Dwóch imigrantów pochodzących z Algierii zostało zatrzymanych na lotnisku Kraków-Balice przez funkcjonariuszy z Placówki Straży Granicznej. Doszło do tego w sobotę. Mężczyznom tym cofnięto wizy oraz otrzymali też zakaz wjazdu na terytorium nie tylko Polski, ale też inny państw należących do strefy Schengen.

 

Obcokrajowcy posiadali wizy wydane w celach turystycznych i próbowali zalegalizować swój pobyt w naszym kraju. Zgłosili się oni w sobotę do Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie deklarując chęć złożenia wniosku o pobyt czasowy. Wnikliwa analiza dokumentów Algierczyków, przeprowadzona przez pełniących służbę w tym urzędzie funkcjonariuszy wykazała, że przybyli oni do Europy zaledwie kilka dni wcześniej na podstawie wydanych w celach turystycznych 15-dniowych hiszpańskich wiz. Pomimo tego jednak, cudzoziemcy zdążyli opłacić już wynająć mieszkania zlokalizowane na terenie Krakowa, a także opłacić trwający kilka miesięcy kurs języka polskiego w jednej z krakowskich szkół językowych.

 

Jeden z migrantów tłumaczył, że jego marzeniem jest zostać sędzią piłkarskim, a znajomość naszego języka otworzyłaby przed nim możliwość rozpoczęcia studiów związanych ze sportem.

 

Funkcjonariusze Straży Granicznej zatrzymali Algierczyków ze względu na to, iż warunki oraz cel pobytu dwóch obcokrajowców są sprzeczne z tymi, które deklarowali oni przy uzyskiwaniu wiz.

 

Decyzją Komendanta Placówki SG w Krakowie-Balicach cofnięto obydwu mężczyznom wydane im wizy, a także zobowiązano decyzją administracyjną do opuszczenia Polski. Ponad to, zostali oni objęci półrocznym zakazem wjazdu na teren Polski oraz całej strefy Schengen.

 

 

Źródło: naszpradnik.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

Akcje przechwycenia narkotyków przeprowadzili celnicy, funkcjonariusze policji oraz straży granicznej. O tym sukcesie poinformowała wejherowska policja.

 

Sytuacja miała miejsce na terenie miejscowości Łęczyce w województwie pomorskim. W ramach działań służb przejęto w tym przypadku 4 kilogramy marihuany, a także haszyszu. Jak przekazała asp. sztab. Anetta Potrykus, pełniąca obowiązki oficera prasowego wejherowskiej policji, przejęcie narkotyków to finał działań, jakie od dłuższego już czasu prowadził wspólnie wejherowski wydział kryminalny policji, gdańska komenda wojewódzka, jak również funkcjonariusze Izby Celnej w Gdyni oraz Straży Granicznej we Władysławowie.

 

Przejęcie narkotyków dokonane zostało przy okazji zatrzymania… lawety. To właśnie na niej przewożono z Hiszpanii uszkodzone auto. Zakazane środki ukryte były w drzwiach transportowanego na lawecie pojazdu, w których znajdowały się próżniowe worki, do których włożono właśnie narkotyki. Auto zostało sprawdzone przez psa wyszkolonego do znajdywania takich środków..

 

Zatrzymaną w powiecie wejherowskim, na terenie gminy Łęczyce lawetą przemieszczali się 38-latek oraz 17-latka. Obydwojgu postawiono zarzuty dotyczące przemytu znacznych ilości narkotyków. Grożą za to min. 3 lata więzienia.

 

 

Do sądu skierowano wniosek o tymczasowe aresztowanie mężczyzny. 17-latka została objęta natomiast dozorem policji.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; YouTube/rzecznik wejherowo

Fot.: Flickr

 

MB

 

O tej sytuacji poinformowała w dniu dzisiejszym major Katarzyna Walczak, pełniące funkcję rzecznika prasowego Komendanta Śląskiego Oddziału Straży Granicznej. Na terytorium zatrzymano dwóch mężczyzn pochodzących z Bliskiego Wschodu.

