Jak donosi eska.pl, to miała być zwykła relacja z sylwestrowej nocy. Jednak media społecznościowe twierdzą, że to wcale nie reporterka jest jej gwiazdą.

 

Reporterka relacjonowała sylwester w Nowym Orleanie podczas Dick Clark’s Rocking New Years Eve with Ryan Seacrest. W kadrze oprócz dziennikarki znaleźli się oczywiście imprezowicze. Uwagę internautów przykuła szczególnie para po prawej. Tak, ta, która się tak charakterystycznie kołysze. Internauci mają na ten temat swoje teorie…

„Wszedł w… Nowy Rok!!”

„Zabawiali się w sumie 2 lata”

„Koleś jest królem pokerowej twarzy”

„Ciekawe czy to nagranie będzie królowało na imprezach rodzinnych”

Takie komentarze możemy przeczytać pod filmikiem.

 

 

 

Źródło: eska.pl
fot. youtube.com
LS

To się nazywa wystrzałowe wejście w Nowy Roku! Jeśli uważacie, że mocno i z przytupem weszliście w Nowy Rok, zobaczcie jak to robią u naszych wschodnich sąsiadów 😉

https://www.facebook.com/FromRussiaWithLove777/videos/601902110267995/?__xts__[0]=68.ARBj-s2Qq2ymQwIL-HMUIj4nvtNhiJdRh3j2L8J7WVZkblsxpz2CBDO6XA6gRqNsLE7xmXnD8o88z3xlK-fspa5zn7lpNn5vnmblpVwzrC4vlFf5DijxmvBKRCPbnYgSGS4H2Gh9myD-sH5rYEp2EBZvs0Z4QEXIX_CzxaXINIUofFsBhUeIzef9Im1oj3HVVeye6rHa24jdEXlsrsU_Mjte9teK2bhdBxUi4MRIeKsHU_IMBRw3CHwNYxJZHu0TMJD65VGwCrKR3OGXYmTNp_taEZVZKOkFXqhFglewE9n_kdNT17ZSIzNO2ZCl4lPrQpcIBheLy3xgxx4pg4u-Q-ai2cN0FJ2WYq8dtTUip7U7i5odrdVJgDOogqHN-xgK&__tn__=H-R

Ofiarami uzbrojonych w nóż agresorów stać mieli się przypadkowi ludzie. Do zdarzenia doszło w miejscowości Brodnica, w województwie kujawsko-pomorskim. O sprawie poinformował portal tvp.info.

 

Napaści z użyciem noża dopuściło się dwóch mężczyzn. Grożąc zaatakowanym ludziom, żądali oni oddania pieniędzy oraz telefonów.

 

Jak relacjonuje w rozmowie z tvp.info asp. szt. Agnieszka Łukaszewska z KPP w Brodnicy, jeden z rannych zdołał dotrzeć na policję, aby poinformować o tym co zaszło. 26-latek został dźgnięty w szyję. Kiedy dotarł na komendę stracił przytomność, wcześniej udało mu się jednak wskazać sprawców zdarzenia. Jeden z dyżurujących funkcjonariuszy policji rzucił się mężczyźnie na pomoc, drugi wezwał pogotowie.

 

– Mężczyzna został pchnięty nożem w szyję. Miał też liczne rany na rękach – powiedziała asp. szt. Agnieszka Łukaszewska z KPP w Brodnicy w rozmowie z tvp.info.

 

26-latek został zaatakowany nad rzeką Drwęcą, gdy wraz ze znajomymi siedział w okolicy bulwaru Mełnickiego. Agresorzy zaczepili go, a kiedy im się sprzeciwił, ci zadali mu kilka ciosów nożem.

 

Do akcji szybko włączyli się również technicy kryminalistyki. Informacje na temat okoliczności incydentu udało się uzyskać jeszcze w czasie udzielania pomocy rannemu mężczyźnie, który dotarł na komendę.

 

Alarmując przy tym inne patrole, policjanci ruszyli w kierunku bulwaru Mełnickiego, przy którym zraniono mężczyznę. Już po kilkunastu minutach spostrzegli oni podejrzanego, który na widok policji zaczął uciekać. Po niedługim pościgu udało się go ująć. Znaleziono przy nim skradziony 26-latkowi telefon.

 

Niedługo potem, do funkcjonariuszy zgłosiła się para mieszkańców Brodnicy, której udało się schwytać drugiego z napastników. Wcześniej miało dojść do podobnego zdarzenia jak w przypadku 26-latka. Tym razem jednak zaatakowana została kobieta, którą zmuszono do oddania 20 zł, grożąc jej nożem.

