W zeszłym tygodniu pojawiły się informacje o przygotowywaniu skargi przeciwko naszemu państwu przez Fransa Timmermansa, wiceszefa Komisji Europejskiej. Dziś decyzja w tej sprawie została podjęta.

 

Komisja Europejska zdecydowała się skierować Polsce skargę do unijnego Trybunału Sprawiedliwości. Dotyczy ona kwestii zmian w Sądzie Najwyższym.

 

W związku z tymi podjętymi przez unijnych sekretarzy krokami, w przyszłym tygodniu unijny Trybunał Sprawiedliwości może wydać postanowienie, które będzie nakazywać wstrzymanie przez Polskę działań przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym do momentu, kiedy zapadnie ostateczny wyrok w tej sprawie. KE wnioskuje tutaj o tryb przyspieszony, co oznacza iż wyrok w głównej sprawie zapadłby w czasie od kilku miesięcy do pół roku.

 

Rozpatrywanie tej sprawy odbywać się będzie równolegle do kwestii pytań prejudycjalnych zadanych przez sędziów SN trybunałowi.

 

Jest to kolejny raz kiedy unijni komisarze starają się wpływać na nasze wewnętrzne decyzje i reformy. Podobnie odbywało się to w przypadku sprawy Puszczy Białowieskiej, kiedy trybunał wydał postanowienie nakazujące Polsce wstrzymanie działań.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Max Pixel

 

Jak podaje polskieradio.pl, najnowsze doniesienia mówią o przygotowaniu przeciwko Polsce pozwu do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jego autorem ma być wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans.

 

Ostateczna decyzja w tej kwestii ma zostać podjęta przez unijnych komisarzy w środę. Takie są nieoficjalne ustalenia Beaty Płomeckiej, będącej korespondentką Polskiego Radia w Brukseli. Dowiedzieć się ona miała, że temat Polski wybrzmiał przy okazji poniedziałkowych rozmów szefów gabinetów unijnych komisarzy przygotowujących się do posiedzenia zaplanowanego na środę.

 

Jak przekazała Beata Płomecka, właśnie na dzisiejszym spotkaniu pojawiła się informacja, że wiceszef Komisji Europejskiej wyjdzie z propozycją skierowania pozwu do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, przeciwko rządowi w Warszawie.

 

Sprawa dotyczy zmian w Sądzie Najwyższym, których przeprowadzenia podjęły się polskie władze w ramach reformy naszego sądownictwa.

 

We wtorek natomiast, Timmermans uczestniczyć ma w posiedzeniu unijnej narady ministerialnej. W jej trakcie dojść ma do drugiego wysłuchania strony polskiej. O jego przebiegu, wiceszef KE ma poinformować w środę komisarzy.

 

 

Źródło: polskieradio.pl

 

Jak podaje portal niezalezna.pl, prezydencki minister Andrzej Dera poinformował, że rozstrzygnięcie w sprawie sędziów Sądu Najwyższego – którzy ukończyli 65. rok życia, ale wyrazili wolę dalszego orzekania – będzie na początku przyszłego tygodnia. 

Prezydencki przedstawiciel medialny, Andrzej Dera był pytany dzisiaj w radiowej Trójce, kiedy prezydent Andrzej Duda podejmie decyzje w sprawie osób rekomendowanych przez Krajową Radę Sądownictwa do SN.

Prezydencki minister zaznaczył, że w tej chwili są dwie procedury dotyczące Sądu Najwyższego. Pierwsza dotyczy sędziów (SN), którzy wydali oświadczenie o woli dalszego orzekania, termin mija we wtorek najbliższy. Dera powiedział, że „Tutaj rozstrzygnięcie będzie na początku przyszłego tygodnia”. Druga to procedura wyłonienia przez KRS kandydatów na stanowiska sędziowskie w Izbie Dyscyplinarnej, Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, Izbie Cywilnej oraz Izbie Karnej SN. Do obsadzenia w tej procedurze były 44 stanowiska sędziowskie, Rada rekomendowała 40 osób.

„KRS zakończyła już procedowanie. Czekamy na przesłanie dokumentacji ze strony Krajowej Rady Sądownictwa i pan prezydent będzie miał czas na rozpatrzenie tych wniosków, tutaj nie ma żadnych terminów i nigdy nie było. Tutaj pod tym względem nic się więcej nie zmieniło”- oznajmił Dera.

