Jako że w ostatnich czasach coraz więcej osób zrzuca maskę i pokazuje swoją nową osobowość, przyszła i pora na historię Brytyjczyka, który postanowił zostać… psem.

 

Jak informuje dziennik Daily Mail, pochodzący z Wielkiej Brytanii Kaz James nie czuje się za dobrze w ciele człowieka – postanowił  więc spróbować  pieskiego życia. I chyba mocno się wkręcił – przebiera się w specjalne, psie stroje (kosztujące po kilka tysięcy funtów), je z miski, szczeka na innych ludzi.

 

Mężczyzna jest także autorem książki „Jak wytresować ludzkie szczenię”, w związku z czym często gości w brytyjskiej telewizji. Jak mówi mediom człowiek-pies, już w dzieciństwie czuł się jak czworonóg, ale starał się trzymać w sobie swoje skłonności. Dopiero kiedy stał się dorosły i niezależny, postanowił pokazać swoją prawdziwą twarz. Psią twarz…

 

– Po raz pierwszy usłyszałem termin „bycia szczenięciem” od „szczeniaka”, którego poznałem online. Następnie poznałem inne „szczenięta” i nauczyłem się zupełnie nowego języka” – mówił James – Nie jem przy stołach ludzi, kiedy idę do przyjaciół. Mogę być normalną osobą w restauracji. Jestem wyszkolony i potrafię radzić sobie z ludźmi, ale nie podoba mi się to. To sprawia, że ​​czuję się nieswojo – dodał.

 

 

Źródło: nczas.com
Fot.: YouTube – This Morning
EM

W piątek rano, na posesję Krzysztofa Kononowicza w Białymstoku wtargnęli policjanci wraz ze strażą miejską oraz pracownikami schroniska. Byłemu kandydatowi na prezydenta miasta, a także nieoficjalnemu kandydatowi na prezydenta RP funkcjonariusze odebrali psa o imieniu Nero. Jak donosi rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku nadinsp. Tomasz Krupa, zwierzę żyło w koszmarnych warunkach.

 

– Było wychudzone, pokryte własnymi odchodami oraz przywiązane do łańcucha – informuje Krupa. Czworonóg trafił do schroniska w Białymstoku. Jak informuje miejscowe Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, w karcie informacyjnej z wizyty psa w lecznicy zamieszczono informację, że stan kliniczny zwierzęcia świadczy o silnym zaniedbaniu. Stwierdzono także obecność odchodów pchlich i obfite wypływy ropy z oczu psa. Zwierzę cierpiało także na zapalenie uszu, a badanie RTG wykazało stare złamanie obydwu kości przedramienia.

 

 

Krzysztof Kononowicz został zatrzymany pod zarzutem znęcania się nad zwierzętami. Teraz grożą mu 3 lata pozbawienia wolności.

 

Źródło: fakt.pl; Facebook – Toz Białystok
Fot.: YouTube
EM

Na jednej z łódzkich ulic rozegrała się wzruszająca scena. Owczarek niemiecki czuwał nad innym psem, pilnując, aby nie najechał na niego żaden z przejeżdżających pojazdów. Osłabione zwierzę leżało na środku jezdni na ul. Zgierskiej.
 
Żaden z kierowców nie zareagował na parę psów – pomógł dopiero znajdujący się nieopodal patrol policji.
 
– Załoga radiowozu z Łodzi podczas patrolu na ul. Zgierskiej zauważyła leżącego na pasie ruchu dużego psa. Obok biegał drugi. Krążył jakby chciał ostrzec kierowców – informuje łódzka policja na Twitterze.
 
Na ulicy istniało zagrożenie, że jedno z pędzących aut najedzie na zwierzęta. Podejrzewano także, że jeden z czworonogów mógł zostać potrącony przez samochód. Mundurowi zatrzymali radiowóz, pomogli „opuścić” jezdnię. wystraszonym zwierzętom, napoili spragnione owczarki niemieckie i nakarmili je swoimi kanapkami. Wezwali także na pomoc Animal Patrol straży miejskiej.

 

Całe szczęście dzięki wszczepionemu chipowi u jednego z psiaków, udało się trafić do właściciela owczarków. Parę godzin wcześniej zgłosił on zaginięcie zwierząt.
 
Źródło: fakt.pl
Fot.: Materiały policyjne
EM

Syberia nie należy do miejsc z najkorzystniejszymi warunkami do życia. Wędrówki na ten teren stanowią duże niebezpieczeństwo nawet dla osób dorosłych. Pomimo takiego zagrożenia, jedno z 2-letnich dzieci zostało porzucone w zimną syberyjską noc. Jego szanse na przeżycie byłyby niemal zerowe, gdyby nie jeden fakt…

 

Tamtejszej nocy temperatura na Syberii wynosiła -12 stopni Celsjusza.

