W ostatnim czasie środowisko pseudokibiców w naszym kraju przechodzi niewątpliwy kryzys. Działania policji i zeznania skruszonych członków bojówek doprowadziły do rozbicia struktur przestępczych stworzonych przez chuliganów sympatyzujących z klubami piłkarskimi. To może być historyczny moment w kwestii walki służb z przestępczością pseudokibiców. Jednakże przywódca jednego z gangów najprawdopodobniej ukrywa się przed CBŚP, po dokonaniu uprzedniej ucieczki.

 

Znaczącym momentem w ostatnich dniach w całej sprawie jest wyjście na światło dzienne informacji, że jeden z najbardziej znanych przestępców wywodzących się ze środowiska pseudokibiców zdecydował się współpracować z policją i zeznawać przeciwko członkom gangu, którym sam kierował oraz ludziom działającym w innych grupach tego typu w Polsce.

 

Paweł M. ps. „Misiek”, uważany jest bowiem za wieloletniego lidera gangu „Wisła Sharks” stworzonego przez ludzi ze środowiska chuliganów Wisły Kraków. O „Miśku” głośno było już pod koniec lat 90-tych, gdy doszło do sytuacji, w której rzucił on nożem we włoskiego piłkarza Dino Baggio podczas meczu Wisła Kraków – AC Parma. Po latach spędzonych w więzieniu, Paweł M. miał stać się niekwestionowanym liderem bojówki utożsamiającej się z „Białą Gwiazdą”. Członkowie jego grupy mieli zajmować się handlem narkotykami na ogromną skalę, wyrównywaniem rachunków w świecie przestępczym, ochranianiem lokali, rozbojami, przemytem nielegalnych imigrantów, a także innymi procederami w świecie przestępczym.

 

W Małopolsce od lat toczyła się (głównie na krakowskich osiedlach) swoista wojna pomiędzy „Wisła Sharks” a grupami utożsamiającymi się z odwiecznym rywalem krakowskiej Wisły- Cracovią, takimi jak np. „Jude Gang”. W wyniku brutalnych ataków przeprowadzanych przez członków gangów doszło w Krakowie i okolicach to kilkunastu tragicznych śmierci. Nie każda z ofiar była członkiem przestępczych struktur, co przerażało mieszkańców południowej części Polski.

 

Tego typu krwawe akcje niejednokrotnie wywoływały poruszenie wśród mieszkańców krakowskich dzielnic, a także mediów. Było tak m.in. w przypadku zabójstwa 17-letniego Pawła (ps. „Fujin”) dokonanego w październiku 2004 roku na krakowskich Grzegórzkach, śmiertelnego ataku na Dariusza D. ps. „Dziekan” pod Multikinem na osiedlu Prądnik Czerwony czy też głośnej sprawie śmierci Tomasza C. ps. „Człowiek”, który został brutalnie zaatakowany w rejonie ulicy Wysłouchów na krakowskim Kurdwanowie w styczniu 2011 roku. Zamachu na jego życie dokonało kilkunastu uzbrojonych w ostre narzędzia mężczyzn. Napastnicy zadali mu przy ich użyciu ponad 30 ciosów, a mężczyzna w wyniku odniesionych ran, pomimo akcji reanimacyjnej stracił życie.

 

Wiele osób uważa, że teraz przyszedł pewien przełom w tej całej historii. Zeznania Pawła M. liczyć mają nawet 400 stron, a w związku z nimi policja dokonuje kolejnych zatrzymań. W ostatnich dniach policjanci zatrzymali kolejnych członków „Wisła Sharks”, ale też osoby należące do bojówki pseudokibiców Lechii Gdańskiej. Między fanami klubu z Gdańska a tymi sympatyzującymi z krakowską Wisłą przez lata trwała kibicowska przyjaźń, która wiązała się też ze wspólnymi działaniami członków gangów.

