Od śmierci Pawła Chruszcza minęły ponad trzy miesiące. Teraz jednak w tej sprawie, na światło dzienne wychodzą kolejne niejasności dotyczące ostatnich chwil życia radnego z Głogowa. Są wyniki badań toksykologicznych, a dziennikarzom z Dziennika Gazety Prawnej udało dotrzeć się do osoby, która widziała endeckiego działacza prawdopodobnie jako ostatnia ze znajomych, na niewiele czasu przed śmiercią. Tajemniczych kwestii jest jeszcze więcej.

 

Radny z Głogowa był społecznie mocno zaangażowanym działaczem. Interesował się sprawami lokalnych mieszkańców oraz tropił afery dotyczące sporych przekrętów i znacznych sum pieniężnych. Zajmował się między innymi problemem stężenia arsenu w powietrzu nad miastem, sprawą „Zielonego Przedszkola”, w którym oprócz stosowania przemocy miały miejsce też inne podejrzane sytuacje, mogące mieć podłoże korupcyjne, a także śledził niejasne przepływy pieniężne i inwestycje w spółce KGHM. Samorządowiec został znaleziony martwy, powieszony na słupie energetycznym na terenie jeden z gmin nieopodal Głogowa. Było to na kilka dni przed umówionym spotkaniem z byłym wiceszefem CBA Maciejem Wąsikiem. Paweł Chruszcz miał mu przekazać dokumenty dotyczące jednej z badanych przez niego afer, najprawdopodobniej chodziło o sprawę „Zielonego Przedszkola”.

 

Wraz z początkiem sierpnia rodzina zmarłego złożyła wniosek o przeniesienie sprawy z prokuratury legnickiej do poznańskiej. Sporo wątpliwości budzą bowiem powiązania legnickich prokuratorów z władzami miasta Głogowa i tamtejszymi urzędnikami, a także sposób prowadzenia działań przez prokuraturę w Legnicy. Wobec tego wniosku nie była jednak przychylna Prokuratura Krajowa i śledztwo dalej prowadzone jest przez Prokuraturę Okręgową w Legnicy. Teraz najbliżsi Pawła Chruszcza są po raz kolejny zbulwersowani faktem, że o nowych informacjach w sprawie tej tragedii dowiadują się oni z mediów. O sprawie poinformowała portal dziennik.pl.

 

– Po raz kolejny o faktach dotyczących sprawy śmierci brata dowiaduję się z mediów. Nie dostałem informacji ani o wynikach badań krwi, ani o tym, że nie ma zgody na przeniesienie śledztwa do Poznania. Czekamy na uzasadnienie tej decyzji – powiedział dla Dziennika poseł Sylwester Chruszcz (brat tragicznie zmarłego samorządowca).

 

Rodzina i przyjaciele Pawła Chruszcza obawiają się, że prokuratura zmierza do umorzenia śledztwa w tak podejrzanej i dramatycznej sprawie. Wśród kwestii, które ich niepokoją jest m.in. to jak zabezpieczono niedopałki papierosów znajdujące się w miejscu, gdzie znaleziono ciało. Zostały wzięte bowiem do analizy tylko niektóre przypadkowe niedopałki, a nie przebadano ich wszystkich oraz nie sprawdzono na nich obecności DNA różnych osób.

 

Jak podała Gazeta Wrocławska, według ujawnionych ustaleń, wyniki badań toksykologicznych wskazują na brak substancji psychoaktywnych w organizmie zmarłego. Wykryto natomiast obecność promila alkoholu. Zdaniem prokuratury legnickiej wiąże się to z faktem, że znaleziona miała zostać w samochodzie lidera dolnośląskiej Endecji butelka Whiskey, a nagrania z monitoringu miały dowodzić, że zakupił on dzień wcześniej w jednym ze sklepów alkohol.

 

Pojawiają się jednak kolejne pytania i wątpliwości, a jak wskazują bliscy Pawła Chruszcza, nowe ustalenia pogłębiają poziom skomplikowania całej sprawy. Dziennik Gazeta Prawna dotarł nawet do osoby, która jak się okazuje mogła jako ostatnia widzieć radnego przed śmiercią. Co skandaliczne w tej sytuacji, człowiek ten nie został nawet przesłuchany przez prokuraturę.

 

Mowa tu o znajomym Pawła Chruszcza z koła wędkarskiego, który był z nim dzień przed tragedią na łódkach. Co warte przypomnienia, przed rozegraniem się całego dramatu, Chruszcz zapraszał swoich kolegów, aby również w dniu kiedy doszło do tragedii pojechali z nim na łódki, jak również wysyłał mapki z lokalizacją skąd mają go odebrać. Jak się okazało, w tej właśnie okolicy odnaleziono później jego ciało.

 

Dziennik Gazeta Prawna zdołał nawet porozmawiać z tym właśnie kolegą Pawła Chruszcza, który rzeczywiście 30 maja był wraz z nim na łódkach.

 

– Nie wierzę w to samobójstwo do dziś. Paweł był pełen życia i optymizmu. Wszyscy, którzy znali Pawła wiedzą, że nie był samobójcą – wyraził swoją opinię ten właśnie znajomy.

