Poniedziałek Wielkanocny, zwany też jako lany poniedziałek, kojarzy się wielu osobom z laniem się wodą. Jak się jednak okazuje niewinna zabawa może skończyć się potężnym mandatem.

 

Oblewanie ludzi wodą wywodzi się od pogańskich Słowian. W taki sposób celebrowano radość z rozpoczęcia się wiosny.

 

Policja przypomina że nie należy przesadzać z oblewaniem ludzi wodą. Powinno być ono umiarkowane i symboliczne.

 

Jak można przeczytać w komunikacie policji: „Trzeba mieć bowiem świadomość, że taka zabawa może skutkować przykrymi konsekwencjami – zarówno dla oblewających, jak też oblewanych”.

 

Jednak polewanie wodą może zostać również potraktowane jako czyn chuligański. Wówczas polewającemu grozi grzywna w wysokości nawet do 500 złotych!

 

Z kolei za polewanie wodą pasażerów komunikacji miejskiej czy rzucanie balonami z wodą w kierunku samochodów grozi mandat nawet do 5 tysięcy złotych, areszt oraz ograniczenie wolności!

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

 

 

W ostatnim czasie środowisko pseudokibiców w naszym kraju przechodzi niewątpliwy kryzys. Działania policji i zeznania skruszonych członków bojówek doprowadziły do rozbicia struktur przestępczych stworzonych przez chuliganów sympatyzujących z klubami piłkarskimi. To może być historyczny moment w kwestii walki służb z przestępczością pseudokibiców. Jednakże przywódca jednego z gangów najprawdopodobniej ukrywa się przed CBŚP, po dokonaniu uprzedniej ucieczki.

 

Znaczącym momentem w ostatnich dniach w całej sprawie jest wyjście na światło dzienne informacji, że jeden z najbardziej znanych przestępców wywodzących się ze środowiska pseudokibiców zdecydował się współpracować z policją i zeznawać przeciwko członkom gangu, którym sam kierował oraz ludziom działającym w innych grupach tego typu w Polsce.

 

Paweł M. ps. „Misiek”, uważany jest bowiem za wieloletniego lidera gangu „Wisła Sharks” stworzonego przez ludzi ze środowiska chuliganów Wisły Kraków. O „Miśku” głośno było już pod koniec lat 90-tych, gdy doszło do sytuacji, w której rzucił on nożem we włoskiego piłkarza Dino Baggio podczas meczu Wisła Kraków – AC Parma. Po latach spędzonych w więzieniu, Paweł M. miał stać się niekwestionowanym liderem bojówki utożsamiającej się z „Białą Gwiazdą”. Członkowie jego grupy mieli zajmować się handlem narkotykami na ogromną skalę, wyrównywaniem rachunków w świecie przestępczym, ochranianiem lokali, rozbojami, przemytem nielegalnych imigrantów, a także innymi procederami w świecie przestępczym.

 

W Małopolsce od lat toczyła się (głównie na krakowskich osiedlach) swoista wojna pomiędzy „Wisła Sharks” a grupami utożsamiającymi się z odwiecznym rywalem krakowskiej Wisły- Cracovią, takimi jak np. „Jude Gang”. W wyniku brutalnych ataków przeprowadzanych przez członków gangów doszło w Krakowie i okolicach to kilkunastu tragicznych śmierci. Nie każda z ofiar była członkiem przestępczych struktur, co przerażało mieszkańców południowej części Polski.

 

Tego typu krwawe akcje niejednokrotnie wywoływały poruszenie wśród mieszkańców krakowskich dzielnic, a także mediów. Było tak m.in. w przypadku zabójstwa 17-letniego Pawła (ps. „Fujin”) dokonanego w październiku 2004 roku na krakowskich Grzegórzkach, śmiertelnego ataku na Dariusza D. ps. „Dziekan” pod Multikinem na osiedlu Prądnik Czerwony czy też głośnej sprawie śmierci Tomasza C. ps. „Człowiek”, który został brutalnie zaatakowany w rejonie ulicy Wysłouchów na krakowskim Kurdwanowie w styczniu 2011 roku. Zamachu na jego życie dokonało kilkunastu uzbrojonych w ostre narzędzia mężczyzn. Napastnicy zadali mu przy ich użyciu ponad 30 ciosów, a mężczyzna w wyniku odniesionych ran, pomimo akcji reanimacyjnej stracił życie.

