Jak poinformował szef włoskiego MSW Matteo Salvini, Turecki tankowiec El Hiblu 1 pływający pod banderą Palau uratował grupę około 120 migrantów, którzy dryfowali na pontonie niedaleko libijskiego wybrzeża. Ocaleni postanowili jednak porwać statek, pomimo udzielonej im wcześniej pomocy. Była to ich reakcja na informację, iż zostaną przetransportowani do Trypolisu.

 

Załoga została zmuszona do skierowania statku w stronę Malty i Włoch. Niedługo po tym incydencie, władze Malty poinformowały, iż nie zamierzają przyjmować piratów. W podobnym tonie na konferencji prasowej wypowiedział się Matteo Salvini informując, że Włochy przyglądają się z uwagą rozwojowi wypadków, jednak uznają to co się wydarzyło za akt piractwa na pełnym morzu i nie przyjmą statku.

 

Zgodnie z relacją ministra Salviniego, załoga miała zostać zmuszona do zmiany kursu, kiedy statek znajdował się w odległości ok. 6 mil od brzegów Libii. Informacje te zostały potwierdzone też przez władze maltańskie, które zdecydowały się wysłać jednostki marynarki wojennej na granicę swoich wód terytorialnych.

 

W czwartek rano, strona maltańska poinformowała o przejęciu kontroli przez wojsko nad tankowcem i skierowaniem się do jednego z maltańskich portów.

 

Tankowiec, jego załoga i wszyscy migranci są obecnie eskortowani przez marynarkę wojenną (…), która ma przekazać migrantów policji w celu przeprowadzenia dochodzenia – zakomunikowała maltańska marynarka wojenna.

 

 

Źródło: interia.pl ; tvp.info

Fot.:Pixabay

 

 

MB

 

„Modny temat ostatnio w niemieckiej prasie: „nigeryjskie gangi rozprzestrzeniają się jak świerzb w dużych niemieckich miastach. Włochy i Hiszpania od dawna traktują Nigeryjczyków jako zagrożenie, zwłaszcza że są uważani za brutalnych i bezwzględnych” – pisze na Twitterze Adam Gwiazda.

https://twitter.com/delestoile/status/1100872678574051328

Niemieckie media powołują się na dane Federalnej Służby Wywiadowczej RFN (Bundesnachrichtendienst). Według nich, Nigeryjczycy, przez Włochy weszli na terytorium Niemiec, gdzie implantowane są zakładane przez nich gangi.

Gangi przestępcze, które same nazwały się „Supreme Eiye” czy „Black Axe” zaczęły działać we Włoszech, gdzie weszły w układy z lokalną mafią.

Gangi występują również w innych krajach południa Europy. Ostatnio wchodzą na tereny Niemiec. Mają się rozprzestrzeniać w niemieckich miastach tak szybko jak „świerzb”. Zajmują się przemytem migrantów na całej zachodniej trasie od południowych wybrzeży Morza Śródziemnego do Europy. Fałszują dokumenty, które pozwalają na wjazd do Europy drogą lotniczą. Zajmują się także oszustwami i kontrolą prostytucji.

We Włoszech jest już około 100 tys. Nigeryjczyków. Od 2018 roku 10 tysięcy wjechało do Niemiec i liczba ta szybko rośnie. Nigeria to najludniejszy kraj Afryki, który liczy 191 mln ludzi i ma bardzo wysoki przyrost naturalny.

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS


Dwóch imigrantów pochodzących z Algierii zostało zatrzymanych na lotnisku Kraków-Balice przez funkcjonariuszy z Placówki Straży Granicznej. Doszło do tego w sobotę. Mężczyznom tym cofnięto wizy oraz otrzymali też zakaz wjazdu na terytorium nie tylko Polski, ale też inny państw należących do strefy Schengen.

 

Obcokrajowcy posiadali wizy wydane w celach turystycznych i próbowali zalegalizować swój pobyt w naszym kraju. Zgłosili się oni w sobotę do Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie deklarując chęć złożenia wniosku o pobyt czasowy. Wnikliwa analiza dokumentów Algierczyków, przeprowadzona przez pełniących służbę w tym urzędzie funkcjonariuszy wykazała, że przybyli oni do Europy zaledwie kilka dni wcześniej na podstawie wydanych w celach turystycznych 15-dniowych hiszpańskich wiz. Pomimo tego jednak, cudzoziemcy zdążyli opłacić już wynająć mieszkania zlokalizowane na terenie Krakowa, a także opłacić trwający kilka miesięcy kurs języka polskiego w jednej z krakowskich szkół językowych.

 

Jeden z migrantów tłumaczył, że jego marzeniem jest zostać sędzią piłkarskim, a znajomość naszego języka otworzyłaby przed nim możliwość rozpoczęcia studiów związanych ze sportem.