 

Jak zaznacza mężczyzna, dzień przed zaginięciem głogowskiego samorządowca, nic nie wskazywało na zbliżającą się tragedię. Obydwaj panowie umawiali się nawet na kolejny wypad nad wodę.

 

– Wiemy, jak człowiek się zachowuje, gdy coś go gryzie. Ucieka od ludzi, zamyka się w sobie. A Paweł taki nie był. Byliśmy nawet umówieni na następny wypad wędkarski. A tu szok! – Powiedział.

 

Jednak nie tylko kolega z koła wędkarskiego zaliczy się do grona osób, które powinny zostać przesłuchane przez prokuraturę, ale do tego jednak nie doszło.

 

– Nie rozumiem powodów, dla których odmówiono przeniesienia śledztwa do Poznania. Sprawa jest w legnickiej prokuraturze, choć mimo upływu trzech miesięcy nie rozwiano tylu niejasności. Nie przesłuchano wielu osób. W tym tej, z którą Paweł Chruszcz dzień przed śmiercią był na łódce – skomentował taki stan rzeczy Andrzej Radomski, będący przyjacielem zmarłego, a także byłym skarbnikiem powiatu głogowskiego. Również on nie został przesłuchany.

 

Wiele osób od dawna zadaje również pytania dotyczące samej akcji poszukiwawczej prowadzonej po zgłoszeniu przez żonę radnego jego zaginięcia. Została ona bowiem przerwana nocą, a jako oficjalny powód takiej decyzji podano rzekome złe warunki atmosferyczny. Ludzie obserwujący całą sprawę często zwracają jednak uwagę, że w tamtym czasie pogoda nie była zła. Poszukiwania wznowiono rano, jednak ostatecznie ciało zostało znalezione nie przez służby, a kibiców klubu Chrobry Głogów, którego zagorzałym fanem był również sam Paweł Chruszcz.

 

Kolejne pytania rodzi fakt, że w momencie odnalezienia zwłok, zmarły miał założone okulary, które zakładał on jednak głównie do czytania, a na rękach widać było ślady obrażeń. Wątpliwości dotyczą również noża lub nawet dwóch noży, o których mówi się, że zostały znalezione w okolicy słupa, na którym wisiało ciało Pawła Chruszcza. Rany na rękach zmarłego mogły powstać przy użyciu takiego właśnie ostrego narzędzia. Niektórzy tłumaczą, że mogło dojść do próby podcięcia żył za pomocą noża.

 

Kolejną tajemniczą kwestią jest temat samochodu. Najpierw auto miało być bowiem widziane w miejscowości Jerzmanowa. Tam właśnie podjęto początkowo poszukiwania. Później jednak pojazd miał zostać odnaleziony… w innym miejscu, a dokładniej w gminie Pęcław. Tam właśnie znaleziono ciało zaangażowanego społecznie endeka.

 

Przy tak wielu znakach zapytania i tajemnicach, prokuratura stoi na stanowisku, że wciąż prowadzi czynności i stara się wszystkie doniesienia analizować. Oprócz badań toksykologicznych, podjęto też takie kroki jak np. sprawdzenie zapisów monitoringu z trasy, którą prawdopodobnie przemieszczał się przed śmiercią radny.

 

– Czynności te nie dostarczyły dowodów mających tak istotne znaczenie dla śledztwa, że mogłyby przyczynić się „przełomu” – stwierdził prokurator Harasimiuk.

 

Co również niepokojące, pomimo upływu kolejnych miesięcy nadal nie została ustalona konkretna godzina zgonu. Przyczynić się do określenia jej dokładnie mają uzyskane informacje na temat warunków atmosferycznych w dniu, w którym doszło do tragedii.

 

Przesłuchiwani są kolejni w tej sprawie świadkowie. Również były wiceszef CBA Maciej Wąsik, z którym Paweł Chruszcz miał umówione w Sejmie spotkanie został przesłuchany. Fakt jednak, że nie przesłuchano jeszcze m.in. osoby, która mogła widzieć zmarłego jako ostatnia ze znajomych, budzi poważne wątpliwości co do działań prokuratury w tak poważnej sprawie.

 

 

Źródło: Gazeta Wrocławska ; Dziennik Gazeta Prawna ; dziennik.pl

 

 

Śledztwo ws. tragicznych wydarzeń, jakie miały miejsce pod koniec maja na Dolnym Śląsku nadal trwa, a okoliczności śmierci głogowskiego radnego Pawła Chruszcza wciąż budzą wiele pytań. Wyjaśnienia sprawy nie zamierza odpuszczać poseł Sylwester Chruszcz, będący prezesem stowarzyszenia Endecja, którego ważnym działaczem był również jego tragicznie zmarły brat.

 

Paweł Chruszcz był społecznie mocno zaangażowanym działaczem. Interesował się sprawami lokalnych mieszkańców oraz tropił afery dotyczące sporych przekrętów i znacznych sum pieniężnych. Zajmował się między innymi problemem stężenia arsenu w powietrzu nad miastem, sprawą „Zielonego Przedszkola”, w którym oprócz stosowania przemocy miały miejsce też inne podejrzane sytuacje, mogące mieć podłoże korupcyjne, a także śledził niejasne przepływy pieniężne i inwestycje w spółce KGHM.