 

Wiele osób uważa, że teraz przyszedł pewien przełom w tej całej historii. Zeznania Pawła M. liczyć mają nawet 400 stron, a w związku z nimi policja dokonuje kolejnych zatrzymań. W ostatnich dniach policjanci zatrzymali kolejnych członków „Wisła Sharks”, ale też osoby należące do bojówki pseudokibiców Lechii Gdańskiej. Między fanami klubu z Gdańska a tymi sympatyzującymi z krakowską Wisłą przez lata trwała kibicowska przyjaźń, która wiązała się też ze wspólnymi działaniami członków gangów.

 

Nie tylko jednak bojówkarze z Pomorza i Małopolski mogą czuć się w obecnej sytuacji zagrożeni. W zdecydowaną walkę z przestępczością zorganizowaną pseudokibiców zaangażowani są funkcjonariusze policji z różnych województw. Gangi współpracowały bowiem niejednokrotnie między sobą, a także toczyły konflikty, w których przestępcy rozliczali się między sobą bez angażowania w to służb. Przez lata działalności, Paweł M. będący teraz tzw. małym świadkiem koronnym, pozyskał sporą wiedzę na temat tego kto i w jakim zakresie działa w przestępczym półświatku.

 

Trzeba mieć jednak na uwadze, że „Misiek” nie jest pierwszym człowiekiem z bojówek chuliganów, którego zeznania ułatwiają pracę policjantom. Wiosną zeszłego roku, w przeprowadzeniu dużej akcji pomogło śledczym złamanie zmowy milczenia wśród m.in. członków grupy „Psycho Fans”, czyli pseudokibiców Ruchu Chorzów, zaprzyjaźnionych od 2016 roku z „Wisła Sharks”. Przykłady osób, które zdecydowały się współpracować z policją na przestrzeni ostatnich lat, pomimo wywodzenia się z hermetycznych grup przestępczych można znaleźć w bojówkach identyfikujących się z klubami z różnych stron kraju, znajdujących się po różnej stronie barykady.

 

Jak mieli ustalić dziennikarze portalu tvn24.pl, w ostatnich dniach planowane było również zatrzymanie Pawła Ł. ps. Master. Był on znanym w małopolskim środowisku pseudokibiców liderem „Jude Gangu”, czyli wrogiej wobec „Wisła Sharks” bojówki. Szef chuliganów utożsamiających się z Cracovią mógł również zostać pogrążony przez współpracującego z policją Pawła M. ps. „Misiek”, jest to o tyle ciekawe, że oficjalnie pomiędzy ich gangami trwa wieloletnia wojna, która przyczyniła się do nazywania Krakowa „miastem maczet” czy „miastem noży”. Do zatrzymania Pawła Ł. miało ostatecznie według tvn24.pl nie dojść.

 

Jak podają media, „Master” zdołał uciec organom ścigania. Najprawdopodobniej przewidziawszy, że rano policja zapuka do jego drzwi, postanowił on opuścić wcześniej Polskę.

 

Cała sprawa jest rozwojowa, jednak zatrzymania do których doszło już są określane jako mocne uderzenie w środowisko pseudokibiców. Wiele osób nie dowierzało w to, że doprowadziły do nich zeznania tak legendarnej postaci wśród chuliganów jak „Misiek”. Najprawdopodobniej jednak, to nie jest jeszcze koniec rozpracowywania działających w Polsce bojówek, a kolejni „szalikowcy” zajmujący się działalnością przestępczą, mogą zostać wkrótce zatrzymani przez Centralne Biuro Śledcze Policji.

 

Na Pawła Ł. ps. „Master” na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat niejednokrotnie szykowano ataki. Przygotowywane one były przez bojówkarzy z gangu kierowanego przez Pawła M. ps. „Misiek”. Nie jest jednak wykluczone, że niektórzy ważni członkowie zwaśnionych grup pseudokibiców w razie osobistej potrzeby potrafili ze sobą współpracować.

 

W jednym z programów przygotowanych przez stację TVN po tragicznej śmierci Tomasza C. ps. „Człowiek”, pokazano m.in. nagranie z kamer monitoringu prezentujące ucieczkę „Mastera” przed napastnikami uzbrojonymi w ostre narzędzia. Ten materiał filmowy jest obecnie dostępny w internecie.

