300 aut spaliło się na parkingu podczas pokazu lotniczego Aero India w Bengaluru na południu kraju – poinformował przedstawiciel straży pożarnej M. N. Redi. Całe szczęście nikt nie zginął.

 

Jak donosi mężczyzna, ogień rozprzestrzenił się poprzez zapalenie wysuszonej trawy i występowanie silnych wiatrów.

 

 

Pokaz lotniczy Aero India, zorganizowany przez ministerstwo obrony Indii jest jednym z najsłynniejszych pokazów lotnictwa na świecie. Bengaluru znajduje się na południu kraju i jest ogromną aglomeracją licząca ponad 10 milionów ludzi.

 

Źródło: nczas.com; YouTube – BIG BANYAN Media
Fot.: YouTube – BIG BANYAN Media
EM

Tragiczne doniesienia dotarły ze Słowacji. Doszło tam w niedzielę do tragicznego w skutkach wypadku w okolicach leżącego w północnej części kraju miasta Dolny Kubin. Niestety wszystko wskazuje na to, że do całej dramatycznej sytuacji doprowadziło nieodpowiedzialne zachowanie na drodze polskich kierowców. Policja opublikowała nagranie z tego zdarzenia.

 

Według informacji przekazanych przez słowacką policję, wszystko zaczęło się od wyprzedzania z dużą prędkością przez trzy luksusowe samochody jadące pasem do jazdy z naprzeciwka. Pojazdy te były na polskich tablicach rejestracyjnych.

 

Najpierw czarny mercedes zdążył wrócić na właściwy pas. Jednak jadące za nim żółte ferrari nie zdążyło już tego zrobić, w związku z czym jego kierowca zaczął gwałtownie hamować, starając się uniknąć czołowego zderzenia ze skodą, która jechała w przeciwnym kierunku. Wtedy trzecie z luksusowych aut (czarne porsche) uderzyło wpierw w tylną część ferrari, a następnie czołowo zderzyło się ze skodą.

 

Człowiek, który kierował skodą niestety zginął na miejscu. Był to 57-letni mężczyzna, który ze swoją rodziną, a w tym również dziećmi, podróżował tym właśnie pojazdem. Nie jest znany stan innych osób, które brały udział w tym wypadku. Wiadomo natomiast, że zatrzymany został kierowca porsche, a policja stara się wyjaśnić dokładniejsze okoliczności całej sytuacji.

 

W internecie pojawiło się nagranie, na którym inny kierowca zarejestrował zderzenie, przy okazji którego życie stracił 57-latek. Warto potraktować ten materiał jako przestrogę przed brawurą i brakiem rozwagi w czasie jazdy samochodem.

 

 

 

 

Źródło: tvn24.pl ; Facebook/@policiaslovakia

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

Portal niezalezna.pl ujawnia – Rada Ministrów przyjęła dziś przygotowane w Ministerstwie Sprawiedliwości zmiany w prawie, które pozwolą ukrócić oszukańczy proceder „przekręcania” liczników w używanych autach, które mają być sprzedane.

Samochodowi kanciarze w Polsce są praktycznie bezkarni. Ofiarą oszustów padają nieświadomi nabywcy, którzy na zakup samochodów wydają często ostatnie oszczędności. Jak podkreślał Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro, konsekwencje bezradności państwa wobec takiego procederu ponoszą uczciwi obywatele przepłacający za pojazd, który nie nadaje się do jazdy albo samochód „po przejściach”.

W myśl przyjętego przez rząd projektu nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym i ustawy Kodeks karny, za każde „przekręcenie” licznika będzie grozić kara więzienia od 3 miesięcy do 5 lat – zarówno dla zlecającego oszustwo, jak i wykonawcy, np. mechanika w warsztacie. Dziś niektóre warsztaty wręcz oferują taką „usługę”.

Kara grzywny do 3.000 zł będzie grozić także wtedy, gdy właściciel samochodu nie zgłosi w stacji kontroli pojazdów faktu wymiany całego licznika na nowy (np. z powodu awarii).

Stacje kontroli pojazdów już teraz muszą przekazywać do Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców stan licznika odczytany podczas obowiązkowych przeglądów technicznych pojazdów. Po zmianie przepisów stacje będą przekazywać do centralnej ewidencji także informację o wymianie licznika i jego przebiegu w chwili odczytu przez diagnostę.