 

Samorządowiec został znaleziony martwy, powieszony na słupie energetycznym na terenie jednej z gmin położonej nieopodal Głogowa. Było to na kilka dni przed umówionym spotkaniem z byłym wiceszefem CBA Maciejem Wąsikiem. Radny z Głogowa miał mu przekazać dokumenty dotyczące jednej z badanych przez niego afer, najprawdopodobniej chodziło o sprawę „Zielonego Przedszkola”. Niestety w dzień, kiedy do spotkania miało dojść odbywał się już pogrzeb zaangażowanego społecznie endeckiego działacza. Paweł Chruszcz miał szczęśliwą kochającą rodzinę, w tym dwójkę synów, z których jeden choruje na zespół Downa. Lider dolnośląskiej Endecji był również zagorzałym kibicem klubu Chrobry Głogów. To właśnie fani tej drużyny znaleźli jego ciało, co również budziło wątpliwości co do działań służb podczas poszukiwań po zgłoszeniu zaginięcia przez żonę radnego.

 

Prokuratura nadal bada tą dramatyczną sprawę, sprawdzając przy tym trzy wątki. Wszystko jest wyjaśnianie bowiem pod kątem hipotezy o zabójstwie z upozorowaniem samobójstwa, samobójstwie, jak również samobójstwem przy szeroko rozumianym udziale osób trzecich (np. presja, przymus). Nadzór nad wyjaśnianiem tragicznej śmierci Pawła Chruszcza ma prokuratura krajowa, a premier Mateusz Morawiecki zażądał regularnych raportów z toku śledztwa.

 

Nadal nie ma jeszcze wyników z badań przeprowadzonych w ramach sekcji zwłok. Jak podawała w informacji dla mediów prokuratura, można się ich spodziewać w okolicach połowy września.

 

Na początku sierpnia najbliżsi tragicznie zmarłego narodowca, w tym jego brat poseł Sylwester Chruszcz, wystąpili z wnioskiem o przeniesienie śledztwa z Legnicy do Poznania. Zdaniem prezesa Endecji, rodzina nie otrzymała jeszcze odpowiedzi na złożony wniosek.

 

– Nie chcę zbyt dużo mówić, żeby nie przeszkodzić w śledztwie. Sprawa jest w toku. Uważam, że sprawa powinna być przeniesiona do innego województwa – stwierdził poseł Chruszcz, którego wypowiedź przytacza portal gazetawroclawska.pl.

 

Zdaniem Sylwestra Chruszcza, wątpliwości co do rzetelności prowadzonego śledztwa budzą powiązania między prokuraturą w Głogowie i Legnicy. Wiadomym jest bowiem, że jego brat nie miał zbyt dobrych relacji z przedstawicielami władz miasta Głogowa.

 

– Między prokuraturami legnicką a głogowską jest za dużo związków personalnych, co, moim zdaniem, nie wpływa dobrze na śledztwo. Dobrze więc, żeby sprawą zajmowała się prokuratura kompletnie niezwiązana z tym regionem – wyjaśnia lider Narodowej Demokracji.

 

Póki co jednak sprawa w prokuraturze legnickiej prowadzona jest nadal w tym samym tempie, ponieważ decyzja dotycząca przeniesienia śledztwa najprawdopodobniej nie została jeszcze podjęta.

 

– Nie mamy jednak jeszcze do przekazania żadnych nowych informacji na temat sprawy. Przeprowadzane są kolejne czynności procesowe, ale ostatnio zgromadzone dowody nie zmieniają dotychczasowych ustaleń – odniosła się do tego tematu rzecznik prokuratury Lidia Tkaczyszyn w rozmowie z Gazetawroclawska.pl.

 

Poseł Sylwester Chruszcz nie chce publicznie mówić zbyt wiele o postępach w całej sprawie dotyczącej tragedii jaka spotkała jego rodzinę. Deklaruje natomiast, że nie odpuści wyjaśniania okoliczności śmierci jego młodszego brata. Chce on bowiem podobnie jak pozostali bliscy i znajomi prezesa dolnośląskiej Endecji, aby osoby winne jego śmierci ponieśli konsekwencje za swoje działania.

 

 

Źródło: gazetawroclawska.pl

 

Za tydzień miną dwa miesiące od tragicznej śmierci Pawła Chruszcza- głogowskiego radnego, działacza społecznego, prezesa dolnośląskiej Endecji, a prywatnie brata posła Sylwestra Chruszcza. Ta tragiczna sprawa nadal spowita jest tajemnicą i rodzi wiele pytań.

