Miliony obywateli Wielkiej Brytanii wyszło na ulice w celu odwołania brexitu. Marsz ruszył ulicami Londynu w sobotę. Wśród demonstrantów znaleźli się m.in. pierwsza minister Szkocji Nicola Sturgeon i burmistrz stolicy Sadiq Khan.

 

3 lata temu Brytyjczycy podjęli decyzję o wyjściu z Unii Europejskiej. Obecnie wielu z nich domaga się jednak drugiego referendum w tej sprawie. Jak informuje brytyjska prasa, sobotni przemarsz był jedną z największych manifestacji tego typu w historii.

 

 

 

Organizatorzy przekonują, że w samym Londynie zgromadziło się ponad milion osób. Na zorganizowanej przez demonstrujących paradzie pojawiły się karykatury premier Theresy May, a także plakaty przedstawiające Donalda Tuska, którego prosili o pomoc w sprawie pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej.

 

 

Źródło: dorzeczy.pl; polskieradio24.pl
Fot.: Twitter – @Bart_Wielinski
EM

Według najnowszego badania prezydenckiego dla Wirtualnej Polski, Andrzej Duda wygrałby z Donaldem Tuskiem walkę o stołek, zdobywając znaczną przewagę zarówno w pierwszej, jak i drugiej turze.

 

Sondaż dla WP został przeprowadzony na panelu Ariadna w dniach 22-26 lutego 2019 r., metodą CAWI. W głosowaniu wzięło udział 1076 osób.

 

W pierwszej turze na urzędującego prezydenta zagłosowałoby 34 proc. osób, zaś na szefa Rady Europejskiej – 20 proc. Na trzecim miejscu plasuje się lider partii Wiosna Robert Biedroń z wynikiem 12 proc.

 

Dalsze miejsca zajmują: Paweł Kukiz (6 proc.), Barbara Nowacka (2 proc.), Władysław Kosiniak-Kamysz (1 proc.) i Adrian Zandberg (1 proc.). Odpowiedź „trudno powiedzieć” wybrało 24 proc. ankietowanych.

 

Gdyby do drugiej tury wyborów prezydenckich weszli Andrzej Duda i Donald Tusk, to 46 proc. oddałoby głos na prezydenta RP, a 36 proc. – na przewodniczącego RE. Spośród badanych, 7 proc. stwierdziło, że nie oddałoby głosu na żadnego z nich, zaś 11 proc. wybrało odpowiedź „trudno powiedzieć”.

 

W wariancie, w którym do drugiej tury wchodzą Duda i Kosiniak-Kamysz, obecny prezydent wygrywa z szefem PSL ze stosunkiem głosów 51:23. Z kolei w wariancie Duda–Biedroń, również wygrywa urzędujący prezydent (46:32).

 

Gdyby do drugiej tury weszli Tusk i Biedroń, szef Rady Europejskiej zdobyłby 34 proc. głosów, a lider Wiosny – 28 proc. Co ciekawe, aż 22 proc. respondentów stwierdziło przy tym wariancie, że nie chciałoby głosować na żadnego z wymienionych polityków, a 16 proc. wybrało odpowiedź „trudno powiedzieć”.

 

Źródło: dorzeczy.pl
Fot.: flickr.com
EM

Jak możemy przeczytać w piątkowej „Rzeczpospolitej”, obchody 30. rocznicy wyborów z 4 czerwca 1989 roku mają być dla opozycji punktem startowym do bitwy o Sejm. W sprawę zaangażowany jest bezpośrednio szef Rady Europejskiej.

 

„Jak wynika z informacji „Rzeczpospolitej” 4 czerwca może powstać też nowy projekt polityczny” – donosi gazeta. „Robocza nazwa to „Ruch 4 Czerwca”” – twierdzi rozmówca „Rz” z Trójmiasta, „polityk opozycji orientujący się dobrze w sytuacji”.