 

Funkcjonariusze Straży Granicznej zatrzymali Algierczyków ze względu na to, iż warunki oraz cel pobytu dwóch obcokrajowców są sprzeczne z tymi, które deklarowali oni przy uzyskiwaniu wiz.

 

Decyzją Komendanta Placówki SG w Krakowie-Balicach cofnięto obydwu mężczyznom wydane im wizy, a także zobowiązano decyzją administracyjną do opuszczenia Polski. Ponad to, zostali oni objęci półrocznym zakazem wjazdu na teren Polski oraz całej strefy Schengen.

 

 

Źródło: naszpradnik.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

Jak podaje tvp.info, podczas spotkania z mieszkańcami minister ds. pomocy humanitarnej Beata Kempa poinformowała: „Negatywne stanowisko rządu dotyczące braku zgody na przymusową relokację do Polski uchodźców jest stałe i się nie zmieni/”

Kempa uczestniczyła w spotkaniu zorganizowanym przez kandydata Zjednoczonej Prawicy do Rady Miasta Gdańska Jana Kanthaka, rzecznika prasowego i szefa gabinetu politycznego ministra sprawiedliwości i jak zapewniła: „Nasze stanowisko od 2015 r. jest niezmienne. I ten kurs utrzymujemy nadal, i w tym kursie się nic nie zmieni. Pomoc na miejscu i nie będziemy poddawać się przymusowej relokacji uchodźców czy emigrantów ekonomicznych”.

Jej zdaniem masowe przyjmowanie przez kraje Unii Europejskiej uchodźców przynosi negatywne skutki.

Swoje zdanie uzasadnia tym, co dzieje się na zachodzie: „Dlatego, że jest to polityka zgubna. Pokazał to już przykład Niemiec, Francji, Włoch, Grecja teraz boryka się z bardzo dużymi problemami z uchodźcami. Polityka hołdowania multikulti jak we Francji w tej chwili też zbankrutowała – zmieniają się tam niemalże opcje polityczne, jeśli idzie o kolejne wybory” i dodała „My nie mówimy „nie, bo nie”, tylko z drugiej strony pokazujemy, co robimy, żeby ograniczać problem imigracji. Przed nami jest jeszcze bardzo długa droga. Jesteśmy na pewno my i Węgrzy prekursorami w wielu kwestiach”

Przekonywała, że wiele w kwestii pomocy humanitarnej mogą zrobić samorządy. Przykładem może być Wrocław, gdzie dla Aleppo zebraliśmy milion dwieście tysięcy złotych, na Lubelszczyźnie udało się zebrać 400 tysięcy zł. Obecnie środki na pomoc zbiera świętokrzyskie i Kielce.

źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons

LS

Po raz kolejny na terytorium Polski doszło do zatrzymania osób, które w sposób nielegalny przekroczyły granicę. W tym przypadku, sytuacja miała miejsce na lotnisku Kraków-Balice.

 

Do zatrzymania doszło 6 października (sobota). Funkcjonariusze Straży Granicznej ujęli w Balicach dwóch obcokrajowców. Pochodzący z Iranu mężczyźni posiadali fałszywe dokumenty, które zakupić mieli od przemytnika w Grecji. W ich bagażach znaleziono dodatkowo dwa polskie dowody osobiste. Miały one być wydane rzekomo przez wójta jednej z miejscowości znajdujących się w Małopolsce. Persowie wyjaśniali, że uciekli z Iranu, ponieważ mieli tam doświadczać prześladowań ze względów religijnych.

 

– Mężczyźni w trakcie przeprowadzanej na lotnisku kontroli okazali funkcjonariuszom Straży Granicznej bułgarskie dowody osobiste, które znacznie różniły się od przyjętych wzorów. Cudzoziemcy po krótkiej rozmowie przyznali się, że posiadane przez nich dokumenty nie są autentyczne i zostały zakupione od przemytnika w Grecji. Ponadto, w bagażach pasażerów ujawniono dwa polskie dowody osobiste, wydane rzekomo przez wójta jednej z małopolskich gmin, które również okazały się fałszywe. Łącznie za całą podróż oraz podrobione dowody osobiste cudzoziemcy zapłacili po 3 tysiące euro. Migranci nie posiadali ze sobą żadnych dokumentów, które potwierdzałyby ich tożsamość oraz obywatelstwo – przekazał Karpacki Oddział Straży Granicznej.

 

Według zeznań zatrzymanych, mieli oni przez dwa miesiące pieszo wędrować z Iranu przez terytorium Turcji do Grecji. Stamtąd kilka razy starali się przedostać samolotem do strefy Schengen. Docelowo planowali oni dotrzeć do Niemiec, gdzie mieszkać mają już członkowie ich rodzin.