 

Cudzoziemcy postanowili dostać się do Polski w sposób nielegalny, ukrywając się w ciężarówce wśród załadowanych w niej paczek. Pojazd przewoził ładunek chemii gospodarczej. Imigranci zostali wykryci w Strzelcach Opolskich, przy okazji kontroli ciężarówki przeprowadzonej przez funkcjonariuszy miejscowej policji.

 

Policjanci poinformowali o zdarzeniu pograniczników, kiedy okazało się iż pochodzący z Afganistanu migranci dostali się do naszego kraju w sposób nielegalny.

 

– Zatrzymani cudzoziemcy nie posiadali przy sobie żadnych dokumentów i deklarowali, że pochodzą z Afganistanu. Dzisiaj funkcjonariusze Straży Granicznej będą prowadzić czynności służbowe w obecności tłumacza, zmierzające do potwierdzenia tożsamości i obywatelstwa zatrzymanych cudzoziemców. Prowadzone będą także wyjaśnienia, w jaki sposób dostali się oni do naczepy ciężarówki oraz skąd przyjechali do Polski i jaki był cel ich podróży – przekazała mjr Katarzyna Walczak.

 

To nie jest już pierwsza tego typu sytuacja, kiedy na terytorium Polski przedostają się w sposób nielegalny migranci. Służby sukcesywnie zapobiegają takim zdarzeniom.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

TVP.Info podaje, że funkcjonariusze Straży Granicznej z Ustrzyk Górnych zatrzymali czterech obywateli Wietnamu, którzy nielegalnie przekroczyli granicę z Ukrainy do Polski.

Do zatrzymania doszło w Brzegach Górnych. Jak poinformowała rzeczniczka Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej Elżbieta Pikor: „Funkcjonariusze zatrzymali do kontroli samochód osobowy marki Audi na warszawskich numerach rejestracyjnych. Okazało się, że kierowca, 35-letni obywatel Ukrainy, przewozi czterech nielegalnych imigrantów z Wietnamu”.

Zatrzymani imigranci to mężczyźni w wieku od 17 do 32 lat. Nie mieli dokumentów ani żadnych pieniędzy. Zatrzymany został także kierowca samochodu.

„Przyznali, że pieszo przekroczyli granicę z Ukrainy do Polski. Czekał na nich samochód z kierowcą. Jeszcze w kraju swego pochodzenia zapłacili po 15 tys. dolarów, aby dotrzeć do Niemiec. Polska miała być krajem tranzytowym” – dodała Pikor.

Zgodnie z obowiązującą umową o readmisji, Wietnamczycy zostali przekazani z powrotem na teren Ukrainy. Kierowca audi przyznał się do winy i poddał dobrowolnie karze 10 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na dwa lata.

Od początku 2018 roku na tzw. zielonej granicy na Podkarpaciu zatrzymano ponad 120 nielegalnych imigrantów. Dominują wśród nich obywatele Wietnamu (30 osób), Turcji (25 osób) oraz Iraku (10 osób).

Źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons

Jak podaje portal dzienniknarodowy.pl, w piątek 5 września na przejściu granicznym w Korczowej doszło do siłowego przekroczenia granicy z Polski na Ukrainę pojazdem osobowym.

Funkcjonariusze straży granicznej zaobserwowali pojazd osobowy m-ki Renault Laguna, który z ogromną prędkością wjeżdża na nieczynną platformę autostradową, a następnie taranując separatory, barierki i szlaban przekracza granicę na Ukrainę. Po tych manewrach, samochów zawrócił i zaczął uciekać z powrotem w stronę Polski. Funkcjonariusze Straży Granicznej natychmiast wszczęli akcję poszukiwawczą oraz powiadomili współdziałające służby.

W wyniku podjętej przez straż akcji, zlokalizowano poszukiwany pojazd (okolice miejscowości Korczowa), który uciekał autostradą A4.

Funkcjonariusze Straży Graniczej podjęli najpierw próbę zatrzymania pojazdu wydając odpowiednie sygnały, jednak kiedy te nie zadziałały, oddano kilka strzałów ostrzegawczych.