 

Nożownikami okazali się być mężczyźni w wieku 27 oraz 21 lat. Jeden z nich nie ma stałego pobytu, natomiast drugi jest mieszkańcem województwa łódzkiego. Zostali oni doprowadzeni do policyjnego aresztu. Najprawdopodobniej, do Brodnicy przybyli przed nocą sylwestrową.

 

Jak powiedziała w rozmowie z dziennikarzem tvp.info rzeczniczka KPP w Brodnicy, zatrzymani byli wcześniej znani policji. Za usiłowanie zabójstwa, a także rozbój z użyciem noża, grozi im 25 lat więzienia.

 

 

Źródło: tvp.info

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

Od kilku lat Europa nie radzi sobie z masowym napływem imigrantów. Zachodnie państwa mają problem nie tylko w związku z zagrożeniem terrorystycznym, ale także szerzącą się wśród wielu grup młodych migrantów przestępczością i demoralizacją. Noc sylwestrowa to czas w tych krajach, kiedy służby muszą wyjątkowo bacznie pilnować i interweniować, otrzymując przy tym sporo zgłoszeń.

 

Obecnie popularność w internecie zyskują nagrania, na których zarejestrowano to, jak „świętowano” powitanie nowego roku w niektórych rejonach Brukseli, w której znajdują się niektóre z najważniejszych budynków instytucji unijnych. Doszło tam do wielu zniszczeń dokonanych przez młodych agresywnie nastawionych mężczyzn.

 

W stolicy Belgii miało miejsce niszczenie sklepowych witryn oraz podpalanie aut. Z agresją spotkali się również interweniujący strażacy. Kiedy walczyli z ogniem trawiącym samochody, w ich kierunku leciały m.in. kamienie i fajerwerki. Sprawców tych zajść określa się jako „niezidentyfikowanych” młodych ludzi.

 

Funkcjonariusze postanowili zaapelować do władz. Szef tamtejszej Straży Pożarnej w imieniu tej formacji wezwał władze do zainterweniowania w zaistniałej sytuacji. Stwierdził, że agresorom należy się przykładna kara i powinni oni zostać jak najszybciej zidentyfikowani.

 

Jak poinformowała telewizja VRT, podczas Sylwestra na terytorium Brukseli, doszło do spalenia dziewięciu samochodów. W jednym z przypadków, pożar rozprzestrzenił się na dwa sąsiednie domostwa.

 

Poniżej prezentujemy materiał filmowy, na którym zarejestrowano to co działo się w sylwestrową noc w części stolicy UE.

 

 

 

Źródło: VRT ; DoRzeczy.pl ; YouTube/Vidéo Perception

 

MB

 

Za nami noc sylwestrowa, która jak zwykle oprócz bycia okazją do podsumowania kolejnego minionego już roku, złożenia sobie życzeń oraz podjęcia postanowień na kolejne 365 dni, była swoistą rywalizacją organizowanych wielkich imprez w polskich miastach, na których ludzie bawili się wraz z występującymi gwiazdami muzyki. 

 

Największe w Polsce stacje telewizyjne transmitowały imprezy sylwestrowe w Zakopanem (TVP), w Warszawie (TVN) oraz w Chorzowie (Polsat). Największym zainteresowaniem cieszyła się impreza organizowana w stolicy polskich Tatr i to tam jak komentuje zgodnie wiele osób odniesiono największy sukces organizacyjny. Wiele krytycznych głosów można usłyszeć natomiast o Sylwestrze organizowanym w Warszawie jako tym mało atrakcyjnym dla widzów.

 

Jednak to właśnie wokalistka występująca w stolicy Polski miała, według pojawiających się przecieków, zainkasować największą sumę za występ wśród polskich gwiazd. Mowa tu o Edycie Górniak, która jak informuje „Super Express”, zarobiła aż 120 000 zł.

 

Sporo uwagi poświęcano przy organizacji imprez sylwestrowych osobom Sławomira i Kajry. Artysta postanowił bowiem wystąpić tej jednej nocy… na dwóch zabawach, zarówno tej w Zakopanem, jak i na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Szczęśliwie jego plan się powiódł, mówi się jednak iż sporo ryzykował, ponieważ w razie załamania pogody, helikopter mógł zostać uziemiony w górach i wtedy gwiazdor naraziłby się być może na konieczność zapłaty odszkodowania.

