Po zderzeniu auta z pociągiem na przejeździe kolejowym w Żydowie w województwie małopolskim trzy osoby trafiły w niedzielę do szpitala. Wśród poszkodowanych jest dwójka dzieci.

 

Jak poinformował PAP oficer dyżurny PSP w Gnieźnie, samochód prowadziła matka z dwójką dzieci. Zdarzenie miało miejsce w niedzielę po południu na lokalnej drodze z Żydowa do Gębarzewa. Pociąg zepchnął citroena z drogi, w konsekwencji auto wpadło do rowu.

 

Pasażerowie samochodu trafili do szpitala. Według wstępnych informacji stan kobiety i dzieci jest dobry.

 

Przejazd kolejowy, na którym doszło do zdarzenia, jest niestrzeżony.

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

Chińska policja zastrzeliła mężczyznę, po tym jak wjechał samochodem w tłum ludzi. Według najnowszych informacji podanych przez państwową telewizję, na miejscu zginęło siedem osób, siedem kolejnych zostało rannych i zostali przewiezieni do szpitala.

 

Do zdarzenia doszło w mieście Zaoyang w prowincji Hubei, w Chinach.

Na razie nie są znane przyczyny oraz okoliczności zdarzenia. Wiadomo jedynie, że sprawca wjechał w ludzi umyślnie. Policja prowadzi śledztwo w tej sprawie.

Jak podkreślają gazety, podobne wypadki w Chinach zdarzają się dosyć często. Pod koniec listopada zeszłego roku 29-letni bezrobotny wjechał samochodem w grupę uczniów, którzy przechodzili przez ulicę w północno-wschodniej prowincji Liaoning, zabijając pięć osób i raniąc co najmniej 19.

 

Pięć dni później w wiosce w południowo-zachodniej prowincji Syczuan kierowca z nieznanego powodu uderzył w pieszych, zabijając siedmiu.

W innym wypadku pod koniec zeszłego roku mężczyzna wjechał swoją ciężarówką w dużą grupę ludzi, których kolejno zaatakował łopatą i nożem.

 

Źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons
LS

Jedna osoba zmarła, co najmniej kilkadziesiąt zostało rannych w piątek w starciach, jakie wywiązały się w czasie demonstracji przeciwko ubieganiu się o piątą z rzędu kadencję prezydenta Algierii Abdelaziza Buteflikę. Demonstracje wybuchły także w innych miastach kraju.

Po piątkowych modlitwach w meczetach na ulice w protestach przeciwko kolejnej kadencji 81-letniego Butefliki wyszło łącznie kilkadziesiąt tysięcy ludzi w całej Algierii, gdzie duże demonstracje są rzadkością. Protesty odbywały się pokojowo. Wielu ich uczestników wzięło ze sobą algierskie flagi narodowe. 

W Algierze policja użyła granatów z gazem łzawiącym do rozproszenia grupy około 200 młodych ludzi demonstrujących około 1,5 km od siedziby prezydenta Algierskiej Republiki Ludowo–Demokratycznej.


Według agencji Reuters zmarła to osoba to 60-letni mężczyzna, który w czasie demonstracji doznał ataku serca. Ranne zostały 63 osoby, a 45 aresztowano. 

Jak informuje tvp.info, Buteflika w 2013 r. doznał udaru mózgu, co wywołało wątpliwości co do jego zdolności do dalszego sprawowania władzy. Mimo to w 2014 r. wystartował w wyborach prezydenckich, zdobywając ponad 81 proc. głosów. Wybory te zostały zbojkotowane przez część opozycji. Od 2013 r. Buteflika rzadko się pojawia, nie wypowiada się publicznie. Porusza się na wózku inwalidzkim. Ostatnio przebywa na leczeniu w Szwajcarii.

Źródło: tvp.info
fot. youtube.com
LS

Na Pomorzy 39-latek i 35-latek zostali zaatakowani przez dzika. Do zdarzenia doszło wczoraj około godz. 10.40 w lesie w okolicy Malechowa. Mężczyźni mają liczne rany kłute oraz szarpane kończyn dolnych. Ich stan jest poważny.

 

Jak poinformował rzecznik koszalińskiego szpitala Cezary Sołowij: „39-letni i 35- letni mężczyźni, których w poniedziałek w lesie w okolicy Malechowa zaatakował dzik, mają liczne rany kłute i szarpane kończyn dolnych. Ich stan lekarze określają jako poważny, ale stabilny”.

 

Dwóch pracowników zakładu usług leśnych ok. godz. 10.40 w lesie w okolicy Malechowa zostało zaatakowanych przez dzika. Trafili na szpitalny oddział ratunkowy Specjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie.

 

„Są diagnozowani, by ustalić, jakiego rodzaju leczenia będą potrzebować, czy będzie potrzebna interwencja chirurgiczna” – mówi Sołowij.

