Premier Węgier Viktor Orban zaprezentował 7-punktowy program wspierania węgierskich rodzin. Jak podkreślił, receptą na problemy demograficzne wcale nie jest imigracja, a zwiększenie dzietności.

 

Prorodzinny program węgierskiego rządu Viktor Orban zaprezentował w Budapeszcie podczas corocznego wystąpienia na temat stanu państwa.

 

Wśród omówionych siedmiu punktów znalazła się m.in. możliwość wzięcia pożyczki na warunkach preferencyjnych w wysokości 10 mln forintów. Propozycja ta kierowana jest do każdej kobiety, która po raz pierwszy wyszła za mąż przed 40 rokiem życia. Gdy kobieta ta urodzi pierwsze dziecko, spłata pożyczki zostanie zawieszona na okres trzech lat. Po urodzeniu drugiego dziecka, umorzona zostanie 1/3 pożyczki, zaś urodzenie trzeciego dziecka spowoduje jej całkowite umorzenie.

 

Węgierski rząd w planach ma również dożywotnie zwolnienie z podatku dochodowego kobiet posiadających co najmniej czworo dzieci, a także preferencyjne warunki kredytów mieszkaniowych dla rodzin wielodzietnych.

 

Ponadto, w programie przewiduje się pomoc państwa w zakupie dużego samochodu, a dokładniej dofinansowanie na siedmioosobowe auto dla rodzin posiadających co najmniej troje dzieci.

 

Oprócz tego Viktor Orban zapowiedział budowę 21 tys. żłobków w ciągu trzech lat, a także prawo do wynagrodzenia dla dziadków, którzy opiekują się wnukami w zastępstwie za rodziców.

 

Źródło: dorzeczy.pl
Fot.: flickr.com
EM

Natura oraz zachowanie stada zwierząt może wywołać zdecydowany zachwyt u ludzi. Tak też było w tym przypadku. Internauci są pod wrażeniem „żywej rzeki” stworzonej przez setki jeleni.

 

Nagrania prezentujące to zjawisko pochodzącą z Węgier. Zarejestrowano je w okolicach miejscowości Sathorely i Mohacs, gdzie według informacji pojawiających się w sieci, każdego roku stado jeleni zbiera się, aby razem poszukiwać pożywienia.

 

Nagrać „żywą rzekę” stworzoną przez chmarę jeleni pędzących w poszukiwaniu lepszego miejsca na żerowisko zdołali niezależnie od siebie József Rakóczi oraz Ferenc Takacs. Filmiki zyskały dość szybko sporą popularność wśród internautów.

 

Odnosząc się do zjawiska migracji jeleni, leśnicy zwracają uwagę na fakt, że nie należy w takim czasie niepokoić zwierząt.

 

 

 

Źródło: fakt.pl ; YouTube/Ferenc Takacs ; facebook.com/jozsef.rakoczi.56

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

Portal niezalezna.pl podaje, że Włoska Izba Deputowanych przyjęła dzisiaj projekt uchwały wniesiony przez koalicję Ruchu Pięciu Gwiazd oraz Ligi o poparciu dla Węgier w związku z głosowaniem w Parlamencie Europejskim. Sprawa dotyczy uruchomienia przez Parlament Europejski art. 7 traktatu UE wobec tego kraju.

Autorką wniosku w PE dotyczącego Węgier jest Judith Sargentini, europosłanka Zielonych. Według niej oraz europosłów popierających rozpoczęcie postępowania rząd Viktora Orbana narusza niezależność sądownictwa, wolności prasy i podstawowych praw obywateli.

Rezolucja przyjęta przez Izbę Deputowanych w Rzymie zobowiązuje  włoski rząd, na krórego czele stoi  Giuseppe Contego do rozpoczęcia dialogu „w poszanowaniu dla niezależności i suwerenności każdego państwa członkowskiego” na rzecz ochrony i promocji praw oraz wartości, na których zbudowana jest Unia Europejska.

W uchwale jest też zapowiedź skierowania wniosku do Rady Europejskiej o zamknięcie jako „bezpodstawnej” procedury, gdyby okazało się, że nie ma już powodów do jej uruchomienia.

Wcześniej poparcie dla Węgier wyraziła też czeskie partie polityczne, a w Pradze odbyły się ogromne demonstracje pod ambasadą Węgier. Nieoficjalnego poparcia miał także udzielić rząd w Bułgarii.

