„Tak jak faszyści niemieccy, faszyści polscy także nienawidzili mniejszości” – tak brzmi fragment kontrowersyjnej wypowiedzi jednego z członków partii Razem na temat Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Przypominamy, że to polskie święto obchodzone jest co roku 1 marca.

 

– Za miesiąc kolejny Dzień Żołnierzy Wyklętych. Jak co roku po ulicach będą paradować neofaszyści. Jak co roku będą okrzyki ku czci morderców ze wsi Zanie. Warto przypomnieć, skąd wzięła się ta impreza. Zafundowali ją Polsce wspólnie Kaczyński i Tusk. Rząd Tuska twierdził, że chce zdjąć z tzw. drugiej konspiracji „piętno bandytów i faszystów”. Stało się dokładnie odwrotnie. Co roku prawdziwych bohaterów, którzy ginęli za demokratyczną Polskę, czci się wspólnie z bandytami i faszystami – mówi Adrian Zandberg. Lewicowy działacz twierdzi, że takie święto nie powinno być w ogóle ustanowione.

 

– „Bury”, „Szary”, „Łupaszka” czy „Wołyniak” byli zbrodniarzami. Ich oddziały podpalały ludzi żywcem, mordowały cywilów, gwałciły. Dla zbrodni wojennych nie ma usprawiedliwienia – podkreśla polityk. – Jeżeli poważnie traktujemy pamięć o tragicznych latach powojennych, jeżeli chcemy uczciwej historii – to święto należy zlikwidować. W obecnej formie służy do zakłamywania przeszłości – dodaje.

 

Źródło: dorzeczy.pl
Fot.: Wikipedia
EM

Ryszard Petru niedawno ogłosił wraz z posłanką Joanną Scheuring-Wielgus utworzenie nowego ugrupowania na polskiej scenie politycznej. Jak jednak widać i słychać, nadal nie wystrzega się on wpadek, które wywołają uśmiech u wielu internautów.

 

Tym razem od śmiechu nie mogła powstrzymać się nawet reporterka stacji TVN 24. Dawny lider Nowoczesnej, pomylił bowiem nazwę założonej przez niego w ostatnich dniach partii. Zamiast prawidłowo powiedzieć o partii „Teraz”, powiedział o… „Razem”.

 

– Jeden stworzył Platformę Obywatelską, drugi PiS. Ja teraz tworzę partię Razem, przepraszam… partię Teraz! – powiedział poseł Petru wyjaśniając jakie miał motywacje przy tworzeniu nowej formacji. Po swojej pomyłce, polityk opozycji przepraszał z uśmiechem, który najprawdopodobniej wynikał z wywołanego zakłopotania.

 

https://twitter.com/RobertMaslak/status/1065508290136891393

 

 

Źródło: Twitter/@RobertMaslak

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

 

Kampania samorządowa trwa, a w pomysłach i propozycjach na terenie wielu regionów, kandydaci oraz ich komitety ścigają się w najlepsze. Na dość oryginalny, a także dla wielu oburzający pomysł wpadli też politycy w Krakowie.

 

Jak można się domyślić, autorami takowej specyficznej propozycji są przedstawiciele lewicy. Dokładniej mówiąc to politycy Partii Razem. Krakowski oddział tego ugrupowania podczas konferencji prasowej ogłosił swój program wyborczy. Wśród zaprezentowanych postulatów znalazło się również wprowadzenie do instytucji publicznych darmowych prezerwatyw. Chodzi tu również o takie miejsca jak szkoły czy placówki ochrony zdrowia.

