Jak pisze portal tvn24.pl, powołując się na brytyjskie media, żołnierz brytyjskich sił specjalnych na własną rękę wziął udział w walce z terrorystami, którzy we wtorek zaatakowali hotel w Nairobi. Komandos ryzykował własnym życiem wielokrotnie wbiegając do hotelu i ratując z niego ludzi, miał również przejąć dowodzenie nad całą operacją sił bezpieczeństwa.

 

Żołnierz został uwieczniony na licznych zdjęciach oraz nagraniach zrobionych w czasie walk z zabarykadowanymi w hotelu terrorystami. Był jedynym białoskórym wśród widocznych wokół budynku członków sił bezpieczeństwa. Miał na sobie cywilne ubrania, na które nałożył kamizelkę kuloodporną, sprzęt taktyczny oraz kominiarkę. Na zdjęciach widać, jak wielokrotnie wbiega do zaatakowanego hotelu, a następnie wyprowadza z niego kolejnych cywilów, niektórych poważnie rannych.

 

Można również zauważyć, że w rękach mężczyzny znajduje się przy tym zaawansowana broń – zmodyfikowany karabinek szturmowy Colt Canada C8 z tłumikiem. Broni tego typu nie otrzymują szeregowi żołnierze, a członkowie elitarnych jednostek, między innymi w Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Norwegii. Według brytyjskich mediów żołnierz ten rzeczywiście był komandosem z brytyjskiej jednostki SAS.

 

Jak ustaliły gazety „The Independent” oraz „The Guardian”, był on członkiem brytyjskiego zespołu, który przybył do Kenii szkolić tamtejsze jednostki specjalne. Tłumaczyłoby to, dlaczego rozpoznawali go i słuchali przybyli na miejsce kenijscy żołnierze. Według „The Independent” żołnierz ten, którego tożsamości nie ujawniono ze względów bezpieczeństwa, jest bardzo doświadczonym komandosem, który w przeszłości służył m.in. w Iraku i Afganistanie.

 

Jak relacjonowała Lucy Njeri, świadek zdarzenia: „Ten mężczyzna wyniósł jednego z rannych i wrócił do hotelu, a później to powtórzył. Było wiele zamieszania, mnóstwo ludzi biegało wokół, ale on wyróżniał się, ponieważ był obcokrajowcem ” i dodała, że odznaczał się wyjątkową odwagą.

 

Źródło: tvn24.pl
fot. youtube.com
LS 

Informowaliśmy dzisiaj o drastycznym ataku, w wyniku którego życie straciły dwie studentki pochodzące ze Skandynawii (Dunka i Norweżka). Ich ciała zostały znalezione w górach na terenie Maroka, gdzie młode kobiety wybrały się w celach turystycznych. Pojawiają się nowe informacje w tej sprawie. 

 

Pierwszy artykuł na ten temat znajduje się tutaj:

Krwawy atak! Młode kobiety nie żyją

 

Szybko pojawiły się spekulacje, wynikające nawet z wypowiedzi przedstawicieli marokańskich władz, że sprawa brutalnego morderstwa może mieć związek z terroryzmem, a sam ten czyn był motywowany radykalnym islamem. Doniesienia te znajdują kolejne potwierdzenia. Jedna ze studentek została ścięta, a drugiej podcięto gardło.

 

Z władzami Maroka stały kontakt utrzymuje ambasador Danii. Gazeta VG funkcjonująca w Norwegii dotarła natomiast do pochodzącej z Francji kobiety, która znalazła zwłoki należące do Maren Ueland oraz Louisy Vesterager Jespersen.

 

Francuzka miała natrafić na makabryczne odkrycie po około godzinnym marszu w paśmie górskim Atlasu Wysokiego. Tam znalazła rozerwany namiot, który jak się okazało rozbiły wcześniej zamordowane turystki. We wnętrzu dostrzegła ona ciała obydwu kobiet. Kiedy policja została zaalarmowana, okazało się wówczas iż na miejscu zbrodni, został dowód osobisty należący do głównego podejrzanego. To miało zdecydowanie ułatwić dalsze prowadzenie śledztwa.

 

Mówi się o nawet czterech zatrzymanych podejrzanych w tej sprawie. Wszystko wskazuje na to, że sprawcy motywowali się islamski ekstremizmem i byli powiązani z terrorystycznym ugrupowaniem. Choć nie ma podanych oficjalnych informacji dotyczących tego z jaką konkretnie organizacją współpracowali mordercy, to jak można domniemywać najprawdopodobniej było to Państwo Islamskie. Sugeruje to m.in. nagranie z egzekucji Skandynawek, którego autentyczność potwierdzili duńscy policjanci. Nagranie jest wstrząsające i ma być na nim widoczny moment ścięcia jednej z ofiar.

