Premier Węgier Viktor Orban zaprezentował 7-punktowy program wspierania węgierskich rodzin. Jak podkreślił, receptą na problemy demograficzne wcale nie jest imigracja, a zwiększenie dzietności.

 

Prorodzinny program węgierskiego rządu Viktor Orban zaprezentował w Budapeszcie podczas corocznego wystąpienia na temat stanu państwa.

 

Wśród omówionych siedmiu punktów znalazła się m.in. możliwość wzięcia pożyczki na warunkach preferencyjnych w wysokości 10 mln forintów. Propozycja ta kierowana jest do każdej kobiety, która po raz pierwszy wyszła za mąż przed 40 rokiem życia. Gdy kobieta ta urodzi pierwsze dziecko, spłata pożyczki zostanie zawieszona na okres trzech lat. Po urodzeniu drugiego dziecka, umorzona zostanie 1/3 pożyczki, zaś urodzenie trzeciego dziecka spowoduje jej całkowite umorzenie.

 

Węgierski rząd w planach ma również dożywotnie zwolnienie z podatku dochodowego kobiet posiadających co najmniej czworo dzieci, a także preferencyjne warunki kredytów mieszkaniowych dla rodzin wielodzietnych.

 

Ponadto, w programie przewiduje się pomoc państwa w zakupie dużego samochodu, a dokładniej dofinansowanie na siedmioosobowe auto dla rodzin posiadających co najmniej troje dzieci.

 

Oprócz tego Viktor Orban zapowiedział budowę 21 tys. żłobków w ciągu trzech lat, a także prawo do wynagrodzenia dla dziadków, którzy opiekują się wnukami w zastępstwie za rodziców.

 

Źródło: dorzeczy.pl
Fot.: flickr.com
EM

Według informacji portalu tvp.info i wicepremiera, ministra obrony Bułgarii Krasimira Karakaczanowa rząd Bułgarii oficjalnie poprze węgierskiego premiera Viktora Orbana w jego konfrontacji z instytucjami UE. Propozycję w tej sprawie zgłosiło ugrupowanie parlamentarne Zjednoczeni Patrioci.

Propozycja ugrupowania, które wchodzi w skład koalicji rządzącej w Bułgarii od maja zeszłego roku, została zaaprobowana jednomyślnie przez rząd na środowym posiedzeniu. Stanowisko zostanie wysłane do parlamentu, który powinien także je poprzeć.

Jak oświadczył Karakaczanow, dokument ma podkreślać, że Bułgaria nie popiera zgody Parlamentu Europejskiego na uruchomienie przeciw Węgrom procedury na podstawie art. 7 traktatu unijnego . „Nie możemy solidaryzować się z próbami nakładania sankcji na jakiekolwiek państwo, ponieważ jutro tym państwem może być Bułgaria” – dodał.

Według autorów propozycji, ugrupowania Zjednoczeni Patrioci, Bułgaria powinna wypowiedzieć się przeciwko nałożeniu unijnych sankcji na Węgry oraz poprzeć politykę migracyjną premiera Viktora Orbana.

Karakaczow uważa, że „Orban broni interesów narodowych swojego kraju, a to jest istotą pracy każdego premiera” oraz, że: „Ingerencja przez instytucje unijne w wewnętrzne sprawy suwerennych państwa, dążących do obrony swoich interesów, jest niedopuszczalna”.

Tydzień temu Parlament Europejski wyraził zgodę na uruchomienie art. 7 traktatu unijnego wobec Węgier. Powodem stały się zarzuty podważania przez rząd Orbana niezależności sądownictwa, wolności prasy i podstawowych praw obywateli, a także przyjęta w czerwcu poprawka do konstytucji, która przewiduje, że w kraju nie wolno osiedlać obcej ludności, o ile osoby te nie mają prawa pobytu i swobodnego przemieszczania się.

Ośmiu bułgarskich europosłów różnych klubów było przeciwnych rezolucji, pięć osób głosowało za, dwójka wstrzymała się od głosu.

źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons

Jak pisze tvp.info, w czwartek premier Czech Andrej Babisz oświadczył, że po środowym głosowaniu w Parlamencie Europejskim dotyczącym uruchomienia wobec Węgier art. 7 unijnego traktatu za naruszenie wartości unijnych rząd Czech popiera premiera Węgier Viktora Orbána.

