Żona tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza podjęła decyzję o startowaniu jako kandydatka Koalicji Obywatelskiej w majowych wyborach do PE.
W rozmowie z dziennikarzami Onetu zdradziła cel swojej decyzji.

 

– Piszą o tym jak powinnam obchodzić żałobę, co mówić, co czuć, jak wyglądać, co jeść, z kim rozmawiać, a z kim nie. Powiem to jeszcze raz dobitnie: startuję nie „dzięki śmierci Pawła”, robię to „przez śmierć Pawła” – oświadczyła Magdalena Adamowicz.

 

Jak mówi, polityką rządzi „pijar, udawanie, przebieranki, kupowanie głosów pustymi obietnicami”. Kandydatka Koalicji Europejskiej zapewnia, że startuje do Parlamentu Europejskiego w celu zapobiegnięcia wymarcia prawdziwych wartości demokratycznych i przełamania bariery w tematach dotyczących mowy nienawiści.

 

Żona tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska pragnie zauważyć, że po śmierci jej męża, problem tzw. hejtu dotknął boleśnie ją samą. – Mówię o nienawiści, pogardzie, infamii, wyszydzaniu każdej realnej albo wyimaginowanej cechy. Powód tak naprawdę nie ma znaczenia – hejtujemy wszystko i wszystkich, bo można, bo zatraciliśmy w sobie moralne hamulce, bo przestaliśmy reagować na zło. – kontynuuje.

 

– Boli mnie, kiedy czytam, że lansuję się na śmierci Pawła – oznajmiła Adamowicz, kwitując, że startując w wyborach europejskich ma do spełnienia ważną misję – być może najważniejszą dla nas wszystkich.

 

Źródło: dorzeczy.pl
Fot.: tvn24.pl
EM

 

Współwięzień Stefana W. mówił na antenie Radia Gdańsk o swoich wspomnieniach z celi: „Zapytałem go, co ma zamiar zrobić, gdy wyjdzie na wolność. Myślałem, że może pójdzie na jakąś imprezę, a on powiedział, że zrobi coś dużego, by tu wrócić, bo nie da sobie rady na wolności. Mówił, że wszyscy o tym usłyszą”.

 

W szczerej rozmowie, chcąc pozostać anonimowym, mężczyzna przyznał, że od początku bał się kontaktu z zabójcą prezydenta Adamowicza. W dwuosobowej celi spędzili razem blisko 5 lat.

 

Jak relacjonował mężczyzna: „Czasami się mnie pytał, czy nie chcę się z nim siłować. Ja mówiłem, że nie, bo po co. Jak dowiedziałem się od wychowawcy z mojego oddziału, że będę z nim w celi dwuosobowej, czułem strach przed tym człowiekiem. Był szeroki w barkach, dobrze zbudowany, chyba każdy by się trochę przestraszył. Kiedy przebywałem ze Stefanem w celi, miałem wrażenie, że jest z nim coś nie tak, że ma inny pogląd na świat”.

 

Współwięzień twierdzi, że Stefan W. od początku wydawał mu się człowiekiem chorym, jednak nie spodziewał się, że może to być, aż tak silne schorzenie.

 

„Chwalił się też tym, że psychiatra stwierdził u niego schizofrenię paranoidalną. Jak siedzieliśmy razem w celi dwuosobowej, było widać, że coś z nim jest nie tak, ale nie do tego stopnia, że ma schizofrenię. Nie brał żadnych leków. Jak pielęgniarka je przynosiła, to odkładał albo wyrzucał do toalety” – ujawnił.

 

Źródło: nczas.com
fot. youtube.com
LS

Czy Magdalena Adamowicz, żona zamordowanego prezydenta Gdańska, ma zamiar zaangażować się w politykę? Od kilku dni w mediach pojawiają się takie plotki. Sama zainteresowana przyznała, że jest do tego namawiana.

 

Jak powiedziała żona Pawła Adamowicza w wywiadzie dla Onetu, przyznając jednocześnie, że nie ma przekonania do tego pomysłu, gdyż według niej polityka jest brutalna”:  „Wielu mnie namawia, żebym kontynuowała jego dzieło i zaangażowała się w politykę, żebym kandydowała do Parlamentu Europejskiego”.

 

Słowa te uruchomiły falę spekulacji na temat przyszłych planów Magdaleny Adamowicz. Politycy PO unikają na ten temar jednoznacznych odpowiedzi, mówiąc, że „jest na to za wcześnie”, dodając, że trudno byłoby namówić żonę Adamowicza, choćby przez fakt, że Platforma w ostatnich wyborach nie poparła jej męża i wystawiła przeciw niemu innego kandydata.