 

Nie tylko jednak bojówkarze z Pomorza i Małopolski mogą czuć się w obecnej sytuacji zagrożeni. W zdecydowaną walkę z przestępczością zorganizowaną pseudokibiców zaangażowani są funkcjonariusze policji z różnych województw. Gangi współpracowały bowiem niejednokrotnie między sobą, a także toczyły konflikty, w których przestępcy rozliczali się między sobą bez angażowania w to służb. Przez lata działalności, Paweł M. będący teraz tzw. małym świadkiem koronnym, pozyskał sporą wiedzę na temat tego kto i w jakim zakresie działa w przestępczym półświatku.

 

Trzeba mieć jednak na uwadze, że „Misiek” nie jest pierwszym człowiekiem z bojówek chuliganów, którego zeznania ułatwiają pracę policjantom. Wiosną zeszłego roku, w przeprowadzeniu dużej akcji pomogło śledczym złamanie zmowy milczenia wśród m.in. członków grupy „Psycho Fans”, czyli pseudokibiców Ruchu Chorzów, zaprzyjaźnionych od 2016 roku z „Wisła Sharks”. Przykłady osób, które zdecydowały się współpracować z policją na przestrzeni ostatnich lat, pomimo wywodzenia się z hermetycznych grup przestępczych można znaleźć w bojówkach identyfikujących się z klubami z różnych stron kraju, znajdujących się po różnej stronie barykady.

 

Jak mieli ustalić dziennikarze portalu tvn24.pl, w ostatnich dniach planowane było również zatrzymanie Pawła Ł. ps. Master. Był on znanym w małopolskim środowisku pseudokibiców liderem „Jude Gangu”, czyli wrogiej wobec „Wisła Sharks” bojówki. Szef chuliganów utożsamiających się z Cracovią mógł również zostać pogrążony przez współpracującego z policją Pawła M. ps. „Misiek”, jest to o tyle ciekawe, że oficjalnie pomiędzy ich gangami trwa wieloletnia wojna, która przyczyniła się do nazywania Krakowa „miastem maczet” czy „miastem noży”. Do zatrzymania Pawła Ł. miało ostatecznie według tvn24.pl nie dojść.

 

Jak podają media, „Master” zdołał uciec organom ścigania. Najprawdopodobniej przewidziawszy, że rano policja zapuka do jego drzwi, postanowił on opuścić wcześniej Polskę.

 

Cała sprawa jest rozwojowa, jednak zatrzymania do których doszło już są określane jako mocne uderzenie w środowisko pseudokibiców. Wiele osób nie dowierzało w to, że doprowadziły do nich zeznania tak legendarnej postaci wśród chuliganów jak „Misiek”. Najprawdopodobniej jednak, to nie jest jeszcze koniec rozpracowywania działających w Polsce bojówek, a kolejni „szalikowcy” zajmujący się działalnością przestępczą, mogą zostać wkrótce zatrzymani przez Centralne Biuro Śledcze Policji.

 

Na Pawła Ł. ps. „Master” na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat niejednokrotnie szykowano ataki. Przygotowywane one były przez bojówkarzy z gangu kierowanego przez Pawła M. ps. „Misiek”. Nie jest jednak wykluczone, że niektórzy ważni członkowie zwaśnionych grup pseudokibiców w razie osobistej potrzeby potrafili ze sobą współpracować.

 

W jednym z programów przygotowanych przez stację TVN po tragicznej śmierci Tomasza C. ps. „Człowiek”, pokazano m.in. nagranie z kamer monitoringu prezentujące ucieczkę „Mastera” przed napastnikami uzbrojonymi w ostre narzędzia. Ten materiał filmowy jest obecnie dostępny w internecie.

 

 

Źródło: dziennikpolski24.pl ; tvn24.pl ; YouTube/Hooligans TV 2

Fot.: YouTube/Firms & Fights

 

 

Jak już pisaliśmy wcześniej (więcej: tutaj), znany lider pseudokibiców Paweł M. podjął współpracę ze służbą policji, co może stanowić poważne zagrożenie w środowisku przestępczym. Jak podaje jeden z informatorów, wyjaśnienia „Miśka” rozpisane są na około 400 stron!