 

 

Szanse malucha na przetrwanie były niewielkie. Całe szczęście zamarzające dziecko zostało zauważone przez… psa! Widząc małego chłopca w ogromnym niebezpieczeństwie, zwierzątko owinęło się wokół 2-latka i ogrzało go własnym ciałem.

 

 

Czworonóg przez całe 2 dni nie opuszczał chłopca, non stop go ogrzewając. Para w końcu została odnaleziona przez sąsiadów. Dziecko miało hipotermię i otrzymało natychmiastową pomoc medyczną.

 

Matka malucha usłyszała już zarzuty i wkrótce stanie przed sądem. Gdyby nie ten futrzasty bohater, historia skończyłaby się tragicznie.

 

Źródło: kochamyzwierzaki.pl
Fot.: Facebook – Moving Train
EM

Historia tego czworonoga jest niezwykle poruszająca. Zwierzaka najprawdopodobniej potrącił samochód. Ranny psiak tak długo leżał na mrozie, że przymarzł do chodnika. Z całą pewnością nie udałoby mu się przeżyć, gdyby nie dzielnicowa z Warki, pani Aneta.

 

Zdarzenie miało miejsce w środę, 23 stycznia, kiedy pani Aneta patrolowała rano swój rejon. W pewnym momencie dzielnicowa dostrzegła na moście w Warce potrzebującego pomocy psa. Zwierzątko najprawdopodobniej zostało potrącone przez przejeżdżający samochód. – Ze względu na ujemną temperaturę panującą w nocy, zwierzę przymarzło do chodnika – poinformowała kom. Agnieszka Wójcik, rzeczniczka policji w Grójcu.

 

Pani Aneta nie przeszła obok pupila obojętnie. Uwolniła psa i zabrała do weterynarza. Następnie czworonóg trafił do hotelu dla zwierząt Jamor. – Złamana szczęka, połamane zęby i ogólne obrażenia po kolizyjne z nn pojazdem. Noc przeleżał na chodniku – 7st.c. W dzień z chodnika odkuła go dzielnicowa Aneta i zawiozła do M-Vet. Tam go prześwietlono , opatrzono, podano leki. Jutro konsultacja u chirurga ortopedy. Teraz jest u mnie na izbie wytrzeźwień i się rozmraża. Ma parcianą czarną obrożę. Kilka lat. Przesłuchuje już go trzecią godzinę ale nie chce powiedzieć jak się nazywa – napisano na profilu hotelu.

 

 

Zachowanie dzielnicowej spotkało się z wielkim uznaniem. I bardzo słusznie. Brawa, pani Aneto!

 

Źródło: fakt.pl
Fot.: Facebook – Hotel dla psów Jamor
EM

Nie od dziś się mówi, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka, opisuje się go również jako symbol wierności – idealnym przykładem jest historia jednego z bezdomnych z Rio do Sul w Brazylii.

 

W czasie nocnej zmiany, w szpitalu regionalnym Alto Valle w Rio de Sul, recepcjonistka Cris Mamprim dostrzegła u progu szpitala cztery psy. Jak się okazało, zwierzęta przez całą noc czuwały nad swoim opiekunem – bezdomnym Césarym.

 

Kobieta postanowiła podzielić się z innymi tym wzruszającym widokiem. Zrobiła zdjęcie czworonogom i opublikowała na Facebooku wpis:

 

 

„Nie wiem, jak wygląda jego życie i nie chcę osądzać, dlaczego znalazł się na ulicy, ale podziwiam szacunek i miłość, jaką ma dla swoich zwierzaków. Patrzenie na nich, czekających w drzwiach, pokazuje tylko, jak bardzo są zadbani i kochani” – podkreśliła w swoim poście Mamprim.

 

Jak widać, miłość i przyjaźń nie dyskryminują nikogo. Bez względu na status majątkowy.

 

Źródło: polsatnews.pl, Facebook Cris Mamprim
Fot.: Facebook – Cris Mamprim
EM

Tego nikt się nie spodziewał! Doszło do nieprawdopodobnej sytuacji w trakcie meczu trzeciej ligi argentyńskiej. Kiedy jedna z drużyn otrzymała szansę na strzelenie gola, ktoś postanowił pokrzyżować ich plany.

 

Całe zamieszanie spowodował pies! Pojedynek argentyńskich drużyn Belgrano i Juventud z całą pewnością przejdzie do annałów historii futbolu. Wszystko przez 12 zawodnika, który nieoczekiwanie pojawił się na murawie. Okazał się nim mały piesek.

