Zmiana czasu dwa razy do roku to coś co dotyczy nas wszystkich bezpośrednio. Ewentualne zmiany i decyzje w tej sprawie są więc kolejnym przykładem bezpośredniego wpływu politycznych działań na nasze życie.

 

To właśnie sprawą przestawienia zegarków zajął się Parlament Europejski. O sprawie poinformował portal rmf24.pl.

 

W Strasburgu przegłosowano regulacje, które planowo mają znieść zmianę czasu na terytorium UE. Zgodnie z projektem nowelizacji dyrektywy, ostatnie przestawienie zegarków w krajach UE miałoby nastąpić w 2021 roku. Warto jednak podkreślić, że państwa członkowskie nie są przychylne pośpiechowi w załatwianiu tej sprawy. A to właśnie one muszą zgodzić się, by nowe przepisy dotyczące tej kwestii weszły w życie. Samo głosowanie nie załatwia jeszcze finalnie całkowicie tematu zaprzestania dwukrotnych zmian czasu w ciągu roku.

 

W głosowaniu wzięło udział 653 europosłów, z czego za głosowało 410. Przeciwnych było 192, a od głosu wstrzymało się 51.

 

Projekt przepisów dotyczących zniesienia sezonowych zmian czasu w UE został przedstawiony przez Komisję Europejską we wrześniu 2018 roku. W wakacje KE przeprowadziła konsultacje, w ramach których zebrano ok. 4,6 miliona odpowiedzi w tej sprawie. Liczba ta stanowi historyczny rekord. Aż 84% opinii było przychylnych zniesieniu zmian czasu w Europie.

 

W naszym kraju, zmiana czasu regulowane jest przez rozporządzenie prezesa Rady Ministrów. Kolejne takie właśnie rozporządzenie zostało wydane przez polski rząd w listopadzie 2016 roku. Zgodnie z nim, stosowanie czasu letniego oraz zimowego zostało przedłużone do 2021 roku. Kolejne przestawianie zegarków czeka nas już za kilka dni.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Pxhere

 

 

MB

 

Janusz Korwin-Mikke oraz Paweł Kukiz to dwie osoby, które w polityce od kilku lat rywalizują w dużej mierze o zbliżony, o ile nawet nie taki sam elektorat. Niejednokrotnie przed wyborami mówiło się o ewentualnym połączeniu ich sił i wspólnych listach, jednak nie udało się tego zrealizować. Kolejna wypowiedź Korwina-Mikke nie wieści sporych zmian w tej kwestii.

 

Tym razem spięcie pomiędzy dwoma panami miało swój początek w udzielonym przez Pawła Kukiza wywiadzie dla portalu wPolityce.pl. Odnosił się on w nim do tematu nadchodzących wyborów do Parlamentu Europejskiego.

 

Gdybym był zwolennikiem wyjścia Polski z UE, to już dawno nawiązałbym współpracę z Korwinem. Dla mnie postulat wyjścia z Unii to hardcore. Sama likwidacja Schengen byłaby ogromną uciążliwością. Nie po to ludzie bili się na ulicach i wyzwolili się spod buta sowieckiego, by dzisiaj to zmarnować – stwierdził wówczas lider Kukiz’15.

 

Na takie stawianie sprawy, postanowił odpowiedzieć Janusz Korwin-Mikke. 76-letni polityk wymienił w punktach dlaczego inaczej patrzy na kwestie związane z Unią Europejską. Swój wywód opublikował na Facebooku.

 

Nie jestem zwolennikiem PolExitu tylko zniszczenia Unii Europejskiej – z całą jej euro-socjalną ideologią, Kartą Praw Podstawowych, acquise communautaire itd. Jest to jedyna szansa uratowania Europy. Dopiero jeśli nie będzie na to szans – trzeba zabierać swoje szmatki i gałganki i uciekać z tonącego okrętu – z nadzieją, że wir nie wciągnie i nas – podsumował Korwin-Mikke w swoim wpisie.

 

 

 

Źródło: wpolityce.pl ; dorzeczy.pl ; Facebook/@janusz.korwin.mikke

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

MB

 

W wywiadzie udzielonym dla portali 300polityka.pl oraz wp.pl Prezydent RP skomentował poczynania byłego premiera Donalda Tuska. W odczuciu głowy państwa, szef Rady Europejskiej „nie reprezentuje polskich interesów i nie ma szacunku do własnego kraju”.