 

Dowodzący grupą przestępczą Wisła Sharks od kilku miesięcy współdziałał z Prokuraturą Krajową. Jak poinformował portal tvn24.pl, dzięki współpracy udało się zatrzymać wczoraj pseudokibiców Wisły Kraków, w tym byłego prezesa klubu Damiana D., któremu zarzuca się kierowanie zorganizowanej grupy przestępczej i handel narkotykami.

 

Jak informuje portal lovekrakow.pl, już od lutego krążyły pogłoski o współpracy „Miśka” ze służbami. Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie twierdził jednak, że nie stosowano procedury świadka koronnego ani instytucji z art. 60 kpk. w stosunku do byłego już szefa gangu.

 

Mało kto wierzył, że Paweł M. mógłby się zjednoczyć z organami ścigania. – „Misiek” współpracował z prokuraturą od miesięcy, w pełnym zakresie. W ciągu tygodnia jeździł na przesłuchania trzy, cztery razy – mówi jeden z informatorów, dodając, że wyjaśnienia b. szefa gangu rozpisano aż w dwóch tomach, które łącznie zawierają około 400 stron!

 

Prokuratura Krajowa nie chce jednak zbyt wiele mówić na temat dowodów i sposobów ich gromadzenia. Jak mówi rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik, „Misiek” traktowany jest w tej sprawie jako osoba podejrzana i ze względu na posiadaną wiedzę i swoją pozycję w grupie, nieraz jeszcze będzie przesłuchiwany.

 

– Szef okazał się zaprzeczniem głoszonych przez niego idei. Wielki chuligan okazał się wielkim informatorem – ocenia adwokat Maciej Burda.

 

Źródło: lovekrakow.pl
Fot.: YouTube – Superwizjer TVN
EM

Ta bezprecedensowa sytuacja może okazać się historyczna dla środowiska pseudokibiców w Polsce. Znana w tej społeczności postać zdecydowała się współpracować z policją, ku zaskoczeniu sporej części zarówno swoich dawnych kolegów, jak i wrogów. Dzięki zeznaniom tego człowieka, rozbitych może zostać kilka gangów stworzonych przez gangsterów wywodzących się z grup pseudokibiców utożsamiających się z różnymi klubami piłkarskimi.

 

Mowa tutaj o Pawle M. ps. „Misiek”, uważanym za wieloletniego lidera gangu „Wisła Sharks” stworzonego przez ludzi ze środowiska chuliganów Wisły Kraków. O Pawle M. głośno było już pod koniec lat 90-tych, gdy doszło do sytuacji, w której rzucił on nożem we włoskiego piłkarza Dino Baggio podczas meczu Wisła Kraków – AC Parma.

 

Po czasie spędzonym w więzieniu, „Misiek” uchodził przez ostatnie kilkanaście lat za lidera pseudokibiców „Białej Gwiazdy”. Kierowana przez niego grupa „Wisła Sharks” miała z czasem przekształcić się z ekipy chuliganów w poważną grupę przestępczą. Jej członkowie mieli zajmować się handlem narkotykami na ogromną skalę, wyrównywaniem rachunków w świecie przestępczym, ochranianiem lokali, rozbojami, przemytem nielegalnych imigrantów, a także innymi procederami w świecie przestępczym.