 

„Rz” podkreśla, że „obóz władzy też szykuje swoją strategię, a politycznym centrum sporu staje się nie tylko 4 czerwca, ale też Europejskie Centrum Solidarności”. „Otoczenie Tuska z coraz większym niepokojem przygląda się obecnej sytuacji opozycji” – wyjaśnia „Rz”.

 

Jak zaznacza gazeta „Konsternację wywołała prezentacja Koalicji Europejskiej w formacie bez szerokiej listy, a tylko z politykami Platformy oraz byłymi premierami związanymi z SLD. Rzucał się w oczy brak np. Waldemara Pawlaka, który według naszych informacji nie był nawet na wydarzenie zaproszony”.

 

„Projekt 4 Czerwca będzie potrzebny zarówno wtedy, gdy opozycja przegra wybory do PE, jak i wtedy, gdy je wygra. A porażka opozycji bez szerokiej listy jest prawdopodobna. Wtedy konieczny będzie restart” – twierdzi rozmówca „Rz” zaangażowany w sprawę w Gdańsku.

 

 

„Rozmowa z Donaldem Tuskiem jak zwykle ciekawa, jak zawsze o kwestiach najważniejszych – dla Europy, dla Polski, dla regionów i miast. Nie zabrakło też wątków historycznych – w związku z dzisiejszą rocznicą Okrągłego Stołu i nadchodzącymi obchodami 4 czerwca” – gazeta przytacza wpis Rafała Trzaskowskiego na Twitterze o spotkaniu z Tuskiem, które miało miejsce w środę.

 

 

 

Źródło: wiadomosci.radio.zet.pl, rp.pl
fot. Wikipedia Commons
LS

Amerykański magazyn „Foreign Policy” umieścił Donalda Tuska w grupie 100 najważniejszych intelektualistów ubiegłego roku. Stanisław Michalkiewicz nie odpuścił tej wiadomości i w swoim stylu skomentował ten fakt.

 

Ranking dwumiesięcznika „Foreign Policy” każdego roku uwzględnia 100, zdaniem pisma, najważniejszych intelektualistów, artystów, innowatorów i polityków. Wyróżnienia przyznawane są w 10 kategoriach. Na liście „Global Thinkers” nazwisko Tuska widnieje w kategorii „ekonomia i biznes”.

 

Jako uzasadnienie napisano, że były polski premier „jako przewodniczący Rady Europejskiej coraz częściej konfrontował się ze swoim narodem, broniąc europejskich wartości integracyjnych przed rosnącym nacjonalizmem”. Dodano również, że Donald Tusk „stawił czoła Wielkiej Brytanii, ostrzegając przed referendum w 2016 roku przed negatywnymi konsekwencjami Brexitu”.

 

„Jego rola będzie coraz ważniejsza w 2019 roku, gdy będzie próbował utrzymać wspólny projekt europejski” – ocenia magazyn.

 

Wcześniej na liście „Foreign Policy” znaleźli się min. Radosław Sikorski – za to, że „mówi prawdę, nawet jeśli nie jest to dyplomatyczne” – jak np. wypowiedź o „dożynaniu watahy”. Cztery lata po nim w zestawieniu znalazła się Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i Barbara Nowacka za ich wkład w organizację „czarnych protestów”, a także za „uczenie Warszawy pokory”. Do tej grupy osób odniósł się Stanisław Michalkiewicz, cytując mocną anegdotę o Romanie Polańskim.

 

 

Źródło: nczas.com; Twitter – @daguuniaa
Fot.: Twitter – @daguuniaa
EM

Nagła, szokująca śmierć prezydenta Gdańska na oczach tysięcy polskich obywateli pogrążyła w smutku wielu rodaków. Czy przyśpieszy ona także ważne decyzje w dziedzinie polityki? Jak mówi tygodnikowi „Do Rzeczy” dziennikarz Andrzej Stankiewicz, tragiczne wydarzenia z woj. pomorskiego dały wiele do myślenia przewodniczącemu Rady Europejskiej, Donaldowi Tuskowi.