„To procedura polegająca na wyznaczeniu sędziów do izb, które są nowopowstałe i tych wakatów, które powstały w sposób wcześniejszy. Na pewno będziemy się starali w miarę szybko doprowadzić do zapełnienia Izby Dyscyplinarnej z uwagi na to, że wszystkie postępowania są w tej chwili zawieszone do czasu, kiedy izba zacznie działać, i do drugiej izby – Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. To nie ma związku z tymi pytaniami”- dodał prezydencki minister.

źródło: niezalezna.pl

Media obiegła informacja o powrocie do pracy w Sądzie Najwyższym profesor Małgorzaty Gersdorf. Pojawiła się tam dzisiaj przez godziną 9 rano. Jej powrót był początkowo zapowiadany na pierwsze dni przyszłego tygodnia. Jak widać plany się zmieniły, a sama zainteresowana uparcie nie zamierza ustąpić ze stanowiska wbrew zmianom jakie ostatnio zaszły.

 

– Jestem I prezesem Sądu Najwyższego do 2020 roku, nikt tego nie zmieni, bo normy konstytucyjne są najważniejsze i nie można ich zmieniać zwykłymi ustawami – stwierdziła Małgorzata Gersdorf.

 

W rozmowie z dziennikarzami twierdzi ona, że według swojej opinii nadal jest I prezesem Sądu Najwyższego oraz jak sądzi, nikt nie może tego zmienić. Takie stawianie sprawy jednak uznawane jest przez dużą część społeczeństwa jako zwyczajna nieznajomość prawa oraz brak wiedzy na temat tego kto je stanowi w naszym kraju.

 

– Pan prezydent uważa, że nie, a ja uważam, że jestem I prezesem SN do 2020 r. i tego nikt nie zmieni, bo konstytucja jest konstytucją i tu nie ma zasady +lex wyższe od lex niższego+, ponieważ normy konstytucyjne są najważniejsze i nie można ich zmieniać zwykłymi ustawami – podkreśliła. Ja nie walczę o swój interes, o swoją pozycję i swój święty spokój, ponieważ gdybym chciała mieć święty spokój, to dawno bym odeszła z tego stanowisko. Ja walczę o państwo, praworządność i zachowanie konstytucyjne – powiedziała kontrowersyjna sędzina.

 

Do sprawy w dobitnych słowach odniósł się poseł Wolnych i Solidarnych Jarosław Porwich. W opublikowanym na Twitterze wpisie zwrócił uwagę na fakt, że prof. Gersdorf jest już sędzią w stanie spoczynku.

 

– Co to się porobiło, że sędziom trzeba przypominać o tym kto stanowi prawo i kto stwierdza jego zgodność z konstytucją? – Pyta w swoim wpisie poseł.

 

 

W ostatnich dniach, były prezydent Lech Wałęsa po raz kolejny próbuje zwrócić na siebie uwagę. W jednym ze swoich twitterowych wpisów zapowiedział, że będzie próbował odsunąć od władzy obecnych rządzących i przypominając, że posiada broń stwierdził, że nawet policja go nie powstrzyma. W wywiadzie dla RMF FM, ze strony Wałęsy znów padły kontrowersyjne słowa.

 

Kiedy były prezydent, związany dziś z „totalną opozycją” zapowiedział za pośrednictwem Twittera swoją decyzję o obalaniu władzy, strasząc przy tym użyciem broni, nie trzeba było długo czekać na reakcję policji. Również za pomocą tego medium społecznościowego przekazano, że pomorscy policjanci czują się zobowiązani sprawdzić zasadność posiadania broni przez Lecha Wałęsę.

 

https://twitter.com/PolskaPolicja/status/1013866018400358401

Do sprawy odniósł się również minister Joachim Brudziński, który stwierdził iż Lechowi Wałęsie należy cofnąć decyzję o zezwoleniu na broń.

 

 

W odpowiedzi na wpis ministra, Lech Wałęsa stwierdził, że ten chce go napaść i straszy. Poinformował również, że dobrze zabezpieczył swoją broń palną i minister Brudziński mu jej nie odbierze.

 

Słowa, które mogą podburzać zwolenników „totalnej opozycji” padły ze strony Wałęsy także w wywiadzie udzielonym dla radia RMF FM. Dziennikarz zapytał byłego prezydenta o to co planuje w związku ze swoim przybyciem do Warszawy na protest przeciwko zmianom Sądzie Najwyższym. Lech Wałęsa stwierdził w odpowiedzi, że zachęcał będzie do wspólnego znajdywania pokojowych i konstytucyjnych metod mogących skutecznie rozwiązać problem. Jednakże powiedział też, że jego zdaniem sytuacja w Polsce to droga do… wojny domowej.

