Portal niezalezna.pl ujawniła, że Przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa poinformował  o Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa, która zdecydowała o zawieszeniu polskiej Krajowej Rady Sądownictwa w prawach członka tej organizacji.

Europejska Sieć Rad Sądownictwa podjęła decyzję w sprawie pozycji Krajowej Rady Sądownictwa.

Jeszcze przed posiedzieniem rzecznik KRS sędzia Maciej Mitera mówił: „O prawo jestem spokojny, gorzej jeśli chodzi o politykę”.

W połowie sierpnia polskiej KRS przekazano, że na nadzwyczajnym posiedzeniu plenarnym ENCJ 17 września bieżącego roku w Bukareszcie członkowie tej organizacji podejmą decyzje w sprawie pozycji tej polskiej instytucji sądowniczej.

Stanowisko opublikowane na stronie internetowej głosi: „Rada zaproponowała członkom ENCJ zawieszenie członkostwa KRS w związku z tym, że nie spełnia ona wymogów ENCJ dotyczących niezależności od władzy wykonawczej i ustawodawczej. Biorąc pod uwagę odpowiedź KRS oraz inne dostępne materiały (np. stanowisko polskich organizacji sędziowskich) zarząd uznał, ze KRS nie wypełnia już wymogów członkostwa w ENCJ”.

Źródło: niezalezna.pl

 

Paweł Kukiz idąc do wyborów, jak i też w czasie trwania kadencji niejednokrotnie krytykował układy, które od czasu komunizmu ciemiężą polski system, w tym również te zakorzenione w sądach. Teraz jednak staje on w obronie osoby, która w ostatnich miesiącach stała się wręcz twarzą „sądowniczej kasty” na swoistej wojnie z próbami reformowania sądownictwa. Swoją opinię piosenkarz, a zarazem poseł wyraził za pośrednictwem portalu onet.pl

 

Lider Kukiz’15 wbrew podjętym prawnie zmianom w tej kwestii przekonuje, że Małgorzata Gersdorf w dalszym ciągu powinna pełnić funkcję I prezes Sądu Najwyższego.

 

– Prezes Gersdorf powinna dalej pełnić funkcję I prezes Sądu Najwyższego. Tak wynika z konstytucji. Cała obecna klasa władzy narusza konstytucję. Nie mam wątpliwości – powiedział Paweł Kukiz dla Onetu.

 

Rząd Zjednoczonej Prawicy podjął się przeprowadzenia reformy sądownictwa, co od ponad roku spotyka się z protestami oraz ciągłymi zarzutami ze strony „totalnej opozycji”. Rządzący przeprowadzane zmiany argumentują jednak faktem, że wiele osób zasiadających w sądach, swoje role pełniło jeszcze za czasów totalitarnego systemu komunistycznego w naszym kraju. Jednakże, reforma sądownictwa nie podoba się również liderowi trzeciej siły politycznej w Sejmie.

 

– Nie jestem zadowolony ani z KRS, ani z reformy sądów. Nie mam wątpliwości, że dotychczasowy system tworzący państwo w państwie jest niedopuszczalny, bo skutkował nepotyzmem. Ale nowy, partyjny, również mi się nie podoba. (…) My mamy inną wizję sądów. Reforma jest konieczna, ale powinna być rozciągnięta na kilkanaście lat. Powinna powstać funkcja sędziego pokoju – mówił Kukiz i zaznaczył szereg wymagań, jakie człowiek pełniący taką funkcję musiałby spełniać – stwierdził Kukiz na łamach Onetu.

 

Zdaniem Pawła Kukiza, również politycy obecnej partii rządzącej powinni stanąć przed Trybunałem Stanu, którym także i on postanowił postraszyć. Wobec obecnego rządu podobne ostrzeżenia wysuwają też przedstawiciele innych partii opozycyjnych.

 

Uważam, że w tej chwili przed Trybunałem Stanu powinna stanąć cała „POPiSowa” klasa polityczna .(…).Naród powinien mieć możliwość zagłosowania w drodze referendum w sposób bezpośredni, by odrzucić jakąś ustawę – wyraził swoją opinię lider Kukiz’15.

 

 

Źródło: onet.pl ; wPolityce.pl

Fot.: Flickr

 

Jak podaje pap.pl, w Warszawie o godz. 21.00 rozpoczęła się demonstracja przed Pałacem Prezydenckim. Z kolei na Krakowskim Przedmieściu stanęła scena, na której wszyscy chętni mogli powiedzieć dlaczego protestują.