 

– To dla naszych braci w Hajin – padają słowa na nagranym przez sprawców morderstwa filmie. Mowa jest tu o jednym z ostatnich terenów, na których najdłużej bronią się dżihadyści w Syrii.

 

Dodatkowo warto mieć na uwadze, że Maroko to jeden z celów do jakiego przenoszą się bojownicy IS, po upadku ich samozwańczego kalifatu w Syrii. Fakt, że mieliśmy tu do czynienia z „aktem terrorystycznym” potwierdzić miał również marokański prokurator.

 

Lokalne władze uspokajają, że to zdarzenie było jednorazowym incydentem. Zastosowano jednak większe środki bezpieczeństwa w tym rejonie, ponieważ Atlas Wysoki jest bardzo popularny wśród turystów, a to tam właśnie doszło to tak okrutnej zbrodni.

 

 

Źródło: Twitter/@BtNewsOnline ; poinformowani.pl ; Facebook/@konfliktyPL

 

MB

 

O przeprowadzaniu ataku przez islamistów poinformowała agencja Reutera, powołując się na relacje osób mieszkających w okolicach, gdzie napastnicy dokonali masakry. Odpowiedzialna za atak jest powiązania z Państwem Islamskim zbrodnicza organizacja Boko Haram, działająca aktywnie na terytorium Nigerii.

 

Krwawej zbrodni, bojownicy z Boko Haram dopuścili się w środowy wieczór. Wówczas z rąk islamistów zginęło co najmniej 15 ludzi. Jak opowiadają mieszkańcy, dziewięć ofiar poniosło śmierć na terenie wsi Bulabrin.

 

We wsi Kofa dokonano po ataku islamistów makabrycznego odkrycia. W zgliszczach jednego z domów znaleziono spalone ciała pięciu osób. Dodatkowo jedna osoba zginąć miała też w obozie dla uchodźców wewnętrznych w znajdującej się nieopodal wsi Dalori.

 

Boko Haram zabiło w ramach swojej działalności już ponad 27 000 ludzi. Organizacja powstała w 2002 roku, głosząc na początku sprzeciw wobec zachodniego stylu życia oraz edukacji. Mniej więcej od 2009 roku, ugrupowanie rozpoczęło zbrojnie starać się przekształcić Nigerię lub jej część w państwo wyznaniowe oparte na radykalnej wersji islamu.

 

 

Źródło: interia.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

Służby strzegące bezpieczeństwa na terenie państw europejskich, wciąż mają dużo pracy w związku z aktywnością dżihadystów. W ostatnich dniach udaremniono kolejny atak terrorystyczny, którego organizacja miała być już na zaawansowanym etapie.

 

W związku z planowaniem zamachu terrorystycznego aresztowano w czwartek siedem osób motywowanych radykalnym islamem. Sytuacja ta miała miejsce w Arnhem, leżącym około 100 km od Amsterdamu, jak również w zlokalizowanym na południu Holandii Weert. Poinformowała o tym holenderska prokuratura. Atak, który udało się udaremnić miał być zamachem „na dużą skalę”.

 

Zatrzymani są w wieku 21-34 lat. Zdaniem przedstawicieli służb, terroryści planowali użycie broni automatycznej, a także założonych na siebie ładunków wybuchowych, jak również detonację bomb umieszczonych w samochodach w innym miejscu. Próbowali oni wejść w posiadanie broni ręcznej, karabinów AK-47, granatów ręcznych, oraz materiałów wybuchowych. Szukali też możliwości przećwiczenia używania broni. Prokuratura jest zdania, że realizacja planu dżihadystów była dość zaawansowana.

 

Zatrzymani mają zostać przesłuchani w dniu dzisiejszym. Trójka z nich, była już wcześniej zatrzymywana. Miało to związek z ich planami wyjazdu poza granice kraju, w celu wejścia w szeregi zbrojnej organizacji dżihadystycznej. Liderem tej terrorystycznej komórki miał być 34-latek pochodzący z Iraku. Został on skazany w zeszłym roku za próbę dołączenia do tzw. Państwa Islamskiego.

 

Warto w tym miejscu przypomnieć, że niespełna miesiąc temu, w Amsterdamie doszło do ataku nożownika. 19-latek pochodzący z Afganistanu, a mieszkający w Niemczech, zaatakował nożem dwóch turystów z Ameryki na terenie dworca.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Do kolejnego ataku, motywowanego islamskim fundamentalizmem, miało dojść w Szwecji. Szwecja uczestniczy w szkoleniu żołnierzy mających walczyć z dżihadystami, zdaniem służb terroryści związani byli z międzynarodowym terroryzmem.

