W poniedziałek miała miejsce demonstracja taksówkarzy – nie obyło się bez blokowania warszawskich ulic, autostrady oraz licznych napaści na ludzi.

 

Jak mówi rzecznik Komendy Stołecznej Policji kom. Sylwester Marczak, protest ten przyniósł za sobą ponad 60 wniosków o ukaranie.

 

– Wśród nich są przede wszystkim: tamowanie ruchu czyli zbyt powolna jazda, ale także i używanie słów wulgarnych – wyjaśniał rzecznik. Kilka wniosków dotyczy także konsumpcji alkoholu.

 

Oglądając nagrane poszczególne wydarzenia z protestu, można by sobie zadać pytanie, dlaczego ukarano tak mało osób? Manifestujący pluli na kierowców Ubera, obrzucali pojazdy jajkami, a nawet zaatakowali kolegę z branży sprzeciwił się wzięciu udziału w demonstracji. Do akcji musiała wkroczyć policja, której wóz potraktowano wybielaczem.

 

Poniżej nagrania z poniedziałkowego protestu.

 

 

Źródło: nczas.com; Twitter
Fot.: YouTube – OnetNews
EM

Sytuacja miała miejsce w nocy z soboty na niedzielę. Rozegrała się ona na terenie stacji benzynowej znajdującej się w podkrakowskiej miejscowości Węgrzce, podlegającej pod gminę Zielonki. O sprawie poinformował portal lovekrakow.pl.

 

Na stacji miał zostać zatrzymany pijany kierowca. Udało się to dzięki pomocy znajdujących się akurat w tamtej okolicy ludzi.

 

– Około godziny 23 na stację podjechał Citroen Xsara. Pracownicy stacji zauważyli, że z kierowcą jest coś nie tak. Poruszał się w sposób, który wskazywał na stan upojenia alkoholowego – przekazał Mateusz Drwal z biura prasowego małopolskiej policji.

 

Swoją ważną rolę odegrali pracownicy stacji doprowadzając do obywatelskiego zatrzymania wraz z taksówkarzami, którzy jak podaje lovekrakow.pl, pomogli w tej akcji, ponieważ znajdowali się wówczas nieopodal miejsca, gdzie doszło do całego zajścia.

 

Policja przybyła na stację, a następnie funkcjonariusze przebadali kierowcę alkomatem. Jak się okazało miał prawie 3,7 promila alkoholu we krwi, co udało się ustalić po tym jak urządzenie wykazało wynik 1,76mg/l.

 

Mężczyzna, który po pijaku kierował samochodem wczoraj późnym wieczorem, okazał się być 39-letnim Ukraińcem. W poniedziałek ma on zostać przesłuchany.

 

Niedawno ten sam taksówkarz, który pomógł zatrzymać pijanego kierowcę ostatniej nocy, pomóc miał także w innej sytuacji, kiedy zatrzymano będącego pod wpływem alkoholu innego mężczyzny kierującego samochodem marki mercedes na brytyjskich numerach. Ten kierowca miał być wówczas tak nietrzeźwy, że nie dawał rady dmuchnąć w alkomat.

 

Dobrze, że są w naszym społeczeństwie osoby, potrafiące zareagować prawidłowo, kiedy dochodzi do sytuacji zagrażającej zdrowiu i życiu przypadkowych przechodniów.

 

 

Źródło: lovekrakow.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Stołeczna policja opisała ku przestrodze historię kobiety, która 3 grudnia za kurs z Dworca Centralnego do hali Woli (odcinek 8 km) musiała zapłacić sumę aż 560 złotych.

 

Taką kwotę usłyszała Ukrainka, która przyjechała w odwiedziny do syna, mieszkającego w Warszawie. Kiedy kierowca zawiózł ją na miejsce, poinformował kobietę, że kurs kosztuje 560 złotych. Kobieta nie chciała zapłacić, mając świadomość oszustwa. Kiedy mężczyzna zablokował drzwi samochodu, kobieta dała mu jednak wszystkie pieniądze, które miała przy sobie (200 złotych i 50 dolarów), a następnie wezwała policję.

 

Na miejsce przyjechał patrol policji, który… nie stwierdził naruszenia prawa. Kierowca miał zezwolenie na świadczenie usług, a na samochodzie widniał cennik. Według informacji stołecznej policji, taryfa dzienna wynosiła 40 zł za km, a nocna 60 zł. Dodatkowo kierowca naliczał sobie 200 zł opłaty startowej i 50 zł za…trzaśnięcie drzwiami.

 

Policja zapytana o to, czy mamy do czynienie z oszustwem, odpowiada, że takie zachowanie jest oczywiście naganne od strony moralnej, ale oni nic w tej sytuacji nie mogą zrobić. Osoba korzystająca z usług i kierowca zawierają umowę cywilnoprawną. Oznacza to, że klient, który wsiada do pojazdu, godzi się na ceny ustalone przez kierowcę.

 

AKTUALIZACJA: W pierwotnej wersji artykułu niesłusznie posłużyliśmy się terminem „taksówkarz”. Według nowych informacji mężczyzna nie był zatrudniony przez żadną korporację taksówkarską, a co za tym idzie – sformułowanie użyte przez nas w artykule było krzywdzące dla pracowników korporacji taksówkarskich. Zapewniamy, że nie mieliśmy złych intencji, a taksówkarzy – serdecznie przepraszamy.

Redakcja Prosto z Mostu.