Babisz, gdy zapytano go o głosowanie w PE, powiedział: „Te bzdury tylko wywołują negatywne nastroje w Unii Europejskiej”.

„Więc stoję za (premierem) Orbánem, jesteśmy sojusznikami” – powiedział szef rządu.

Jak wiadomo, Czechy wraz z Węgrami, Polską i Słowacją tworzą Grupę Wyszehradzką.

Parlament Europejski wyraził w środę zgodę na uruchomienie art. 7 traktatu unijnego wobec Węgier. Tym samym europarlament wezwał państwa członkowskie do wszczęcia procedury określonej w art. 7 traktatu unijnego. Jej celem jest przeciwdziałanie zagrożeniom dla wartości leżących u podstaw Unii Europejskiej, takich jak poszanowanie demokracji, praworządności i praw człowieka.

To precedensowa decyzja, ponieważ PE po raz pierwszy w historii swojego istnienia uruchomił art. 7 traktatu i wezwał kraje członkowskie w ramach Rady UE do działania w tej sprawie. Wniosek trafi teraz do Rady, która zgodnie z traktatem będzie musiała się nim zająć. Aby wniosek w tej sprawie mógł zostać przyjęty, w środę potrzebne było poparcie bezwzględnej większości posłów, tj. 376 osób, przy dwóch trzecich oddanych głosów i tak też się stało: Rezolucja wzywająca do uruchomienia art. 7 traktatu unijnego wobec Węgier została przyjęta 448 głosami za, przy 197 przeciwnych i 48 wstrzymujących się.

źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons

Jak podaje portal onet.pl, w wyniku głosowania, które odbyło się w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, zdecydowano, by wezwać państwa członkowskie Unii Europejskiej do wszczęcia wobec Węgier procedury określonej w art. 7 traktatu unijnego w celu przeciwdziałania zagrożeniu wartości leżących u podstaw UE.

Za uruchomieniem procedury art. 7 głosowało 448 europosłów, przeciw było 197, a 48 wstrzymało się od głosu. Tym samym więc uzyskana została wymagana większość 2/3 głosów.

Art. 7 traktatu o wspólnocie uruchamia się, gdy zachodzi podejrzenie naruszenia przez kraj członkowski podstawowych wartości Unii, na przykład praworządności. Jest to pierwszy ruch w kierunku wprowadzenia sankcji wobec danego kraju i ograniczenia jego prawa jako państwa członkowskiego.

Decyzja w tej sankcji musi być jednak jednomyślna wśród wszystkich przywódców krajów członkowskich.

Jak pisze gazeta: „Dotąd tylko raz w historii podjęto taką decyzję, kiedy to Komisja Europejska uruchomiła artykuł 7 w grudniu 2017 roku wobec Polski. Powodem były głównie zmiany w wymiarze sprawiedliwości, które – według Komisji – miały ograniczać niezależność sądów”.

Wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans ogłosił, że KE podziela zawarte w projekcie rezolucji obawy dotyczące praw podstawowych, korupcji, traktowania Romów i niezależności sądownictwa: „Społeczeństwo obywatelskie to jest tkanka demokracji i jest ono niestety ograniczane przez działania rządu Węgier”.

Przypomniał, że Komisja Europejska jest strażniczką traktatów i wcześniej uruchomiła już procedurę art. 7 traktatu wobec Polski. Timmermans przekonywał, że „Będziemy nadal kontrolować sytuację na Węgrzech. KE nie zawaha się podejmować odpowiednich działań, jeśli to konieczne. Obiecuję, że będziemy czujni”.

Orban, który zabrał głos po Fransie Timmermansie, uświadomił słuchającym, że Węgry „nie poddadzą się szantażowi”. Mówił, że „Będziemy bronić granic, zatrzymywać nielegalną migrację, bronić naszych praw”. Węgierski przywódca przekonywał, że głosowanie nad rezolucją to kara za postawę Budapesztu wobec problemu migracji oraz, że jest to swoisty szantaż unijnych elit wobec Węgier, który się nie poddadzą i nie będą tolerować. Jak zaznaczył, sprawozdanie PE jest obrazą dla jego kraju, a także obraża honor węgierskiego narodu.