 

Radny z Głogowa był społecznie mocno zaangażowanym działaczem. Interesował się sprawami lokalnych mieszkańców oraz tropił afery dotyczące sporych przekrętów i znacznych sum pieniężnych. Zajmował się między innymi problemem stężenia arsenu w powietrzu nad miastem, sprawą „Zielonego Przedszkola”, w którym oprócz stosowania przemocy miały miejsce też inne podejrzane sytuacje, mogące mieć podłoże korupcyjne, a także śledził niejasne przepływy pieniężne i inwestycje w spółce KGHM. Samorządowiec został znaleziony martwy, powieszony na słupie energetycznym na terenie jeden z gmin nieopodal Głogowa. Było to na kilka dni przed umówionym spotkaniem z byłym wiceszefem CBA Maciejem Wąsikiem. Paweł Chruszcz miał mu przekazać dokumenty dotyczące jednej z badanych przez niego afer, najprawdopodobniej chodziło o sprawę „Zielonego Przedszkola”.

 

Wciąż nie ma odpowiedzi na pytanie jak doszło do śmierci endeckiego działacza. Na jego ciele odkryto bruzdę wisielczą, ale także dziwne ślady na wysokości ramion, mające nie mieć związku z powieszeniem. Prokuratura bada sprawę pod kątem wątku samobójstwa, samobójstwa z szeroko rozumianym udziałem osób trzecich (np. presja, naciski), jak i też zabójstwa  z upozorowaniem samobójstwa. Rodzina i bliscy znajomi Pawła Chruszcza nie wierzą, że mógłby on sam odebrać sobie życie.

 

Nadzór nad wyjaśnianiem tej sprawy ma Prokuratura Krajowa. Informacji na temat postępów w wyjaśnianiu tej tragedii zażądał również premier Mateusz Morawiecki. Część głogowskich radnych zaapelowała natomiast by minister Zbigniew Ziobro nadzorował także toczące się oddzielnie w prokuraturze śledztwo dotyczące „Zielonego Przedszkola”. Przewodniczący rady miejskiej Andrzej Koliński wysłał w związku z tym do Prokuratora Generalnego stosowne dokumenty. W piśmie skierowanym do Zbigniewa Ziobro stwierdzono, że sprawa tej placówki ma „ogromny rezonans społeczny”, ponieważ pośrednio wiąże się właśnie z tragiczną śmiercią radnego Chruszcza.

 

„Gazeta Wrocławska” zapytała o te kwestie legnicką prokuraturę.

 

– Ustalenia postępowania nie potwierdzają na ten moment, że sprzedaż przedszkola miała związek bezpośredni czy też pośredni ze śmiercią pokrzywdzonego – stwierdził w odpowiedzi Zbigniew Haramasiu, Prokurator Okręgowy w Legnicy.

 

Haramasiuk stwierdził, że sprawa tej tajemniczej śmierci wciąż nie jest jeszcze wyjaśniona.

 

W ramach wyjaśniania okoliczności tej tragedii, przesłuchiwani są nadal świadkowie, także analizowane są zabezpieczone nagrania z kamer monitoringu (także prywatnych), które mogły zarejestrować drogę jaką Paweł Chruszcz przemieszczał się w ostatnich godzinach przed swoją śmiercią.

 

 

Paweł Chruszcz, brat posła Sylwestra Chruszcza (WiS/Endecja) był radnym Głogowa, który tropił różnorakie afery związane z lokalnymi sprawami oraz niejasnościami mającymi miejsce w funkcjonowaniu spółki KGHM. Sam pracował również jako Kierownik Centrum Logistycznego w Ruch S.A. co pozwalało mu na poznanie z bliska błędów pojawiających się w spółce miedziowej. Niestety, głogowski radny został znaleziony martwy, powieszony na słupie energetycznym w gminie Pęcław. Prokuratura wciąż bada sprawę tej tajemniczej śmierci.

 

Paweł Chruszcz był również koordynatorem dolnośląskich struktur stowarzyszenia Endecja, a w radzie gminy Głogów zasiadał m.in. w komisji ekologii, zdrowia, sportu i turystyki. Jedną z kwestii, którą od kilku lat się nieustępliwie zajmował był problem stężenia arsenu w powietrzu nad Głogowem. W tej właśnie sprawie zareagowała prokuratura.

 

Jak donoszą lokalne dolnośląskie media, Wrocławska Prokuratura Regionalna skierowała do Najwyższego Sądu Administracyjnego skargę kasacyjną w sprawie zanieczyszczenia powietrza arsenem w mieście Głogów.

 

Prokuratura Regionalna we Wrocławiu wystosowała we wtorek komunikat, w którym poinformowano, że prokurator nie zgadza się ze stanowiskiem jakie przyjął sąd administracyjny, który stwierdził iż działanie nowych instalacji Huty Miedzi Głogów nie przekłada się negatywnie na stan środowiska i nie zagraża życiu oraz zdrowia lokalnych mieszkańców.

 

W treści skargi, prokurator wskazuje m.in. na „nieuzasadnione przyjęcie przez sąd, że eksploatacja nowych instalacji i urządzeń objętych zintegrowanym zezwoleniem nie powoduje przekroczenia standardów emisyjnych, jak również pogorszenia stanu środowiska oraz zagrożenia dla ludzi, podczas gdy od kilku lat Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska odnotowuje przekroczenie dopuszczalnych poziomów substancji szkodliwych dla zdrowia w postaci arsenu”. Taką ocenę zaistniałej sytuacji czytamy w opublikowanym komunikacie prokuratury.

 

Prokurator zauważa też, że Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska od kilku lat odnotowuje przekroczony poziom dopuszczalnej ilości arsenu w powietrzu. W 2017 roku, poziom ten miał zostać przekroczony o 504%. Zdaniem prokuratora, jest to „niepodważalny dowód, że standard jakości środowiska faktycznie nie jest dochowany”.

 

Od kilku lat nad problemem zanieczyszczenia powietrza w Głogowie trwa żywa dyskusja. Istnieją również podejrzenia, że wyniki pomiarów stężenia arsenu mogą być fałszowane. Zawiadomienie w tej sprawie trafiło do prokuratury już w 2015 roku. Jedną z osób mocno zaangażowanych w rozwiązywanie tej sprawy pełnej niejasności był własnie ŚP. radny Paweł Chruszcz. Wciąż nie jest wyjaśnione jakie okoliczności towarzyszyły jego śmierci. Prokuratura bada sprawę pod kątem trzech ewentualnych wątków: samobójstwa, samobójstwa pod presją lub innym udziale osób trzecich oraz zabójstwa z upozorowaniem samobójstwa.

 

Głogowski radny został znaleziony powieszony na slupie elektrycznym 31 maja. Dzień wcześniej zgłoszono jego zaginięcie. W tej sprawie jest wiele niejasnych okoliczności, na których rozwikłanie czeka cała Polska.

 

Nie jesteśmy pewni czy osobą wspinającą się na słup był zmarły– powiedział szef legnickiej prokuratury. Śledczy zaangażowani w rozwikłanie sprawy tajemniczej śmierci radnego obecnie intensywnie sprawdzają kilkadziesiąt ostatnich godzin jego życia. Z kim przebywał, do kogo dzwonił, czy ktoś mógł go nakłaniać do samobójstwa. Paweł Chruszcz był znany między innymi z tropienia afer, w które zaangażowani byli miejscy włodarze oraz koncern KGHM. W poniedziałkowym wydaniu magazynu „Do Rzeczy” dziennikarze śledczy informowali o zaniedbaniach głogowskich policjantów oraz tajemniczych śladach znalezionych na ciele Chruszcza.

 

W tej sprawie jest wiele kontrowersyjnych i niezbadanych wątków. Mówił, że są na łódkach (Chruszcz był miłośnikiem wędkarstwa przyp. red). Uderzyło mnie, że używał liczby mnogiej, ale nie mówił, z kim jest. Dziwne było to, że chciał wiedzieć, czy mógłbym go zabrać, chociaż sam miał samochód – mówił jeden z przyjaciół Pawła, Bartłomiej Szwiec. Co ciekawe po śmierci radnego zniknęły wszystkie wiadomości z telefonu Szwieca.

 

 

Wczoraj „Dziennik Gazeta Prawna” informował o eksperymencie przeprowadzonym przez śledczych, powołując się na nieoficjalnie ustalenia. Wyłączyli oni transformator, na który miał się wspinać radny i sprawdzali, czy jest możliwość by zrobił to samodzielnie.

 

– Potwierdzam fakt wykonania dodatkowych czynności procesowych. Wyłączenie prądu podyktowane było względami bezpieczeństwa. Niewątpliwie zawieszenie liny na wysokości 5,5 m wymaga wspięcia się na słup – mówi prokurator Zbigniew Harasimiuk. Dodaje: „Nie znaleziono ani na słupie, ani na linie śladów świadczących o wciąganiu nieprzytomnej osoby. W razie podciągania bezwładnego ciała bez użycia specjalistycznego sprzętu, a takiego nie ujawniono z uwagi na właściwości liny oraz podłoża ślady tarcia powinny być widoczne”.

 

Bieżące przecieki medialne przygotowują opinie publiczną na umorzenie postępowania. Taką tezę stawia wiele przyjaciół Pawła Chruszcza. Przecieki te mówią o tym, że śledczy dysponują dowodami na to, że kupił on w sklepie linę, na której miał się później powiesić.

 

Paweł miał kilka takich linek. Jedną przy łódce, drugą w ogrodzie przy domu. Miał być tak załamany, że się powiesił, ale jednocześnie kupowałby linę w barwach klubu, któremu kibicował? – niedowierza jeden z jego znajomych.

 

W tej sprawie nadal jest więcej znaków zapytania niż odpowiedzi. Wyjaśnienie okoliczności śmierci Pawła Chruszcza będzie prawdziwym sprawdzianem dla polskich organów ścigania.

 

źródło: dorzeczy.pl

Radny z Głogowa Paweł Chruszcz był społecznie mocno zaangażowanym działaczem. Interesował się sprawami lokalnych mieszkańców oraz tropił afery dotyczące sporych przekrętów i znacznych sum pieniężnych. Prezes dolnośląskich struktur stowarzyszenia Endecja został znaleziony martwy, powieszony na słupie energetycznym.