 

Jak twierdzi dziennikarz, tragiczna śmierć Pawła Adamowicza na scenie gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy może mieć wpływ na decyzję Donalda Tuska o powrocie do polskiej polityki.

 

– Widzimy, kto jest dziś prawdziwym liderem opozycji. I nie jest nim Grzegorz Schetyna, ale były premier, szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Przed tragedią rozważał on powrót do polskiej polityki, ale się wahał. Były poważne argumenty przeciw, głównie rodzinne. Teraz wahał się nie będzie – powiedział Stankiewicz w rozmowie z „Do Rzeczy”. Wspomniał również, że śmierć Adamowicza dotknęła polityka osobiście. Obaj mężczyźni znali się, pochodzili z tego samego miasta, mieli wspólnych znajomych i podobny sposób patrzenia na politykę.

 

Stankiewicz stwierdził również, że to Tusk, a nie Grzegorz Schetyna będzie prawdziwym liderem opozycji.

 

– Nie ulega dla mnie wątpliwości, że Platforma będzie miała na sztandarach Pawła Adamowicza. A Donald Tusk zaangażuje się w polską politykę. I to nie w wyborach prezydenckich, ale znacznie wcześniej – już w wyborach parlamentarnych – przekonywał w rozmowie z tygodnikiem. Nie zgadzał się jednak porównaniem śmierci polityka z katastrofą w Smoleńsku.

 

Źródło: fakt.pl
Fot.: flickr.com
EM

Sieć podbija nagranie z Donaldem Tuskiem i Grzegorzem Schetyną w roli głównej. Politycy śpiewają, a w zasadzie próbują śpiewać hymn Polski w setną rocznicę odzyskania niepodległości.

 

Jak widać i słychać na poniższym filmie sztuka śpiewania, a być może nawet znajomość czwartej zwrotki nie jest taka powszechna.

 

Nagranie pochodzi z uroczystości złożenia kwiatów pod pomnikiem marszałka Józefa Piłsudskiego przy Belwederze w Warszawie.

 

 

/red./

 

Źródło: twitter.com

Przed nadchodzącym szczytem państw Unii Europejskiej Przewodniczący Rady Europejskiej napisał liście do przywódców krajów, że UE musi być zdolna do kontroli swoich zewnętrznych granic, ponieważ ludzie zaczynają uważać, że tylko silne rządy są w stanie zatrzymać fale nielegalnej imigracji do Europy.

 

„W Europie i na całym świecie pojawiają się głosy, że nasza nieefektywność w utrzymywaniu granicy zewnętrznej jest nieodłączną cechą Unii Europejskiej lub szerzej – liberalnej demokracji” – pisze Tusk, podkreślając, że w rezultacie nieudolności Unii w kwestii ochrony zewnętrznych granic powstały ruchy polityczne, które oferują „łatwe odpowiedzi na trudne pytania”. Według niego kryzys migracyjny jest bardzo dobrym paliwem do rozwoju sił sceptycznych wobec Unii Europejskiej w obecnym kształcie.

 

„Kryzys migracyjny dostarcza im coraz więcej argumentów. Coraz więcej osób zaczyna wierzyć, że tylko silna władza, antyeuropejska i antyliberalna, z tendencją do otwartego autorytaryzmu, jest w stanie powstrzymać falę nielegalnej migracji. Jeśli ludzie im uwierzą, że tylko oni (antyeuropejskie siły- przyp. red) mogą zaoferować skuteczne rozwiązanie kryzysu migracyjnego, uwierzą też we wszystko, co (te siły) powiedzą. Stawka jest wysoka, a czasu jest mało” Tusk zauważył problem jakim jest przemyt imigrantów za ogromne pieniądze. „Naszym celem powinno być zniszczenie modelu biznesowego przemytników, bo jest to najbardziej efektywny sposób, żeby przerwać napływy (migrantów) i położyć kres tragicznej utracie istnień ludzkich na morzu” – oświadczył szef RE.