Demonstrujący mieli z sobą flagi państwowe i europejskie, zapalone świece, białe róże i transparenty, na których można było przeczytać m.in. „wolne sądy”, „konstytucja: Tak, demagogia PiS: Nie”, „Duda = obłuda”. Skandowano również między innymi „wszyscy razem pięści w górę, obalimy dyktaturę”, „precz z komuną”, „zdrajca’, ‚będziesz siedział”, „prezydentem jesteś słabym – długopisem do zabawy” i „zwyciężymy”.

Protestujący przynieśli z sobą między innymi długi, czterometrowy tekturowy ołówek. Jak tłumaczyli, długopis ten jest symbolem tego, że prezydent podpisuje wszystko, a tym samym pozbawia sprawowany przez siebie urząd znaczenia. Podczas protestu w ramach happeningu zbierano też do długopisy dla prezydenta oraz zbierano podpisy pod „wypowiedzeniem umowy o prace prezydenta”.

Demonstrujący w stolicy odśpiewali „Odę do radości” oraz hymn Polski. Przed godziną 23 zgromadzenie oficjalnie się zakończyło. Po formalnym zakończeniu manifestacji do policji podeszła grupa osób. Rzucono racę, w stronę funkcjonariuszy poleciały puste butelki, skandowano wulgarne hasła.

Demonstracje odbyły się w czwartek także w innych miastach, takich jak Szczecin, Poznań, Bydgoszcz, Toruń, Łodź, Białystok, Kielce, Kraków i Wrocław.

W Davos trwa Światowe Forum Ekonomiczne, na którym oprócz prezydenta Andrzeja Dudy jest także premier Mateusz Morawiecki. Szef polskiego rządu uczestniczył w lunchu organizowanym przez prezesa Google. W wydarzeniu brali udział przedstawiciele świata polityki, ekonomii i mediów. Dość nieoczekiwanie premier powiedział coś, co z pewnością rozjuszy opozycję nad Wisłą.

 

„Widać że jest coraz większe pozytywne zainteresowanie Polską i zrozumienie również dla tych aspektów, które czasami wydawały się niektórym kontrowersyjne, jak chociażby reforma wymiaru sprawiedliwości, co do której – podkreślam – jestem w pełni szczerze głęboko przekonany że po tej reformie wymiar sprawiedliwości w Polsce będzie nie tylko bardziej sprawiedliwy, a też jest ważne żeby ludzie odczuwali że wymiar sprawiedliwości jest instytucją która działa na ich rzecz, na rzecz tego słabszego” – mówił premier Mateusz Morawiecki.

 

Akurat nie bardzo. Sam muszę poruszać ten temat, bo już tęsknię aż za tą tematyką i podkreślam że będzie ten wymiar bardziej niezawisły, bo to bardzo ważne, bardziej obiektywny, transparentny, przejrzysty, ale również bardziej efektywny” – mówił premier polskiego rządu w rozmowie z Krzysztofem Ziemcem w „Gościu Wiadomości”.

Komisja Europejska zdecydowała się na krok, który rozważała już od dłuższego czasu, a w Polsce trwała dyskusja czy unijne władze posuną się do tego. KE chce uruchomić art. 7 traktatu unijnego i wykluczyć Polskę z Rady Europejskiej.

 

Dzisiejsza decyzja jest odpowiedzią na realizowaną w Polsce reformę sądownictwa. Po przeanalizowaniu ustawy o Sądzie Najwyższym oraz Krajowej Radzie Sądownictwa, Komisja Europejska decyduje sie na uruchomienie procedurę, zgodnie z którą na wniosek 1/3 państw członkowskich, Parlamentu Europejskiego lub właśnie Komisji Europejskiej, Rada Europy może stwierdzić, że w danym państwie członkowskiem istnieje wyraźne i poważne naruszenie „unijnych wartości”. Decyzję taką podejmują kraje większością czterech piątych.

 

Nie jest to oczywiście równoznaczne z sankcjami wobec Polski, jednak jest to kolejny krok w tą stronę. Nałożenie sankcji wymagałoby jednomyślności i poparcia 22 państw członkowskich, Węgry zapowiedziały już jednak, że wniosek zawetują.

 

Zdaniem Fransa Timmermansa, wiceszefa KE, który zgłosił wniosek o uruchomienie art. 7 traktatu unijnego, argumentuje podjętą dzisiaj decyzję… dobrem Polaków.

 

– Robimy to dla Polski, dla polskich obywateli – stwierdził Timmermans.