 

Śmierć samorządowca, który prywatnie jest bratem posła Sylwestra Chruszcza (WiS) będącego prezesem Endecji, wzbudziła oburzenie ludzi w całej Polsce oraz zrodziła wiele pytań na temat tego jak działają polskie służby mające dbać o nasze bezpieczeństwo. Okoliczności śmierci radnego rodzą wątpliwości, a bliscy i znajomi Pawła Chruszcza nie wierzą w to, że mógłby on dopuścić się targnięcia na własne życie.

 

Pogrzeb tragicznie zmarłego endeka odbył się w dzień, w którym zaplanowane było jego spotkanie w Sejmie z Maciejem Wąsikiem, byłym szefem CBA. Miał przekazać mu ważne dokumenty dotyczące sprawy, którą się zajmował. Radny tropił nieprawidłowości zarówno w aferach, w które zamieszani byli lokalni urzędnicy, jak również te dotyczące spółki KGHM. Sporo czasu poświęcił on też problemowi poziomu stężenia arsenu w powietrzu nad Głogowem oraz „Zielonego Przedszkola”, placówki w której dochodziło do znęcenia się nad podopiecznymi, a także miała miejsce afera korupcyjna. Kilka dni przed śmiercią, głogowski samorządowiec stwierdził w rozmowie z jednym ze znajomych „oni mnie zabiją”. Nie mówił jednak o kogo chodzi.

 

W minionym tygodniu PAP oraz media przekazały informacje, jakoby Paweł Chruszcz miał rzekomo samemu kupić pomarańczową linkę w sklepie meblowym oraz szukać w telefonie informacji na temat tego jak się powiesić. Te rewelacje zostały zdementowane, a zaprzeczyła im zarówno rodzina, jak i też prokurator. Zdaniem brata radnego- posła Sylwestra Chruszcza, ta sytuacja pokazuje, że w tej sprawie nadal ktoś mataczy i prowadzi pewnego rodzaju grę.

 

Dziś nowe informacje w tej sprawie przekazał tygodnik „Do Rzeczy”. Dziennikarskie śledztwo w Głogowie postanowił przeprowadzić Wojciech Wybranowski. Dla wielu ustalenia dziennikarza są wstrząsające. Na ramionach Pawła Chruszcza miały zostać zidentyfikowane podejrzane naruszenia tkanki skóry. Te doniesienia potwierdzają wcześniejsze relacje osób, które znalazły ciało radnego. Mówili oni, że zmarły miał poszarpane ręce oraz założone okulary, których nie nosił cały czas, a zakładał raczej głównie do czytania.

 

Tygodnik „Do Rzeczy” przekazał także niepokojące informacje na temat działań policji. Głogowskim funkcjonariuszom od początku zarzucano bierność przy badaniu tej sprawy, co głównie spowodowane było faktem, że ciało znaleźli w Boże Ciało kibice Chrobrego Głogów oraz ludzie z Ochotniczej Straży Pożarnej, a nie głogowska policja. Teraz jak czytamy na łamach pisma, policjanci mieli odmówić podjęcia pewnych konkretnych działań z powodu… RODO. Policjanci z Głogowa mieli z góry zakładać teorie o samobójstwie i odmawiać sprawdzenia skrzynki mailowej zmarłego oraz jego telefonu zasłaniając się ogólnym rozporządzeniem o ochronie danych, znanym powszechnie jako właśnie RODO. Za skandaliczne uznane zostało też niedawne skierowane przez policję z Głogowa do ś.p. Pawła Chruszcza wezwania na przesłuchanie w sprawie dotyczącej jego konfliktu z prezydentem miasta. Zrobiono to bowiem po jego śmierci.

 

Sprawa tragicznej śmierci Pawła Chruszcza jest mocno podejrzana i nie umniejsza tego fakt, że w mediach pojawiają się sprzeczne doniesienia na temat śledztwa. Część z nich bowiem przeczy ustaleniom prokuratury, mówiąc iż ta zakłada przede wszystkim wersje o samobójstwie.

 

W sprawę zaangażował się również premier Mateusz Morawiecki, który zażądał częstych reportów na temat postępów w wyjaśnianiu tej skomplikowanej i wielowątkowej sprawy.

 

 

Ostatnie tygodnie są dosyć trudnym czasem w życiu posła Sylwestra Chruszcza. Brat prezesa Endecji został znaleziony 31 maja powieszony na przekrzywionym słupie energetycznym. Dzień wcześniej żona tragicznie zmarłego Pawła Chruszcza zgłosiła jego zaginięcie. Poinformował on, że jedzie na ryby i poprosił kolegę, aby po niego przyjechał, ponieważ może wypić jedno lub dwa piwa. Niestety później kontakt z nim się urwał.

 

W sprawie śmierci 42-letniego działacza Endecji jest wiele pytań i wątpliwości. Paweł Chruszcz jako radny Głogowa tropił afery, związane ze spółką KGHM, a także takie, w które uwikłani byli dolnośląscy urzędnicy. Nie było tajemnicą, że również z prezydentem Głogowa, radny Chruszcz nie miał dobrych relacji.

