Aktor Maciej Musiał był gościem w programie Kuby Wojewódzkiego. Na wizji opowiedział o tym co go łączy z córką prezydenta Andrzeja Dudy, Kingą.

 

Kilka lat temu Maciej Musiał razem z Kingą Dudą zostali sfotografowani podczas zwiedzania pałacu prezydenckiego. Wówczas pojawiły się plotki o romansie…

 

Kuba Wojewódzki zapytał Musiała jak to właściwie z tą Kingą było:

 

„Nie mogę powiedzieć, muszę dbać o dyskrecję. Jak raz powiem, to potem już zawsze będę musiał odpowiadać” – oznajmił Musiał.

 

Jednak Wojewódzkiemu udało się wydusić z niego nieco więcej informacji:

 

:Nigdy nie byliśmy razem. Poznaliśmy się przez wspólnego znajomego” – przyznał aktor.

 

„Czy miał na imię Antoni…?” – wtrącił Wojewódzki najprawdopodobniej mając na myśli Antoniego Macierewicza.

 

Jak zażartował Maciej: „Nie, po prostu zaraz po tym, jak pan Andrzej został prezydentem, to w trakcie wieczoru wyborczego znalazłem Kingę na Facebooku. Wtedy jeszcze korzystało się z Facebooka. No i zaczepiłem ją. Nie odczepiła mnie, zaczęliśmy trochę pisać. Potem spotkaliśmy się na imprezie u znajomego zaraz po tym, jak jej tata został prezydentem. To było bardzo urocze, bo ona sobie kompletnie z tym nie radziła. Wszyscy jej znajomi robili jej zdjęcia, kręcili sobie z nią filmiki… Tłumaczyłem jej, że musi wyznaczać granice. Potem szliśmy bulwarami i ją uratowałem. Szło dwóch pijanych facetów i jeden ewidentnie leciał na Kingę. A ja wtedy stanąłem między nimi i ją obroniłem. No i oprowadziłem ją po Pałacu Prezydenckim…. Ale absolutnie nie byliśmy nigdy razem. Angelę Merkel też zaczepiałem… Ale to ona mnie obroniła, jak szliśmy po bulwarach”.

 

„Ona sama jest bulwarem…” – dopowiedział Wojewódzki.

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

Gwiazda TVN i restauratorka w szczerej rozmowie z „Dzień Dobry TVN” oświadczyła, że przez lata nie czerpała żadnej radości podczas świętowania w gronie najbliższych.

 

Magda Gessler to bardzo znana polska restauratorka, która sławę zyskała dzięki prowadzeniu reality show „Kuchenne Rewolucje” w TVN.

 

Teraz w programie śniadaniowym TVN Magda Gessler wyznała, że jeszcze kilka lat temu Święta Wielkanocne były dla niej koszmarem: „Wszyscy malowali pisanki, wszyscy później szukali tych pisanek w koszykach”,

 

I kontynuowała: „Rzeczywiście stół się uginał, ponieważ ja zawsze robiłam wszystkiego za dużo i siadałam do stołu ledwo żywa. Ale raczej wolałam, żeby dzieci nie były w kuchni, a mimo to siedziały mi na głowie”.

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

Małżeństwo Liliany Prymy i Charliego Oleksy, młodego podróżnika trwało zaledwie rok. Ceremonia ślubu była bardzo głośna. Para wzięła ślub na Karaibach. Teraz pozostał jedynie skandal, niesmak…

 

Pryma zdobyła sławę dzięki projektowi Project Runway, jak i dzięki współpracy z marką La Mania. Od pewnego czasu tworzy również własną.

 

Były mąż, Charlie Oleksy twierdzi, że Pryma założyła ją jeszcze w trakcie trwania małżeństwa, przy czym to on sfinansował ten projekt. Para wynajmowała także luksusowe mieszkanie            w Warszawie. Z ich zdjęć publikowanych Instagrama można wnioskować też, że podróżowali po całym świecie.

 

Z informacji podanych, przez „Super Expressu” wynika, że Charlie czuje się wykorzystany finansowo przez Prymę – okazuje się, że przed rozwodem przepisał na nią swoją firmę.

