Jak donosi portal warszawawpigulce.pl, doszło do strzelaniny na ul. Królewicza Jakuba w Wilanowie.

 

Ze wstępnych informacji wynika, że wymiana ognia nastąpiła między grupą osób, a funkcjonariuszami policji. Niestety sprawcom udało się zbiec z miejsca wydarzenia.

 

Teraz poszukiwane są 4 samochody, którymi poruszają się podejrzani.

 

Źródło: warszawawpigulce.pl
EM

 

W piątek po południu w Nowej Zelandii doszło do tragicznego ataku, w wyniku którego zginęło 49 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. (Więcej: PILNE! Początek wojny z islamem?! W zamachach na meczety zginęło ponad 40 osób; Jest nagranie z zamachu w Nowej Zelandii! Morderca transmitował atak na Facebooku). Jak dowiedzieli się reporterzy RMF FM, służby specjalne badają polskie wątki tego zamachu.

 

Śledztwo zostało podjęte na skutek podejrzenia kontaktów napastnika z obywatelami naszego kraju. Trwają badania, czy zamachowiec kiedykolwiek przebywał w Polsce. Co jest powodem podjęcia takich kroków? Wszystko zaczęło się od kilkudziesięciostronicowego manifestu opublikowanego przez jednego z napastników przed atakiem. W dokumencie zamachowiec przytacza nazwę naszego kraju.

 

Drugim powodem okazał się fakt, iż na magazynkach broni maszynowej, której użyto tragicznego popołudnia, widnieje polskie nazwisko – Feliksa Kazimierza Potockiego – hetmana, który walczył z Turkami między innymi pod Wiedniem, za czasów Jana III Sobieskiego.

 

Informacje te potwierdził także rzecznik ministra koordynatora Stanisław Żaryn.

 

Źródło: rmf24.pl
Fot.: Agencja TVN/-x-news
EM

 

 

 

Kilka godzin temu pisaliśmy o zamachu na dwa meczety w Christchurch w Nowej Zelandii (więcej: tutaj). Morderca w chwili ataku prowadził transmisję ukazującą całą tragedię.

 

Pomimo próśb o nieudostępnianie nagrania w sieci, filmik wciąż wędruje do wszystkich zakątków Internetu. Wideo non stop usuwane jest z przeróżnych serwisów.

 

 

Źródło: nczas.com; Twitter – @sajidkhari
Fot.: Twitter – @sajidkhari
EM

To jedno z najstraszniejszych wydarzeń, jakie spotkały Nową Zelandię. Około godziny 13:40 czasu lokalnego (1:40 u nas) w dwóch meczetach w Christchurch doszło do strzelaniny. Jak podają świadkowie, do budynków wparował mężczyzna z bronią automatyczną. Zginęło co najmniej 40 osób, zaś 50 zostało rannych.

 

To jeden z najczarniejszych dni w historii Nowej Zelandii – powiedziała premier Jacinda Ardern na wieść o ataku, który miał miejsce kilka godzin temu.

 

Do pierwszego z nich doszło ok. 13:40 w meczecie Masdżid Al-Nur, a do drugiego przed godziną 16 (godz. 4 nad ranem w Polsce) w świątyni Masdżid Linwood. Według świadków strzelaniny, do meczetu wszedł mężczyzna ubrany „na wojskowo”, który miał broń automatyczną. Strzelał do przypadkowych osób. Kiedy wystrzelił cały magazynek, opuścił świątynię, wrócił do auta i wymienił broń, po czym kontynuował atak.

 

Warto zaznaczyć, że według spisu ludności z 2013 roku, Nową Zelandię zamieszkuje zaledwie 1% muzułmanów.

 

 

Jak podają media, jednym z sprawców jest 28-letni Brenton Tarrant. Mężczyzna przed zamachem spisał 37-stronicowy manifest, w którym tłumaczy motywy zbrodni. Co więcej, prowadził transmisję z ataku na swoim profilu na Facebooku! Informacje potwierdził rzecznik portalu społecznościowego z Nowej Zelandii, który oznajmił, że nagranie zostało już usunięte z serwisu. Poproszono również, by nie udostępniać nagrania w sieci.