 

Temat dotyczył słów jakimi Donald Tusk skomentował wystąpienie polskiego prezydenta podczas polsko-niemieckiego Forum „Europa 1918-2018: historia z przyszłością”. Prezydent Andrzej Duda mówił wówczas m.in. o niedosycie demokracji w ramach Unii Europejskiej. Dla przykładu, przytoczył wtedy sytuację dotyczącą zakazu sprzedaży zwykłych żarówek.

 

Chociaż odnoszący się potem do tej wypowiedzi szef Rady Europejskiej stwierdził, że nie dołączy do „chóru złośliwców i szyderców” wobec Prezydenta, to jednak nie odpuścił sobie krytycznej opinii wygłoszonej publicznie w temacie Andrzeja Dudy.

 

– Wtedy, kiedy wydaje się pogubiony w argumentacji, potrzebuje raczej naszego wsparcia, a przynajmniej jakiejś takiej życzliwej cierpliwości. Więc pozwólcie państwo, że do tego chóru złośliwców i żartownisiów nie będę dzisiaj dołączał – powiedział wtedy Donald Tusk.

 

Dziennikarze zapytali teraz Prezydenta co czuje słysząc takie słowa pod swoim adresem. W odpowiedzi Andrzej Duda stwierdził, że czuje iż Donald Tusk nie ma szacunku do własnego kraju, a także zaznaczył, że ma wyrobioną opinię na temat polityki realizowanej przez niego jako byłego szefa rządu.

 

– Według mnie to była zła polityka – powiedział Prezydent Andrzej Duda.

 

Dziennikarze dopytywali czyje interesy w jego opinii reprezentuje Donald Tusk. Prezydent odparł, że w jego ocenie „nie są to polskie interesy”.

 

– Widocznie jest europejskim politykiem, jak to on mówi. Według tego, co widzę, polskich interesów nie reprezentuje – powiedział PAD na temat szefa Rady Europejskiej.

 

Zdaniem Andrzeja Dudy, w strukturach UE znajdują się politycy, którzy pełniąc funkcje w instytucjach unijnych, nie zapominają o realizacji interesów własnej ojczyzny.

 

 

Źródło: wp.pl ; 300polityka.pl ; rmf24.pl

Fot.: Flickr ; Wikimedia Commons

 

MB

 

 

Popularna w Niemczech gazeta „Sueddeutsche Zeitung” po raz kolejny krytycznie wypowiedziała się na temat Polski. Działania naszego państwa niemieccy dziennikarze określili wręcz „skandalem” oraz „bezprecedensowym zachowaniem”. 

 

W tej krytyce ze strony niemieckiego medium chodzi o odmówienie przez Polskę przyjęcia konkluzji dotyczącej Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Powołując się na relacje osób uczestniczących w spotkaniu, gazeta stwierdza iż podczas obrad w tej sprawie, na sali „czuć było napięcie”, a przedstawiciele kilku państw określili „hańbą” brak zgody ze strony Polski na wspólne stanowisko w sprawie praw podstawowych.

 

Niemiecki dziennik przypomniał również, że od prawie roku Polska jest „pod pręgierzem”, w związku z rzekomym „zagrożeniem podstawowych wartości będącego następstwem reformy sądownictwa”.

 

Przy okazji obrad, podczas których pojawiło się weto ze strony Polski, spór dotyczył fragmentu zawierającego słowa o tym, że mniejszości seksualne mają często padać ofiarą nienawiści, dyskryminacji oraz przemocy. W treści pojawiły się sformułowanie mówiące o tym, iż kraje Unii Europejskiej przyjmują do wiadomości, że Komisja Europejska podejmuje działania prowadzące do równouprawnienia osób z tzw. środowiska LGBT.

 

Strona polska wyjaśniała, że sprzeciw wynika z braku w kontrowersyjnym fragmencie wpisu mówiącego o tym, że dyskryminacja na tle religijnym dotyka przede wszystkim chrześcijan oraz żydów.

 

 

Źródło: Sueddeutsche Zeitung ; doRzeczy.pl

Fot.: Pxhere

 

MB

 

W ten weekend były prezydent Lech Wałęsa świętował swoje 75. urodziny. Na jego sobotnim przyjęciu urodzinowym pojawiły się takie osoby związane z tzw. totalną opozycją jak m.in.: Mateusz Kijowski, Donald Tusk, profesor Andrzej Rzepliński, ambasador Stanów Zjednoczonych Georgette Mosbacher oraz ambasador Niemiec Rolf Nikel.

 

Przy okazji swoich 75.urodzin, Lech Wałęsy udzielił również kontrowersyjnego wywiadu dla niemieckiej gazety „Deutsche Welle”.

 

– Mamy nieodpowiednich, niezbadanych medycznie ludzi, ludzi małych, zakompleksionych, którzy przypadkiem zdobyli władzę. No i mamy nieszczęście. Ja społeczeństwo ostrzegałem, bo ja ich znałem wcześniej – wypowiedział się były prezydent w rozmowie z niemieckim dziennikiem.

 

Przyznał on, że aktywnych ludzi wspierających działania totalnej opozycji nie ma wielu. Równocześnie jednak z prośbą o pomoc zwrócił się do Niemiec oraz władz Unii Europejskiej.

 

– Teraz problem polega na tym, jak z tego wyjść, jak z tym walczyć, bo my jesteśmy demokratami, my nie chcemy się bić, a oni nie licząc się z narodem robią wszystko, nawet wbrew Konstytucji prawo robią pod siebie. Trudno walczyć z nimi przez demonstracje, bo ludzi aktywnych jest za mało. Musimy wymyśleć teraz coś, co będzie skuteczne. Na razie korzystamy z procedur unijnych, prosimy Unię Europejską, Niemców, i innych, bo na kartkę wyborczą trzeba długo czekać – zaapelował do obcych podmiotów Wałęsa.

 

 

Źródło: doRzeczy.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

W ostatnich latach co jakiś czas nasze państwo jest atakowane przez unijnych komisarzy w związku z naszymi wewnętrznymi decyzjami. Tak jest też choćby w przypadku kwestii Sądu Najwyższego. Wielu osobom taka sytuacja nie odpowiada, choć wielu zwolenników „totalnej opozycji” uważa to za słuszne działania. Tymczasem Szwajcarzy do Unii Europejskiej raczej się nie spieszą, a humory jak widać i tak im dopisują.

 

Szwajcaria nie jest dużym państwem i przy swoim położeniu oraz zorganizowaniu radzi sobie bez przynależności do Unii Europejskiej. Okazuje się nawet, że treść unijnych przepisów, może wywoływać śmiech nawet podczas obrad w szwajcarskim parlamencie.

 

Po internecie krąży nagranie, na którym widać byłego szwajcarskiego ministra finansów- Rudolfa Merza. Czytając unijne regulacje dotyczące kwestii importowanego mięsa, co chwilę nie może on powstrzymać się od śmiechu.

 

 

 

Źródło: niezlomni.com ; Facebook/@AntyMedia

Fot.: Wikimedia Commons

 

W zeszłym tygodniu pojawiły się informacje o przygotowywaniu skargi przeciwko naszemu państwu przez Fransa Timmermansa, wiceszefa Komisji Europejskiej. Dziś decyzja w tej sprawie została podjęta.

 

Komisja Europejska zdecydowała się skierować Polsce skargę do unijnego Trybunału Sprawiedliwości. Dotyczy ona kwestii zmian w Sądzie Najwyższym.

 

W związku z tymi podjętymi przez unijnych sekretarzy krokami, w przyszłym tygodniu unijny Trybunał Sprawiedliwości może wydać postanowienie, które będzie nakazywać wstrzymanie przez Polskę działań przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym do momentu, kiedy zapadnie ostateczny wyrok w tej sprawie. KE wnioskuje tutaj o tryb przyspieszony, co oznacza iż wyrok w głównej sprawie zapadłby w czasie od kilku miesięcy do pół roku.

 

Rozpatrywanie tej sprawy odbywać się będzie równolegle do kwestii pytań prejudycjalnych zadanych przez sędziów SN trybunałowi.

