– Podpisał pan zobowiązanie do współpracy z SB, donosił pan na kolegów, zdradził pan Polskę, „Solidarność”  – przemawia ostro w stronę Wałęsy młody chłopak podczas spotkania z b. Prezydentem Polski w Krośnie. Było gorąco!

 

W czasie spotkania młodzieniec postanowił wykorzystać okazję i wygarnąć Wałęsie jego poczynania w przeszłości.

 

– Podpisał Pan zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Donosił pan przez wiele lat na swoich kolegów, którzy słuchali Radia Wolna Europa i klęli na rząd… – mówił.

 

Słowa te spotkały się ze sporą agresją ze strony zwolenników atakowanego, którzy usiłowali wyrwać młodzieńcowi mikrofon. – Zdradził pan Polskę i Polaków. Zdradził Pan 10 mln ludzi. W szczytowym okresie działalności NSZZ Solidarność stał za Panem murem…  – kontynuował.

 

Wałęsa wstał z fotela i usiłował odeprzeć zarzuty. Jak mówił, wyrzucił on Kaczyńskich z Kancelarii Prezydenta za bierność i nieróbstwo, a oni w ramach zemsty „zlecili Cenckiewiczowi, aby przygotował prowokację i dokumenty”.

 

 

Na drugim nagraniu zarejestrowanym przez inną kamerę widać ogromne zdenerwowanie uczestników spotkania. W jednej chwili, jedna ze starszych kobiet wstała z zamiarem rzucenia się na chłopaka. Wytrącona z równowagi została także kobieta prowadząca spotkanie. Na nagraniu widać, jak nerwowo się obraca, zaciskając usta i palce u rąk.

 

Nagranie od ok. 51 minuty.

 

 

Źródło: nczas.com; prawdaobiektywna.pl; Twitter @waldemarkowal
Fot.: Twitter @waldemarkowal
EM

Na swoim profilu na Facebooku Lech Wałęsa opublikował zdjęcie domu Pawła Kukiza, mające świadczyć o jego bogactwie. W odpowiedzi, polityk stworzył piosenkę pt. „Bolek płynie”, opowiadającą o wydarzeniach w stoczni. (Przypomnijmy, że lider partii Kukiz’15 wciąż jest aktywny muzycznie). Polityk zachęca internautów do tworzenia teledysków do jego utworu.

 

 

A oto utwór o byłym Prezydencie RP:

 

 

Jak zaznaczył polityk, piosenka miała znaleźć się na wydanej dwa miesiące wcześniej płycie „Wyspa Zielona” (z zespołem Perverados). Niestety jednak, wytwórnia Universal Music Polska odrzuciła wydanie utworu.

 

Źródło: nczas.com; Facebook – Lech Wałęsa; Paweł Kukiz
Fot.: Wikipedia
EM

Wymiana zdań pomiędzy Rafałem Ziemkiewiczem a Lechem Wałęsą zakończyła się „banem”. Były prezydent zablokował bowiem na znanym portalu społecznościowym znanego prawicowego publicystę i pisarza, uciekając w ten sposób przed odpowiedzią.

 

Wymiana zdań na Twitterze rozpoczęła się od spięcia Rafała Ziemkiewicza z Mirosławem Szczerbą, który jest doradcą Lecha Wałęsy. Temu drugiemu nie spodobały się słowa dziennikarza o tym, że w przeszłości Wałęsa był agentem. Odpowiadając na te zarzuty, Mirosław Szczerba przypisywał Ziemkiewiczowi „tchórzliwe zachowania na uczelni” w czasach PRL-u. W reakcji na te zarzuty, publicysta „DoRzeczy”, argumentował swoje racje i żądał przeprosin.

 

W całą dyskusję włączył się Lech Wałęsa, stwierdzając iż Ziemkiewicz swoim zachowaniem się „ośmiesza”.

 

Jakiś Ziemkiewicz chciał się ‚zmierzyć’ na historie z moim doradca. Roześmialem sie.Chłopie daj se spokój bo sie tylko ośmieszysz wsród ‚swoich’ – czytamy we wpisie Lecha Wałęsy (pisownia oryginalna).

 

 

Dość szybko na takie stawianie sprawy zareagował RAZ.

