Aleksandra Dulkiewicz, sprawująca funkcje Prezydenta Gdańska jest jednocześnie jedną z głównych kandydatek w marcowych wyborach na to stanowisko. Dulkiewicz nie szanuje jednak demokracji i nie wyraża chęci do wzięcia udziału w tradycyjnej przedwyborczej debacie.

 

Działaczka unika również odpowiedzi na pytania dziennikarzy, a przed jednym z nich… po prostu zaczęła uciekać.


Komisarz Gdańska nie miała jednak ochoty na rozmowę z przedstawicielem mediów i bez słowa próbowała uciekać. W obronie kobiety stanęli jej przyboczni, odpychając dziennikarza i mówiąc o nieposzanowaniu demokracji i państwa prawa.

       

 

Źródło: nczas.com; YouTube – Media Narodowe
Fot.: YouTube – Media Narodowe
EM

Od tragicznej śmierci prezydenta Gdańska minął już ponad miesiąc. Sporo kontrowersji i pytań nadal rodzi postać Stefana W., który zamordował Pawła Adamowicza przy użyciu noża. Intrygująca dla wielu jest historia samego skazywanego wcześniej za napady Stefana, jak i jego rodziny.

 

Tematem najbliższych Stefana W. wzrosło zainteresowanie, kiedy wywiadu postanowiła udzielić jego matka. Przyznała ona wówczas, że żałuje i przeprasza za to co zrobiło jedno z jej dzieci. Mówiła również o tym, że osobiście znała się z prezydentem Adamowiczem, a cała tragedia, która rozegrała się w tamten styczniowy wieczór wywołała rozpacz u niej i u innych członków rodziny. Pani Jolancie (bo tak na imię ma matka Stefana W.) przekazać różaniec zdecydował się papież Franciszek.

 

Jak się jednak okazuje to nie są pierwsze tak przykre wydarzenia, które spotkały tych ludzi. Okazuje się bowiem, że 12 lat temu, w tragicznych okolicznościach zginął ojciec Stefana W., mąż pani Jolanty. Nie jest wykluczone, że tamto zdarzenie mocno i negatywnie wpłynęło na psychikę późniejszego zabójcy prezydenta Adamowicza.

 

Śmierć ojca Stefana W. stracił życie w wyjątkowo niespodziewanych okolicznościach. Wyszedł pewnego wieczoru się przespacerować, jednak ten spacer okazał się być jego ostatnim na tym świecie. Doszło do dramatycznego wypadku, w wyniku którego nie wrócił on już do domu. Jak powiedziała jego małżonka cytowana przez portal Fakt.pl, kierowca samochodu uderzył z taką siłą, że „dosłownie wbił jej męża w drzewo”. Kierujący pojazdem człowiek uciekł wówczas z miejsca zdarzenia, a na policję zgłosił się następnego tłumacząc iż nie zauważył, że kogoś potrącił. W rozmowie z Faktem, pani Jolanta zdaje się nie kryć niepogodzenia się z faktem, że sąd w tamtym czasie zapewne uwierzył w taką wersję, a winny śmierci jej męża człowiek dostał jedynie karę w zawieszeniu.

 

Zarówno pani Jolanta, jak i jej dzieci mocno to przeżyły. Ona sama przyznaje, że często śniła o swoim zmarłym mężu. Zwraca uwagę, że tak samo jak 12 lat temu jej policja zapukała do drzwi, by poinformować ją o śmierci męża, tak samo teraz przyszli policjanci, by potwierdzić iż jej syn odebrał życie Pawłowi Adamowiczowi. Kobieta stwierdziła w rozmowie z dziennikarzem również, że po swoich przeżyciach sprzed lat, rozumie jak wielka tragedia spotkała rodzinę prezydenta Gdańska, zabitego z rąk jej dziecka.

 

 

Źródło: Fakt.pl

Fot.: YouTube ; Facebook

 

MB