Źródło: niezalezna.pl, wnp.pl
fot. Wikipedia Commons

Według informacji portalu tvp.info i wicepremiera, ministra obrony Bułgarii Krasimira Karakaczanowa rząd Bułgarii oficjalnie poprze węgierskiego premiera Viktora Orbana w jego konfrontacji z instytucjami UE. Propozycję w tej sprawie zgłosiło ugrupowanie parlamentarne Zjednoczeni Patrioci.

Propozycja ugrupowania, które wchodzi w skład koalicji rządzącej w Bułgarii od maja zeszłego roku, została zaaprobowana jednomyślnie przez rząd na środowym posiedzeniu. Stanowisko zostanie wysłane do parlamentu, który powinien także je poprzeć.

Jak oświadczył Karakaczanow, dokument ma podkreślać, że Bułgaria nie popiera zgody Parlamentu Europejskiego na uruchomienie przeciw Węgrom procedury na podstawie art. 7 traktatu unijnego . „Nie możemy solidaryzować się z próbami nakładania sankcji na jakiekolwiek państwo, ponieważ jutro tym państwem może być Bułgaria” – dodał.

Według autorów propozycji, ugrupowania Zjednoczeni Patrioci, Bułgaria powinna wypowiedzieć się przeciwko nałożeniu unijnych sankcji na Węgry oraz poprzeć politykę migracyjną premiera Viktora Orbana.

Karakaczow uważa, że „Orban broni interesów narodowych swojego kraju, a to jest istotą pracy każdego premiera” oraz, że: „Ingerencja przez instytucje unijne w wewnętrzne sprawy suwerennych państwa, dążących do obrony swoich interesów, jest niedopuszczalna”.

Tydzień temu Parlament Europejski wyraził zgodę na uruchomienie art. 7 traktatu unijnego wobec Węgier. Powodem stały się zarzuty podważania przez rząd Orbana niezależności sądownictwa, wolności prasy i podstawowych praw obywateli, a także przyjęta w czerwcu poprawka do konstytucji, która przewiduje, że w kraju nie wolno osiedlać obcej ludności, o ile osoby te nie mają prawa pobytu i swobodnego przemieszczania się.

Ośmiu bułgarskich europosłów różnych klubów było przeciwnych rezolucji, pięć osób głosowało za, dwójka wstrzymała się od głosu.

źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons

Jak pisze tvp.info, w czwartek premier Czech Andrej Babisz oświadczył, że po środowym głosowaniu w Parlamencie Europejskim dotyczącym uruchomienia wobec Węgier art. 7 unijnego traktatu za naruszenie wartości unijnych rząd Czech popiera premiera Węgier Viktora Orbána.

Babisz, gdy zapytano go o głosowanie w PE, powiedział: „Te bzdury tylko wywołują negatywne nastroje w Unii Europejskiej”.

„Więc stoję za (premierem) Orbánem, jesteśmy sojusznikami” – powiedział szef rządu.

Jak wiadomo, Czechy wraz z Węgrami, Polską i Słowacją tworzą Grupę Wyszehradzką.

Parlament Europejski wyraził w środę zgodę na uruchomienie art. 7 traktatu unijnego wobec Węgier. Tym samym europarlament wezwał państwa członkowskie do wszczęcia procedury określonej w art. 7 traktatu unijnego. Jej celem jest przeciwdziałanie zagrożeniom dla wartości leżących u podstaw Unii Europejskiej, takich jak poszanowanie demokracji, praworządności i praw człowieka.

To precedensowa decyzja, ponieważ PE po raz pierwszy w historii swojego istnienia uruchomił art. 7 traktatu i wezwał kraje członkowskie w ramach Rady UE do działania w tej sprawie. Wniosek trafi teraz do Rady, która zgodnie z traktatem będzie musiała się nim zająć. Aby wniosek w tej sprawie mógł zostać przyjęty, w środę potrzebne było poparcie bezwzględnej większości posłów, tj. 376 osób, przy dwóch trzecich oddanych głosów i tak też się stało: Rezolucja wzywająca do uruchomienia art. 7 traktatu unijnego wobec Węgier została przyjęta 448 głosami za, przy 197 przeciwnych i 48 wstrzymujących się.

źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons

Jak podaje portal onet.pl, w wyniku głosowania, które odbyło się w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, zdecydowano, by wezwać państwa członkowskie Unii Europejskiej do wszczęcia wobec Węgier procedury określonej w art. 7 traktatu unijnego w celu przeciwdziałania zagrożeniu wartości leżących u podstaw UE.

Za uruchomieniem procedury art. 7 głosowało 448 europosłów, przeciw było 197, a 48 wstrzymało się od głosu. Tym samym więc uzyskana została wymagana większość 2/3 głosów.