 

Jest to kolejny raz kiedy unijni komisarze starają się wpływać na nasze wewnętrzne decyzje i reformy. Podobnie odbywało się to w przypadku sprawy Puszczy Białowieskiej, kiedy trybunał wydał postanowienie nakazujące Polsce wstrzymanie działań.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Max Pixel

 

Jak podaje polskieradio.pl, najnowsze doniesienia mówią o przygotowaniu przeciwko Polsce pozwu do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jego autorem ma być wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans.

 

Ostateczna decyzja w tej kwestii ma zostać podjęta przez unijnych komisarzy w środę. Takie są nieoficjalne ustalenia Beaty Płomeckiej, będącej korespondentką Polskiego Radia w Brukseli. Dowiedzieć się ona miała, że temat Polski wybrzmiał przy okazji poniedziałkowych rozmów szefów gabinetów unijnych komisarzy przygotowujących się do posiedzenia zaplanowanego na środę.

 

Jak przekazała Beata Płomecka, właśnie na dzisiejszym spotkaniu pojawiła się informacja, że wiceszef Komisji Europejskiej wyjdzie z propozycją skierowania pozwu do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, przeciwko rządowi w Warszawie.

 

Sprawa dotyczy zmian w Sądzie Najwyższym, których przeprowadzenia podjęły się polskie władze w ramach reformy naszego sądownictwa.

 

We wtorek natomiast, Timmermans uczestniczyć ma w posiedzeniu unijnej narady ministerialnej. W jej trakcie dojść ma do drugiego wysłuchania strony polskiej. O jego przebiegu, wiceszef KE ma poinformować w środę komisarzy.

 

 

Źródło: polskieradio.pl

 

W dniu wczorajszym, prezydent Polski Andrzej Duda gościł w Leżajsku, gdzie przy okazji tamtejszych obchodów 100-lecia odzyskania przez naszą ojczyznę niepodległości, spotkał się z mieszkańcami tej leżącej na Podkarpaciu miejscowości. W trakcie przemówienia głowy państwa padły słowa, które wielu ocenia jako kontrowersyjne i mocne.

 

Spotkanie odbyło się przed lokalnym Muzeum Ziemi Leżajskiej. Wcześniej, prezydent Andrzej Duda złożył kwiaty pod pomnikiem Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej 1940 r., a także Katastrofy Smoleńskiej.

 

Kiedy prezydent mówił w swym przemówieniu o działaniach Unii Europejskiej wobec Polski, padły słowa o „wyimaginowanej wspólnocie”.

 

– Uczynimy wszystko, żebyście państwo mieli przekonanie, kiedy będą się kończyły nasze kadencje, że zrobiono w tym czasie wiele rzeczy, że zrealizowano zobowiązania wyborcze, że ktoś wreszcie myślał o obywatelach, a nie tylko o swoich sprawach, czy jakiejś wyimaginowanej wspólnocie, z której dla nas niewiele wynika. Wspólnota jest dla nas potrzebna tutaj w Polsce. Nasza. Własna. Skupiona na naszych sprawach, bo one są dla nas najważniejsze. Kiedy one zostaną rozwiązane, będziemy się zajmowali sprawami europejskimi. A na razie niech nas zostawią w spokoju i pozwolą nam naprawić Polskę, bo to jest najważniejsze. Wierzę w to, że takie jest oczekiwanie większości obywateli w Polsce, zdecydowanej większości – powiedział prezydent Andrzej Duda.

 

Stwierdził też, że mamy prawo samodzielnie decydować o zmianach zachodzących w naszym państwie, w którym różne instytucje pomimo upływu lat, nadal gryzione są „starymi systemowymi rozwiązaniami”.

 

– Mamy prawo mieć swoje oczekiwania wobec Europy, która nas zostawiła w 1945 roku na pastwę Rosjan. Ale przede wszystkim mamy prawo do tego, żeby się sami rządzić i decydować o tym, jaki Polska ma mieć kształt i w jaki sposób będziemy naprawiali zbutwiałe i gryzione starymi systemowymi rozwiązaniami instytucje w Polsce. Wiele ich jeszcze zostało mimo upływu 30 lat – ocenił podczas przemówienia prezydent.

 

 

Źródło: radiozet.pl

Fot.: Flickr