 

Mieszkańców Małopolski niejednokrotnie niepokoiły doniesienia o odbywającej się na krakowskich osiedlach wojnie pomiędzy „Wisła Sharks” a grupami utożsamiającymi się z odwiecznym rywalem krakowskiej Wisły- Cracovią, takimi jak np. „Jude Gang”. W ramach rywalizacji pseudokibiców obydwu klubów, niejednokrotnie dokonywano krwawych ataków, przy okazji których dochodziło do zgonów. Było tak m.in. w przypadku zabójstwa 17-letniego Pawła (ps. „Fujin”) dokonanego w październiku 2004 roku na krakowskich Grzegórzkach, śmiertelnego ataku na Dariusza D. ps. „Dziekan” pod Multikinem na osiedlu Prądnik Czerwony czy też głośnej sprawie śmierci Tomasza C. ps. „Człowiek”, który został brutalnie zaatakowany na krakowskim Kurdwanowie w styczniu 2011 roku. Zamachu na jego życie dokonało kilkunastu uzbrojonych w ostre narzędzia mężczyzn. Napastnicy zadali mu przy ich użyciu ponad 30 ciosów, a mężczyzna w wyniku odniesionych ran, pomimo akcji reanimacyjnej stracił życie.

 

Przez ostatni rok o Pawle M. oraz grupie „Wisła Sharks” zaczęło być ponownie głośno przy okazji dużych akcji policji wymierzonych w środowisko przestępcze stworzone przez pseudokibiców „Białej Gwiazdy” oraz zaprzyjaźnionych z nimi kompanów z Chorzowa, pseudokibiców Ruchu. Rozgłosu „Miśkowi” i jego ludziom przysporzyła też afera i medialne poruszenie wokół kłopotów Wisły Kraków. Przez finansowe zadłużenie, klubowi groziła swego czasu nawet degradacja do IV ligi lub B-klasy. Sytuację udało się opanować, jednak wielu fanów piłki widzi główne źródło tamtych problemów w tym jak Wisłą zarządzał ówczesny zarząd z prezes Marzeną Saraptą oraz tym jak duży wpływ na decyzje podejmowane w klubie mieli ludzie z „Wisła Sharks”.

 

Sam Paweł M. został zatrzymany na terenie Włoch we wrześniu 2018 roku, gdzie w ukrywaniu się przed organami ścigania pomagali mu prawdopodobnie zaprzyjaźnieni ludzie ze środowiska pseudokibiców Lazio Rzym. „Misiek” został schwytany dzięki działaniom tzw. „łowcy cieni” z polskiej policji oraz międzynarodowej współpracy policjantów. Wcześniej lider Wisła Sharks opuścił kraj na niedługo przed dużą akcją policji w Małopolsce i na Śląsku. Pojawiły się wówczas spekulacje, że mogło dojść do przecieku, w wyniku którego ułatwiono „Miśkowi” ucieczkę zanim z rana do jego domu weszli antyterroryści.

 

Teraz jak podają media (m.in. portal sport.pl czy telewizja TVN24), Paweł M. zdecydował się pójść na współpracę z policją. Dzięki jego zeznaniom, policja ma szansę rozbić grupy przestępcze działające na terenie Polski, których członkowie wywodzą się z grona pseudokibiców różnych polskich klubów. To może być wyjątkowo ogromny cios skierowany w struktury przestępcze działające głównie w południowej części kraju.

 

Warto mieć na uwadze, że już wiosną ubiegłego roku pojawiły się informacje, iż organom śledczym udało się doprowadzić do zatrzymań w Małopolsce i na Śląsku dzięki zeznaniom ludzi z grupy „Psycho Fans” (gangu pseudokibiców Ruchu Chorzów). Obecnie kolejne zatrzymania mogą być efektem wejścia w rolę tzw. „małego świadka koronnego” przez Pawła M.

 

We wtorek 16 kwietnia, policja dokonała kolejnej dużej akcji, w którą jak podało TVP zaangażowanych miało byćnawet 170 funkcjonariuszy. Jak poinformowało RMF FM, dokonano przeszukań mieszkań oraz firm, przy okazji których zatrzymano pseudokibiców krakowskiej Wisły, a także tych utożsamiających się z Lechią Gdańsk oraz co ciekawe… pseudokibiców sympatyzujących z Cracovią.

 

Wśród zatrzymanych we wtorek osób znalazł się również były wiceprezes krakowskiej Wisły. Damianowi D. zarzucane jest kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz udział w procederze handlu narkotykami.

 

Bardzo możliwe, że do zatrzymania Damiana D., a także innych podejrzanych, przyczyniły się właśnie zeznania Pawła M. ps. „Misiek”.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; sport.pl ; TVN24 ; rmf24.pl

Fot.: YouTube/Superwizjer TVN

 

 

 

To kolejna odsłona historii powiązań działaczy sportowych ze światem przestępczym. Sprawa dotyczy krakowskiej Wisły i tego co działo się w klubie przez ostatnie lata, jednak zatrzymani zostają również ludzie powiązani z innymi klubami piłkarskimi i grupami kibiców w Polsce. O sprawie poinformował portal rmf24.pl.

 

Wśród zatrzymanych przez Centralne Biuro Śledcze Policji znalazł się też dawny wiceprezes Wisły Kraków Damian D.. Wraz z ówczesną prezes klubu Marzeną Sarapatą jest on przez wielu krakowskich kibiców kojarzony jako osoba odpowiedzialna w dużej mierze za zadłużenie, które w pewnym momencie groziło nawet degradacją „Białej Gwiazdy” do IV ligi.

 

Sprawa prowadzona przez śledczych, przy okazji której zatrzymany został Damian D., dotyczy handlu narkotykami. Przeprowadzona dziś akcja przez CBŚP to kolejna duża akcja służb wymierzona w przestępców powiązanych ze środowiskiem pseudokibiców. Rano funkcjonariusze weszli do kilkudziesięciu mieszkań oraz firm, głównie na terenie województwie małopolskiego. W akcję zaangażowano około 170 policjantów.

 

Jak podaje radio RMF FM, jego reporterzy ustalić mieli, że poza Damianem D. i pseudokibicami Wisły, zatrzymani zostali też ci utożsamiający się z zaprzyjaźnioną do 2016 roku z Wisłą Lechii Gdańsk oraz co ciekawe ludzie związani ze środowiskiem pseudokibiców Cracovii, największej rywali „Białej Gwiazdy”.

 

Nie są wykluczone kolejne zatrzymania w związku z tą sprawą. Handel narkotykami miał odbywać się na ogromną skalę, w głównej mierze w południowej części Polski. Proceder miał być realizowany przez dilerów nawet podczas meczów piłkarskich. Sprawa prowadzona jest przez Wydział ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie.

 

Damian D. oprócz handlu narkotykami  zarzuca się również kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Wcześniej już doszło do dość głośnego zatrzymania Pawła M. ps. „Misiek”, słynnego lidera pseudokibiców Wisły Kraków, który ukrywał się we Włoszech oraz innych członków grup przestępczych opartych na pseudokibicach z Krakowa oraz Chorzowa.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Facebook/@atp997

 

 

MB

 

Informowaliśmy wczoraj o niebezpiecznym incydencie do jakiego doszło na terenie Galerii Krakowskiej, zlokalizowanej zaraz obok tamtejszego dworca kolejowego i autobusowego. Nagle w budynku rozległy się strzały, a wielu ludzi wpadło w panikę. Na szczęście nikomu nic się nie stało. 

 

Jak się okazało, huk wywołały wystrzały z rakietnicy. Sprawca będąc w towarzystwie swojego kolegi, zaatakował przy jej użyciu napotkanego w galerii innego mężczyznę. Wszyscy trzej mają mieć związki ze środowiskiem pseudokibiców Wisły Kraków. Portal gazetakrakowska.pl informuje, że osobą która wywołała bezpośrednio całe zamieszanie przez użycie rakietnicy był 22-latek, który wciąż ma być poszukiwany przez policję. Motywem ataku nie miała być jednak rywalizacja grup chuliganów utożsamiających się z krakowskimi drużynami piłkarskimi.

 

Czytając komentarze i relacje osób, które w tamtym czasie przebywały w Galerii Krakowskiej, wiele z nich wpadło w panikę i próbowało jak najszybciej oddalić się, natomiast zgodnie z procedurami, ochrona zamykała wyjścia z budynku. Część osób jednak nie przejęła się hukiem i nie decydowała na szybką ucieczkę. Na portalu YouTube pojawiło się nagranie, na którym możemy zobaczyć biegnących wystraszonych ludzi, a także początek akcji, kiedy na miejsce przybyły odpowiednie służby. Film obejrzeć można na kanale ESKA INFO.

 

 

Jak informuje gazetakrakowska.pl, po ostrzelaniu z rakietnicy zaatakowanego mężczyzny, napastnik wraz ze swoim kompanem zaczęli uciekać z miejsca zdarzenia. Co ciekawe w pościg za nimi ruszył 22-latek, który chwilę wcześniej został wzięty na cel ataku. Przedstawiciele policji w rozmowie z Gazetą Krakowską przekazali, że mimo iż początkowo człowiek, który został w ten sposób napadnięty, odmawiał współpracy z policją, to ostatecznie zdecydował się na złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa.

 

Policja wyklucza teorię, że mogło chodzić tu o porachunki na tle kibicowskim. Prawdopodobnie młodzi mężczyźni spotkali się w galerii przypadkowo, a przyczyną ataku był osobisty konflikt pomiędzy 22-latkami.

 

 

O aktywności grup stworzonych przez młodych chuliganów w Krakowie pisaliśmy w poniższych artykułach:

Młodociani chuligani przejmują przestępczy rynek? Nowe bojówki chcą zasłynąć brutalnością

Kraków: Porachunki młodocianych chuliganów! Nożownicy pochwalili się nagraniem z ataku [FOTO]

Kraków: Zabili nastolatka i grożą kolejnymi atakami!

 

 

Źródło: gazetakrakowska.pl ; YouTube/ESKA INFO

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

MB

 

Eksperci od bezpieczeństwa i zwalczania przestępczości zorganizowanej zwracają uwagę, że w Polsce mocno zakorzenił się proceder rekrutacji swoich „żołnierzy” przez mafie wśród chuliganów ze środowiska pseudokibiców lub też dochodzi do przeobrażania się chuligańskich bojówek w zorganizowane grupy przestępcze. Potwierdza to niedawne zatrzymanie jakiego dokonano w stolicy. O sprawie poinformował portal tvp.info.

 

Mowa tutaj o zatrzymaniu jednego z wysoko postawionych niegdyś w kibolskiej bojówce ludzi, który z czasem wyrósł na groźnego gangstera funkcjonującego w mafijnym półświatku na terenie naszego kraju. Akcja została przeprowadzona przez funkcjonariuszy odpowiedzialnych za rozpracowywanie grup pseudokibiców na Mazowszu, czyli tzw. stołeczny wydział do zwalczania przestępczości pseudokibiców.

 

Osobą, na której głównie skupia się uwaga przy opisywanej sprawie, to 39-letni Marcin B. ps. Bina vel „Gruby”. Był on jednym ze szczególnie szanowanych bojówkarzy w środowisku chuliganów klubu Legia Warszawa. Jego wysoka pozycja w bojówce „Teddy Boys 95” pozwoliła mu mocno zaangażować się w świat przestępczy. Z czasem stał się ważnym człowiekiem w słynnym już w świecie przestępczym gangu „Szkatuły”. Uważany jest nawet za jednego z tzw. „kapitanów” w tej grupie przestępczej, która określana jest jako jeden z najgroźniejszych warszawskich gangów, mającego ogromne wpływy w stolicy, uzyskane poprzez szeroki zakres lokali i firm, od których przestępcy ściągali haracze. O tym jak rozwinął się w mafijnej karierze Marcin B., świadczą też okoliczności jego zatrzymania.

 

Mężczyzna został zatrzymany w swoim mieszkaniu, wraz ze swym kompanem, który również nazywa się Marcin B i ma 44 lata. Podczas akcji policji, był on akurat gościem u „Biny”. W mieszkaniu znaleziono prawie pół kilograma marihuany, a także 185 gramów kokainy. Łączna wartość tej ilości narkotyków wyceniana jest na około 100 tysięcy złotych.

 

Po rewizji mieszkania znanego chuligana, a zarazem gangstera, funkcjonariusze udali się do trzech lokali, które należą do jego 44-letniego kolegi zatrzymanego wraz z nim. W nich znaleziono w sumie 750 gramów kokainy, ale także broń palną oraz 117 sztuk amunicji.

 

W warszawskiej Prokuraturze Okręgowej, obu przestępcom postawiono zarzut „przygotowania do wprowadzenia do obiegu znacznej ilości środków odurzających”. 44-latek odpowie dodatkowo za nielegalne posiadanie broni. Zatrzymani trafili do aresztu.

 

W pomyślnym rozbiciu gangu w dużej mierze pomogły policji zapewne zeznania jednego ze skruszonych bojówkarzy z „Teddy Boys 95”. Marek H. ps. „Hanior”, który niegdyś również zajmował się przestępczą działalnością i był mocno zaangażowany w środowisku chuliganów warszawskiej Legii, zeznał iż to właśnie „Bina” pomógł mu rozwinąć karierę gangstera.

 

„Hanior” był niegdyś jednym z założycieli grupy „Turyści 97” wśród fanów warszawskiego klubu, jednak grupa ta została wchłonięta przez „Teddy Boys 95”, gdzie również Marek H. aktywnie działał. Teraz jest on jednak znienawidzony przez wielu sympatyzujących z Legią, zw. na pójście na współpracę z policją i zeznawanie przeciwko dawnym kolegom. Na trybunach Legii niejednokrotnie wywieszano flagę z podobizną „Haniora”, a także tworzono takowe vlepki, mające być szykaną wymierzoną w jego stronę.

 

Nie jest to pierwsza sytuacja, kiedy ludzie angażujący się w grupy pseudokibiców przenikają do przestępczego świata. Podobne sytuacje opisywaliśmy w poniższych artykułach:

Ogromna akcja służb! Gangsterów pogrążyli bojówkarze Ruchu Chorzów

Kibole porywali dla okupu. Jeden z nich zapłacił za to życiem!

 

Źródło: tvp.info ; wp.pl

Fot.: Facebook/@atp997

 

MB

 

Do skandalicznego zdarzenia doszło po meczu pierwszej ligi między GKS Jastrzębie-Zdrój a Odrą Opole. Chuligani, którzy identyfikują się z zespołem gospodarzy, zaatakowali autokar Odry oraz uderzyli w twarz prezesa tego klubu!

O nieprzyjemnym incydencie, do którego doszło po meczu pomiędzy GKS Jastrzębie-Zdrój a Odrą Opole, dowiadujemy się ze strony internetowej klubu z Dolnego Śląska.

Umieszczono tam oficjalne oświadczenie, z którego wynika, iż chuligani wtargnęli do autokaru gości i uderzyli w twarz wiceprezesa Odry, Ireneusza Gitlara.

Jak piszą przedstawiciele Odry na stronie internetowej „Do skandalicznej sytuacji doszło po meczu w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie GKS podejmował Odrę Opole! Po zakończonym spotkaniu grupa kilkudziesięciu kibiców gospodarzy otoczyła autokar przyjezdnych. Kilku z kiboli wtargnęło do autokaru, a wiceprezes gości został uderzony w twarz!Do sytuacji doszło na parkingu klubowym, na terenie stadionu GKS-u Jastrzębie. Z grupy, która otoczyła autokar, kilku kiboli próbowało wedrzeć się do środka, aby m.in. zdobyć tzw. łupy, czyli ukraść klubowe symbole Odry Opole”.