 

Były mąż nagrał nawet piosenkę, w której śpiewa, co sądzi o żonie: „Była dla mnie całym światem, a ja dla niej bankomatem”.

 

 

 

Źródło: nczas.com
fot. instagram.com
LS

Agnieszka Woźniak-Starak jest główną prowadzącą „Big Brother Arena”,  jednak teraz gospodyni programu tłumaczyły swoje wpadki, które popełniła w programie.

 

Agnieszka Woźniak-Starak jest główną prowadzącą nowego programu TVN – „Big Brother”. Jak na razie, prezenterka zalicza same wpadki, które nie umknęły uwadze producentów formatu.

 

Jak podaje informator  dla „Faktu”, Agnieszka została ostatecznie wezwana na dywanik, ostro zrugana przez szefostwo.

 

Przypomnijmy, że informator Faktu z produkcji „Big Brothera” miał siedzieć z prowadzącą wcześniej przez cały dzień w garderobie i tłumaczyła zawiłe relacje pomiędzy uczestnikami. Nie było innego wyjścia.

 

„Aga w ogóle tego nie ogarniała, a na próbach ciągle się myliła. Zresztą podczas wejść na żywo też zaliczyła wpadki. Skończyło się, oczywiście, wezwaniem na dywanik” – ujawnił informator Faktu.

 

Jak pisze nczas.com, Woźniak-Starak w rozmowie z Plotkiem wyjaśniła sytuację, która niedawno miała miejsce w „Big Brother”. Prowadząca reality-show przyznała również, że popełniła błąd, kiedy poinformowała w drugim odcinku „Big Brother Arena”, że Natalia odpadła z programu różnicą trzydziestu esemesów. Wówczas internauci wywnioskowali, że jedynie 750 osób wzięło udział w głosowaniu.

 

„Po pierwsze to, co powiedziałam, nie dotyczyło końcowego wyniku głosowania. Po drugie mnie się wydawało, że ktoś tak powiedział, a okazało się to kompletną nieprawdą i to był mój ogromny błąd i nie powinnam była absolutnie tego mówić. Jednak jest to program na żywo i dzieją się różne rzeczy” – wyjaśniła dziennikarka.

 

Źródło: nczas.com
fot. youtube.com
LS

 

 

Podczas wywiadu w samochodzie z Jarosławem Kuźniarem, Kuba Wojewódzki, samozwańczy „król TVNu” dostrzegł mijający ich przez samochód z TVP. Zobacz co zrobił celebryta…

 

Wojewódzki postanowił przedstawić swoje stanowisko pracownikom rządowej telewizji i otworzył na moment drzwi samochodu: „O, telewizja Polska. Przestańcie kłamać! TVP Info, przestańcie kłamać! Wstyd!”

 

Po krótkiej przerwie dodał: „Zdejmij to logo, człowieku. Przecież to wstyd jeździć, ja pierdzielę”

 

Rozbawiony Kuźniar skomentował, że „nawet on tak nie reaguje na logo TVP”.

 

„A Ty jeździłbyś z logiem TVP? To tak jakbyś napisał sobie „liar, liar” – podsumował Wojewódzki.

 

 

Źródło: nczas.com, Twitter.com
fot. Twitter.com
LS

Michał Piróg zapowiedział na Instagramie, że można będzie do niego mówić tato, ponieważ zdecydował się na adopcje. Okazało się, że Piróg adoptował…małpę.

 

Gwiazdor TVN, który kilka lat temu zdecydował się na coming-out, na Instagramie poinformował obserwatorów, że został ojcem. „Możecie mi mówić tato… właśnie otrzymałem dokumenty” – napisał.

 

„Możecie mi mówić tato… właśnie otrzymałem dokumenty. Wdech, wydech – wiem, znam zdanie niektórych osób na ten temat. Widzicie są faktycznie osoby które sadzą, że inni ludzie kierują się własnym interesem w podejmowaniu przeróżnych decyzji życiowych”- skomentował.