 

Ratownicy, którzy przyjechali na pomoc dwóm poszkodowanym, również zostali zaatakowani przez dzika: „By móc udzielić pomocy tym pracownikom leśnym, musieli iść przez las ok. 2 km i wówczas zostali zaatakowani przez dzika. Doznali powierzchownych obrażeń. Jakoś udało im się go odgonić, ale gdy dotarli na miejsce interwencji, dzik znowu ich zaatakował” – ujawnił dyrektor Zakładu Opieki Zdrowotnej w Malechowie Krzysztof Perzyński.

 

W zabezpieczaniu miejsca zdarzenia i w przetransportowaniu poszkodowanych z lasu do karetek pomogli strażacy. Według informacji policji dzik uciekł i nie został zlokalizowany przez leśników i myśliwych.

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

 

 

Od końca XIX wieku, kiedy zaczęto podejmować pierwsze próby przekroczenia granicy 8 tysięcy metrów, w Himalajach i Karakorum, gdzie znajduje się 14 najwyższych szczytów świata, śmierć poniosło około 800 wspinaczy.

 

Tylko nieliczne z ciał udało się zabrać z góry – większość została tam do dziś. Wiele przykrył śnieg i lód. Zdarza się, że po latach ciała znów pojawiają się na powierzchni.

 

 

Oto zdjęcie ciała Nowozelandczyka Georga Mallory’ego, który zginął w 1924 roku w czasie próby zdobycia Mount Everestu. Niewykluczone, że mu się to udało – 29 lat wcześniej, nim szczyt zdobyli Hillary i Tenzing.

 

 

Oto zwłoki Amerykanki Francys Arsentiev, która poniosła śmierć w 1998 roku w czasie wspinaczki z mężem na Mount Everest. Była pierwszą Amerykanką, która weszła na szczyt bez butli z tlenem. Zmarła w drodze powrotnej wskutek choroby wysokościowej i wywołanego przez nią obrzęku mózgu.

 

 

Podobny los przydarzył się Hennelore Schmatz. To właśnie na jej ciało natknęli się w 1980 roku Krzysztof Wielicki i Leszek Cichy po pierwszym w historii zimowym wejściu na szczyt Mount Everest. Niemka zmarła niedaleko celu latem poprzedniego roku.

 

 

Kanadyjczyk Shriya Shah–Klorfine również zdobycie najwyższej góry świata przypłacił życiem. Kolejna wyprawa przykryła jego ciało narodową flagą. Podobnie stało się z ciałem Francys Arsentiev.

 

 

Za najbardziej zabójcze góry uchodzą K2 w Karakorum i Mount Everest oraz Nanga Parbat w Himalajach. Góra, która odebrała życie Tomkowi Mackiewiczowi ma już na koncie około 80 śmiertelnych ofiar.

 

 

 

Źródło, fot.: nczas.com
EM

Wszystko rozegrało się w Tyrowie pod Ostródą, leżącym na terenie województwa warmińsko-mazurskiego. Na drodze krajowej nr 16 miał tam miejsce wypadek z udziałem pojazdu wiozącego dzieci.

 

Autobus szkolny zderzył się z tirem w tamtej okolicy. W sumie wewnątrz autobusu znajdować miało się 9 podróżujących. W tym przypadku gimnazjaliści z Tyrowa jechali do zespołu szkół w Samborowie.

 

W wyniku tego zdarzenia ucierpiały również dzieci Przetransportowano siedmioro z nich. Równocześnie jednak pojawiają się informacje, że tylko troje miało widoczne obrażenia, ale nie ma zagrożenia dla ich życia. Czworo trafiło do szpitala profilaktycznie po wypadku.

 

Niestety życie straciło w zderzeniu dwoje ludzi. Jest to kierowca autobusu oraz opiekunka pilnująca tego dnia dzieci. Kierowca ciężarówki był reanimowany. Kiedy udało się go uratować, został zabrany karetką.

 

Zderzenie miało miejsce na prostym odcinku drogi. Według wstępnych ustaleń, ciężarówka miała czołowo zderzyć się ze szkolnym autobusem, po tym jak zjechała na przeciwległy pas.

 

Źródło: rmf24.pl

 

Skarga w sprawie tego jak przebiegały ekshumacje ofiar katastrofy prezydenckiego samolotu 10 kwietnia 2010 roku, została złożona przez Małgorzatę Rybicką oraz Ewę Solską, których mężowie stracili wówczas życie.

 

Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w postępowaniu toczącym się w tej sprawie. Uznano, że działania prowadzone przez prokuraturę naruszyły artykuł 8. Konwencji Praw Człowieka mówiący o poszanowaniu życia prywatnego i rodzinnego. Zdaniem sędziów, interesy rodzin ofiar katastrofy nie były brane pod uwagę, podczas wyjaśniania przyczyn tej tragedii oraz prowadzenia śledztwa przez prokuraturę. Trybunał uważa, że prokuratura przez swoje arbitralne działania pozbawiła bliskich ofiar jakiejkolwiek ochrony w tej sprawie.