 

– Przy okazji Światowego Dnia Antykoncepcji przedstawiamy postulaty, które będziemy realizować na poziomie sejmiku wojewódzkiego. Pierwszy z nich to darmowe prezerwatywy w instytucjach publicznych. Sejmik wojewódzki powinien zapewnić finansowanie dla udostępniania prezerwatyw w instytucjach publicznych i samorządowych takich jak szkoły czy placówki ochrony zdrowia. Drugi postulat to tworzenie placówek konsultacyjnych, które mogłyby prowadzić dyżury dla osób zainteresowanych tematami związanymi z edukacją seksualną. I w końcu: kampanie społeczne dot. profilaktyki nastoletnich ciąż, chorób przenoszonych drogą płciową, antykoncepcji i zdrowia seksualnego – powiedziała w czasie konferencji Barbara Grobler, kandydująca w mieście Kraków (okręg III) do sejmiku wojewódzkiego z pierwszego miejsca na liście Partii Razem.

 

– Z okazji Światowego Dnia Antykoncepcji nie tylko prezentujemy nasze postulaty, ale też rozdajemy prezerwatywy. Prezerwatywa jest rozpoznawalnym przez wszystkich symbolem antykoncepcji – ogłosiła również Barbara Grobler.

 

Członkowie Razem zarzucają MEN, że w podstawie programowej do nauczania WDŻ, rzekomo zamiast „edukacji seksualnej” uczy się „katolickiej etyki seksualnej”.

 

– Z uwagi na brak edukacji seksualnej w Polsce wiedza o różnych metodach antykoncepcji oraz liczba osób je stosujących jest niska. Na pierwszy rzut oka na podstawę programową do nauczania WDŻ łatwo pozwala stwierdzić, że przedmiot ten ma bardzo niewiele wspólnego z edukacją seksualną, natomiast ma dużo wspólnego z katolicką etyką seksualną. Jedyny podręcznik dopuszczony przez MEN w nauczaniu WDŻ: „Wędrując ku dorosłości” prezentuje nienaukowy punkt widzenia: „Dziewczyna powinna zdawać sobie sprawę, że więcej niż chłopiec płaci za nietrafny wybór bo nie ma równości w naturze. On jest dawcą życia “siewcą”, natomiast jej ciało “glebą”, w której wzrastało nowe życie”. Płacimy za to jako społeczeństwo zwiększonym odsetkiem nastoletnich ciąż, niechcianymi ciążami i podziemiem aborcyjnym (…) W 2017 roku PiS zlikwidował dostęp do antykoncepcji awaryjnej bez recepty. Chcemy świata, w którym każda ciąża jest ciążą chcianą – mówiła Wiktoria Aleksandra Barańska, również kandydująca do Sejmiku Województwa Małopolskiego, z ramienia Partii Razem.

 

 

Źródło: krakow.eska.pl 

Fot.: Pixabay

 

 

Ze wspólnym apelem o weto do prezydenta Andrzeja Dudy zwróciło się kilka ugrupowań politycznych. Oprócz liderów ruchu Kukiz’15 oraz partii Razem podpisy pod pismem do głowy państwa złożyli również przedstawiciele Prawicy Rzeczypospolitej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, a także Klubu Jagiellońskiego.

 

Sygnatariusze wyrażają w ten sposób sprzeciw wobec zmian w Kodeksie wyborczym do Parlamentu Europejskiego jakie ustawowo. Ich zdaniem planowane zmienianie ordynacji wyborczej uczyni uprzywilejowanymi dwie partie polityczne, a utrudni zadanie mniejszym ugrupowaniom przy okazji eurowyborów.

 

Nowelizacja kodeksu wyborczego została bez poprawek przyjęta przez Senat. Jedną z głównych zmian ma być odejście od systemu proporcjonalnego. Do tej pory głosy z całej Polski przeliczane były przez stosowanie metody d’Hondta. Mandaty wówczas rozdzielano na poszczególne liczby wyborcze. Teraz nie będzie już obowiązywał tzw. głos wędrowny, który w praktyce powodował pewnego rodzaju rywalizację o liczbę mandatów pomiędzy 13 okręgami. Dla przykładu na Śląsku było ich 7., a na Lubelszczyźnie tylko 2.