Następnym pomysłem jest stworzenie narzędzi finansowania walki z nielegalną imigracją. Trzeci pomysł to ścisła kooperacja krajów, z których transportowani są imigranci, szczególnie istotna jest tutaj pomoc libijskiej straży przybrzeżnej.

Co jakiś czas wypływają informacje na temat zarobków najbardziej znanych polityków. Patrząc na te kwoty, nie dziwi nas, że wielu próbuje wejść w świecie polityki jak najwyżej. Portal superbiz.pl prześwietlił wynagrodzenia Donalda Tuska, Wirtualna Polska – Jarosława Kaczyńskiego i Roberta Biedronia.

 

Nie ma wątpliwości, że spośród nich najlepiej finansowo prezentuje się przewodniczący Rady Europejskiej – Donald Tusk. Portal superbiz.pl informuje, że w trakcie trzech lat były premier za czasów Platformy Obywatelskiej zarobił nawet 1,29 mln euro! Podstawowa pensja to 21 tys. euro miesięcznie, ale z uwagi na pełnioną funkcję Tusk dostaje ponad 25,5 tys. euro (ok. 110 tys. złotych). Oprócz tego korzysta z udogodnień mieszkalnych, dodatkowej diety w wysokości 15% podstawowej pensji na wynajem mieszkania czy hotelu w Brukseli czy Strasburgu. To oznacza, że Tusk otrzymuje na nocleg bonusowe 4 tys. euro. Jakby tego było mało, były polski premier nie musi martwić się o dodatkowe koszta związane z biurem a nawet przeprowadzką! Za wszystko płaci Unia Europejska… czyli także my.

 

Emerytura Donalda Tuska też zapowiada się bajecznie. Co miesiąc, od 65. roku życia będzie otrzymywał 5,5 tys. euro. To oznacza, że rocznie z tego tytułu wpłynie na jego konto 65,5 tys. euro czyli ok. 282 tys. złotych!

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk stawił się dziś na przesłuchanie w charakterze świadka. Sprawa dotyczy organizacji i zabezpieczenia lotu samolotu z prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie. W katastrofie pod Smoleńskiem zginęło 96 osób.

 

„Chyba w styczniu rozważano datę tej uroczystości i umiejscawiano ją między 6 a 13 kwietnia, tak aby ona odpowiadała dotychczasowej tradycji obchodów. Tak sądzę, że to było główną motywacją. Co do konkretnej daty mojej wizyty, ona miała związek z rozmowami ze stroną rosyjską i została ustalona po pewnie intensywnych, krótkich rozmowach na 7 kwietnia ” – zeznawał Donald Tusk.

 

„Myślę, że termin „rozdzielenie wizyt” był terminem publicystycznym czy politycznym i raczej służącym zdyskredytowaniu akurat mnie i mojego urzędu i dość skutecznie, przez te lata, pełnił taką funkcję raczej propagandową niż wyjaśniającą cokolwiek z tego, co zdarzyło się wówczas, na początku 2010 roku. Nie planowałem i prezydent Kaczyński także nie planował wspólnej wizyty prezydenta i premiera w Katyniu, więc też nie było okoliczności, które by pozwalały użyć tego terminu” – mówił Donald Tusk w sądzie, zeznając jako świadek w procesie m.in. byłego szefa KPRM Tomasza Arabskiego.

 

„Na spotkaniu na molo, o czym wielokrotnie mówiłem, które trwało kilka minut, rozmawialiśmy o sprawach czysto kurtuazyjnych. Dość dokładnie pamietam tę rozmowę, bo była bardzo krótka i prowadzona na zmianę, po rosyjsku, niemiecku, angielsku, ze względu na nasze możliwości językowe, a była bez tłumacza i polegała na tym, że pokazywałem, gdzie jest plaża, po której biegam, gdzie jest mój dom, a premier Putin opowiadał o takim fragmencie życia prywatnego, że ma bardzo dużo ochrony, nawet w mieszkaniu i bardzo z tego powodu cierpli. To mniej więcej wyczerpało cały temat naszej rozmowy” – mówił.