Art. 7 traktatu o wspólnocie uruchamia się, gdy zachodzi podejrzenie naruszenia przez kraj członkowski podstawowych wartości Unii, na przykład praworządności. Jest to pierwszy ruch w kierunku wprowadzenia sankcji wobec danego kraju i ograniczenia jego prawa jako państwa członkowskiego.

Decyzja w tej sankcji musi być jednak jednomyślna wśród wszystkich przywódców krajów członkowskich.

Jak pisze gazeta: „Dotąd tylko raz w historii podjęto taką decyzję, kiedy to Komisja Europejska uruchomiła artykuł 7 w grudniu 2017 roku wobec Polski. Powodem były głównie zmiany w wymiarze sprawiedliwości, które – według Komisji – miały ograniczać niezależność sądów”.

Wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans ogłosił, że KE podziela zawarte w projekcie rezolucji obawy dotyczące praw podstawowych, korupcji, traktowania Romów i niezależności sądownictwa: „Społeczeństwo obywatelskie to jest tkanka demokracji i jest ono niestety ograniczane przez działania rządu Węgier”.

Przypomniał, że Komisja Europejska jest strażniczką traktatów i wcześniej uruchomiła już procedurę art. 7 traktatu wobec Polski. Timmermans przekonywał, że „Będziemy nadal kontrolować sytuację na Węgrzech. KE nie zawaha się podejmować odpowiednich działań, jeśli to konieczne. Obiecuję, że będziemy czujni”.

Orban, który zabrał głos po Fransie Timmermansie, uświadomił słuchającym, że Węgry „nie poddadzą się szantażowi”. Mówił, że „Będziemy bronić granic, zatrzymywać nielegalną migrację, bronić naszych praw”. Węgierski przywódca przekonywał, że głosowanie nad rezolucją to kara za postawę Budapesztu wobec problemu migracji oraz, że jest to swoisty szantaż unijnych elit wobec Węgier, który się nie poddadzą i nie będą tolerować. Jak zaznaczył, sprawozdanie PE jest obrazą dla jego kraju, a także obraża honor węgierskiego narodu.

źródło: wiadomosci.onet.pl
fot. Wikipedia Commons

Jak podaje tvp.info, w głosowaniu w Parlamencie Europejskim w Strasburgu w sprawie rezolucji wobec Węgier europosłowie Platformy Obywatelskiej zamierzają poprzeć projekt. Rezolucja ta wzywa kraje Unii Europejskiej do uruchomienia art. 7 traktatu unijnego wobec Węgier.  Z kolei Prawo i Sprawiedliwość zapowiada, że będzie głosować przeciwko rezolucji.

Europoseł Janusz Lewandowski (PO) w odpowiedzi na pytanie, jak zagłosują europosłowie Platformy powiedział: „W sprawie Węgier będziemy głosowali za rezolucją, ponieważ procesy demolowania praworządności w obu krajach, w Polsce i na Węgrzech, są podobne”.

W opozycji do PO, europoseł PiS Ryszard Czarnecki powiedział, że jego ugrupowanie zagłosuje przeciwko projektowi. „Damy wyraz temu również w czasie debaty w PE”.

Autorzy rezolucji uzasadniają projekt tym, że na Węgrzech łamana jest praworządność. W najbliższy wtorek odbędzie się w tej sprawie debata.

Narazie trudno przewidzieć wynik głosowania. Część posłów Europejskiej Partii Ludowej, do której należy rządzący na Węgrzech Fidesz, może głosować przeciw uruchomieniu procedury. W obronę Węgrów wezmą eurosceptycy i być może również europosłowie innych frakcji z krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

Zgodnie z art. 83 regulaminu PE eurodeputowani przyjmują wniosek, wzywający Radę UE do podjęcia działań zgodnie z art. 7.1 unijnego traktatu „większością dwóch trzecich oddanych głosów”. Wątpliwości wzbudza rozumienie, czy głos wstrzymujący się w takim głosowaniu ma być zaliczany do oddanych. Według interpretacji służb prawnych europarlamentu głosy takie nie będą liczone.

Nie wszyscy zgadzają się jednak na takie rozumieniee zapisów regulaminu:
„Głos wstrzymujący się jest aktem głosowania. To oczywiste, że powinien się liczyć. To ugruntowana tradycja we wszystkich systemach konstytucyjnych” powiedział niedawno pragnący zachować anonimowość przedstawiciel służb prawnych jedenj z instytucji unijnych.