 

Jak anonimowo w rozmowie z „Faktem” jeden z pomorskich polityków, zaprzyjaźniony z rodziną Adamowiczów: „To póki co są namowy przyjaciół, ale i sama Magdalena nie wie, co dalej, bo jest za wcześnie. Ona jest jeszcze w szoku. A po szoku przyjdzie dół, depresja. Musi być w coś zaangażowana, nie może zostać sama”.

 

Źródło: wiadomosci.radiozet.pl
fot. youtube.com
LS 

 

„Zginął Adamowicz, zginie Tusk i dostanie kulką w łeb” –  o takiej treści anonimowy telefon odebrał operator gdańskiego numeru 112. Z nieoficjalnych informacji wynika, że sprawca został zatrzymany już przez policję.

 

Do zdarzenia doszło w poniedziałek około godziny 21. Mężczyzna miał dzwonić na 112 dwukrotnie.

 

Wojewódzkie Centrum Powiadamiania Ratunkowego, które zarządza numerem, powiadomiło o sprawie policję i przekazało funkcjonariuszom nagranie rozmowy.

 

Jak tłumaczył „Dziennikowi Bałtyckiemu” asp. sztab. Mariusz Chrzanowski z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku: „Policjanci z komendy miejskiej po odebranym zgłoszeniu zabezpieczyli nagranie z zarejestrowaną rozmową telefoniczną. W trakcie czynności funkcjonariusze przesłuchali pracownika Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Policjanci wystąpili do prokuratury z wnioskiem o przyjęcie zawiadomienia oraz wniosku o ściganie od pokrzywdzonego”.

 

Podejrzanego zatrzymano w jednym z mieszkań na terenie Gdańska. Trwa przeszukanie tego miejsca.

 

Prokuratura wstępnie zakwalifikowała zdarzenie jako kierowanie gróźb karalnych.

 

Na razie nie wiadomo jaki zarzut usłyszy podejrzanego. Co warto zaznaczyć, śledczy będą chcieli przesłuchać Donalda Tuska jako pokrzywdzonego i przyjąć wniosek o ściganie sprawcy.

 

Źródło: wp.pl
fot. Wikipedia Commons
LS

 

„Nie był agresywny, mógł pokaleczyć wszystkie osoby, których wokół było bardzo dużo. Śmiał się” – taką teorie prezentował dr Jerzy Pobocha, psychiatra sądowy, w sprawie zabójcy prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Jak się okazuje, ekspert miał rację.

 

Jak potwierdziła rzeczniczka prasowa prokuratury okręgowej w Gdańsku, Stefan W. zabójca prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, w momencie ataku na scenie nie był pod wpływem alkoholu.

 

„Badanie krwi Stefana W. wykazało, że gdy zaatakował on nożem prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, nie był pod wpływem alkoholu” – zapewniła Grażyna Wawryniuk.

 

Większość ekspertów zgodnie twierdziło, że gdyby napastnikiem „kierował alkohol” wówczas sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej, między innymi nożownik mógłby próbować kolejnych ataków na osoby stojące w okół Pawła Adamowicza.

 

Co warto podkreślić, prokuratura nadal prowadzi szczegółowe badania próbek krwi, tym razem pod względem obecności substancji psychoaktywnych, które Stefan W. mógł zażyć przed atakiem.

 

Źródło: nczas.com
fot. youtube.com
LS

  • Po śmierci Pawła Adamowicza, do czasu wyborów w Gdańsku zostanie powołany komisarz. Premier Mateusz Morawiecki widzi na tym stanowisku Aleksandrę Dulkiewicz.

 

Po otrzymaniu aktu zgonu, Komisarz Wyborczy w ciągu 14 dni wydaje postanowienie o wygaśnięciu mandatu prezydenta. Ze stanowiska ustępują też wszyscy jego współpracownicy, a w ciągu kolejnych trzech miesięcy muszą się odbyć przedterminowe wybory. Do tego czasu w mieście zostaje powołany komisarz, który będzie pełnił obowiązki prezydenta.

 

Premier Mateusz Morawiecki chce powołać na to stanowisko Aleksandrę Dulkiewicz. Do tej pory była ona wiceprezydentem Gdańska.

 

Źródło: Radio Gdańsk

AKTUALIZACJA: Aleksandra Dulkiewicz przyjęła nominację i została komisarzem Gdańska.

W niedzielny wieczór, Stefan W. śmiertelnie ranił nożem prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. W poniedziałek składał zeznania prokuraturze. W rozmowie z RMF FM szczegóły przesłuchania zdradził jego obrońca.