 

 

Źródło: dziennikpolski24.pl ; tvn24.pl ; YouTube/Hooligans TV 2

Fot.: YouTube/Firms & Fights

 

 

W Chrzanowie w woj. małopolskim doszło do zdarzenia, w którym pijany i agresywny pasażer autobusu przeszkadzał innym podróżującym. Ponieważ 21-latek nie zgadzał się na opuszczenie pojazdu, wezwano służbę policji.

 

Jak poinformował rzecznik prasowy małopolskiej policji Sebastian Gleń, lokalne służby zostały skierowane na ul. Zieloną.

 

Po przybyciu funkcjonariuszy na miejsce, ci wyprowadzili agresora z pojazdu, a następnie zaprowadzili do radiowozu. Podczas interwencji 21-latek, nie reagując na żadne upomnienia, szarpał i wyzywał policjantów. Ponadto, gdy mężczyzna wysiadał z radiowozu, usiłował ugryźć jednego z policjantów w rękę.

 

Po wytrzeźwieniu mężczyźnie postawiono zarzuty znieważenia i stosowania wobec funkcjonariusza przemocy i zmuszanie go do zaniechania czynności służbowej. Teraz 21-latkowi grozi kara do 3 lat więzienia.

 

Źródło: wiadomosci.onet.pl

EM

Ta bezprecedensowa sytuacja może okazać się historyczna dla środowiska pseudokibiców w Polsce. Znana w tej społeczności postać zdecydowała się współpracować z policją, ku zaskoczeniu sporej części zarówno swoich dawnych kolegów, jak i wrogów. Dzięki zeznaniom tego człowieka, rozbitych może zostać kilka gangów stworzonych przez gangsterów wywodzących się z grup pseudokibiców utożsamiających się z różnymi klubami piłkarskimi.

 

Mowa tutaj o Pawle M. ps. „Misiek”, uważanym za wieloletniego lidera gangu „Wisła Sharks” stworzonego przez ludzi ze środowiska chuliganów Wisły Kraków. O Pawle M. głośno było już pod koniec lat 90-tych, gdy doszło do sytuacji, w której rzucił on nożem we włoskiego piłkarza Dino Baggio podczas meczu Wisła Kraków – AC Parma.

 

Po czasie spędzonym w więzieniu, „Misiek” uchodził przez ostatnie kilkanaście lat za lidera pseudokibiców „Białej Gwiazdy”. Kierowana przez niego grupa „Wisła Sharks” miała z czasem przekształcić się z ekipy chuliganów w poważną grupę przestępczą. Jej członkowie mieli zajmować się handlem narkotykami na ogromną skalę, wyrównywaniem rachunków w świecie przestępczym, ochranianiem lokali, rozbojami, przemytem nielegalnych imigrantów, a także innymi procederami w świecie przestępczym.

 

Mieszkańców Małopolski niejednokrotnie niepokoiły doniesienia o odbywającej się na krakowskich osiedlach wojnie pomiędzy „Wisła Sharks” a grupami utożsamiającymi się z odwiecznym rywalem krakowskiej Wisły- Cracovią, takimi jak np. „Jude Gang”. W ramach rywalizacji pseudokibiców obydwu klubów, niejednokrotnie dokonywano krwawych ataków, przy okazji których dochodziło do zgonów. Było tak m.in. w przypadku zabójstwa 17-letniego Pawła (ps. „Fujin”) dokonanego w październiku 2004 roku na krakowskich Grzegórzkach, śmiertelnego ataku na Dariusza D. ps. „Dziekan” pod Multikinem na osiedlu Prądnik Czerwony czy też głośnej sprawie śmierci Tomasza C. ps. „Człowiek”, który został brutalnie zaatakowany na krakowskim Kurdwanowie w styczniu 2011 roku. Zamachu na jego życie dokonało kilkunastu uzbrojonych w ostre narzędzia mężczyzn. Napastnicy zadali mu przy ich użyciu ponad 30 ciosów, a mężczyzna w wyniku odniesionych ran, pomimo akcji reanimacyjnej stracił życie.