 

Jednak wystąpić w dwóch miejscach Sławomirowi i Kajrze się udało, przez co zdobyli oni dwie gaże podczas tegorocznego Sylwestra. Choć nie jest znana dokładna łączna suma jaką Sławomir zarobił, to mówi się o kwocie 100 000 zł za jeden z tych dwóch występów.

 

Spore pieniądze zarobiła po raz kolejny Maryla Rodowicz, która za swój występ zgarnąć miała 90 000 zł. Michał Szpak natomiast według nieoficjalnych informacji zarobił 70 000 zł, a Ewa Farna oraz Michał Wiśniewski po 60 000 zł.

 

Popularni od lat gwiazdy muzyki disco polo mogli liczyć według „Super Expressu” na kwoty kilku tysięcy zł. Zenon Martyniuk z zespołu Akcent- 50 000 zł, Marcin Miller z zespołu Boys- 40 000 zł.

 

 

Źródło: Super Express ; Gala.pl ; Nczas.com

Fot.: YouTube/TVP VOD

 

MB

 

 

 

Śledztwo ws. tragicznych wydarzeń, jakie miały miejsce pod koniec maja na Dolnym Śląsku nadal trwa, a okoliczności śmierci głogowskiego radnego Pawła Chruszcza wciąż budzą wiele pytań. Wyjaśnienia sprawy nie zamierza odpuszczać poseł Sylwester Chruszcz, będący prezesem stowarzyszenia Endecja, którego ważnym działaczem był również jego tragicznie zmarły brat.

 

Paweł Chruszcz był społecznie mocno zaangażowanym działaczem. Interesował się sprawami lokalnych mieszkańców oraz tropił afery dotyczące sporych przekrętów i znacznych sum pieniężnych. Zajmował się między innymi problemem stężenia arsenu w powietrzu nad miastem, sprawą „Zielonego Przedszkola”, w którym oprócz stosowania przemocy miały miejsce też inne podejrzane sytuacje, mogące mieć podłoże korupcyjne, a także śledził niejasne przepływy pieniężne i inwestycje w spółce KGHM.

 

Samorządowiec został znaleziony martwy, powieszony na słupie energetycznym na terenie jednej z gmin położonej nieopodal Głogowa. Było to na kilka dni przed umówionym spotkaniem z byłym wiceszefem CBA Maciejem Wąsikiem. Radny z Głogowa miał mu przekazać dokumenty dotyczące jednej z badanych przez niego afer, najprawdopodobniej chodziło o sprawę „Zielonego Przedszkola”. Niestety w dzień, kiedy do spotkania miało dojść odbywał się już pogrzeb zaangażowanego społecznie endeckiego działacza. Paweł Chruszcz miał szczęśliwą kochającą rodzinę, w tym dwójkę synów, z których jeden choruje na zespół Downa. Lider dolnośląskiej Endecji był również zagorzałym kibicem klubu Chrobry Głogów. To właśnie fani tej drużyny znaleźli jego ciało, co również budziło wątpliwości co do działań służb podczas poszukiwań po zgłoszeniu zaginięcia przez żonę radnego.

 

Prokuratura nadal bada tą dramatyczną sprawę, sprawdzając przy tym trzy wątki. Wszystko jest wyjaśnianie bowiem pod kątem hipotezy o zabójstwie z upozorowaniem samobójstwa, samobójstwie, jak również samobójstwem przy szeroko rozumianym udziale osób trzecich (np. presja, przymus). Nadzór nad wyjaśnianiem tragicznej śmierci Pawła Chruszcza ma prokuratura krajowa, a premier Mateusz Morawiecki zażądał regularnych raportów z toku śledztwa.

 

Nadal nie ma jeszcze wyników z badań przeprowadzonych w ramach sekcji zwłok. Jak podawała w informacji dla mediów prokuratura, można się ich spodziewać w okolicach połowy września.

 

Na początku sierpnia najbliżsi tragicznie zmarłego narodowca, w tym jego brat poseł Sylwester Chruszcz, wystąpili z wnioskiem o przeniesienie śledztwa z Legnicy do Poznania. Zdaniem prezesa Endecji, rodzina nie otrzymała jeszcze odpowiedzi na złożony wniosek.

 

– Nie chcę zbyt dużo mówić, żeby nie przeszkodzić w śledztwie. Sprawa jest w toku. Uważam, że sprawa powinna być przeniesiona do innego województwa – stwierdził poseł Chruszcz, którego wypowiedź przytacza portal gazetawroclawska.pl.