Projekt ustawy przewiduje ponadto, że przy każdej kontroli policja, Straż Graniczna, Inspekcja Transportu Drogowego, Żandarmeria Wojskowa i służby celne będą miały obowiązek spisywania aktualnego stanu licznika kontrolowanego samochodu. Te dane będą też trafiać do centralnej ewidencji pojazdów.

W ten złożony sposób kontroli można będzie porównywać kolejne odczyty i efektywniej wykrywać oszustwa.

Podobne rozwiązania funkcjonują od dawna w państwach Europy Zachodniej. Przykładem jest najbliższy zachodni sąsiad, Niemcy, gdzieza fałszowanie wskazań licznika przebiegu kilometrów w samochodzie można dostać 5 lat więzienia.

Źródło: niezalezna.pl
fot. Wikipedia Commons

Cała kuriozalna, a zarazem niesmaczna sytuacja miała miejsce na terenie Bawarii. Jest to land, który w ostatnim czasie zmienia kierunek swojej polityki na bardziej sceptyczny wobec masowego przyjmowania migrantów. Zachowanie czarnoskórego mężczyzny w tym przypadku miało być wyrazem jego swoistego protestu.

 

Takiego zachowania dopuścił się 43-letni imigrant z Afryki. W jego opinii, urząd imigracyjny przez zbyt długi okres czasu zajmuje się uregulowaniem jego statusu w Niemczech. Postanowił on zablokować drogę nr 2073 pomiędzy Miesbach a Wyarn w Bawarii, na południowy wschód od Monachium.

 

43-latek zrobił to ustawiając na drodze prowizoryczną barykadę utworzoną z plastikowych krzeseł, a dodatkowo będąc przy tym rozebranym do naga. Jak przekazała portalowi merkur.de jedna z internautek, pomimo tej konstrukcji zbudowanej przez czarnoskórego mężczyznę, część kierowców uderzała w jego barykadę, nie przywiązując zbytniej uwagi do protestującego imigranta i jadąc dalej.

 

Policja miała zjawić się na miejscu po dłuższej chwili od rozpoczęcia się całej tej dziwnej sytuacji. Afrykanin blokujący drogę został zatrzymany przez funkcjonariuszy.

 

 

Jak widać, niestety polityka migracyjna rządu kanclerz Angeli Merkel przynosi różnorakie problemy na różnych płaszczyznach w poszczególnych landach naszego zachodniego sąsiada. Problemy wynikające ze zwiększenia skali przestępczości oraz incydentami związanymi ze społecznością imigrantów mają miejsce również w innych krajach zachodniej Europy.

 

 

Źródło: merkur.de ; dzienniknarodowy.pl ; Twitter/@Ein_Eifler

Fot.: Flickr

Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę 15 kwietnia w Chełmnie. 14-latek podpalił 10 samochodów. Jak informuje wprost.pl, chłopiec przyznał się do winy na przesłuchaniu. Stanie on wkrótce przed sądem dla nieletnich.

 

Jak ustalili kryminalni z Chełmna, winnym podpalenia i uszkodzenia dziesięciu pojazdów jest 14-letni mieszkaniec miasta. Kiedy go przesłuchiwano, przyznał się do winy.

 

– Do podpaleń doszło w różnych częściach miasta. Sprawca lub sprawcy wciąż są poszukiwani. W tej sprawie prowadzone są czynności

– mówił dyżurny policji z Chełmna w rozmowie z Onetem jeszcze przed wykryciem, kto jest sprawcą.

 

Jak ustalono, podpalonych i zniszczonych zostało łącznie dziesięć samochodów przy ulicy Rybackiej i Fijałka. Funkcjonariusze z wydziału kryminalnego policji w Chełmnie na podstawie przeprowadzonych czynności, a także zabezpieczonych w tej sprawie dowodów ustalili tożsamość sprawcy. Jak się później okazało, jest nim nastoletni mieszkaniec Chełmna.

 

Podczas przesłuchania chłopiec nie był w stanie racjonalnie wyjaśnić motywów swojego postępowania. Za spowodowane straty 14-latek odpowie wkrótce przed sądem dla nieletnich – poinformował wprost.pl.