 

I dodał: „Zapewne są i tacy ale są i ci którzy myślą w wielu kwestiach nie umysłem, wygodą czy ewentualnym profitem. Są ludzie którzy kierują się czystą empatią, chęcią pomocy, dania innym lepszego startu, zwykłą może troską… sam nie wiem staram się nie myśleć za dużo tylko działać w czystym odruchu serca”.

 

Okazuje się jednak, że Piróg nie zaadoptował dziecka a małpę. Sam nazywa się jej tatą i przeprasza swoich widzów za zamieszanie: „Kochani mam nadzieje, że nikt nie poczuje się urażony ze względu na fakt, iż poprzednie posty mogły was wprowadzić w błąd. znaczna cześć z was myślała, że adoptowałam dziecko”.

 

View this post on Instagram

Na imię mam Tombie mam niespełna 3,5 roku. Zostałem znaleziony pod moim domem około 18 miesięcy temu.Znalazł mnie nieznany mi farmer, ważyłem wtedy 3,2 kg. Byłem chory, niedokarmiony, odwodniony i chorowałem na ciężką malarię. Mój dom został zrównany z ziemią prawie doszczętnie, moja mama zginęła podobnie jak nasi krewni i dalecy kuzyni. Stało sie to w trakcie najazdu buldożerów na nasze domostwo, którym był najstarszy na świecie las deszczowy. Las ten został zniszczony przez ludzi ponieważ chcieli mieć tańsze batoniki, kremy i inne produkty użytku codziennego. Więc go wycięli żeby posadzić tam inne rośliny z których pozyskują surowce. Ja miałem dużo szczęście i tak oto 1 października 2017 roku trafiłem do ośrodka rehabilitacyjnego w północno wschodnim Borneo. Byłem wtedy bardzo ciężko chory i nieprzystosowany do życia. Teraz z upływem czasu powoli uczę się wszystkiego co potrzebne jest mi do przeżycia w przyszłości. Niestety nie jest to takie łatwe. Ponieważ my orangutany dosłownie wszystkiego uczymy się od naszych matek. Moja jak wiecie zginęła. Los jednak uśmiechnął sie do mnie ponownie i na moje szczęście w ośrodku poznałem koleżankę o imieniu Matamis. Matami jest naprawdę super i po części zastępuje mi mamę ale i siostrę. To ona jest obecnie moim nauczycielem życia. Moi zdziesiątkowani krewni i kuzyni oraz inne zwierzęta z którymi dzieliliśmy nasz dom nadal żyją w pozostałościach lasu deszczowego. Mam nadzieje, że pozwolicie mi do nich kiedyś w przyszłości dołączyć. To zależy już tylko od was i od waszego podejścia do natury. .- Tombie P.s1 Tombiego poznałem podczas podróży która dotyczyła produkcji serialu o którego premiera będzie miała miejsce już jutro o godzinie 9:00 rano. Proszę również abyście nie myśleli, że jest to akcja promocyjna. Przypadek Tombiego , Archiego, Bidu-Bidu,Beryla jak i innych małych orangutanów znajdujących się w centrum rehabilitacyjnym @sepilokorangutan złamało moje serce. Opowiedzenie tej historii stało się dla mnie najważniejsze. P.s 2 Kochani mam nadzieje, że nikt nie poczuje się urażony ze względu na fakt, iż poprzednie posty mogły was wprowadzić w błąd. znaczna cześć z was myślała, że adoptowałam dziecko #shareourplanet

A post shared by Michal Pirog (@michalpirog) on

 

Źródło: nczas.com
fot. youtube.com
LS

Wielkim Bratem w nowej odsłonie programu TVN „Big Brothera” został mężczyzna o kobiecym głosie. W programie uczestnicą również tzw. postępowcy, czyli biseksualista czy weganka.

 

W „Big Brother” miało doszło do przykrej sytuacji, kiedy jeden z uczestników programu – Tomek – nazwał zachowanie biseksualnego Łukasza „dziewczyńskim”. Ten na te słowa się rozpłakał co mogło zostać odebrane jako potwierdzenie słów Tomka.