 

Przez swoją działalność, Paweł Chruszcz miał wrogów, a stali się nimi ludzie, których niejasne interesy odkrywał. Swoim tropieniem afer zaszkodzić mógł dość poważnie interesom osób związanych z tak poważnym graczem jak spółka KGHM. Natomiast miejscowy spór z prezydentem dotyczył w ostatnim czasie głównie kwestii „Zielonego Przedszkola”. Radny po interwencji ws. pracownicy Elżbiety K., która miała stosować agresję wobec podopiecznych, odkrył kolejne niejasności dotyczące sprzedaży działki mogące stanowić korupcyjną aferę. We wtorek 5 czerwca miał spotkać się w Sejmie z byłym wiceszefem CBA Maciejem Wąsikiem. Niestety tego właśnie dnia odbywał się już pogrzeb endeckiego działacza w Głogowie. Paweł Chruszcz od kilku lat, sumiennie zajmował się również sprawą przekroczenia norm arsenu w powietrzu na terenie Głogowa.

 

Podczas sesji Rady Miasta Głogów, która miała miejsce 18 czerwca, swoje wystąpienie ws. tej tragicznej śmierci, miał brat zmarłego- poseł Sylwester Chruszcz. Zabierając głos, podkreślił jak ważne miejsce zarówno w sercu jego, jak i jego brata znalazło się dla Głogowa, będącego ich „małą ojczyzną”. Prezes stow. Endecja podziękował również w imieniu rodziny za okazane wsparcie w czasie tak trudnych dni.

 

Poseł zwrócił się też z kilkoma pytaniami do prezydenta Głogowa- Rafaela Rokaszewicza. Jest on synem dawnego sekretarza PZPR w Głogowie, który nie miał z radnym Pawłem Chruszczem zbyt dobrych relacji.

 

Sylwester Chruszcz zapytał prezydenta Rokaszewicza o kwestie związane z Zielonym Przedszkolem. Podczas tej sesji, poseł wprost zwrócił się do siedzącego obok prezydenta miasta z pytaniem o nie podejmowanie żadnych interwencji w sprawach, w których dochodziło do poważnych naruszeń, o których to alarmował jego świętej pamięci brat Paweł.

 

– Panie prezydencie, liczę na odpowiedź na piśmie. Liczę na odpowiedź rzetelną, prawdziwą, a nie na kolejne zawiadomienie do prokuratury – powiedział poseł Chruszcz przy okazji swojego wystąpienia.

 

 

 

Paweł Chruszcz angażował się społecznie w wiele inicjatyw oraz patriotycznych przedsięwzięć. Był radnym Głogowa, prezesem dolnośląskich struktur stowarzyszenia Endecja oraz wielkim patriotą, poświęcającym wiele czasu na działalność narodową. Prywatnie jego bratem jest prezes Endecji poseł Sylwester Chruszcz. Aktywność tragicznie zmarłego narodowca koncentrowała się w jego „małej ojczyźnie”. Tropił wiele afer m.in. te związane z lokalnymi urzędnikami, prezydentem Głogowa, jak również spółką KGHM.

 

30 maja, żona radnego zgłosiła jego zaginięcie, a kolejnego dnia (w Boże Ciało), zwłoki Pawła Chruszcza znaleźli kibice klubu Chrobry Głogów, którego zagorzałym fanem był również zmarły tragicznie endek. Dotarli oni do swojego kolegi przed służbami. W nocy z 30 na 31 maja, akcję poszukiwawczą przerwano, argumentując tą decyzję panującymi warunkami. Ciało 42-latka kibice odnaleźli powieszone na przekrzywionym słupie energetycznym w okolicy zalesionego terenu. Odnalezienie zwłok udało się, dzięki wysłanej przez zmarłego dzień wcześniej mapce do jednego ze znajomych. Poszukiwania Chruszcza miały być utrudnione, ze względu na logowanie jego telefonu w różnych miejscach.

 

Sprawa śmierci Pawła Chruszcza niesie ze sobą wiele pytań, zw. na to iż radny zajmował się podejrzanymi sprawami i wyjaśniał afery. Wiązało się to z faktem, że zaszkodził on interesom ludzi, którzy byli winni przekrętów, na których tropy radny wpadał. W ostatnich tygodniach przed śmiercią miał on zachowywać się dość nerwowo. Usunął swoje konto z Facebooka, starał się zabezpieczyć swój majątek, a także często wspominał, że kogoś się obawia. „Oni mnie zabiją” miał powiedzieć nawet w poniedziałek, dwa dni przed swoją śmiercią w trakcie telefonicznej rozmowy z jednym ze znajomych. Osoba, która pierwsza odnalazła zmarłego, relacjonowała iż Paweł Chruszcz miał poszarpane ręce, a także założone okulary, choć nie nosił ich cały czas, a używał głównie do czytania. Prokuratura ustaliła, że przyczyną zgonu było uduszenie. Na jego ciele zaobserwowano tzw. bruzdę wisielczą. Sprawą zajmuje się legnicka prokuratura, a dalsze czynności śledczych są prowadzone.