Jak pisze tvp.info: „W czerwcu Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) w PE opowiedziała się za uruchomieniem art. 7 unijnego traktatu wobec Węgier.  Powodem zgłoszenia rezolucji były zarzuty o podważanie przez rząd Viktora Orbana niezależności sądownictwa, wolności prasy i podstawowych praw obywateli, ale lista zarzutów w ostatnich miesiącach jeszcze się wydłużyła”.

źródło: tvp.info

Jak podaje portal niezalezna.pl, Wegięrscy przedstawiciele nie boją się mówić to co myślą o działaniach Brukseli. Otwarcie krytykują uruchomienie wobec Węgier art. 7 traktatu unijnego. Rzecznik węgierskiego rządu Zoltan Kovacs nazywa to „polowaniem na czarownice”. Szef węgierskiej dyplomacji, Peter Szijjarto, nazwał rezolucję „stekiem wierutnych kłamstw”.

W środę w Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbędzie się głosowanie, w którym PE ma zdecydować, czy wezwać państwa członkowskie do wszczęcia przeciw Węgrom procedury określonej w art. 7 traktatu unijnego w celu przeciwdziałania zagrożeniu dla wartości leżących u podstaw UE, takich jak poszanowanie demokracji, praworządności i praw człowieka. Dzień przed głosowaniem, we wtorek, premier Węgier Viktor Orban wystąpi podczas debaty poselskiej na temat rządów prawa na Węgrzech.

Rzecznik rządu węgierskiego, Zoltan Kovacs podczas konferencji prasowej zwołanej dziś w Brukseli mówił, że rząd jest gotowy, by „zaprezentować w PE swoją perspektywę i prawdę”. Rezolucję i głosowanie ocenił jako „polowanie na czarownice przeciwko Węgrom”. Podkreślił, że większość zarzutów zawartych w rezolucji są już zamkniętymi sprawami. Powiedział, że projekt rezolucji jest „obrazą dla narodu węgierskiego”.

– Można na ten temat spekulować. Utrzymujemy, że prawdziwym motywem, który stoi za tym, jest nasze stanowisko wobec nielegalnej migracji- zaznaczył.

Zdaniem Kovacsa stanowisko w sprawie migracji Węgier, jak również innych krajów regionu, należy traktować równorzędnie z odmiennym stanowiskiem krajów Zachodu na ten temat. Jak powiedział, rząd węgierski ma silny mandat, bo większość Węgrów zgadza się z jego polityką.

Także rzecznik rządzącej na Węgrzech konserwatywnej partii Fidesz Balazs Hidveghi oświadczył dziś w publicznej węgierskiej telewizji M1, że projekt rezolucji jest pełen nieprawdziwych twierdzeń i kłamstw.

Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych PE (LIBE) opowiedziała się w czerwcu za uruchomieniem art. 7 unijnego traktatu wobec Węgier. W dokumencie podkreślono, że na Węgrzech istnieje poważne zagrożenie dla praworządności.

Powodem zgłoszenia rezolucji były zarzuty o podważanie przez rząd Orbana niezależności sądownictwa, wolności prasy i podstawowych praw obywateli. Lista zarzutów w ostatnich miesiącach się wydłużyła.

W czerwcu parlament Węgier przyjął poprawkę do konstytucji przewidującą, że w kraju nie wolno osiedlać obcej ludności, o ile osoby te nie mają prawa pobytu i swobodnego przemieszczania się. Przegłosowano też pakiet ustaw antyimigranckich.

źródło: niezalezna.pl

Jak podaje tvp.info, w węgierskiej ustawie, której projekt przedłożył minister sprawiedliwości Laszlo Trocsanyi, zapisano, że prawo do ochrony życia prywatnego można ograniczać tylko w celu korzystania z innych podstawowych praw lub ochrony konstytucyjnych wartości.

W ustawie za część prawa do uszanowania życia prywatnego uznano ochronę imienia, danych osobowych, tajemnicy prywatnej, wizerunku i nagrań dźwiękowych oraz honoru i dobrego imienia.

Ustawa stanowi również, że każdy ma prawo do spokoju w domu, a złamaniem tego prawa jest m.in. wtargnięcie do niego lub inna bezprawna ingerencja odbywająca się w sposób obraźliwy albo dokuczliwy. Załączono w niej, że każdy człowiek ma prawo do poszanowania jego życia prywatnego i rodzinnego.

Nowe prawo stanowi, że osobistości oficjalne są uprawnione do takiej samej ochrony, co osoby prywatne, ale tylko poza dyskusjami dotyczącymi spraw publicznych. Jak pisze tvp.info: „Działania tych osobistości w życiu prywatnym lub informacje na ten temat nie powinny być udostępniane publicznie”.