 

Nie jest wykluczone, że do zamachu przyczyniło się kilka osób. Dotychczas udało się zatrzymać trzech mężczyzn i jedną kobietę. To jednak nie wszystko – służby informują, że wiele urządzeń zabezpieczono ładunkami wybuchowymi, które zostały zainstalowane do pojazdów.

 

Źródło: wiadomosci.wp.pl; cnn.it
EM

Dnia wczorajszego, około godziny 14:20 doszło do incydentu, w którym nieznani jak dotąd sprawcy ostrzelali dom Janusza K. we wsi Prusy pod Krakowem. Nie jest to pierwszy zamach na tzw. „Bokserka”. Mężczyzna ten to znany, groźny przestępca, powiązany z „gangiem Marchewy”.

 

Jak informuje tvn24.pl, przed domem gangstera pojawił się mężczyzna w średnim wieku i skłonił przestępcę do wyjścia na zewnątrz. Chwilę później skierował w jego stronę karabin maszynowy, oddając serię strzałów. Mimo iż strzelec zdołał uciec, po chwili pojawił się drugi samochód, z którego wykonano kolejną serię. O dziwo nikomu nic się nie stało, a w wyniku ataku ucierpiały jedynie drzwi i okna mieszkania.

 

Funkcjonariusze ustalają dokładny przebieg wydarzeń, a pirotechnicy zabezpieczyli ślady po ataku. Jak na razie służbie policji nie udało się zatrzymać winnych strzelaniny. Mając na uwadze dobro sprawy, nie chcą także komentować wydarzenia.

 

W swojej „karierze” gangstera, „Bokserek”  dorobił się wyroków za wymuszenia i rozboje. 4 lata temu, w jednej z krakowskich restauracji, na wpół rozebrany wymachiwał maczetą przed gośćmi lokalu. Pod koniec października 2016 został napadnięty w Mysłowicach, gdzie dotkliwie go pobili pseudokibice dwóch drużyn piłkarskich.

 

Źródło: wiadomosci.wp.pl
Fot.: pxhere,com
EM

Od czasu do czasu, w internecie pojawiają się nagrania pokazujące dramaturgię wypadków drogowych, napadów, zamachów terrorystycznych czy innych wydarzeń, podczas których łatwo o utratę życia. Film, przedstawiający to co spotkało grupę dziennikarzy, również może zmrozić krew w żyłach.

 

Sprawa dotyczy czterech pochodzących z Turcji dziennikarzy. Przemieszczali się oni samochodem w rejonie granicy Gruzji i Osetii, czyli na terenach, które nadal przywołują skojarzenia wojenne.

 

Jak widzimy na zarejestrowanym przez kamerzystę stacji NTV nagraniu z wnętrza pojazdu, w pewnym momencie dziennikarze znaleźli się pod ostrzałem znajdujących się nieopodal żołnierzy. To sprawiło, że pracownicy mediów musieli w dramatycznych okolicznościach ratować swoje życie i kryć się przed pociskami.

 

Niestety kiedy w odpowiedzi na strzały, mężczyźni krzyczeli, że są z prasy, to wówczas nie przynosiło zbyt łatwo zamierzonego efektu.

 

UWAGA! Nagranie jest dosyć drastyczne, ze względu na sporą ilość krwi.

 

 

Źródło: liveleak.com ; nczas.com

MB

Tragiczne wydarzenia rozegrały się na francuskiej Korsyce. W środę po południu na        ul. Bastii niezidentyfikowany mężczyzna strzelał do ludzi i atakował ich nożem. Rannych jest 7 osób. Jedna ofiara zmarła.

 

60 – latek biegał po ulicy, nie zważając na nikogo. W jednej ręce trzymał broń, z której strzelał do przypadkowych ludzi, a w drugiej nóż, którym dźgał przechodniów.

 

Przerażeni ludzie uciekali czy chowali się gdzie mogli. Na miejsce zdarzenia przybyła policja. Wtedy szaleniec zabrał ze sobą dwie ofiary i zabarykadował się najprawdopodobniej w swoim domu. Napastnik jest znany miejscowej policji i miał  problemy w kontaktach międzyludzkich. Na razie trwa policyjne dochodzenie w tej sprawie.

