Syberia nie należy do miejsc z najkorzystniejszymi warunkami do życia. Wędrówki na ten teren stanowią duże niebezpieczeństwo nawet dla osób dorosłych. Pomimo takiego zagrożenia, jedno z 2-letnich dzieci zostało porzucone w zimną syberyjską noc. Jego szanse na przeżycie byłyby niemal zerowe, gdyby nie jeden fakt…

 

Tamtejszej nocy temperatura na Syberii wynosiła -12 stopni Celsjusza.

 

 

Szanse malucha na przetrwanie były niewielkie. Całe szczęście zamarzające dziecko zostało zauważone przez… psa! Widząc małego chłopca w ogromnym niebezpieczeństwie, zwierzątko owinęło się wokół 2-latka i ogrzało go własnym ciałem.

 

 

Czworonóg przez całe 2 dni nie opuszczał chłopca, non stop go ogrzewając. Para w końcu została odnaleziona przez sąsiadów. Dziecko miało hipotermię i otrzymało natychmiastową pomoc medyczną.

 

Matka malucha usłyszała już zarzuty i wkrótce stanie przed sądem. Gdyby nie ten futrzasty bohater, historia skończyłaby się tragicznie.

 

Źródło: kochamyzwierzaki.pl
Fot.: Facebook – Moving Train
EM

Rzekę Bureję w azjatyckiej części Rosji zablokowało osuwisko spowodowane, według jednej z teorii, uderzeniem meteorytu. Niemal 30 milionów ton kamieni stworzyło naturalną tamę, której występowane tam groziło gigantyczną powodzią. Żeby rzeka mogła znowu popłynąć, wojsko wywołało serię silnych eksplozji.

 

Misji udrożnienia rzeki podjął się zespół wojskowych inżynierów. Potrzebnych było aż 121 ton trotylu. Dzięki skoordynowanym wybuchom powstał kanał o długości 145 metrów oraz szerokości 35, położony niżej niż dotychczasowe koryto rzeki. Wojskowi planują w ten sam sposób stworzyć jeszcze drugi kanał.

 

Część naukowców twierdzi, że przyczyną zatoru było uderzenie meteorytu. Inni z kolei uważają, że przyczyną jest samoistne osunięcie się ziemi, w wyniku którego do koryta rzeki dostało się 25-30 milionów ton kamieni.

 

W operacji dalszego udrażniania rzeki w odległym regionie Kraju Chabarowskiego, gdzie temperatury sięgają -33°C, bierze udział 440 osób. Do ich dyspozycji jest między innymi 6 helikopterów i dron.

 

 

 

Źródło: nczas.com, twitter.com
fot. twitter.com
LS

Dwie maszyny zderzyły się w powietrzu. Do tego tragicznego zdarzenia doszło w dniu dzisiejszym. Według informacji przekazanych przez TASS powołującego się na źródła w resorcie ds. sytuacji nadzwyczajnych i likwidacji skutków klęsk żywiołowych, wśród 18 ofiar śmiertelnych jest załoga, a także pasażerowie biorącego udział w katastrofie śmigłowca Mi-8.

 

 

Wszystko rozegrało się w przestrzeni powietrznej w okolicach miasta Igarka w położonym na Syberii Kraju Krasnojarskim. Mi-8 zderzył się z innym lecącym tam śmigłowcem, którego załoga na szczęście nie ucierpiała. Z pokładu musiał jednak zostać zrzucony ładunek, aby maszyna nie rozbiła się. Cała załoga śmigłowca Mi-8 niestety poniosła śmierć, kiedy zderzył się on z ziemią i zapłonął.

 

15 osób na pokładzie Mi-8 to pracownicy zatrudnieni przez jedną z firm. Wykonywali oni prace na terenie złóż naftowych. Śmigłowiec należał do linii lotniczej „Utair”. Wystartował on z lotniska w Igarce. W tamtym rejonie znajduje się przepompowania ropy pochodzącej ze złóż Wankor, znajdujących się na terenie rejonu turuchańskiego we wschodniej części Syberii.

 

Źródło: Twitter/@lifenews_ru ; rmf24.pl