 

Przez ostatni rok o Pawle M. oraz grupie „Wisła Sharks” zaczęło być ponownie głośno przy okazji dużych akcji policji wymierzonych w środowisko przestępcze stworzone przez pseudokibiców „Białej Gwiazdy” oraz zaprzyjaźnionych z nimi kompanów z Chorzowa, pseudokibiców Ruchu. Rozgłosu „Miśkowi” i jego ludziom przysporzyła też afera i medialne poruszenie wokół kłopotów Wisły Kraków. Przez finansowe zadłużenie, klubowi groziła swego czasu nawet degradacja do IV ligi lub B-klasy. Sytuację udało się opanować, jednak wielu fanów piłki widzi główne źródło tamtych problemów w tym jak Wisłą zarządzał ówczesny zarząd z prezes Marzeną Saraptą oraz tym jak duży wpływ na decyzje podejmowane w klubie mieli ludzie z „Wisła Sharks”.

 

Sam Paweł M. został zatrzymany na terenie Włoch we wrześniu 2018 roku, gdzie w ukrywaniu się przed organami ścigania pomagali mu prawdopodobnie zaprzyjaźnieni ludzie ze środowiska pseudokibiców Lazio Rzym. „Misiek” został schwytany dzięki działaniom tzw. „łowcy cieni” z polskiej policji oraz międzynarodowej współpracy policjantów. Wcześniej lider Wisła Sharks opuścił kraj na niedługo przed dużą akcją policji w Małopolsce i na Śląsku. Pojawiły się wówczas spekulacje, że mogło dojść do przecieku, w wyniku którego ułatwiono „Miśkowi” ucieczkę zanim z rana do jego domu weszli antyterroryści.

 

Teraz jak podają media (m.in. portal sport.pl czy telewizja TVN24), Paweł M. zdecydował się pójść na współpracę z policją. Dzięki jego zeznaniom, policja ma szansę rozbić grupy przestępcze działające na terenie Polski, których członkowie wywodzą się z grona pseudokibiców różnych polskich klubów. To może być wyjątkowo ogromny cios skierowany w struktury przestępcze działające głównie w południowej części kraju.

 

Warto mieć na uwadze, że już wiosną ubiegłego roku pojawiły się informacje, iż organom śledczym udało się doprowadzić do zatrzymań w Małopolsce i na Śląsku dzięki zeznaniom ludzi z grupy „Psycho Fans” (gangu pseudokibiców Ruchu Chorzów). Obecnie kolejne zatrzymania mogą być efektem wejścia w rolę tzw. „małego świadka koronnego” przez Pawła M.

 

We wtorek 16 kwietnia, policja dokonała kolejnej dużej akcji, w którą jak podało TVP zaangażowanych miało byćnawet 170 funkcjonariuszy. Jak poinformowało RMF FM, dokonano przeszukań mieszkań oraz firm, przy okazji których zatrzymano pseudokibiców krakowskiej Wisły, a także tych utożsamiających się z Lechią Gdańsk oraz co ciekawe… pseudokibiców sympatyzujących z Cracovią.

 

Wśród zatrzymanych we wtorek osób znalazł się również były wiceprezes krakowskiej Wisły. Damianowi D. zarzucane jest kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz udział w procederze handlu narkotykami.

 

Bardzo możliwe, że do zatrzymania Damiana D., a także innych podejrzanych, przyczyniły się właśnie zeznania Pawła M. ps. „Misiek”.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; sport.pl ; TVN24 ; rmf24.pl

Fot.: YouTube/Superwizjer TVN

 

 

 

Zapadła decyzja sądu dotycząca jednego z najpopularniejszych bojówkarzy z grup pseudokibiców w polskim półświatku. Chodzi o Pawła M. ps. „Misiek”, będącego szefem gangu znanego jako „Wisła Sharks”.

 

Paweł M. miał być pierwotnie zatrzymany w maju 2018 roku, kiedy policja przeprowadziła dużą akcję mającą na celu rozbicie gangów stworzonych przez pseudokibiców Wisły Kraków oraz chorzowskiego Ruchu. Lider bojówkarzy utożsamiających się z „Białą Gwiazdą” opuścił jednak kraj dzień przed wejściem antyterrorystów do domów poszukiwanych gangsterów. Pojawiły się opinie, że mogło w tym przypadku dojść do przecieku, przez co szef „Wisła Sharks” wiedział co planuje CBŚ.

 

„Misiek” poszukiwany był na podstawie Europejskiego nakazu aresztowania. Ostatecznie udało się go zatrzymać w leżącej na południe od Rzymu miejscowości Cassino, co stało się we wrześniu ubiegłego roku. Jak się okazało, posługiwał się on fałszywym dowodem tożsamości. Bardzo możliwe, że w ukrywaniu się na terenie Włoch, Pawłowi M. pomagali miejscowi pseudokibice utożsamiający się z klubem Lazio Rzym.