 

– Na to się nie możemy zgodzić, co się teraz dzieje. Sądu nie możemy oddać. Będzie to, co przewidywałem na samym początku – dojdzie do wojny domowej, nie ma rady. To jest droga do wojny domowej. Chciałbym jej uniknąć – ocenił były prezydent w wywiadzie udzielonym radiu RMF FM.

 

Na swoim twitterowym profilu, Lech Wałęsa zapowiedział, że na dzisiejsze protesty nie uda się z bronią palną.

 

Swoje wcześniejsze wpisy na temat posiadanej broni, teraz autorytet opozycji określa jako pewnego rodzaju „sygnał” związany z tym co dzieje się obecnie w Polsce.

 

– Kiedyś „budujemy drugą Japonię”, potem „spałować stoczniowców”. Teraz broń. Za każdym razem to był sygnał. To jest sygnał, że na poważnie zagrożone są interesy Polski. Trzeba zacząć poważnie walczyć – tłumaczył dziś Wałęsa.

 

 

Jak podaje tvpparlament.pl, prezydent Andrzej Duda uważa, że ustawa o Sądzie Najwyższym obowiązuje i dotyczy wszystkich. Paweł Mucha, wiceszef Kancelarii Prezydenta RP, poinformował, że prezes Małgorzata Gersdorf przechodzi w stan spoczynku na mocy obowiązującego prawa.

Prezydent Andrzej Duda poinformował we wtorek pierwszą prezes Sądu Najwyższego o tym, że w konsekwencji obowiązującej ustawy o Sądzie Najwyższym z 3 kwietnia, przechodzi ona w stan spoczynku.

Jak pisze tvpparlament.pl: „Jak poinformował Paweł Mucha, na spotkaniu, w którym uczestniczyli także prezes NSA Marek Zirk–Sadowski oraz prezes Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN Józef Iwulski, prezydent „jednoznacznie poinformował – co wynika wprost z treści obowiązującego w Polsce systemu prawnego – że ustawa z dn. 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym jest oczywiście obowiązującym aktem prawnym, jest aktem prawnym, co do którego przysługuje domniemanie zgodności z konstytucją i, co więcej, żaden uprawniony podmiot nie zwrócił się z wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności tej ustawy”.

Prezydent zaznaczył również, że dotyczy to przepisów, na mocy których w stan spoczynku przechodzą sędziowie Sądu Najwyższego, którzy ukończyli 65 rok życia, ale nie złożyli oświadczeń o chęci dalszego orzekania.

Wiceszef Kancelarii Prezydenta poinformował: „Wolą prezydenta było, żeby najstarszy stażem sędzia prezes Józef Iwulski był osobą, która od jutra – zgodnie z przepisem art. 14 par. 2 wykonywała funkcje związane z zastępowaniem i wykonywaniem tych obowiązków, które ustawa przypisuje w takiej sytuacji”.

 

Jak podaje tvp.info, Komisja Europejska wszczyna wobec Polski procedurę naruszenie prawa UE w związku z ustawą o Sądzie Najwyższym. Rząd dostał miesiąc na odpowiedź.

Komisja Europejska ma wezwać Polskę do usunięcia uchybienia, które według unijnych komisarzy zostało zawarte w uchwalonej ustawie o Sądzie Najwyższym.
Jest to pierwszy etap procedury naruszeniowej. Zwyczajem jest, że Komisja Europejska daje państwu członkowskiemu dwa miesiące na odpowiedź, jednak tym razem będzie to o połowę mniej.

Jeśli po pierwszym etapie procedury naruszeniowej Komisja Europejska uzna, że Polska nie wypełnia swoich zobowiązań, może przesłać Warszawie uzasadnioną opinię, co jest drugim etapem procedury i również wymaga czasu na reakcję. Dopiero wtedy Komisja Europejska może podjąć decyzję o skierowaniu sprawy do Trybunału Sprawiedliwości.

Jak podaje tvp.info, „Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym, która weszła w życie 3 kwietnia, w trzy miesiące od tego terminu w stan spoczynku przechodzą z mocy prawa sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia. Mogą oni dalej pełnić swoją funkcję, jeśli w ciągu miesiąca od wejścia w życie nowej ustawy, czyli do 2 maja, złożyli stosowne oświadczenie i przedstawili odpowiednie zaświadczenia lekarskie, a prezydent RP wyrazi zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska sędziego SN.”

Obecnie w Sądzie Najwyższym orzeka 74 sędziów, spośród których 27 osiągnęło wiek 65 lat.

Jak podaje PAP, senat wybrał w piątek 13 ławników do Sądu Najwyższego. Dwie kandydatury nie uzyskały poparcia senatorów. Głosowanie odbywało się za pomocą wrzucania głosów do urny.