„Wywiązała się szarpanina, gdyż atakujących starali się powstrzymać kierowca i wiceprezes opolskiego Klubu. Zanim udało się uporać z bandytami, w twarz uderzony przez jednego z nich został będący w autokarze wiceprezes przyjezdnych. Oblano go również cieczą nieznanego pochodzenia, przez dłuższy czas nie był w stanie widzieć” – możemy przeczytać w dalszej części komunikatu.

„Tego typu zaniedbanie organizatora to skandal, który na zapleczu najwyższej krajowej klasy piłkarskich rozgrywek nigdy nie powinien mieć miejsca. Odra Opole apeluje do Fortuna 1 Ligi oraz Polskiego Związku Piłki Nożnej o wyciągnięcie daleko idących konsekwencji wobec GKS-u Jastrzębie w związku z niezapewnieniem gościom bezpieczeństwa przez ten klub jako organizatora meczu. Skandaliczny incydent został niezwłocznie zgłoszony organom ścigania oraz Delegatowi Polskiego Związku Piłki Nożnej” – ujawniono w komunikacie.

Mecz pomiędzy GKS Jastrzębie-Zdrój a Odrą Opole zakończył się triumfem gospodarzy. Ekipa z Górnego Śląska zwyciężyła 3-1. Bramki dla zespołu GKS zdobywali Gojny, Wróbel oraz Jadach. Jedyne trafienie dla Odry Opole zanotował natomiast Szymon Skrzypczak.


Źródło: wmeritum.pl
fot. Wikipedia Commons
LS

Dzięki śledztwu prowadzonemu przez CBŚP i Prokuraturę Krajową 11 osób zostało zatrzymanych jako podejrzani m.in. o udział w bójkach, pobiciach przy użyciu niebezpiecznych przedmiotów, rozboju przy użyciu takich przedmiotów oraz kradzieży z włamaniem. Łącznie w sprawie występuje już 79 podejrzanych, z czego 41 osób zostało tymczasowo aresztowanych.

W ramach prowadzonego śledztwa policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji z Zarządu w Katowicach wspólnie z prokuratorami Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach ustalili, że grupa mogła działać już od 2010 do 2017 roku na terenie województwa śląskiego. Członkowie grupy mieli powiązania z pseudokibicami klubów sportowych.

 

Prokuratorzy Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach przedstawili zatrzymanym m.in. zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, udziału w bójkach, pobiciach kilku osób przy użyciu niebezpiecznych przedmiotów, rozboju przy użyciu niebezpiecznych przedmiotów oraz kradzieży z włamaniem. Na podstawie zebranego materiału dowodowego sąd zastosował wobec sześciu podejrzanych tymczasowe aresztowanie.

 

W sprawie występuje łącznie 79 podejrzanych, z czego aż 41 osób zostało tymczasowo aresztowanych. Śledczy nie wykluczają dalszych zatrzymań.

 

Źródło: telewizjarepublika.pl, pap.pl
fot. cbsp.policja.pl
LS

Doszło do ataku kiboli w sobotę, w jednej z miejscowości na południu Polski – Rudzie Śląskiej. Napastnicy byli uzbrojeni w maczety.

 

Zdarzenie miało miejsce w sobotę około godziny 14, kiedy to trzech zamaskowanych mężczyzn z maczetami wtargnęło na jedną z posesji. Po chwili zaczęli demolować zaparkowany na podwórku samochód.

 

Lokatorzy kamienicy, będący świadkami zdarzenia uciekli w popłochu. Po zdewastowaniu auta mężczyźni odjechali.

 

Pomimo ucieczki, kilkadziesiąt minut później udało się zatrzymać napastników w innej dzielnicy miasta. Wewnątrz ich samochodu ukryte były maczety, kominiarki, a także piła mechaniczna, którą zdołali ukraść z podwórka, na którym dokonali ataku.

 

Zatrzymani to młodzi mężczyźni z grupy pseudokibiców. Najprawdopodobniej usłyszą oni zarzuty zniszczenia mienia oraz kradzieży. Całe szczęście, nikomu nic się nie stało.

 

Źródło: rmf24.pl
Fot.: flickr.com
EM