Kierujący pojazdem w dalszym ciągu nie reagował. Przyspieszył i wjechał z dużą prędkością na przejście graniczne w Korczowej. Kolejno, pokonując zabezpieczenia, ominął polską kontrolę graniczną i ponownie, siłowo wyjechał na Ukrainę.

Ukraińskie służby graniczne przekazały informację o zatrzymaniu tego pojazdu i kierowcy. Aktualnie zatrzymany znajduje się na Ukrainie.

Polska straż graniczna utrzymuje, że nasze służby są w stałym kontakcie ze swoimi ukraińskimi odpowiednikami.

źródło: dzienniknarodowy.pl

Zatrzymania przybyszów z innej części świata dokonał Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej (BiOSG). Nie jest to pierwsza w bieżącym roku grupa nielegalnych imigrantów zatrzymana na terenie Podkarpacia. Wśród 144 imigrantów zatrzymanych na znajdującej się na Podkarpaciu na zielonej granicy znalazło się od początku 2018 roku 15 ludzi z Afryki.

 

Jak poinformowała mjr Elżbieta Pikor, rzeczniczka BiOSG, tym razem schwytano mężczyznę oraz dwie kobiety w wieku 22-27 lat. Pochodzą oni z Konga. Ich zatrzymania funkcjonariusze Straży Granicznej z placówki w Lubaczowie dokonali w nocy z piątku na sobotę.

 

Tych troje osób pieszo przekroczyła granicę polsko-ukraińską.

 

– Strażnicy graniczni pełniący służbę z wykorzystaniem pojazdu obserwacyjnego wyposażonego w kamerę do wizji nocnej zauważyli po ukraińskiej stronie trzy osoby, które zbliżyły się do granicy, a następnie ją przekroczyły. Po polskiej stronie czekał na nich patrol Straży Granicznej, który ujął sprawców – wyjaśniła mjr Elżbieta Pikor.

 

Kongijskie kobiety nie miały przy sobie dokumentów potwierdzających ich tożsamość. Jedynie zatrzymany mężczyzna posiadał wydany przez władze Ukrainy dokument pobytowy.

 

– Według zeznań cudzoziemców kongijskie dokumenty zostały im skradzione w trakcie pobytu na Ukrainie. Najprawdopodobniej organizatorem przerzutu był obywatel Maroka, który podwiózł imigrantów do granicy – powiedziała rzeczniczka BiOSG

 

Nielegalni imigranci w tym przypadku dobrowolnie poddali się karze, po uprzednim przyznaniu się do zarzucanego im czynu nielegalnego przekroczenia granicy. Otrzymali oni karę w wysokości czterech miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata.

 

Celem przybyłej z Konga trójki imigrantów była Europa zachodnia. W poniedziałek, w ramach readmisji przekazano te osoby służbom granicznym Ukrainy.

 

 

Źródło: tvp.info

Fot.: Wikimedia Commons

 

W ostatnim czasie w przestrzeni polskich mediów dużo mówi się o pytonie tygrysim, który rzekomo ma grasować w północnej części Polski oraz przemieszczać się w Wiśle. Choć o tej sprawie zrobiło się wyjątkowo głośno, nie jest to jedyny przypadek, w którym ludzie w poszczególnych częściach kraju mogą obawiać się zwierząt pozostających na wolności, a mogących być niebezpieczne.

 

Jak się okazuje tego typu sytuacja ma miejsce na Podlasiu, a dokładniej pod Augustowem. Tam właśnie grasować ma stworzenie mogące stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa człowieka. Ocenia się, że jest to pierwszy taki przypadek od stu lat.

 

W tamtym rejonie wdziany miał być bowiem… niedźwiedź brunatny. Kilka dni temu zaobserwowany on został najpierw przez funkcjonariuszy Straży Granicznej w okolicach miejscowości Rudawka. Potem jego ślady znaleziono też w pasie granicznym między terytorium Polski a Białorusi. Do nas przywędrował on jednak najprawdopodobniej w ramach poszukiwania samicy z Litwy. Trwa bowiem okres godowy niedźwiedzi, który swój kres ma wraz z końcem lipca

 

Widziany miał być on wcześniej także przez funkcjonariuszy białoruskich. Co warte podkreślenia, jak przekazał fakt.pl, w Puszczy Augustowskiej to pierwszy taki przypadek od 1919 roku. Od tamtego czasu niedźwiedzia brunatnego nie widziano w tamtym rejonie.