 

Poszukiwany M. został wytropiony we Włoszech przez tzw. „łowców cieni” z polskiej policji. Jego zatrzymanie trzeba rozpatrywać jednak jako udaną kilkumiesięczną międzynarodową współpracę policji.

 

Decyzją włoskiego sądu, „Misiek” został wypuszczony na wolność kilkanaście dni po zatrzymaniu, a jako powód takiego postanowienia podawano wątpliwości co do przestrzegania zasad praworządności w Polsce. Takie podjęte przez włoski wymiar sprawiedliwości kroki wywołały wówczas sporo oburzenia i kontrowersji, jednak ostatecznie gangster został przetransportowany do Polski w dniu 18 października 2018 roku.

 

W Polsce sprawy, w które zamieszany miał być Paweł M. bada zarówno małopolska, jak i śląska prokuratura. Usłyszał on zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, przestępstw narkotykowych, dokonania rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia w postaci pałki i maczet, a także dwóch pobić z ciężkim uszkodzeniem ciała, których miał się dopuścić na terenie Katowic oraz Bytomia. Liderowi „Wisła Sharks” grozi do 15 lat więzienia, jednak nie przyznaje się on do zarzucanych mu czynów.

 

12 kwietnia decyzją krakowskiego Sądu Okręgowego przedłużono „Miśkowi” areszt do 15 lipca. O jego uchylenie wnosiła wcześniej obrona.

 

Postępowanie trwa na tyle długo, że prokuratura powinna zabezpieczyć już wszystkie dowody i zakończyć całe postępowanie. Według mnie ten środek jest stosowany zbyt długo, podejrzany przebywa w warunkach izolacji tak długo, że to powinno wystarczyć – mówił w rozmowie z dziennikarzami mecenas Robert Kubicki, obrońca Pawła M.

 

Sąd jednak nie zdecydował się przychylić do złożonego przez obronę wniosku i przedłużył areszt. Decyzja taka została podjęta przez wzgląd na wysoką karę, jaka grozi za zarzucane przestępstwa podejrzanemu, jak również obawę matactwa.

 

 

 

Źródło: onet.pl

Fot.: YouTube/Superwizjer TVN

 

MB

Zdarzenie miało miejsce na terenie województwa podkarpackiego. W leżącej nieopodal Przemyśla miejscowości Krzywcza doszło do wybuchu. Policja rozpoczęła działania w celu ustalenia sprawców całego zajścia. O sprawie poinformował portal rmf24.pl.

 

Eksplozja nastąpiła w godzinach nocnych. Wtedy też dyżurny przemyskiej policji otrzymał zgłoszenie w tej sprawie. Jak się okazało był to kolejny przypadek wysadzenia bankomatu.

 

– W jego konsekwencji został uszkodzony bankomat. Na miejsce zdarzenia skierowano policjantów z przemyskiej KMP oraz komisariatu w Dubiecku – powiedział cytowany przez rmf24.pl, rzecznik policji w Przemyślu Damian Brzyski.

 

Co ciekawe, podczas rozmowy rzecznika policji z dziennikarzem nie było pewne czy pieniądze z wysadzonego bankomatu zostały skradzione. Jak podaje jednak portal fakt.pl, pojawiają się nieoficjalne informacje o zabraniu części gotówki. Policja bada okoliczności tego zdarzenia.

 

W ostatnich miesiącach w naszym kraju dochodziło już do wysadzania bankomatów w celach rabunkowych. Miało to miejsce m.in. w Krakowie i Warszawie.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; fakt.pl

Fot.: Flickr

 

 

MB

 

 

„Wracaj do swojej jaskini!” – tak krzyczeli policjanci do mężczyzny, który został przebrany za Batmana. Zdarzenie miało miejsce Kolumbii Brytyjskiej po tym, jak „Batman” zaproponował funkcjonariuszom swoją pomoc. Mężczyzna wyglądał na bardzo zawiedzionego, kiedy wracał do swojej czarnej ciężarówki z logiem czarnego nietoperza na żółtym tle.

 

„Wygląda na to, że komiksowy superbohater zamienił swój zwykły batmobil na furgonetkę, ale nie było wątpliwości, komu przybył na ratunek” – miejscowej policji w Kelowna, w Kolumbii Brytyjskiej.