 

Kiedy Brian Leandro Olivera, będący bramkarzem klubu Belgrano postanowił wybić piłkę, zrobił to na tyle nieudolnie, że trafił w zawodnika drużyny Juventud. Przeciwnikowi udało się opanować piłkę i błyskawicznie strzelił w stronę bramki. Uderzenie z całą pewnością zakończyłoby się golem, gdyby nie fakt, że w tym samym momencie na boisko wbiegło zwierzę. Pies znalazło się perfekcyjnie na linii strzału. Juventud nie tylko nie zdobył bramki, ale nawet rzutu rożnego.

 

 

 

Źródło: nczas.com; Twitter – @PasionFutbol860
Fot.: Twitter – @PasionFutbol860
EM

Brawa dla polskiego kierowcy ciężarówki! Mężczyzna z narażeniem swojego zdrowia i życia ruszył na pomoc Słowaczce, której auto stanęło w płomieniach. Po zakończonej sukcesem akcji, uratowana kobieta przez kilka dni szukała swojego wybawiciela w mediach społecznościowych.

 

Zdarzenie miało miejsce w zeszłym tygodniu na autostradzie prowadzącej do stolicy Słowacji, Bratysławy. W czasie podróży, auto kobiety niemieckiego koncernu Volkswagen doznało awarii i zaczęło się palić.

 

 

Spanikowana Słowaczka zatrzymała się i wyskoczyła z samochodu, jednak w płomieniach wciąż znajdowały się jej ukochane psy – 4 wilczaki czechosłowackie.

 

Kiedy polski kierowca zauważył stojący w płomieniach pojazd i płaczącą kobietę walczącą o życie swoich pupili, nie zawahał się i ruszył z pomocą. Zatrzymał się na autostradzie i pomógł kobiecie ugasić ogień i uwolnić zwierzęta – po wszystkim ukłonił się i odjechał.

 

– Nie wiem, co by się stało, gdybym czekała na straż pożarną. W tym stresie zapomniałam poprosić o kontakt – napisała na Facebooku wstrząśnięta kobieta, publikując zdjęcia ciężarówki naszego Rodaka.

 

Poszukiwania polskiego bohatera zakończyły się sukcesem i po ponad 6 tys. udostępnień zdjęcia TIR-a z widoczną rejestracją, udało się dotrzeć do pana Jacka.

 

– Znalazłam mojego bohatera! – napisała pani Miriam. -Cieszę się, że naprawdę są między nami dobrzy ludzie – dodała.

 

Źródło: nczas.com; Facebook – Mia Pia
Fot.: Facebook – Mia Pia
EM

Kawał zrobiony przez dowcipnisia idealnie obrazuje absurdy politycznej poprawności w Wielkiej Brytanii.

 

Jakiś czas temu brytyjska policja otrzymała od mężczyzny telefon, w którym zgłoszono dopuszczanie się wobec niego rasistowskich czynności – co ciekawe, gnębicielem okazał się… pies!

 

Jak wyznała „ofiara ataku”, zwierzę załatwiło swoją potrzebę fizjologiczną tuż pod jego domem. Mężczyzna dodał także, że pies już wcześniej „nienawistnie szczekał”, gdy widział go na ulicy.

 

Według zasad jakie obejmują obecnie brytyjską policję, każde, nawet najgłupsze zgłoszenie na tle rasistowskim powinno być rejestrowane i poddane obserwacji. Jak twierdzi David Davis, były konserwatywny negocjator Brexitu, jest to tylko marnotrawstwo policyjnego czasu.

 

Władze policji przyznają, że mają ponad 900 policjantów, którzy są wyspecjalizowani w ściganiu przestępstw nienawiści. Wielu z nich lekceważy poważne przestępstwa, takie jak napady czy gwałty. Tym samym, w mgnieniu oka reaguje na wszelkie, nawet najidiotyczniejsze doniesienia na temat rasizmu.

 

Przypadek „psa rasisty” nie jest pierwszą sytuacją ukazującą bezmyślne zachowanie brytyjskiej policji. Tylko w zeszłym tygodniu funkcjonariusze policji przeszukali domy i aresztowali mężczyzn, którzy spalili kartonowe pudło, co miało rzekomo zobrazować pożar wieży Grenfell. Dla przypomnienia, że był to ubiegłoroczny pożar budynku z mieszkaniami komunalnymi zamieszkałymi głównie przez wyznawców islamu.

 

Źródło: nczas.com
Fot.: pixabay.com
EM