące sprawcy ataku.

 

Prezydent Gdańska zginął od kilku ciosów zadanych nożem. Sposób w jaki mord ten został dokonany wskazuje na to, że najprawdopodobniej dokonania tej zbrodni zamachowiec dobrze się przygotował. Wcześniej odsiadywał on karę więzienia za dokonywanie napadów na banki.

 

Na jaw wychodzą fakty dotyczące tego co przekazywała policji matka Stefana W. Jesienią kobieta miała zawiadomić policję o niepokojącym zachowaniu i słowach jej syna. Informacje te przekazała ona wówczas syna komendanta komisariatu znajdującego się przy ul. Białej w Gdańsku.

 

Kobieta poinformowała wtedy policję, że jej syn ma niebezpieczne objawy. Stefan W. miał słyszeć głosy. Jest to coś, określane przez specjalistów od psychiatrii jako objaw schizofrenii paranoidalnej, z której w przeszłości zabójca Pawła Adamowicza miał być leczony. Zaniepokojona matka, miała przekazać też, że jej syn wspomina o swoich planach. Miał on czuć się bardzo skrzywdzony czasem spędzonym w zakładzie karnym, a przy tym obwiniać za to co go spotkało ludzi polityki. Jej ostrzeżenia niestety na niewiele się zdały, gdyż po około tygodniu, jej syn opuścił więzienie. Miał też przestać się leczyć, co jak informują niektóre media wiązało się z decyzją lekarza o zezwoleniu na odłożenie leków.

 

Cytowana przez „Gazetę Wyborczą” Karina Kamińska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku przekazała, że komendant po informacjach otrzymanych od matki Stefana W., miał poprosić zakład karny o „podjęcie możliwych działań” w tej kwestii.

 

Takiej wersji wydarzeń zaprzecza jednak za pośrednictwem Twittera Służba Więzienna.

 

 

Po dokonaniu ataku przy użyciu ponad 14 centymetrowego noża, Stefan W. chodził po scenie wznosząc ręce w geście tryumfu. Kiedy po ok. 37 sekundach został obezwładniany nie stawiał oporu. Niektórzy przypuszczają nawet, że zamachowiec sam położył się ułatwiając pracę zatrzymującym go mężczyznom.

 

Wstępne wyniki badania krwi napastnika wskazują, iż nie był on pod wpływem alkoholu. Nieco dłużej należy poczekać jednak na wyniki badań pod kątem ewentualnej obecności we krwi środków psychoaktywnych.

 

Jak przekazał mediom adwokat (przydzielony Stefanowi W. z urzędu), podczas przesłuchania miał on opowiadać głównie o swoim życiu i czasie spędzonym w więzieniu. Poruszyć miał też jednak temat niektórych polityków, których obwinia za swój los. Niewiele jednak komentował samo zabójstwo prezydenta Gdańska. Dodatkowo nie przyznaje on się do winy. Pojawiły się także informacje, że wkrótce ma dojść do zmiany adwokata na „obrońcę z wyboru”.

 

Z matką napastnika spotkał się w ostatnich dniach dotychczasowy wiceprezydent Gdańska. Zdjęciem z tego spotkania podzielił się on za pośrednictwem portalu społecznościowych. Przekazał też, że matka zabójcy potwierdza informacje na temat tego, że ostrzegała policję przed dziwnym zachowaniem jej syna.

 

Matka Stefana W. przekazała też kondolencje bliskim Pawła Adamowicza. Członkowie rodziny zabójcy z Gdańska mają być otoczeni opieką psychologiczną, ponieważ sami również bardzo mocno przeżywają to co wydarzyło się w niedzielny wieczór.

 

 

Źródło: Gazeta Wyborcza ; wp.pl ; Twitter/@SW_GOV_PL

Fot.: YouTube/The Star Online

 

MB

 

– Sprawca zamachu na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza Stefan W. usłyszał zarzut zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie – przekazała po południu rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prok. Grażyna Wawryniuk.

 

Po zadaniu politykowi licznych ran nożem, samorządowca przez kilkanaście minut reanimowano, a następnie przewieziono do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie pięć godzin spędził na stole operacyjnym. Niestety, pomimo wszelkich starań nie udało się wygrać walki o jego życie – prezydent Gdańska odszedł o godzinie 14:03 w wieku 53 lat.

 

– Podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa. Składał wyjaśnienia – poinformowała rzeczniczka, odmawiając jednak ujawnienia treści tych wyjaśnień. Wieczorem zaś gdański sąd podjął decyzję o aresztowaniu Stefana W. na trzy miesiące.

 

Jak podkreśliła w czasie spotkania z dziennikarzami prok. Grażyna Wawryniuk, sprawca wypadku zbrodni „dopuścił się w warunkach powrotu do przestępstwa, po odbyciu bezwzględnej kary pozbawienia wolności, w wyniku motywów zasługujących na szczególne potępienie”.

 

– Składał wyjaśnienia, natomiast na tym etapie – jeśli chodzi o treść wyjaśnień, które zostały przez niego złożone – nie będziemy udzielać informacji. One będą wymagały weryfikacji – dodała.

 

Poinformowała również, że zarzucane 27-latkowi „przestępstwo zagrożone jest karą na czas nie krótszy niż 12 lat pozbawienia wolności, karą 25 lat pozbawienia wolności i karą dożywotniego pozbawienia wolności”.

 

Źródło: rmf24.pl
Fot.: YouTube – Maczeg
EM

Cała Polska żyje tym co wydarzyło się w niedzielę około godz. 20 w Gdańsku. Podczas finału tegorocznej edycji WOŚP doszło do zamachu na życie prezydenta miasta Pawła Adamowicza. Nożownik wtargnął na scenę i zadał politykowi kilka ciosów nożem.

 

Dla wielu osób zastanawiające, a nawet bulwersujące jest to, że po dokonaniu ataku, sprawca chodził po scenie wznosząc ręce. Zdołał także przejąć mikrofon, aby w skrócie wyjaśnić domniemane motywy swojego działania.

 

Jak ustalono za usiłowaniem zabójstwa stać miał 27-letni przestępca z Gdańska, który skazany był za dokonywanie napadów na banki. W jego kryminalnej kartotece znajdować ma się również naruszenie nietykalności funkcjonariusza policji. 27-latek na niedawno miał opuścił więzienie. Teraz grozić mu może nawet najsurowszy wymiar kary.

 

Halo! Halo! Nazywam się Stefan Wilmont! Siedziałem niewinny w więzieniu! Siedziałem niewinny w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała! Dlatego właśnie zginął Adamowicz – wykrzykiwał nożownik do mikrofonu przed tym jak został obezwładniony.

 

 

W nocy lekarze poinformowali, że udało się przywrócić akcję serca Pawłowi Adamowiczowi. Stan zdrowia określany jest jednak nadal jako bardzo ciężki. Prezydent Gdańska w wyniku ataku doznał ran w jamie brzusznej, rany przepony oraz rany serca. W trakcie operacji przetoczono 41 jednostek krwi.

 

 

Źródło: TVP Info ; YouTube/Maczeg

 

MB