 

 

 

https://twitter.com/GuidoGma/status/1090670022979145728

 

Źródło: se.pl
fot. Twitter.com
LS

 

 

 

W dniu wczorajszym informowaliśmy o niebezpiecznym incydencie, który rozegrał się po godzinie 21 w Krakowie. W rejonie ulicy Mogilskiej, między przystankiem Rondo Mogilskie a Cystersów doszło do ostrzelania tramwajów. W wyniku tego zdarzenia jedna osoba została ranna. Dziś wiadomo więcej na temat całego zajścia.

 

Jak się okazało, sprawcy nie strzelali w dniu wczorajszym jedynie w stronę tramwaju. Strzały miały paść również w kierunku okolicznych budynków. Napastnicy posługiwali się jedynie bronią pneumatyczną, jednak i tak wywołało to sporo utrudnień oraz doprowadziło do szkód i konieczności naprawy dwóch tramwajów.

 

Najpoważniejszym skutkiem tego incydentu jest jednak fakt, że jeden z pasażerów jadących wówczas komunikacją miejską został raniony w okolicy oczu, gdy rozbite zostało szkło podczas ostrzelania.

 

Policja przeprowadziła sprawne działania w celu schwytania sprawców ataku. Okazali się być nimi dwaj młodzi mężczyźni, którzy około godziny 23 w poniedziałkowy wieczór, byli już zatrzymani przez funkcjonariuszy w rejonie ulicy Zaleskiego. Znaleziono przy nich broń pneumatyczną, z której oddano wcześniej strzały.

 

 

Mężczyźni byli w stanie nietrzeźwym, co mogło przyczynić się do ich pomysłu na zorganizowanie strzelania na ulicach Krakowa. Ciężko mówić tu o jakichś racjonalnych motywach takiego działania obydwu sprawców. Jeden z nich, mieszkający w Krakowie, nie był wcześniej karany. Drugi ze sprawców, bez stałego miejsca zamieszkania, pomimo młodego wieku był już notowany za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, a także sprawy narkotykowe.

 

Na szczęście poszkodowanemu mężczyźnie nie grozi według pojawiających się doniesień nic poważnego.

 

 

Źródło: Facebook/@Malopolska.Policja ; Facebook/@telewizjakrakowpl

 

W poniedziałkowy wieczór doszło do niebezpiecznej sytuacji w Krakowie, a dokładniej przy ulicy ulicy Mogilskiej. Padły tam strzały w stronę ludzi przemieszczających się komunikacją miejską. Ucierpiała co najmniej jedna osoba.

 

Ulica Mogilska biegnie w dość bliskiej odległości od centrum stolicy Małopolski. To właśnie tam, między przystankiem Cystersów a Rondo Mogilskie po godzinie 21 doszło do strzelaniny. Celem sprawcy lub sprawców stały się tramwaje i ludzie nimi podróżujący.

 

Wiadomo, że co najmniej jedna osoba została ranna w wyniku rozbicia szkła tramwajowych szyb. Nie ma jednak póki co dokładniejszych informacji na temat tego niebezpiecznego zajścia.

 

Ruch tramwajowy w stronę Nowej Huty na tej trasie został wstrzymany. Nie ma oficjalnych informacji na temat motywów działania sprawców. Zdołali oni jednak uciec i są poszukiwani przez małopolską policję. Ludzie przemieszczający się obecnie komunikacją miejską przez Kraków proszeni są natomiast o zachowanie ostrożności. Nie wiadomo jaką bronią dysponują osoby odpowiedzialne za atak na krakowską komunikację miejską.

 

– Nie wiemy jeszcze, z jakiego typu broni strzelali sprawcy. Nikt nie został zatrzymany – powiedział Polskiej Agencji Prasowej Mateusz Drwal z zespołu prasowego małopolskiej policji.

 

Strzały padły w kierunku tramwajów linii 52 oraz 73.

 

Do podobnej sytuacji w Krakowie doszło w marcu 2017 roku, kiedy w okolicach przystanku Korona ostrzelano tramwaj przy użyciu wiatrówki.

 

[AKTUALIZACJA]:

Według wstępnego rysopisu przygotowanego przez policję, sprawcy to jeden mężczyzna wysoki i łysy oraz drugi o krępej budowie ciała. Niestety, poszkodowany w wyniku strzelaniny pasażer tramwaju ucierpiał, gdyż w jego oko trafiły odłamki szkła.

 

Źródło: Facebook ; Interia.pl

Fot.: Pxhere

 

MB