Jak podaje „Nasz Dziennik”, władze Warszawy zdecydowały się podjąć kroki w kierunku ograniczenia lekcji religii w szkołach. Chcą oni zlikwidować przymusowe okienka, z których korzysta młodzież nieuczestnicząca w katechezie dwa razy w tygodniu.

 

Jak informuje tygodnik, warszawska radna Agata Diduszko-Zyglewska w interpelacji domaga się zmiany organizacji katechezy. Jak twierdzi, będzie to idealnym rozwiązaniem problemu w postaci przepełnienia szkół związanego z przygotowaniem na przyjęcie tzw. podwójnego rocznika.

 

– Warszawa zwróci się do dyrektorów szkół, aby tworząc plany tygodniowych zajęć w przyszłym roku szkolnym, zwracali uwagę na umieszczenie zajęć nieobowiązkowych >>po<< lub >>przed<< zajęciami obowiązkowymi. – pisze wiceprezydent stolicy Renata Kaznowska, a następnie przedstawia plan zredukowania lekcji religii do jednej godziny tygodniowo – pisze gazeta.

 

– Dyrektorzy poinformowani zostaną też, że w przypadku trudnych warunków organizacyjnych i lokalowych w szkołach ponadpodstawowych mają możliwość zwrócenia się do kurii obu warszawskich diecezji o wyrażenie zgody na realizację lekcji religii w mniejszym tygodniowym wymiarze godzin – informuje Kaznowska.

 

Jak pisze „ND”, władze stolicy twierdzą także, że symbole religijne powinny być wieszane jedynie w miejscach realizacji zajęć katechezy.

 

Proponowane zmiany nie spodobały się niektórym samorządowcom. – To oburzające – mówi dziennikowi Patryk Górski, warszawski radny z ramienia PiS. Nie podoba mu się, że na walkę z mową nienawiści są pieniądze, a na katechezę już nie. Rozmówca dziennika zapowiada, że niezwłocznie złoży w tej sprawie interpelację.

 

Źródło: fakt.pl
Fot.: pixabay.com
EM

Paweł Kukiz idąc do wyborów, jak i też w czasie trwania kadencji niejednokrotnie krytykował układy, które od czasu komunizmu ciemiężą polski system, w tym również te zakorzenione w sądach. Teraz jednak staje on w obronie osoby, która w ostatnich miesiącach stała się wręcz twarzą „sądowniczej kasty” na swoistej wojnie z próbami reformowania sądownictwa. Swoją opinię piosenkarz, a zarazem poseł wyraził za pośrednictwem portalu onet.pl

 

Lider Kukiz’15 wbrew podjętym prawnie zmianom w tej kwestii przekonuje, że Małgorzata Gersdorf w dalszym ciągu powinna pełnić funkcję I prezes Sądu Najwyższego.

 

– Prezes Gersdorf powinna dalej pełnić funkcję I prezes Sądu Najwyższego. Tak wynika z konstytucji. Cała obecna klasa władzy narusza konstytucję. Nie mam wątpliwości – powiedział Paweł Kukiz dla Onetu.

 

Rząd Zjednoczonej Prawicy podjął się przeprowadzenia reformy sądownictwa, co od ponad roku spotyka się z protestami oraz ciągłymi zarzutami ze strony „totalnej opozycji”. Rządzący przeprowadzane zmiany argumentują jednak faktem, że wiele osób zasiadających w sądach, swoje role pełniło jeszcze za czasów totalitarnego systemu komunistycznego w naszym kraju. Jednakże, reforma sądownictwa nie podoba się również liderowi trzeciej siły politycznej w Sejmie.