 

Zatrzymani w podkrakowskich Balicach obywatele Iranu przyznali się do zarzucanych im czynów i złożyli wniosek o dobrowolne poddanie się karze.

 

Ostatecznie ustalono karę łączną w wymiarze ośmiu miesięcy pozbawienia wolności, z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby wynoszący dwa lata, przepadek dowodów rzeczowych, poniesienie kosztów postępowania, a także informowanie sądu o przebiegu próby. Decyzja taka zapadła w porozumieniu z Prokuratorem Prokuratury Rejonowej Kraków-Prądnik Biały.

 

Przychylając się do wniosku Komendanta Państwowej Straży Granicznej w Krakowie-Balicach, sąd wydał postanowienie o umieszczeniu uchodźców na okres do trzech miesięcy w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców w Lesznowoli.

 

 

Źródło: krakow.eska.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB\

 

O tej sytuacji poinformowała w dniu dzisiejszym major Katarzyna Walczak, pełniące funkcję rzecznika prasowego Komendanta Śląskiego Oddziału Straży Granicznej. Na terytorium zatrzymano dwóch mężczyzn pochodzących z Bliskiego Wschodu.

 

Cudzoziemcy postanowili dostać się do Polski w sposób nielegalny, ukrywając się w ciężarówce wśród załadowanych w niej paczek. Pojazd przewoził ładunek chemii gospodarczej. Imigranci zostali wykryci w Strzelcach Opolskich, przy okazji kontroli ciężarówki przeprowadzonej przez funkcjonariuszy miejscowej policji.

 

Policjanci poinformowali o zdarzeniu pograniczników, kiedy okazało się iż pochodzący z Afganistanu migranci dostali się do naszego kraju w sposób nielegalny.

 

– Zatrzymani cudzoziemcy nie posiadali przy sobie żadnych dokumentów i deklarowali, że pochodzą z Afganistanu. Dzisiaj funkcjonariusze Straży Granicznej będą prowadzić czynności służbowe w obecności tłumacza, zmierzające do potwierdzenia tożsamości i obywatelstwa zatrzymanych cudzoziemców. Prowadzone będą także wyjaśnienia, w jaki sposób dostali się oni do naczepy ciężarówki oraz skąd przyjechali do Polski i jaki był cel ich podróży – przekazała mjr Katarzyna Walczak.

 

To nie jest już pierwsza tego typu sytuacja, kiedy na terytorium Polski przedostają się w sposób nielegalny migranci. Służby sukcesywnie zapobiegają takim zdarzeniom.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

O sprawie poinformowała agencja AFP. Marokańskie siły ostrzelała łódź, którą płynęli na morzu migranci. Na pokładzie było wówczas 25 ludzi. 

 

Strzały w kierunku łodzi miały paść w momencie, kiedy nie uzyskano odpowiedzi od pilota łodzi motorowerowej na wezwanie statku patrolowego. W wyniku tego dramatycznego zajścia, postrzelona została czwórka osób. Jedna z nich, 22-letnia Marokanka z miasta Tetuanu straciła w wyniku odniesionych ran życie. Stan innej poszkodowanej osoby, pochodzącej z Al-Hoceimy, oceniony został jako krytyczny, po tym jak amputowano jej rękę w szpitalu. Dwóch pozostałych rannych, pochodzi podobnie jak zastrzelona 22-latka z leżącej na północy Maroka miejscowości Tetuanu.

 

Zdaniem miejscowych władz, organizatorzy przemytu byli Hiszpanami. Lokalne służby wszczęły dochodzenie w tej sprawie, a pilot łodzi został aresztowany.

 

– Osoba kierująca łodzią była Hiszpanem i „odmówiła posłuszeństwa” na marokańskich wodach w okolicy M’dig-Fnideq – przekazała AFP, powołując się na źródła w tamtejszych władzach.

 

Od początku tego roku, na teren Hiszpanii przedostać miało się drogą lądową lub morską 38 000 nielegalnych imigrantów. Takie są dane Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji. Zdaniem strony marokańskiej natomiast, udaremnić udało się próby przedostania się do Unii Europejskiej 54 tysięcy imigrantów.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Zatrzymania przybyszów z innej części świata dokonał Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej (BiOSG). Nie jest to pierwsza w bieżącym roku grupa nielegalnych imigrantów zatrzymana na terenie Podkarpacia. Wśród 144 imigrantów zatrzymanych na znajdującej się na Podkarpaciu na zielonej granicy znalazło się od początku 2018 roku 15 ludzi z Afryki.