Ławnikami zostali: Mariusz Kolankowski, Józef Kowalski, Anna Kuć, Małgorzata Kuśmierczyk-Balcerek, Jacek Leśniewski, Roman Markiewicz, Marek Molczyk, Agata Pawlak, Aleksander Popończyk, Bogusława Rutkowska, Wojciech Szczepka, Eliza Szepeluk i Agnieszka Zielonka.

PAP pisze: „Senatorowie mieli wymienionych na kartach do głosowania 15 kandydatów – 13 zarekomendowanych przez senacką komisję i dwoje, wobec których komisja wydała opinię negatywną. Wobec każdego z kandydatów senator mógł oddać głos za, przeciw lub wstrzymujący. Wyniki głosowania marszałek Senatu Stanisław Karczewski odczytał po przeliczeniu głosów. Poparcia Senatu nie uzyskały dwie kandydatury, które komisja oceniła negatywnie – Mirosława Lasoty i Joanny Witkowskiej”.

Po obliczeniu wyników wydane zostały 84 karty do głosowania, natomiast do urny wrzuconych zostało 57.  Jak poinformowano senatorowie PO nie wzięli udziału w głosowaniu. Większość z osób wybranych na ławników uzyskała ponad 50 głosów.

Polska Agencja Prasowa opublikowała ciekawy wątek związany z senackim głosowaniem: „Przed głosowaniem senatorowie zadawali pytania do przedstawiciela komisji praw człowieka, praworządności i petycji, która rekomendowała kandydatów. „Czy rzeczywiści było tak, że kilku kandydatów odpowiadało, iż nie ma najmniejszego doświadczenia prawniczego (…) mówili, że chcieliby +zobaczyć jak to jest na sali rozpraw i zdobyć większe doświadczenie życiowe+, że +mam czas i chęci i wiem co dobre i złe, bo nauczyły mnie tego dzieci w przedszkolu+. Czy to prawdziwe wypowiedzi?” – pytał Mieczysław Augustyn (PO).

Sprawozdawca komisji Łukasz Mikołajczyk (PiS) odpowiedział, że nie pamięta „aż tak dokładnie wszystkich wypowiedzi”. Zaznaczył, że posiedzenie komisji trwało ponad trzy godziny. Mówił, że jeden z kandydatów ukończył studia podyplomowe prawa dla doradców podatkowych, wśród innych były także osoby z doktoratami.”

 

W piątek po szczycie UE w Brukseli szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, że Komisja Europejska nie podjęła formalnej decyzji w sprawie uruchomienia procedury naruszenia prawa UE wobec Polski w związku z ustawą o Sądzie Najwyższym.

Szef KE zaznaczył również, że dialog z polskim rządem trwa.

Z kolei Donald Tusk przewodniczący Rady Europejskiej zapytany o opinię w sprawie legalności polskiej ustawy o Sądzie Najwyższym w świetle prawa unijnego, stwierdził, że jeszcze nie analizował jej pod kątem prawnym.

Jak podaje PAP: „Mam swoje zdanie na temat całościowej polityki obecnych władz w kwestii wymiaru sprawiedliwości i niezależności sądownictwa. (…) Mój pogląd jest jednoznacznie krytyczny. Nie chcę się wypowiadać na temat aspektów prawnych, bo nie analizowałem jeszcze szczegółów (ustawy – PAP)” – powiedział szef Rady.

Tusk pytany był także czy rozwiązaniem sporu Komisji Europejskiej z polskim rządem w sprawie tej ustawy byłoby skierowanie jej do Trybunału Sprawiedliwości UE: „Tu, w Europie na szczęście wszystkich obowiązują procedury, a nie tylko taki brutalny rachunek sił, kto kogo oszuka, kto kogo ogra. Wszędzie tam, gdzie rządzi prawo, gdzie są szanowane procedury, życie ludzi i instytucji wygląda lepiej”.

„Dlatego uważam, że wszystkie strony konfliktu, ale zacząłbym jednak od polskiego rządu, powinny zastanowić się, w jaki sposób – jest to bardzo ważne dla Polski i polskiej reputacji – przywrócić poczucie ładu i praworządności w odniesieniu do Polski” – dodał.

Cytując pap.pl: „W czwartek pojawiły się w mediach informacje, że Komisja Europejska zamierza uruchomić procedurę naruszenia prawa unijnego wobec Polski w związku z ustawą o Sądzie Najwyższym. Taka procedura może skończyć się pozwem do Trybunału Sprawiedliwości UE”/