 

W związku z wprowadzanymi zmianami, każdy okręg ma mieć teraz określoną liczbę wybieranych stamtąd europosłów, która nie może być mniejsza niż 3.

 

– Upraszczamy ordynację, co jak myślę, może się przełożyć na lepszą frekwencję. System będzie mniej skomplikowany – stwierdził w temacie zmian szef klubu PiS marszałek Ryszard Terlecki.

 

Zdaniem opozycji jednak, przez wzmocnienie dużych bloków w wyborach do europarlamentu, dojdzie do „zabetonowania” przy ich okazji sceny politycznej, co uderzy w małe partie. Dlatego też niektóre organizacje polityczne zdecydowały się na wystosowanie wspólnego apelu do prezydenta.

 

– Szanowny Panie Prezydencie! Klub Jagielloński, Kukiz’15, Polskie Stronnictwo Ludowe, Prawica Rzeczypospolitej i Partia Razem zwracają się do Pana wspólnie z prośbą o zawetowanie Ustawy z dnia 20 lipca o zmianie ustawy – Kodeks Wyborczy – zapisano w skierowanym do PAD piśmie.

 

– Pomimo dzielących nas różnic wspólnie uznajemy, że realna możliwość wyboru oraz pluralizm sceny politycznej są fundamentami demokracji, a obowiązkiem ustawodawcy jest tworzyć takie przepisy wyborcze, które będą służyć Obywatelom oraz skłaniać ich do udziału w wyborach. Tymczasem przyjęta przez parlament zmiana ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego w praktyce ograniczy możliwość wyboru milionom Polaków doprowadzając do sytuacji, w której zostaną oni pozbawienia możliwości oddania głosu zgodnie z własnymi preferencjami. W efekcie reprezentacja Polski w Parlamencie Europejskim ograniczy się zapewne zaledwie do dwóch największych partii, co uważamy za radykalne naruszenie zasady proporcjonalności  – czytamy w wystosowanym apelu.

 

Poniżej prezentujemy całość treści apelu z prośbą o zawetowanie przez prezydenta Andrzeja Dudę zmian w ordynacji do Parlamentu Europejskiego. Został on opublikowany na twitterowym profilu Klubu Jagiellońskiego.

 

 

 

Źródła: Twitter/@KlubJagiellonsk ; wprost.pl ; radiomaryja.pl ; polskatimes.pl ; rp.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

W dniu dzisiejszym nastąpiło podpisanie deklaracji koalicyjnej Platformy Obywatelskiej, SLD i Wolności. Partie te mają w planach zerwanie dotychczasowych układów towarzysko-biznesowych, zakończenie uprzywilejowania kilku rodzin w pozyskiwaniu środków z budżetu miasta i dzieleniu stanowisk. Chcą także wprowadzić oszczędności, a przede wszystkim wygrać wybory na prezydenta Siedlec.

 

Nie lada niespodzianką jest to, że w koalicji znalazły się trzy partie o różnych poglądach: lewica, centrum i prawica. Taka sytuacja z pewnością zdziwi niejednego mieszkańca Siedlec.

 

– Na pewno się nie pokłócimy, bo jesteśmy zdeterminowani, by doszło do zmiany władzy w Siedlcach

– tłumaczy Paweł Wyrzykowski (Wolność).

 

– To nie jest koniec zjednoczonej opozycji, a dopiero początek

– mówił lider siedleckiej PO Krzysztof Chaberski. Jak dodał, już niedługo można się spodziewać kolejnego koalicjanta. Na razie ta sprawa pozostanie jednak tajemnicą.

 

– Zamierzamy przedstawić kandydata na prezydenta, który wygra w tym mieście

– powiedział Maciej Drabio (SLD).

 

Wiadomo, że koalicja ma wystawić jednego wspólnego kandydata. Być może będzie to Krzysztof Chaberski – poinformował portal tygodniksiedlecki.com.