 

Mecenas Damian Konieczny, obrońca z urzędu Stefana W, podkreślił, że sprawca złożył obszerne wyjaśnienia, choć nie dotyczyły one samego zdarzenia, a okresu w którym odsiadywał wyrok. Zabójca Pawła Adamowicza od 2013 przebywał w zakładzie karnym. Był skazany za napady na banki. Wyszedł dopiero miesiąc temu. Podkreślał, że w trakcie swojego pobytu w więzieniu doświadczał krzywd ze strony wymiaru sprawiedliwości.

 

Nie przyznał się on do winy, przy czym z uwagi na to, że nie odnosił się do zdarzeń z dnia wczorajszego, trudno tutaj jednoznacznie wskazać, czy nie przyznaje się on do winy, czy do zaistnienia samego zderzenia –  powiedział mec. Konieczny.

 

Przyznał też, że kontakt z podejrzanym jest utrudniony. Nie wyraził on żadnego komentarza, gdy dowiedział się o śmierci Adamowicza.

 

Ze względu na wątpliwości, co do poczytalności podejrzanego, przesłuchanie odbywało się w obecności biegłego psychologa. Badana jest też krew Stefana W., w celu ustalenia, czy w chwili, gdy znajdował się na scenie, był pod wpływem środków odurzających. Do prokuratury nie dotarły jeszcze wyniki tego badania.

 

Źródło: RMF FM

 

– Nie ulega wątpliwości, że napastnik był dobrze przygotowany, a atak – wcześniej zaplanowany – komentuje ostatnie wydarzenia w Gdańsku Andrzej Mroczek, ekspert ds. bezpieczeństwa Collegium Civitas. W niedzielę w czasie finału WOŚP prezydent Gdańska Paweł Adamowicz doznał poważnych obrażeń wskutek ataku 27-letniego zamachowca. Zmarł w poniedziałek w szpitalu.

 

Mroczek podkreśla, że atak został wcześniej dobrze przygotowany i przemyślany. – Ten mężczyzna zgromadził środki i zabezpieczenia licząc się z tym, że będzie poddany kontroli – analizuje. – Stąd ten identyfikator, który względnie pozwalał mu na swobodne przemieszczanie się – dodaje. Ekspert nawiązuje do plakietki z napisem „media”, z którą napastnik paradował na szyi.

 

Miejsce i czas ataku na prezydenta Gdańska również nie były przypadkowe. Jak podkreśla ekspert, napastnik mógł zaatakować polityka w chwili, gdy ten znajdował się w drodze do pracy lub wysiadał do samochodu. Zdecydował się jednak postawić na scenę Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy podczas kluczowego momentu, bo pragnął, aby wszystkie oczy były zwrócone ku niemu.

 

– Chciał osiągnąć efekt psychologiczny, zastraszenia, pokazania, że można dokonać tego typu czynu – stwierdza Mroczek. Mężczyzna najprawdopodobniej liczył się też z tym, że zostanie zatrzymany, a nawet ranny lub zabity w przypadku interwencji służb.

 

Nie sposób wspomnieć także o budzącej wątpliwości reakcji pracowników ochrony. – Nie zadziałali prawidłowo, nie ma usprawiedliwienia na brak reakcji na to, co wydarzyło się na scenie – zaznacza ekspert. – Powinni liczyć się z tym, że coś takiego może nastąpić i zareagować adekwatnie – dodaje

 

Mroczek podkreśla, że reakcja ochroniarzy była bardzo późna – nawet już po zaatakowaniu prezydenta Gdańska sprawca przez kilkadziesiąt sekund swobodnie chodził po scenie. Udało mu się nawet chwycić mikrofon i wypowiedzieć parę zdań.

 

Źródło: rmf24.pl
Fot.: flickr.com
EM

 

Dzień pogrzebu prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza zostanie ogłoszony dniem żałoby narodowej – ogłosił prezydent Polski Andrzej Duda.

 

Prezydent kraju zdradził, że w czasie spotkania z przedstawicielami partii politycznych poruszony został temat żałoby narodowej po tragicznej śmierci prezydenta Gdańska. Zaznaczył, że pragnął, aby data żałoby była wspólną decyzją polityków różnych partii.

 

– Ustaliliśmy, że najodpowiedniejszym dniem będzie ten dzień, który zostanie ustalony przez rodzinę jako dzień pogrzebu – poinformował Duda.

 

Tak też się stanie – dzień pogrzebu zostanie ogłoszony dniem żałoby narodowej, pamięci po panu prezydencie Adamowiczu – dodał prezydent RP.

 

Źródło: rmf24.pl
Fot.: Wikimedia Commons
EM