 

Jak ostrzegają specjaliści, ssak ten może być wyjątkowo groźny w czasie, gdy jest głodny, bądź też ranny. Niedźwiedź brunatny może osiągnąć nawet wysokość 3 metrów stojąc w pozycji wyprostowanej. Jego waga natomiast dochodzić może nawet do 780 kilogramów.

 

W Polsce zwierzęta te występują głównie w Bieszczadach, ale również w Karpatach oraz na Podkarpaciu. Jeszcze do XIX wieku można było go zaobserwować również w Puszczy Białowieskiej i na Mazurach. Niedźwiedź jest w naszym kraju pod ochroną.

 

 

Jak się okazuje praca strażników granicznych obfitować może w kuriozalne sytuacje, które u niejednego mogą wywołać nawet uśmiech politowania. Tak było też i tym razem. O sprawie poinformowało Radio Poznań.

 

Relacjami z całego incydentu podzielili się funkcjonariusze straży granicznej pełniący służbę na terytorium obwodu wołyńskiego. Pewni Ukraińcy chcieli dokonać przemytu i w ramach niego przedostać się na terytorium Polski. Wpadli przy tym na dość oryginalny sposób działania, chociaż specyficzne metody stosują oni dość regularnie. Wcześniej już miało miejsce wykorzystanie motolotni, dronów czy też małych samolotów w procederze przemytniczym.

 

Tym razem można śmiało stwierdzić, że ukraińscy przemytnicy poszli krok dalej. Jak poinformowali przedstawiciele straży granicznej, zauważyli oni stemple, umożliwiające pozostawianie na ziemi znaków wyglądających jak ślady łosi. Stało się to w trakcie patrolu prowadzonego nieopodal granicy z Polską. Przedmioty te znajdowały się w pakunku, który zwrócił uwagę ukraińskich funkcjonariuszy straży granicznej.

 

Strażnicy są zdania, że pozostawili to przemytnicy chcący przedostać się do Polski. Stemple te posiadały też specjalne wiązadła, które dają możliwość dołączenia ich do obuwia. Przestępcy dzięki takiemu rozwiązaniu mogli unikać pozostawiania po sobie śladów butów przy okazji przekraczania granicy polsko-ukraińskiej.

 

Organizatorzy przemytu z Ukrainy do Polski, zazwyczaj próbują szmuglować wyroby tytoniowe. Choć metoda z wykorzystaniem imitacji kopyt łosiów i pozostawianie takowych śladów jest dość tanim pomysłem, to i tak oceniany on jest jako najoryginalniejszy z wykorzystywanych przez przestępców zajmujących się przemycaniem. To zdarzenie wprawiło strażników w niemałe zdziwienie, kiedy otworzyli oni paczkę z tak specyficzną zawartością

 

 

 

Do zdarzenia doszło w Hrebennem. Funkcjonariusze lubelskiej Służby Celno-Skarbowej ujawnili 7 sztuk wyrzutni granatników RPG-18 i RPG-22.

 

Kiedy funkcjonariusze z Oddziału Celnego w Hrebennem kontrolowali samochód osobowy marki Mercedes na polskich tablicach rejestracyjnych, zauważyli, że w bagażniku pojazdu znajduje się 6 wyrzutni granatnika RPG-18 oraz 1 wyrzutnia granatnika RPG-22. Autem podróżował obywatel Polski i obywatel Ukrainy – donosi serwis tomaszowski.com.pl.

 

Zatrzymani wraz z elementami uzbrojenia trafili do miejscowej placówki Straży Granicznej. Postępowanie w sprawie prowadzi obecnie Nadbużański Oddział Straży Granicznej pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Zamościu.