 

Zatrzymań dokonano w dzielnicy Akalla, znajdującej się na przedmieściach Sztokholmu, a także na terenie Stroemsund na północy kraju. Policja zatrzymała trzech podejrzanych w poniedziałek. Są to obywatele Kirgistanu oraz Uzbekistanu.

 

Zdaniem SAPO (szwedzkich służb specjalnych) podjęte działania miały charakter „akcji antyterrorystycznej”. W lokalu, który miał być związany z osobą zatrzymanego 45-letniego Uzbeka, zabezpieczono również puszki z chemikaliami. W czwartek, sąd w mieście Solna zdecydował o aresztowaniu podejrzanych.

 

– Przygotowania do domniemanego przestępstwa terrorystycznego trwały od jakiegoś czasu. Obecnie nie ma żadnych oznak, by do ataku mogło dojść w najbliższych dniach – przekazały szwedzkie służby specjalne w komunikacie.

 

Zdaniem szwedzkiej agencji TT, przynajmniej jeden z zatrzymanych miał powiązania z Rachmatem Akiłowem odpowiedzialnym za atak w centrum Sztokholmu, do którego doszło 7 kwietnia 2017 roku.

 

Nie są znane informacje na temat miejsca planowanego ataku, oraz sposobu jego przeprowadzenia. Zabezpieczone chemikalia, mogły jednak posłużyć do konstrukcji ładunku wybuchowego. Nie wyklucza się kolejnych zatrzymań.

 

 

Jak informuje serwis nczas.com, policja uniemożliwiła zamach terrorystyczny na Półmaraton odbywający się w stolicy Niemiec, w którym udział brało 32 tysiące biegaczy. Okazało się, że aresztowani niedoszli zamachowcy to koledzy Anisa Amriego – sprawcy zamachu na targ świąteczny w Berlinie i mordercy polskiego kierowcy ciężarówki Łukasza Urbana.

 

O zatrzymaniu poinformowała gazeta „Die Welt”. Aresztowanych zostało czterech mężczyzn.

 

Niedoszli zamachowcy zamierzali zaatakować nożami zarówno uczestników wydarzenia sportowego, jak i oglądających go widzów.

 

Jak ustalono, podejrzani mężczyźni byli znajomymi terrorysty Anisa Amriego, który w 2016 roku zabił polskiego kierowcę ciężarówki, Łukasza Urbana, a następnie wjechał rozpędzonym pojazdem w tłum ludzi na jarmarku świątecznym w samym centrum stolicy Niemiec. W wyniku tragedii śmierć poniosło 12 osób.

 

Za zamach terrorystyczny odpowiedzialność wzięło na siebie Państwo Islamskie, zawiadamiając przy tym, że przeprowadził go bojownik ISIS. Terrorysta zbiegł z miejsca zdarzenia, lecz po kilku dniach zastrzeliła go policja w Mediolanie.

 

Jak podaje nczas.com, motywem niedoszłych sprawców zamachu terrorystycznego miało być pomszczenie Amriego.

 

– pisał jeden z użytkowników Twittera, Wojciech Szewko.

 

W poniedziałek rano doszło do dwóch samobójczych zamachów bombowych, za którymi stoi najprawdopodobniej Państwo Islamskie. Liczba ofiar stale rośnie. 

Do ataków doszło w stolicy Iraku, Bagdadzie. Jak podaje Ministerstwo Zdrowia Iraku zabitych jest co najmniej 38 osób, rannych ponad 105. Wciąż trwają poszukiwania kolejnych ofiar.

 

Irackie MSW informuje, że dwóch mężczyzn zdetonowało kamizelki z ładunkami wybuchowymi w samym centrum, na Placu Tajran. Jest to kluczowy punkt handlowy w Bagdadzie, a jednocześnie miejsce skupiające setki poszukujących pracy osób.

 

Wciąż nikt nie przyznał się do ataku, ale wszystko wskazuje na to, że odpowiedzialne jest Państwo Islamskie (IS). Hajdar al-Abadi, iracki premier, po ataku wzywał do pozbycia się wciąż działąjących dżihadystycznych komórek.

 

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Afganistanu powiadomiło, że w zamachach bombowych, do których dziś doszło w pobliżu meczetu oraz agencji prasowej Afghan Voice w Kabulu, zginęło co najmniej 40 osób.

 

– Celem ataku było centrum kultury Tabajan. Tam doszło do pierwszej eksplozji, gdy odbywała się uroczystość z okazji 38. rocznicy sowieckiej inwazji na Afganistan – powiedział zastępca rzecznika MSW Nasrat Rahimi.

 

Jest to już kolejny zamach w tym kraju na media. Póki co, nikt nie przyznał się do ataku.