 

Jako ‚jakiś’ katolik mam obowiązek napominać nawet wbrew swej głębokiej niewierze że ma to sens. Niech Pan przestanie kłamać. Niech Pan wyzwoli się z tej pętli zła, któremu się oddał. Jeszcze ma Pan czas wyznać prawdę. W końcu stanie Pan przed Tym, którego okłamać się nie da – napisał Rafał Ziemkiewicz, nawiązując do odpowiedzialności Lecha Wałęsy za jego przeszłość.

 

 

To poskutkowało jednak zablokowaniem dziennikarza na Twitterze przez byłego prezydenta. Do „bana”, Rafał Ziemkiewicz odniósł się w swoim kolejnym wpisie.

 

No i schował się za banem. Cóż, wiedziałem, że to na ch. ale trzeba było, zwłaszcza przy Środzie Popielcowej – stwierdził Ziemkiewicz.

 

 

 

Źródło: doRzeczy.pl ; Twitter/@R_A_Ziemkiewicz ; Twitter/@PresidentWalesa

 

MB

 

W dniu wczorajszym media w kraju obiegły informacje o przesyłce skierowanej do prezydenta Krakowa, zawierające pogróżki oraz łuskę i nabój z karabinu. W liście padła groźba, że jeżeli w ciągu tygodnia Jacek Majchrowski nie ustąpi ze stanowiska, wówczas straci życie i nie zobaczy już rodziny. Teraz w tej sprawie pojawiają się nowe fakty.

Pomimo zamieszczenia na przesyłce fałszywego adresu nadawcy, służbom udało się zatrzymać osobę odpowiedzialną za ten incydent. Sprawcą okazał się być przebywający na terenie Warszawy 28-latek pochodzący z krakowskiej Nowej Huty. Miał nie mieć on wcześniej konfliktów z prawem.

Jak się jednak okazało, podobne przesyłki zostały wysłane przez mężczyznę także do innych prezydentów miast, a także byłego prezydenta Lecha Wałęsy. Łącznie takowych przesyłek miało być dziesięć. Trafiły one m.in. do prezydenta Kielc Bogdana Wenty, łódzkiego magistratu, jak również prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca.

Do każdego listu dołączony miał zostać nabój z karabinu (bez prochu), łuska, a także fotografie przedstawiające kilkunastu innych włodarzy polskich miast. Wśród nich również zdjęcie zabitego w styczniu Pawła Adamowicza, obok którego miał widnieć też napis „game over”.


Zagrajmy w grę. Masz 7 dni na ogłoszenie swojej dymisji. W przeciwnym razie ostatni raz widzisz rodzinę. (…) Co wybierasz? Życie czy śmierć?

Takie słowa padły w treści pogróżek, jakie mężczyzna skierował do prezydentów.

W związku z zaistniałą sytuacją, minister Joachim Brudziński ogłosił, że służby w tym przypadku szybko zareagowały, co pomogło w szybkim ujęciu podejrzanego.

W poniedziałek funkcjonariusze zatrzymali 28-latka na terenie stolicy. Przyznał się on do wysłania dziesięciu przesyłek do rządzących w miastach polityków oraz Lecha Wałęsy. Motywy jakimi kierował się sprawca nie są jednak oficjalnie szczegółowo znane.

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Flickr

MB

W dniu dzisiejszym, były prezydent Lech Wałęsa oraz były premier i prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński spotkali się w sądzie. Widok dwóch panów obok siebie wywołał niemałe poruszenie w internecie. Internauci nie przegapili okazji i wyłapali również dosyć humorystyczne momenty.

 

W gdańskim sądzie, z samego rana spotkali się obydwaj znani w Polsce politycy. Ruszyła bowiem sprawa, w której prezes PiS pozywa Lecha Wałęsę za obraźliwe wpisy opublikowane w internecie.

 

Na korytarzu sądu, przez około 10 minut Lech Wałęsa oraz Jarosław Kaczyński mieli okazję stać obok siebie w towarzystwie sporej grupy przybyłych dziennikarzy. Na rozprawę, dawny prezydent, a dziś twarz „totalnej opozycji” przybył ubrany w koszulkę z napisem „konstytucja”, popularną na manifestacjach KOD-u i innych grup związanych z tym środowiskiem. Taka forma manifestowania swoich przekonań rozbawiła prezesa PiS-u, co wyłapało oko kamery.

 

https://twitter.com/Romanczuk_Anna/status/1065543642226540545

 

Przed rozprawą Lech Wałęsa stwierdził, że podtrzymuje wszystko co powiedział. W jego opinii, sformułowania jakich używał mogły paść w ramach dyskusji politycznej, kiedy wyrażał swój pogląd.