 

– Nie jestem zadowolony ani z KRS, ani z reformy sądów. Nie mam wątpliwości, że dotychczasowy system tworzący państwo w państwie jest niedopuszczalny, bo skutkował nepotyzmem. Ale nowy, partyjny, również mi się nie podoba. (…) My mamy inną wizję sądów. Reforma jest konieczna, ale powinna być rozciągnięta na kilkanaście lat. Powinna powstać funkcja sędziego pokoju – mówił Kukiz i zaznaczył szereg wymagań, jakie człowiek pełniący taką funkcję musiałby spełniać – stwierdził Kukiz na łamach Onetu.

 

Zdaniem Pawła Kukiza, również politycy obecnej partii rządzącej powinni stanąć przed Trybunałem Stanu, którym także i on postanowił postraszyć. Wobec obecnego rządu podobne ostrzeżenia wysuwają też przedstawiciele innych partii opozycyjnych.

 

Uważam, że w tej chwili przed Trybunałem Stanu powinna stanąć cała „POPiSowa” klasa polityczna .(…).Naród powinien mieć możliwość zagłosowania w drodze referendum w sposób bezpośredni, by odrzucić jakąś ustawę – wyraził swoją opinię lider Kukiz’15.

 

 

Źródło: onet.pl ; wPolityce.pl

Fot.: Flickr

 

Jak podaje gazeta telewizjarepublika.pl, jutro Rada Ministrów podejmie decyzję o wysokości minimalnego wynagrodzenia w 2019 roku.

Tuż przed nadzwyczajnym posiedzeniem plenarnym Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego w Gdańsku odbył się briefing prasowy, w którym uczestniczyła obecna minister odziny, pracy i polityki społecznej  Elżbieta Rafalska. Minister zapytano między innymi o spór NSZZ „Solidarność” z rządem w sprawie wysokości płacy minimalnej w 2019 roku.

„15 września mija ustawowy termin, w którym Rada Ministrów musi przyjąć ostateczną wysokość minimalnego wynagrodzenia. Jutro jest Rada Ministrów, więc od decyzji premiera i całej Rady Ministrów zależy wysokość minimalnego wynagrodzenia. Propozycja, która będzie jutro przedstawiana na radzie Ministrów, to jest wspólne stanowisko wcześniejsze, tj. 2220 zł, a minimalna stawka godzinowa – 14,50 zł. Ale ostateczna decyzja premiera i Rady Ministrów – jutro” – mówiła minister.

30 sierpnia 2018 roku w Gdańsku, Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność” obradowała propozycje rządu przedstawione przez minister Rafalską, z upoważnienia premiera Mateusza Morawieckiego. Minister podkreśliła wówczas, że ostatnia propozycja nie jest finalna. Zadeklarowała jednocześnie, że „rząd jest otwarty na propozycje związkowe”.

Po obrasach, związkowcy NSZZ „Solidarność” zaznaczyli, że oczekują minimalnego wynagrodzenia za pracę w 2019 roku nie mniejszego niż 2255 zł (wcześniej postulowali o 2278 zł). Związkowcy chcieliby też „ustalenia jako podstawy do wyliczeń odpisu na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej na poziomie co najmniej drugiego półrocza 2014 r.”.

Związkowcy podtrzymują, że propozycja rządu dot. wzrostu wynagrodzeń „wymaga dalszych ustaleń”.

źródło: telewizjarepublika.pl
fot. Wikipedia Commons

Na dzisiaj zaplanowany został początek opiniowania przez Krajową Radę Sądownictwa kandydatów do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, a także do Izby Cywilnej. 

 

Wszystko opóźniło się o kilka godzin w związku z okupowaniem budynku KRS przez aktywistów organizacji określającej się jako „Obywatele RP”. Członkowie tego środowiska już niejednokrotnie dopuszczali się w przeszłości łamania prawa. Aktywnie uczestniczyli oni m.in. w protestach przeciwko obecnemu obozowi rządzącemu oraz manifestacjach w obronie wysokich emerytur dawnych funkcjonariuszy SB.