 

Teraz, kilka tygodni po tragicznej śmierci, do sprawy odniósł się Zbigniew Harasimiuk, będący Prokuratorem Okręgowym w Legnicy. Jak przekazał nadal badane są trzy wątki i teorie dotyczącej tej tragedii. Są to: samobójstwo, samobójstwo pod presją oraz zabójstwo z upozorowaniem samobójstwa. Prokurator powiedział też, że śledczy badają kwestie publicznej działalności radnego Chruszcza oraz to jakimi sprawami się zajmował, w tym również tymi związanymi ze spółką KGHM.

 

– Nie chcę komentować doniesień medialnych, bo to nie nasza rola. Mogę powiedzieć, że w śledztwie brane są pod uwagę trzy główne wątki: samobójstw, samobójstwo pod presją innych osób oraz zabójstwo z upozorowaniem samobójstwa – powiedział prokurator Harasimiuk. Dodał, że analizowana jest m.in. działalność publiczna Chruszcza. W kontekście KGHM wiemy np., że pokrzywdzony interesował się notowanymi w Głogowie przekroczeniami arsenu, wiemy też, że zajmowała go sprawa nieprawidłowości w jednym z przeszkoli w mieście – przekazał prokurator Zbigniew Harasimiuk.

 

Dzień po pogrzebie Pawła Chruszcza doszło do pobicia fotoreportera „Faktu”, który zajmował się sprawą tej tajemniczej śmierci. Według relacji pokrzywdzonego, do napaści miało dojść, kiedy wracał on ze spaceru z psami, a kilku napastników zaczaiło się przy miejscu jego zamieszkania. Zdaniem fotoreportera mieli oni go zwyzywać i krzyczeć, że to „za sprawę Chruszcza”, a uratować go miały jego psy, które szczekaniem zaalarmowały sąsiadów. Zdaniem prokuratury jednak, nie jest to prawda, a mężczyzna pobił się ze swoim sąsiadem, kiedy obydwaj byli pod wpływem alkoholu.

 

 

Koordynator dolnośląskich struktur stowarzyszenia Endecja, wieloletni działacz środowisk patriotyczno-narodowych, a prywatnie brat posła Sylwestra Chruszcz, zginął w ostatnich dniach maja w niewyjaśnionych okolicznościach. Sprawę bada prokuratura. Jako radny Głogowa, Paweł Chruszcz wyjaśniał lokalne afery, a także tropił niejasności w spółce KGHM. Sprawą tajemniczej śmierci interesować ma się również Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

 

Tragedia jaka rozegrała się na Dolnym Śląsku wstrząsnęła ludźmi w całej Polsce. Jest bardzo wiele faktów, które budzą poważne podejrzenia, iż za śmiercią radnego mogą stać osoby pełniące ważne stanowiska. Na pogrzebie endeckiego działacza pojawiły się tłumy ludzi, ponieważ angażował się on w kilkadziesiąt szczytnych aktywności. Uważany był za osobę zatroskaną o potrzeby i sprawy lokalnej społeczności, a także wszystkich Polek i Polaków.

 

Brat tragicznie zmarłego radnego, prezes stow. Endecja poseł Sylwester Chruszcz, jak również wiele osób o patriotycznych poglądach czy dziennikarzy stara się nagłaśniać sprawę, aby okoliczności tragicznej nocy przed Świętem Bożego Ciała zostały do końca wyjaśnione, a osoby odpowiedzialne za śmierć 41-letniego narodowca zostaną ukarane.

 

Cała sytuacja stała się jeszcze bardziej tajemnicza i podejrzana, kiedy dzień po pogrzebie Pawła Chruszcza, doszło do napaści na dziennikarza „Faktu”, który zajmował się tematem tej tragedii oraz starał się ustalać kolejne fakty związane ze sprawą. Kilkoro napastników zaczaiło się na niego wieczorem. Mieli używać określeń wulgarnych wobec reportera oraz stwierdzić, że to „za sprawę Chruszcza”. Pobity mężczyzna akurat był w towarzystwie swoich psów, które swoją reakcją zaalarmowali sąsiadów. Sprawcy ataku uciekli.

 

W ostatnim odcinku programu Młodzież Kontra na antenie TVP Info temat śmierci swojego kolegi ze stowarzyszenia poruszył Michał Barnaś z Endecji. Zapytał on profesora Andrzeja Nowaka z Uniwersytetu Jagiellońskiego czy mając na uwadze tragedię jaka spotkała Pawła Chruszcza, zgodzi się on ze stwierdzeniem, że potrzeba jeszcze wiele pracy oraz poświęconego czasu na wyczyszczenia państwa polskiego z układów urzędniczo-mafijnych, które zakorzeniły się w Polsce od czasów komunizmu.

 

Profesor Andrzej Nowak jest ekspertem w kwestiach związanych z historią Polski oraz Europy wschodniej. Odpowiadając młodemu działaczowi Endecji stwierdził m.in. iż dobrym narzędziem do polepszenia sytuacji na tej płaszczyźnie jest rozsądne wybieranie swoich przedstawicieli w samorządach.