 

W internecie pojawiło się również nagranie, na którym słychać fragment wymiany uszczypliwości pomiędzy Wałęsą a Kaczyńskim. Były prezydent stwierdził: „Po co ja pana ministrem zrobiłem?”. Prezes PiS, zripostował to pytanie odpowiadając: „A po co ja pana prezydentem?”.

 

 

Lech Wałęsa mówił dziś też w stronę prezesa Kaczyńskiego m.in.: „Nie pan mnie wybrał, tylko ja pana wybrałem. Po co ja pana wybrałem?

 

Jarosław Kaczyński stwierdził jednak, że nie będzie kontynuował takiej dyskusji w tym temacie, ponieważ to nie ma sensu.

 

 

Źródło: Twitter/@Romanczuk_Anna ; Facebook/@Lemingopedia

 

MB

 

Kampania przed wyborami samorządowymi rozkręca się na całego w wielu polskich miastach. Nie inaczej jest w Gdańsku, gdzie co ciekawe dotychczasowy prezydent Paweł Adamowicz popierany wcześniej przez Platformę Obywatelską, rywalizuje tam teraz z wystawionym jako kandydat PO Jarosławem Wałęsa, synem byłego prezydenta.

 

To jednak jak przed mediami wypowiedziała się jedna z kandydatek Platformy Obywatelskiej do rady miasta w Gdańsku, z pewnością nie pomogło w prowadzeniu kampanii przez partię i samego Jarosława Wałęsę.

 

Dorota Topolewska, bo o niej mowa, chciała wyjaśnić na jakich kwestiach chciałaby się skupić po ewentualnym wybraniu jej na gdańską radną. Problem, jednak w tym, że kandydatka PO zamilkła, kiedy miała takowe kwestie wymienić, po czym uciekła sprzed kamer i mikrofonów słuchających jej dziennikarzy.

 

 

Sytuacja ta jest komentowana przez wielu internautów. Spora część ludzi określa to nagranie jako totalna kompromitacja. Zdaniem osób komentujących wypowiedź Doroty Topolewskiej, jej wystąpienie pokazuje jak kończy się przygotowywanie programu sprowadzającego się do bycia „anty-PiSem”.

 

Źródło: wykop.pl ; Facebook/@prawicowyinternet

 

Przedstawiciele opozycji totalnej nadal wyrażają swój sprzeciw wobec zmian w Sądzie Najwyższym. Środowiska te w ostatnich dniach wspiera Lech Wałęsa, robiąc przy tym po raz kolejny sporo zamieszania wokół swojej osoby.  Z jego strony padały w przestrzeni internetowej kontrowersyjne słowa, w związku z którymi głos zabrała również pomorska policja, kiedy były prezydent ostrzegał, że posiada broń i nawet funkcjonariusze policji nie powstrzymają go przy obalaniu obecnej władzy.

 

Ostatecznie na manifestacje totalnej opozycji w Warszawie, Lech Wałęsa udał się jednak bez broni palnej. Jak się okazało, sam nawet narzekał przemawiając na zbyt małą liczbę uczestników protestu. Jego przemowa spotkała się z reakcją internautów oraz stworzeniem memów nawiązujących do jego słów o potrzebie „rozmnażania się”.

 

To jednak nie wszystkie działania jakie postanowił podjąć autorytet totalnej opozycji. Lech Wałęsa wystosował list do znanego wokalisty- Micka Jaggera. Miało to związek z faktem, że w stolicy Polski odbył się w dniu wczorajszym koncert zespołu The Rolling Stones. Dlatego też wcześniej, były prezydent zaapelował do piosenkarza w liście, aby ten zajął stanowisko w temacie zmian w Sądzie Najwyższym.

 

– Chcemy zwrócić waszą uwagę, przypomnieć odważnych ludzi, którzy walczyli o wolność dla całego bloku wschodniego – napisał Lech Wałęsa.

 

W trakcie koncertu Mick Jagger odpowiedział na apel Wałęsy. Zrobił to zwracając się do zgromadzonych fanów w języku polskim.

 

– Jestem za stary, żeby być sędzią, ale na tyle młody, żeby śpiewać – powiedział piosenkarz. Te słowa obchodzącego w lipcu 75. urodziny wokalisty, są dla wielu nawiązaniem do przejścia na emeryturę Małgorzaty Gesdorf.