źródło: wiadomosci.onet.pl
fot. Wikipedia Commons

Victor Orban chce wprowadzić, jak podaje TVP Info, „kilka zasad, chroniących naszą własną kulturę, które dadzą mocne podstawy do tego, aby przepisy antyimigracyjne mogły obowiązywać”. Projekty zmian zostały złożone już tydzień temu.

Premier Węgier podkreślił, że „rewizja konstytucji” pomogłaby określić luki w obowiązującym prawie oraz dostosowanie go do obowiązujących przepisów. Nie podał jednak dalszych szczegółów.

Obecnie obowiązująca węgierska konstytucja pochodzi z roku 2011 i w tym czasie, wprowadzono już do niej sześć poprawek. Dla porównania nasza polska konstytucja pochodząca z roku 1997 przeszła przez jedynie dwie poprawki do konstytucji.

Orban zauważył, że niezależnie od decyzji rządu, a w interesie bezpieczeństwa narodowego, należy złożyć pakiet ustaw „Węgry są najważniejsze” oraz zmiany w konstytucji, dające podstawy do wprowadzenia przepisów antyimigracyjnych.

We wtorek rozpoczęła się debata w parlamencie nad dwoma wspomnianymi wyżej projektami.

Projet pakietu ustaw przewiduje między innymi karę do roku więzienia za finansową czy organizacyjną pomoc nielegalnym imigrantom.

Projekt zmian w konstytucji przewiduje natomiast zapis o zakazie osiedlania  się na Węgrzech osób nieposiadających prawa pobytu i swobodnego przemieszczania się.

Już w 2016 roku podjęto próby wprowadzenia podobnych poprawek do konstytucji, jednak nie pozwolił na to sprzeciw partii opozycyjnych oraz niski udział obywateli w referendum.
Warto zaznaczyć, że dwa lata temu ówczesny rząd nie posiadał odpowiedniej większości parlamentarnej, w przeciwieństwie do aktualnej sytuacji. Wprowadzenia zmian dzisiaj przez rządzącą partię jest bezproblemowe.

Ważną zmianą byłoby także wprowadzenie do konstytucji zapisu, że „przepisy UE można stosować na Węgrzech tylko o tyle, o ile nie naruszają tożsamości Węgier”.

Jeżeli chodzi o projekty ustaw „Węgry są najważniejsze, premier dodał, że przestępstwem będzie także organizowanie nielegalnej imigracji na Węgry z zagranicy.

Szef Fideszu Zoltan Koscis przewiduje, że obecna poprawka do konstytucji może zostać przegłosowana jeszcze w czerwcu obecnego roku.

Na Węgrzech obowiązuje mieszana ordynacja wyborcza, w związku z czym część parlamentarzystów wybiera się w jednomandatowych okręgach wyborczych, a pozostałych z list partyjnych. Wynik niedzielnych wyborów to również walka o utrzymanie dalszej twardej polityki wobec Unii Europejskiej.

 

Ze względu na to jak skomplikowany jest system wyborczy w tym kraju, ciężko jest wskazać ze 100% pewnością zwycięzcę na kilka godzin po zakończeniu głosowania. Pierwsze wyniki jednak wskazują na wygraną koalicji Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej oraz reelekcję Viktora Orbána. Przeliczono 98,96% z okręgów wyborczych i wyniki te dają sukces na poziomie 48,83% głosów na dotychczas rządzą koalicję.

 

Kolejne miejsce zajmuje po wstępnym przeliczeniu nacjonalistyczny Jobbik z wynikiem 19,63%, a trzecia plasuje się koalicja Węgierskiej Partii Socjalistycznej i Partii Dialog. Uzyskała ona poparcie na poziomie 12,44%.

 

Kolejne miejsca zajmować mają kolejno: Polityka Może Być Inna (LMP)- 6,98% i Koalicja Demokratyczna byłego premiera socjalisty Ferenca Gyurcsanya- 5,62%.