 

Ludzie sympatyzujący z ugrupowaniem „Obywatele RP” dopuścili się dziś blokowania wejścia do sali obrad Rady. Ostatecznie interweniowała policja. Funkcjonariusze w przeciągu 20 minut wynieśli aktywistów totalnej opozycji. Posiedzenie KRS zostało więc wznowione, pomimo wcześniej zapowiedzi rzecznika rady Macieja Mitera, że prawdopodobnie do tego nie dojdzie.

 

– @ObywateleRP wyniesieni z blokady KRS przez policję. Policja przybyła na wezwanie Rektora SGGW, w której KRS wynajmuje lokal. Będą oskarżeni o naruszenie miru domowego SGGW. Trochę szkoda patrzeć, jak bez podstaw prawnych ciała daje szkoła wyższa. Cóż… – napisał na swoim twitterowym profilu Paweł Kasprzak, znany aktywista tego środowiska.

 

Do obsadzenia są 44 wakat w Sądzie Najwyższym, zgodnie z treścią obwieszczenia prezydenta Andrzeja Dudy. Prawdopodobnie we wtorek dobiegnie końca wybór kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. Następnie finalna lista trafić ma do prezydenta.

 

 

Źródło: dorzeczy.pl ; Twitter/@PawelCeKasprzak 

Fot.: Flickr

 

W Berlinie zakończyło się spotkanie kanclerz Angeli Merkel z premierem Mateuszem Morawieckim. Wśród tematów, które były przedmiotem dyskusji znalazła się także kwestia sporu między Komisją Europejską a Polską, a także reformy  sądownictwa forsowanej przez rząd Prawa i Sprawiedliwości.

 

Jeżeli chodzi o kwestię praworządności, to jest to jedno z głównych zobowiązań, który każdy kraj unii podpisał, jest to obowiązkowe. Komisja Europejska jest strażnikiem tych umów i wszędzie tam, gdzie są pewne wątpliwości, to prowadzi właściwe rozmowy. Między Polską a Komisją Europejską taka rozmowa jest prowadzona. Oczywiście, wspieramy te rozmowy, wspieramy Komisję Europejską w jej pracy, aby ta rozmowa była prowadzona, ale mam nadzieję i wierzę w to, że wszystko rozwija się we właściwym kierunku i są pewne postępy” – mówiła kanclerz Angela Merkel tuż po spotkaniu z polskim premierem.

MORAWIECKI O REFORMIE SĄDOWNICTWA

„Warto podkreślić, że zmiany, jakie miały miejsc w Niemczech, kiedy Niemcy Wschodnie zostały zjednoczone z Zachodnimi, to nastąpił tutaj w Niemczech proces lustracji sędziów i prokuratorów. Sędziów niemieckich w Niemczech Wschodnich pozostało w procesie orzekania tylko 30%. My takiego procesu nie przeszliśmy i taki proces późno, ale na zasadzie lepiej później niż wcale, przechodzimy teraz” – mówił premier Morawiecki, cytowany przez portal 300polityka.

 

Chcemy doprowadzić do podniesienia efektywności, ale jednocześnie absolutnie zależy mi na tym, żeby ten wymiar sprawiedliwości był dużo bardziej niezależny i tak rzeczywiście będzie

„Najważniejsza rzecz jest taka, że ja mam pełne przekonanie, że nasz wymiar sprawiedliwości po zmianach, po reformie będzie bardziej albo dużo bardziej niezależny, dużo bardziej obiektywny, sprawiedliwy i dużo bardziej efektywny. Dość powiedzieć, że mamy największą liczbę sędziów i najdłuższe terminy rozpraw w całej Europie, a w proporcji do wydatków budżetowych, wydatki na wymiar sprawiedliwości są również najwyższe. Chcemy doprowadzić do podniesienia efektywności, ale jednocześnie absolutnie zależy mi na tym, żeby ten wymiar sprawiedliwości był dużo bardziej niezależny i tak rzeczywiście będzie” – podkreślał na konferencji prasowej po spotkaniu z kanclerz Merkel szef polskiego rządu.