 

– Skarżący sprzeciwiali się ekshumacji, pisali listy do prokuratora generalnego, składali zażalenia i domagali się nakazu sądowego, bezskutecznie. Prokurator odmówił przyjęcia zażaleń, uznając je za niedopuszczalne. Sądy cywilne odrzuciły wniosek o wydanie nakazu sądowego, stwierdzając, że prokurator miał obowiązek zgodnie z prawem krajowym nakazać przeprowadzenie sekcji zwłok w każdym przypadku podejrzanej śmierci, a jeśli zwłoki zostały już pochowane, nakazanie ekshumacji – czytamy we wcześniejszym komunikacie Trybunału.

 

– Zarządzenie ekshumacji wbrew ich woli oraz pozbawienie ich skutecznych środków odwoławczych od postanowienia prokuratora w tej sprawie, naruszają m.in. ich prawo do prywatności i życia rodzinnego gwarantowane w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka – stwierdziła natomiast Helsińska Fundacja Praw Człowieka reprezentująca Ewę Solską i Małgorzatę Rybicką.

 

Zgodnie z wyrokiem Trybunału, państwo polskie zobowiązane jest wypłacić po 16 tysięcy euro zadośćuczynienia bliskim Leszka Solskiego oraz Arkadiusza Rybickiego.

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Jak podaje tvp.info, huragan Florence dotarł do wschodnich wybrzeży Stanów Zjednoczonych. Żywioł obecnie jest sklasyfikowany jako huragan pierwszej kategorii. Wiatr wieje z prędkością aż do 150 kilometrów na godzinę.

Najbardziej zagrożone są przybrzeżne rejony Karoliny Północnej i Południowej. Meteorolodzy ostrzegają nie tylko przed huragaenm, ale również przed masowymi opadami deszczu.

Obecnie największym zagrożeniem są wywołane przez wiatr wysokie fale. Według informacji RMF24 woda wdarła się daleko w ląd, są już pierwsze doniesienia o ludziach, którzy są na dachach budynków i proszą o pomoc – tam, gdzie nie sądzono, że będzie potrzebna ewakuacja.

Dobrą wiadomością jest to, że jak podaje Narodowe Centrum Huraganów, w trakcie weekendu siła Florence ma znacząco zmaleć.

Obecnie około 400 tysięcy budynków pozostaje bez prądu z powodu Florence.

Huragan od kilku dni nadciągał od wschodu do USA. Ewakuowano ponad milion amerykańskich mieszkańców.

Prezydent Donald Trump zapewnił Amerykanów, że służby federalne są przygotowane na udzielenie pomocy poszkodowanym.

źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons

W środowym ataku, według dotychczasowych informacji życie straciło 20 osób, a 70 zostało rannych. Władze mówią jednak o tym, że bilans ten niestety może wzrosnąć. 

 

Do podwójnego zamachu terrorystycznego doszło w stolicy Afganistanu Kabulu. Atak został przeprowadzony w szyickiej dzielnicy miasta. Osoby wyznające szyizm (odłam islamu) są wśród wielu dżihadystów (zwłaszcza tych związanych z Państwem Islamskim) postrzegane jako apostaci, przez co niejednokrotnie stanowią cel terrorystów.

 

Jak przekazali w dniu wczorajszym przedstawiciele afgańskiego MSW, jeden z zamachowców przeprowadził samobójczy atak na terenie centrum sportowego do trenowania wrestlingu, gdzie wysadził się w powietrze. Niedaleko od tego budynku doszło także do wybuchu samochodu, który wyładowany był materiałami wybuchowymi. Przy okazji eksplozji pojazdu rany odnieść miało przynajmniej 7 funkcjonariuszy. Mówi się też, że w atakach życie stracili także dziennikarze.

 

Przeprowadzony w środę podwójny zamach miał miejsce w zachodniej części Kabulu. Daszt-e-Barczi to rejon zamieszkiwany przede wszystkim przez Hazarów. Jest to lud pochodzenia mongolskiego, który posługuje się językiem z irańskiej grupy językowej. Hazarowie są wyznania szyickiego i są uważani za najbiedniejszą grupę etniczną w Afganistanie. Skarżą się oni często na dyskryminację w tym kraju.

 

Choć nikt nie przyznał się jeszcze do przeprowadzenia podwójnego zamachu, to jednak jak wskazuje agencja Associated Press, schemat dokonania ataku sugeruje, że prawdopodobnie przeprowadzili go członkowie lokalnej filii IS (Państwa Islamskiego).

 

Afganistan jest w ostatnim czasie znów destabilizowany przez tamtejsze konflikty. Nadal działają tam Talibowie chcący obalić urzędujących rządzących, a dodatkowo swoje struktury rozwinęli tam po porażkach w Syrii i Iraku bojownicy Państwa Islamskiego, walczący zarówno z Talibami, jak i też afgańską stroną rządzącą.

 

 

Źródło: tvp.info ; Facebook

Fot.: Pixabay