 

Jak poinformowała mjr Elżbieta Pikor, rzeczniczka BiOSG, tym razem schwytano mężczyznę oraz dwie kobiety w wieku 22-27 lat. Pochodzą oni z Konga. Ich zatrzymania funkcjonariusze Straży Granicznej z placówki w Lubaczowie dokonali w nocy z piątku na sobotę.

 

Tych troje osób pieszo przekroczyła granicę polsko-ukraińską.

 

– Strażnicy graniczni pełniący służbę z wykorzystaniem pojazdu obserwacyjnego wyposażonego w kamerę do wizji nocnej zauważyli po ukraińskiej stronie trzy osoby, które zbliżyły się do granicy, a następnie ją przekroczyły. Po polskiej stronie czekał na nich patrol Straży Granicznej, który ujął sprawców – wyjaśniła mjr Elżbieta Pikor.

 

Kongijskie kobiety nie miały przy sobie dokumentów potwierdzających ich tożsamość. Jedynie zatrzymany mężczyzna posiadał wydany przez władze Ukrainy dokument pobytowy.

 

– Według zeznań cudzoziemców kongijskie dokumenty zostały im skradzione w trakcie pobytu na Ukrainie. Najprawdopodobniej organizatorem przerzutu był obywatel Maroka, który podwiózł imigrantów do granicy – powiedziała rzeczniczka BiOSG

 

Nielegalni imigranci w tym przypadku dobrowolnie poddali się karze, po uprzednim przyznaniu się do zarzucanego im czynu nielegalnego przekroczenia granicy. Otrzymali oni karę w wysokości czterech miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata.

 

Celem przybyłej z Konga trójki imigrantów była Europa zachodnia. W poniedziałek, w ramach readmisji przekazano te osoby służbom granicznym Ukrainy.

 

 

Źródło: tvp.info

Fot.: Wikimedia Commons

 

W ostatnim czasie z kolejną falą napływających do Europy imigrantów, szczególnie zmaga się Hiszpania, zwłaszcza po zmianie w tym względzie polityki przez Włochy. Hiszpańskie wybrzeże co jakiś czas szturmują grupy przybyszów z Afryki lub Bliskiego Wschodu. Właśnie tego typu sytuację mieli okazję obserwować turyści na jednej z hiszpańskich plaż.

 

Co niepokojące, liczba ludzi przybywających na nasz kontynent trasą wiodącą przez morze Śródziemne oraz Hiszpanię rośnie. Od początku roku do lipca, w ten sposób przybyło prawie 21 000 osób. W ubiegłym roku łączna ich ilość wyniosła 22 000.

 

Nagrana sytuacja miała miejsce w niedzielę. Z pontonowej łodzi typu Zodiac, która dodatkowo nie wygląda na do końca napompowaną, wyskakuje ok. 50-osobowa grupa przybyszów z egzotycznych krajów. Przed tym ich środek transportu nagle podpływa do brzegu, przy którym odpoczywają turyści.

 

Osoby obserwujące i nagrywające to zdarzenie stali jak wryci z dużym zaskoczeniem obserwując taką sytuację na żywo. Kiedy udało się migrantom dostać na ląd, a następnie wspiąć się na klif, całą grupą zniknęli. Na zarejestrowanym filmie słychać jak jedna z osób krzyczy w języku hiszpańskim, iż przybysze ci zmierzają w kierunku Sancti Petri Melia, luksusowego hotelu.

 

– Patrzcie! Oni biegną w kierunku Sancti Petri Melia Hotel. Pewnie zmierzają na all-inclusic. Patrzcie, patrzcie, patrzcie – padają słowa na nagraniu.

 

 

– Sadziliśmy, że nie dobiją do plaży, bo to nie jest coś, co oglądamy tutaj na co dzień, ale oni bardzo szybko skierowali ponton w stronę lądu, wyskoczyli na plażę, przebiegli ją sprintem i wspięli się na klify – skomentował sytuację jeden z plażowiczów dla Daily Mail.

 

Część osób widocznych na pontonie miało się już udać odnaleźć. Hiszpańskie władze potwierdziły, że znaleziono 25 osób z zarejestrowanej grupy migrantów. Po przeprowadzeniu przesłuchań ustalono, że wszyscy przybyli na tym nagraniu do brzegu pochodzą z Maroka. 19 z nich ma być jeszcze niepełnoletnia. Wszyscy ci ludzie mają trafić z powrotem do swojego kraju, a między czasie znaleźć się tymczasowo w obozach dla uchodźców.

 

Hiszpańskie służby wciąż jednak szukają dziesiątek migrantów, którzy przybyli przy okazji poprzednich takich sytuacji.

 

 

Źródło: o2.pl ; YouTube/gemini48

Fot.: Max Pixel