 

Mick Jagger w swojej wypowiedzi nawiązał także do koncertu The Rolling Stones, który odbył się w Warszawie ponad 50 lat temu.

 

– Byliśmy tu na koncercie w 1967 roku. Mam nadzieję, że trochę się od tego czasu nauczyliście – stwierdził wokalista.

 

W ostatnich dniach, były prezydent Lech Wałęsa po raz kolejny próbuje zwrócić na siebie uwagę. W jednym ze swoich twitterowych wpisów zapowiedział, że będzie próbował odsunąć od władzy obecnych rządzących i przypominając, że posiada broń stwierdził, że nawet policja go nie powstrzyma. W wywiadzie dla RMF FM, ze strony Wałęsy znów padły kontrowersyjne słowa.

 

Kiedy były prezydent, związany dziś z „totalną opozycją” zapowiedział za pośrednictwem Twittera swoją decyzję o obalaniu władzy, strasząc przy tym użyciem broni, nie trzeba było długo czekać na reakcję policji. Również za pomocą tego medium społecznościowego przekazano, że pomorscy policjanci czują się zobowiązani sprawdzić zasadność posiadania broni przez Lecha Wałęsę.

 

https://twitter.com/PolskaPolicja/status/1013866018400358401

Do sprawy odniósł się również minister Joachim Brudziński, który stwierdził iż Lechowi Wałęsie należy cofnąć decyzję o zezwoleniu na broń.

 

 

W odpowiedzi na wpis ministra, Lech Wałęsa stwierdził, że ten chce go napaść i straszy. Poinformował również, że dobrze zabezpieczył swoją broń palną i minister Brudziński mu jej nie odbierze.

 

Słowa, które mogą podburzać zwolenników „totalnej opozycji” padły ze strony Wałęsy także w wywiadzie udzielonym dla radia RMF FM. Dziennikarz zapytał byłego prezydenta o to co planuje w związku ze swoim przybyciem do Warszawy na protest przeciwko zmianom Sądzie Najwyższym. Lech Wałęsa stwierdził w odpowiedzi, że zachęcał będzie do wspólnego znajdywania pokojowych i konstytucyjnych metod mogących skutecznie rozwiązać problem. Jednakże powiedział też, że jego zdaniem sytuacja w Polsce to droga do… wojny domowej.

 

– Na to się nie możemy zgodzić, co się teraz dzieje. Sądu nie możemy oddać. Będzie to, co przewidywałem na samym początku – dojdzie do wojny domowej, nie ma rady. To jest droga do wojny domowej. Chciałbym jej uniknąć – ocenił były prezydent w wywiadzie udzielonym radiu RMF FM.

 

Na swoim twitterowym profilu, Lech Wałęsa zapowiedział, że na dzisiejsze protesty nie uda się z bronią palną.

 

Swoje wcześniejsze wpisy na temat posiadanej broni, teraz autorytet opozycji określa jako pewnego rodzaju „sygnał” związany z tym co dzieje się obecnie w Polsce.

 

– Kiedyś „budujemy drugą Japonię”, potem „spałować stoczniowców”. Teraz broń. Za każdym razem to był sygnał. To jest sygnał, że na poważnie zagrożone są interesy Polski. Trzeba zacząć poważnie walczyć – tłumaczył dziś Wałęsa.

 

 

Lech Wałęsa zapowiedział fizyczną walkę o obronę Sądu Najwyższego jeśli rząd PiS „znów go zaatakuje”. Były prezydent ogłosił to za pośrednictwem swojego Twittera, robiąc przy tym – jak to ma w zwyczaju – sporo błędów stylistycznych. 

 

„Dość niszczenia Polski’’! Staję na czele fizycznego odsunięcia głównego sprawcy wszystkich nieszczęść.” – czytamy we wpisie byłego prezydenta. Choć nie sprecyzował kogo w prawdzie chciałby „odsunąć”, jednakże można domniemać, iż chodzi o Jarosława Kaczyńskiego bądź urzędującego prezydenta lub premiera.

 

Czy w ten sposób Wałęsa nawołuje do popełnienia przestępstwa? Jeśli oficjalnie ogłasza „fizyczną” walkę w ramach bliżej nieokreślonej rewolucji, to można uznać to niezgodne z prawem. To jeden z wielu tego typu wpisów byłego lidera Solidarności. Kolejną charakterystyczną cechą piśmiennictwa Wałęsy są liczne błędy ortograficzne i stylistyczne.