 

W jednym z ostatnich odcinków Łukasz powiedział: „Myślę, że jestem biseksualny ze skierowaniem na homo. Nie chcę iść w to kłamstwo dalej, bo się nie czuję z tym komfortowo”.

 

Łukasz usłyszał jak inni uczestnicy go obgadują, Tomek stwierdził, że Łukasz sika na siedząco i w ogóle zachowuje się jak dziewczyna.

 

Łukasz opowiedział o całej sytuacji „Wielkiemu Bratu” i popłakał się przed kamerą, mówił: „Jestem w bardzo złym nastroju, bo po prostu miałem bardzo przykry moment dzisiaj przy kolacji i jestem cały wieczór taki zgaszony. Słyszałem, jak Tomek z Maćkiem o mnie gadali, i to nie było nic miłego”.

 

„”My chyba mieszkamy z trzema dziewczynami. No, on nawet sika na siedząco”, więc to było dla mnie bardzo przykre, bardzo. Mam nadzieję, że o tym zapomnę i to się rozejdzie po kościach” – relacjonował przez łzy słowa kolegów.

 

 

https://www.instagram.com/p/Bve-uq8BDCE/?utm_source=ig_embed

 

Źródło: instagram.com
fot. youtube.com
LS

 

 

W „Dzień dobry TVN” miała miejsce tragikomiczna wpadka. Prowadzący zapytali kilkuletniego chłopca, o to, kim chciałby zostać w przyszłości. Dorota Wellman i Marcin Prokop byli zszokowani odpowiedzią.

 

O trudności pracy dziennikarza w programie na żywo przekonali się sami prowadzący „Dzień dobry TVN”.

 

Dorota Wellman i Marcin Prokop podczas rozmowy o nebulizatorach i inhalatorach zapytali kilkuletniego chłopca, czy chciałby zostać w przyszłości lekarzem. Odpowiedź dziecka wprawiła wszystkich w spore zmieszanie.

 

Dziecko odparło: „Nie, mordercą”.

 

Na twarzach wszystkich uczestników programy malowały się nerwowe uśmiechy. Zaskoczony Marcin Prokop próbował ratować sytuację:

 

„Mordercą zarazków oczywiście, czyli lekarzem, który będzie mordował wirusy i bakterie, tak?”

 

Jednak chłopiec z zadowoleniem odpowiedział: „nie”. „Zejdźmy na reklamy” – zaproponował Prokop, starając się mimo wszystko obrócić wszystko w żart.

 

„Cieszymy się, że przeżyliśmy” – podsumowała Dorota Wellman.

 

 

Źródło: nczas.com
fot. youtube.com
LS

Magda Gessler się wzbogaca, tym razem wygrała proces sądowy, który wytoczyła właścicielowi „Łebskiej Chaty”. Uczestnik programu „Kuchenne Rewolucje” musi przeprosić gwiazdę TVN za niesławny baner z jej wizerunkiem oraz… słono zapłacić.

 

Właściciel restauracji Łebska Chata w Łebie reklamował bez zgody Magdy Gessler swój lokal jej nazwiskiem oraz wizerunkiem. Gwiazda TVNu skierowała sprawę do sądu. Restauratorka domagała się 100 tysięcy złotych zadośćuczynienia.

 

Jak ustalił „Dziennik Gazeta Prawna”, sąd zdecydował, że właściciel Łebskiej Chaty musi przeprosić Magdę Gessler za pośrednictwem banera przed lokalem oraz Facebooka. Musi również zapłacić zadośćuczynienie. Kwota nie została podana do publicznej wiadomości. Wiadomo jedynie, że jest znacznie niższa, niż żądana przez Gessler w pozwie.

 

Łebska Chata pojawiła się w „Kuchennych Rewolucjach” w 2013 roku. Restauratorka wtedy wystawiła lokalowi pozytywną ocenę i zachęciła do odwiedzania restauracji. Po paru latach opinia Magdy Gessler o Łebskiej Chacie była zgoła inna.

 

Restauratorka oficjalnie na swoim Facebooku przyznała, że nie chce już podpisywać się pod rewolucją Łebskiej Chaty. Już wtedy ostrzegła, że sprawa może trafić do sądu.

 

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS