W zeszłym tygodniu pojawiły się informacje o przygotowywaniu skargi przeciwko naszemu państwu przez Fransa Timmermansa, wiceszefa Komisji Europejskiej. Dziś decyzja w tej sprawie została podjęta.

 

Komisja Europejska zdecydowała się skierować Polsce skargę do unijnego Trybunału Sprawiedliwości. Dotyczy ona kwestii zmian w Sądzie Najwyższym.

 

W związku z tymi podjętymi przez unijnych sekretarzy krokami, w przyszłym tygodniu unijny Trybunał Sprawiedliwości może wydać postanowienie, które będzie nakazywać wstrzymanie przez Polskę działań przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym do momentu, kiedy zapadnie ostateczny wyrok w tej sprawie. KE wnioskuje tutaj o tryb przyspieszony, co oznacza iż wyrok w głównej sprawie zapadłby w czasie od kilku miesięcy do pół roku.

 

Rozpatrywanie tej sprawy odbywać się będzie równolegle do kwestii pytań prejudycjalnych zadanych przez sędziów SN trybunałowi.

 

Jest to kolejny raz kiedy unijni komisarze starają się wpływać na nasze wewnętrzne decyzje i reformy. Podobnie odbywało się to w przypadku sprawy Puszczy Białowieskiej, kiedy trybunał wydał postanowienie nakazujące Polsce wstrzymanie działań.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Max Pixel

 

Jak podaje portal niezalezna.pl, prezydencki minister Andrzej Dera poinformował, że rozstrzygnięcie w sprawie sędziów Sądu Najwyższego – którzy ukończyli 65. rok życia, ale wyrazili wolę dalszego orzekania – będzie na początku przyszłego tygodnia. 

Prezydencki przedstawiciel medialny, Andrzej Dera był pytany dzisiaj w radiowej Trójce, kiedy prezydent Andrzej Duda podejmie decyzje w sprawie osób rekomendowanych przez Krajową Radę Sądownictwa do SN.

Prezydencki minister zaznaczył, że w tej chwili są dwie procedury dotyczące Sądu Najwyższego. Pierwsza dotyczy sędziów (SN), którzy wydali oświadczenie o woli dalszego orzekania, termin mija we wtorek najbliższy. Dera powiedział, że „Tutaj rozstrzygnięcie będzie na początku przyszłego tygodnia”. Druga to procedura wyłonienia przez KRS kandydatów na stanowiska sędziowskie w Izbie Dyscyplinarnej, Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, Izbie Cywilnej oraz Izbie Karnej SN. Do obsadzenia w tej procedurze były 44 stanowiska sędziowskie, Rada rekomendowała 40 osób.

„KRS zakończyła już procedowanie. Czekamy na przesłanie dokumentacji ze strony Krajowej Rady Sądownictwa i pan prezydent będzie miał czas na rozpatrzenie tych wniosków, tutaj nie ma żadnych terminów i nigdy nie było. Tutaj pod tym względem nic się więcej nie zmieniło”- oznajmił Dera.

„To procedura polegająca na wyznaczeniu sędziów do izb, które są nowopowstałe i tych wakatów, które powstały w sposób wcześniejszy. Na pewno będziemy się starali w miarę szybko doprowadzić do zapełnienia Izby Dyscyplinarnej z uwagi na to, że wszystkie postępowania są w tej chwili zawieszone do czasu, kiedy izba zacznie działać, i do drugiej izby – Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. To nie ma związku z tymi pytaniami”- dodał prezydencki minister.

źródło: niezalezna.pl

Poseł Wolnych i Solidarnych Jarosław Porwich był w czasach PRL-u działaczem antykomunistycznej opozycji. Dziś jest członkiem NSZZ „Solidarność” oraz stowarzyszenia ‚Dla Polski’ Adama Andruszkiewicza. W wywiadzie udzielonym dla wPolityce.pl poseł Porwich odniósł się m.in. do ostatnich dyskusji na temat zmian w Sądzie Najwyższym, jak również działań funkcjonariuszy przy okazji demonstracji zwolenników tzw. ‚totalnej opozycji’.

 

– Niedługo być może dojdzie do takich sytuacji, że Sąd Najwyższy wyda postanowienie, że zawiesza niektóre przepisy ustawy 500 plus, czy ustawy, która przywróciła nam poprzedni wiek emerytalny. Nie możemy do tego absolutnie dopuścić – stwierdził stanowczo Jarosław Porwich komentując decyzję Sądu Najwyższego o zawieszeniu stosowania niektórych przepisów ustawy o SN. W opinii posła, SN w tej sytuacji przekracza swoje uprawnienia.

 

Kiedy dziennikarz przypomniał o zarzutach stawianych przez przedstawicieli opozycji totalnej obecnemu obozowi rządzącemu, dotyczących rzekomego szkodzenia Polsce oraz chęci wyprowadzania naszego państwa z UE, poseł Porwich odpowiedział krótko: „Tak im jest łatwiej. Tęsknią do tego co było – tylko tyle i aż tyle.

 

Sympatycy ‚opozycji totalnej’ niedawno wystosowali list do funkcjonariuszy polskiej policji. Postanowili w nim zwrócić uwagę, że nie chcą powrotu do czasów Milicji Obywatelskiej oraz ZOMO. W jego treści przypominają też, że policja nie jest własnością jednej partii. List ten został podpisany m.in. przez byłych prezydentów i ma związek z ostatnimi wydarzeniami pod Sejmem, kiedy policja była atakowana przez demonstrantów, ale jednak sama była później oskarżana przez opozycję o zbyt agresywną reakcję.

 

Odnosząc się do tej sprawy, poseł koła WiS podkreślił jak szczególnie pokojowym podejściem cechują się policjanci w naszym kraju.

 

– Polska policja charakteryzuje się anielską cierpliwością. Po drugie można ją określić mianem gołąbków pokoju. Należy jej się pokojowy Nobel. Pisanie takiego listu do dzisiejszej policji, w którym zawiera się między innymi taki zwrot, aby nie wracać do takiego czasu, kiedy były MO i ZOMO… Przypomnę, że ten list podpisały osoby, które należały do PZPR, a także osoby, które miały ścisłe związki z SB. Podpisali go też ludzie, którym nie podoba się partia, która objęła władzę w wyniku wyborów z października 2015 roku. Wielu z tych osób nie darzę szacunkiem – powiedział w wywiadzie udzielonym dla wPolityce.pl poseł Jarosław Porwich.

 

 

Źródło: wPolityce.pl

Fot.: Facebook/porwichjaroslaw

 

Przedstawiciele opozycji totalnej nadal wyrażają swój sprzeciw wobec zmian w Sądzie Najwyższym. Środowiska te w ostatnich dniach wspiera Lech Wałęsa, robiąc przy tym po raz kolejny sporo zamieszania wokół swojej osoby.  Z jego strony padały w przestrzeni internetowej kontrowersyjne słowa, w związku z którymi głos zabrała również pomorska policja, kiedy były prezydent ostrzegał, że posiada broń i nawet funkcjonariusze policji nie powstrzymają go przy obalaniu obecnej władzy.

 

Ostatecznie na manifestacje totalnej opozycji w Warszawie, Lech Wałęsa udał się jednak bez broni palnej. Jak się okazało, sam nawet narzekał przemawiając na zbyt małą liczbę uczestników protestu. Jego przemowa spotkała się z reakcją internautów oraz stworzeniem memów nawiązujących do jego słów o potrzebie „rozmnażania się”.

 

To jednak nie wszystkie działania jakie postanowił podjąć autorytet totalnej opozycji. Lech Wałęsa wystosował list do znanego wokalisty- Micka Jaggera. Miało to związek z faktem, że w stolicy Polski odbył się w dniu wczorajszym koncert zespołu The Rolling Stones. Dlatego też wcześniej, były prezydent zaapelował do piosenkarza w liście, aby ten zajął stanowisko w temacie zmian w Sądzie Najwyższym.

 

– Chcemy zwrócić waszą uwagę, przypomnieć odważnych ludzi, którzy walczyli o wolność dla całego bloku wschodniego – napisał Lech Wałęsa.

 

W trakcie koncertu Mick Jagger odpowiedział na apel Wałęsy. Zrobił to zwracając się do zgromadzonych fanów w języku polskim.

 

– Jestem za stary, żeby być sędzią, ale na tyle młody, żeby śpiewać – powiedział piosenkarz. Te słowa obchodzącego w lipcu 75. urodziny wokalisty, są dla wielu nawiązaniem do przejścia na emeryturę Małgorzaty Gesdorf.

 

Mick Jagger w swojej wypowiedzi nawiązał także do koncertu The Rolling Stones, który odbył się w Warszawie ponad 50 lat temu.

 

– Byliśmy tu na koncercie w 1967 roku. Mam nadzieję, że trochę się od tego czasu nauczyliście – stwierdził wokalista.

 

Jak podaje tvp.info, Komisja Europejska wszczyna wobec Polski procedurę naruszenie prawa UE w związku z ustawą o Sądzie Najwyższym. Rząd dostał miesiąc na odpowiedź.

Komisja Europejska ma wezwać Polskę do usunięcia uchybienia, które według unijnych komisarzy zostało zawarte w uchwalonej ustawie o Sądzie Najwyższym.
Jest to pierwszy etap procedury naruszeniowej. Zwyczajem jest, że Komisja Europejska daje państwu członkowskiemu dwa miesiące na odpowiedź, jednak tym razem będzie to o połowę mniej.

Jeśli po pierwszym etapie procedury naruszeniowej Komisja Europejska uzna, że Polska nie wypełnia swoich zobowiązań, może przesłać Warszawie uzasadnioną opinię, co jest drugim etapem procedury i również wymaga czasu na reakcję. Dopiero wtedy Komisja Europejska może podjąć decyzję o skierowaniu sprawy do Trybunału Sprawiedliwości.

Jak podaje tvp.info, „Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym, która weszła w życie 3 kwietnia, w trzy miesiące od tego terminu w stan spoczynku przechodzą z mocy prawa sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia. Mogą oni dalej pełnić swoją funkcję, jeśli w ciągu miesiąca od wejścia w życie nowej ustawy, czyli do 2 maja, złożyli stosowne oświadczenie i przedstawili odpowiednie zaświadczenia lekarskie, a prezydent RP wyrazi zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska sędziego SN.”

Obecnie w Sądzie Najwyższym orzeka 74 sędziów, spośród których 27 osiągnęło wiek 65 lat.

Sąd Najwyższy znów postanowił odroczyć wyrok w sprawie sędziego, który ukradł 50 zł.  Mowa oczywiście o Mirosławie Topyła, czyli byłym wiceprezesie Sądu Rejonowego w Żyrardowie, który dopuścił się kradzieży na stacji benzynowej.

 

 

Co było powodem decyzji Sądu Najwyższego?

 

Powodem okazał się wniosek, złożony przez obronę sędziego w sprawie przeprowadzenia jego badań psychologicznych. Badania mają na celu ustalenie stanu psychicznego sędziego, w dniu kiedy to dokonał kradzieży 50 zł. Sędzia wielokrotnie powtarzał, że dokonał kradzieży „nieświadomie” i właściwie nie była to kradzież, lecz „fatalna pomyłka”.

 

 

 

Sędzia dokonał kradzieży w 2017 roku. W momencie, kiedy sprawa ujrzała światło dzienne, minister sprawiedliwości podjął decyzję, aby odsunąć sędziego z pełnienia obowiązków służbowych.