 

Po zbliżeniu się do funkcjonariuszy w trakcie interwencji, w celu zaoferowania swojej pomocy, policjanci zapewnili go, że „mają wszystko pod kontrolą” i kazali mu wracać do swojej jaskini.

 

„Wracaliśmy do domu od przyjaciela w sobotę wieczorem, kiedy samochód policyjny wyjechał przed nami i zablokował skrzyżowanie” – powiedziała Melissa Parent, która nakręciła i upubliczniła film na Facebooku.

 

„Za nim podążyło jeszcze pięć radiowozów, więc zatrzymaliśmy się w bezpiecznej odległości, żeby zobaczyć, co się dzieje. Zanim się zorientowaliśmy, policjanci wyciągnęli broń, a Batman wyskoczył ze swojej czarnej ciężarówki”.

 

„Takie sytuacje są dynamiczne i mogą się bardzo szybko zmienić. Obecność „Batmana” lub kogokolwiek innego jest niepożądanym rozproszeniem i głupstwem, ponieważ naraża na ryzyko” – powiedział rzecznik policji.

 

 

 

 

Źródło: fakt.pl
fot. youtube.com
LS

To kolejny niestety tego typu tragiczny atak wymierzony w osoby cywilne. Sprawca strzelaniny został zatrzymany, jednak przebywa obecnie w szpitalu.

 

Dramatyczne sceny rozegrały się na terenie Seattle w Stanach Zjednoczonych. Strzały padły na jednej z ulic dzielnicy zlokalizowanej w północno-wschodniej części miasta. Informacje o szczegółach zajścia przekazała miejscowa policja.

 

Uzbrojony sprawca ataku, najpierw postrzelił kobietę kierującą jednym z samochodów, który akurat zatrzymał się na tamtejszym skrzyżowaniu. Na tym jednak się nie skończyło i napastnik zaczął strzelać do zbliżającego się autobusu.

 

Za bohaterską można uznać postawę kierowcy autobusu, który pomimo tego iż sam został ciężko ranny, to zdołał jeszcze uratować 12 pasażerów oddalając się kierowanym pojazdem na bezpieczną odległość.

 

Potem sprawca strzelaniny ostrzelał kolejny samochód, tym razem była to toyota prius. Niestety pocisk dosięgnął kierowcę, który zmarł. Pojazd ten został następnie skradziony przez napastnika. Podczas ucieczki zderzył się on z innym pojazdem, którego kierowca w wyniku kolizji również stracił życie. Sprawca całego zajścia został natomiast ciężko ranny i trafił do szpitala, zaraz po zatrzymaniu.

 

Nie ma oficjalnych dokładnych informacji na temat tego, co zdaniem służb motywowało mężczyznę do dokonania tego ataku. Życie przy okazji tego zdarzenia, w sumie życie straciły dwie osoby, a inne dwie zostały ciężko ranne.

 

 

 

 

Źródło: rmf24.pl ; Twitter/@ABC

Fot.: Pixabay

 

MB

Chińska policja zastrzeliła mężczyznę, po tym jak wjechał samochodem w tłum ludzi. Według najnowszych informacji podanych przez państwową telewizję, na miejscu zginęło siedem osób, siedem kolejnych zostało rannych i zostali przewiezieni do szpitala.

 

Do zdarzenia doszło w mieście Zaoyang w prowincji Hubei, w Chinach.

Na razie nie są znane przyczyny oraz okoliczności zdarzenia. Wiadomo jedynie, że sprawca wjechał w ludzi umyślnie. Policja prowadzi śledztwo w tej sprawie.

Jak podkreślają gazety, podobne wypadki w Chinach zdarzają się dosyć często. Pod koniec listopada zeszłego roku 29-letni bezrobotny wjechał samochodem w grupę uczniów, którzy przechodzili przez ulicę w północno-wschodniej prowincji Liaoning, zabijając pięć osób i raniąc co najmniej 19.

 

Pięć dni później w wiosce w południowo-zachodniej prowincji Syczuan kierowca z nieznanego powodu uderzył w pieszych, zabijając siedmiu.

W innym wypadku pod koniec zeszłego roku mężczyzna wjechał swoją ciężarówką w dużą grupę ludzi, których kolejno zaatakował łopatą i nożem.

 

Źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons
LS