 

Jeśli wyniki te potwierdziły by się, wówczas koalicja Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej uzyskałaby 133 mandaty, Jobbik 26, Koalicja Demokratyczna 9, a LMP 8. Pozostałe trzy przypadły by po jednym: reprezentantowi socjalliberalnej partii Razem (Együtt), przedstawicielowi mniejszości niemieckiej, a także jednemu kandydatowi niezależnemu.

 

Jednakże na oficjalne wyniki może nam przyjść czekać nawet do 14 kwietnia. Muszą zostać przeliczone jeszcze głosy przesłane listownie oraz oddane w przedstawicielstwach dyplomatycznych. Mówi się, że wybory te mogły mieć również rekordową frekwencję.

 

W poprzednich wyborach, cztery lata temu partii Fidesz i jej koalicjantowi wystarczyło niespełna 44% poparcia, aby uzyskać większość konstytucyjną. (133 mandaty w 199-osobowym parlamencie w Budapeszcie.)

 

 

Na Węgrzech miał miejsce Marsz Pokoju z okazji obchodów święta narodowego. Uroczystości upamiętniają rewolucję z 1848 roku. Spotkać można było na nich wielu Polaków – donosi serwis dorzeczy.pl.

 

– Jedność Polski i Węgier jest źródłem siły; jeśli Polska jest silna, Węgry nie zginą, a jeśli Węgry są silne, mogą pomóc polskim przyjaciołom. Dlatego Marsz Pokoju jest dziś nie tylko poparciem sprawy ojczyzny, ale też poparciem Polski. Szacunek dla Polski, szacunek dla Węgier

– powiedział Viktor Orban podczas obchodów święta narodowego.

 

Nawiązał również do polityki wewnętrznej, a także wyborów, które na Węgrzech odbędą się już niebawem.

– Chcą, abyśmy na przestrzeni kilku dekad dobrowolnie oddali nasz kraj obcym, przybywającym z innych kontynentów, którzy nie mówią naszym językiem, nie szanują naszej kultury, naszych praw i sposobu życia

– mówił polityk.

 

Jak dodał, sytuacja w UE jest coraz gorsza, jeśli chodzi o obecność imigrantów:

– Co roku można obserwować, że wszyscy, którzy nie zatrzymali imigrantów przy swoich granicach, giną. Międzynarodowe mocarstwa chcą to wymusić na nas poprzez swoich popleczników. Bruksela nie obroni Europy, nie chce zatrzymać imigracji i nie obroni naszej tożsamości.

 

Jak przyznał premier Węgier Viktor Orban, UE usiłuje umieścić w jego kraju minimum 10 tys. imigrantów.

 

– Pozwólcie nam się im oprzeć, chrońmy Węgry

– mówił Orban.

 

Jego zdaniem „zmiażdży to kraj finansowo” – tak powiedział do lokalnego nadawcy telewizyjnego w niedzielę.

 

– Musimy mówić otwarcie. Wydajemy pieniądze na rozwój Węgier lub budujemy imigrancką przystań

– dodał.

 

Powiedział również, że węgierskie pieniądze powinno się wydawać na Węgrów, a nie imigrantów. Orban od początku kryzysu migracyjnego utrzymuje, że nie chce, aby Węgry były miejscem azylu dla imigrantów – czytamy na newsbook.pl.

 

Jak informuje Katarzyna Szymańska-Borginon z RMF FM, Węgry zgodzą się na stały mechanizm przyjmowania uchodźców, ale po wyborach parlamentarnych, które odbędą się w kwietniu. 

 

Taka decyzja administracji Victora Orbana oznaczałaby cios dla Polski, ponieważ jak dotąd Grupa Wyszehradzka mocno trzymała się stanowiska przeciwnego rozwiązaniom proponowanym przez unijnych biurokratów. W styczniu, o takiej ewentualności premier Węgier wspomniał w jednym z wywiadów dla niemieckiej gazety.

 

Węgry po kwietniowych wyborach parlamentarnych zgodzą się na stały mechanizm przyjmowania uchodźców – twierdzą rozmówcy dziennikarki RMF FM Katarzyny Szymańskiej-Borginon w Brukseli. Budapeszt przedstawił dokument na temat reformy polityki azylowej zmierzającej do ustanowienia mechanizmu, który byłby uruchamiany w razie poważnych kryzysów migracyjnych.