 

Zdaniem Sylwestra Chruszcza, wątpliwości co do rzetelności prowadzonego śledztwa budzą powiązania między prokuraturą w Głogowie i Legnicy. Wiadomym jest bowiem, że jego brat nie miał zbyt dobrych relacji z przedstawicielami władz miasta Głogowa.

 

– Między prokuraturami legnicką a głogowską jest za dużo związków personalnych, co, moim zdaniem, nie wpływa dobrze na śledztwo. Dobrze więc, żeby sprawą zajmowała się prokuratura kompletnie niezwiązana z tym regionem – wyjaśnia lider Narodowej Demokracji.

 

Póki co jednak sprawa w prokuraturze legnickiej prowadzona jest nadal w tym samym tempie, ponieważ decyzja dotycząca przeniesienia śledztwa najprawdopodobniej nie została jeszcze podjęta.

 

– Nie mamy jednak jeszcze do przekazania żadnych nowych informacji na temat sprawy. Przeprowadzane są kolejne czynności procesowe, ale ostatnio zgromadzone dowody nie zmieniają dotychczasowych ustaleń – odniosła się do tego tematu rzecznik prokuratury Lidia Tkaczyszyn w rozmowie z Gazetawroclawska.pl.

 

Poseł Sylwester Chruszcz nie chce publicznie mówić zbyt wiele o postępach w całej sprawie dotyczącej tragedii jaka spotkała jego rodzinę. Deklaruje natomiast, że nie odpuści wyjaśniania okoliczności śmierci jego młodszego brata. Chce on bowiem podobnie jak pozostali bliscy i znajomi prezesa dolnośląskiej Endecji, aby osoby winne jego śmierci ponieśli konsekwencje za swoje działania.

 

 

Źródło: gazetawroclawska.pl

 

„Moim zdaniem właśnie teraz pojawia się dobry moment, żeby pomyśleć nad promocją polskiego Sylwestra w Europie, dla Europejczyków, żeby pokazać im, jak może wyglądać własny kraj” – mówił w wywiadzie dla Frondy poseł Adam Andruszkiewicz. Czy w przyszłości Polska ma szansę stać się oazą spokoju?

 

„To pokazuje, w jakim stanie znajduje się dzisiaj Europa Zachodnia – to stan dużej degrengolady, stan de facto umierania cywilizacji zachodniej, jeżeli we własnym domu musimy obawiać się gości z zewnątrz, którzy mogą nam robić krzywdę”

– mówił młody poseł klubu Wolni i Solidarni.

 

„Uważam, że w przyszłym roku Polska powinna pomyśleć nad specjalnymi ofertami, nie tylko wakacyjnymi, ale także sylwestrowymi dla osób z Zachodu, niech tutaj przyjadą młodzi Europejczycy i niech zobaczą, jak wygląda spokój i bezpieczeństwo, jak wygląda kraj bez islamskich imigrantów”

– przekonuje poseł Andruszkiewicz.

Do tak gorszącej sytuacji doszło w jednym z francuskich miast w Champigny pod Paryżem. Na nagraniu widać jak tłum ciemnoskórych osób w bardzo agresywny i zajadły sposób kopie leżącą na ziemi policjantkę.

 

Nie inaczej było u naszych sąsiadów Niemców, gdzie powstały specjalne strefy bezpieczeństwa dla kobiet, a jednak i tak doszło do przypadków molestowania seksualnego, co więcej odnotowano aż 3084 zgłoszenia, natomiast policja interweniowała 1732 razy.

 

W dzielnicy Schoenberg doszło także do ataku na funkcjonariuszy policji – sześć osób zostało rannych.

 

Poniżej nagranie z Francji oraz komentarze:

 

Policja z Berlina podała do wiadomości, że podczas impresy sylwestrowej, zorganizowanej przy Bramie Brandenburskiej doszło do przypadków molestowania seksualnego.

 

„Podczas wydarzeń na #Welcome2018 w Berlinie odnotowano niestety przypadki napaści na tle seksualnym” – napisała na Twitterze berlińska policja.

„Nie tolerujemy takich czynów!” – podkreślono.

 

Policja poinformowała także o zatrzymaniu podejrzanych. Odnotowano dotychczas dziesięć przypadków ataku na kobiety podczas minionej nocy, natomiast siedmiu sprawców aresztowano.

Już w piątek organizatorzy imprez sylwestrowych w Berlinie powiadomiono o tzw. ,,strefach bezpieczeństwa” dla kobiet. Wszystko ze względu na obawy przed napaściami na tle seksualnym.