Zapewnianie bezpieczeństwa to coś w czym Polska dobrze realizuje przyjęte założenia i zaczyna być pod tym względem bardziej doceniana. W rozpoczynającym się roku, Polacy rozpoczną przewodnictwo w ramach misji Baltic Air Policing.

 

Nasze myśliwce po raz ósmy staną na czelę podczas patrolowania nieba nad Bałtykiem. Operacja Baltic Air Policing ma zapewnić bezpieczeństwo w przestrzeni powietrznej Estonii, Łotwy i Litwy. Państw te mają słabą flotę lotniczą, dlatego też od 2004 realizowana jest ta właśnie operacja NATO.

 

W ramach bezterminowej misji, przewodnictwo w niej trwa przez okres 4 miesięcy. Jak podała Informacyjna Agencja Radiowa, polskie myśliwce obecne były już w ubiegłą sobotę w stałej bazie w litewskich Szawlach. Uroczyste przejęcie warty od Belgów ma nastąpić w czwartek. To będzie drugi raz jak polscy piloci podejmą nadzór nad przestrzenią państw bałtyckich przy użyciu F-16. Wcześniej patrole były przeprowadzane na MiG-29.

 

Rutynowy kontyngent liczy od 50 do 100 osób w ramach personelu naziemnego, a także czterech myśliwców.

 

 

Źródło: wp.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

 

Ukraińscy sztabowcy nie mają wątpliwości. Walentyn Petrow, który jest szefem Służby Bezpieczeństwa Informacyjnego ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony przestrzega, że Rosja przygotowuje się do następnej wojny światowej. Jego zdaniem może ona wybuchnąć w ciągu najbliższych 6 lat.

 

Podczas konferencji „Świat 2019” w Kijowie przedstawiciele ukraińskiej armii oraz analitycy przestrzegali, że agresja ze strony Rosji nie tylko jest realna, ale też stosunkowo nieodległa czasowo. Ich zdaniem Ukraina stanowi swoista zaporę przed rosyjskim imperializmem. W ich przekonaniu Zachód, w tym Polska powinny aktywnie wspierać Ukrainę, bowiem w przypadku jej politycznej i militarnej porażki: „Rosja, wzmocniona zasobami Ukrainy, będzie zupełnie inną Rosją”.

Mówiąc o siłach rosyjskich zgromadzonych na granicach z Ukrainą oraz państwami NATO wspomniany wcześniej Walentyn Petrow zauważa, że:

 

– To straszna siła, przygotowana nie tylko przeciwko Ukrainie. W jej planach jest przejście przez Ukrainę i ruszenie dalej, przez Białoruś do państw bałtyckich i Polski.

 

Ukraina zdaniem analityków występujących na konferencji wzmacnia się militarnie i politycznie. Do pełni szczęścia brakuje jej jednak mocniejszego zaangażowania państw NATO oraz ich bardziej bezpośredniego wsparcia w konflikcie z Rosją.

 

/red./

 

Za; kresy.pl

 

 

Starszy sierżant Maniek zostanie wyróżniony międzynarodowym tytułem najlepszego medyka sił specjalnych 2019! Uroczystość, na której zostanie wręczona nagroda odbędzie się w Stanach Zjednoczonych.

 

Nie od dziś mówi się, że Polska weszła do NATO na plecach komandosów GROM. Ich spryt i umiejętności wywarły na Amerykanach tak duże wrażenie, że zdecydowali sie na przyjęcie armii, która jeszcze kilka lat temu należała do wrogiego bloku wschodniego. Od tamtej pory, wyszkolenie i fachowość żołnierzy GROM wcale się nie pogorszyły.

 

Idealnym na to dowodem jest uhonorowanie polskiego żołnierza tytułem International SOF Medic of the Year 2019. Nagrodę przyznaje stowarzyszenie Special Operations Medical Association.

 

 

Starszy sierżant Maniek w ocenie SOMA wykazał się na polu walki zarówno odwagą, jak i fachowym udzielaniem pomocy medycznej.

 

Źródło: natemat.pl; Facebook – Combat Medical, SOF 687
Fot.: Damian Kramski /Agencja Gazeta
EM

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko wezwał kraje członkowskie NATO, a zwłaszcza Niemcy, aby rozlokowali okręty wojenne na Morzu Azowskim w celu wsparcia jego kraju w konflikcie z Rosją.

 

Źródło: rmf24.pl
Fot.: Wikimedia Commons
EM

Jak podaje niezalezna.pl, na Ukrainie w porównianiu do roku 2012 trzykrotnie wzrosła liczba zwolenników członkostwa Ukrainy w NATO. Takie informacja przekazała dziś ukraińska Fundacja Demokratyczni Inicjatywy, przedstawiając swój najnowszy sondaż w tej sprawie.

W 2012 roku wejście do NATO popierało jedynie 13 procent Ukraińców. W sierpniu tego roku było ich aż 42 procent. Członkostwo w Sojuszu Północnoatlantyckim najwięcej osób popiera, którzy zamieszkują zachodnią część kraju – jest ich tam ponad 71 procent. W obwodach centralnych za obecnością kraju w NATO jest 52 procent pytanych, a na wschodzie i południu Ukrainy odpowiednio 32 i 20 procent.

Według najnowszych sondaży, gdyby referendum w sprawie wejścia do NATO odbywało się w sierpniu, wzięłoby w nim udział 63 procent obywateli.  Jak podaje gazeta: ’67 proc. respondentów zadeklarowało, że głosowałoby za, 28 proc. byłoby przeciwko, a 5 proc. nie potrafiło określić swojego stanowiska”

„Idea sojuszu wojskowego z Rosją i innymi krajami Wspólnoty Niepodległych Państw w porównaniu z innymi opcjami bezpieczeństw państwa cieszy się stabilnie niskim poziomem poparcia, który w sierpniu 2018 roku wyniósł jedynie 6 proc.” – informuje Fundacja Demokratyczni Inicjatywy.

W czerwcu prezydent Ukrainy Petro Poroszenko oświadczył, że dążenie jego kraju do członkostwa w NATO i Unii Europejskiej należy wpisać do konstytucji.

źródło: niezalezna.pl

Jak podaje pap.pl, norweski minister obrony Frank Bakke-Jensen po sobotnim spotkaniu z szefem Pentagonu Jamesem Mattisem oświadczył, że Norwegia będzie zwiększała wydatki na obronność, dążąc do osiągnięcia wyznaczonego przez NATO poziomu 2 proc. PKB.

„Norwegia zobowiązała się do osiągnięcia NATOwskiego celu 2 proc.” – oświadczył minister resortu obrony.

Bakke-Jensen dodał także, że jego kraj zwiększył realnie wydatki na obronność o 4 proc. od 2013 roku oraz będzie „nadal zwiększać wydatki w najbliższych latach”.

Jak pisze Reuters: Norwegia, która pomaga zbierać informacje dotyczące rosyjskich manewrów morskich, ma swoich żołnierzy w Afganistanie i na Bliskim Wschodzie oraz kupuje amerykański sprzęt, jest uznawana za jednego z najcenniejszych europejskich sojuszników Stanów Zjednoczonych.

Prezydent USA Donald Trump nazwał ten kraj „oczami i uszami” NATO na północy. Jednak według Trumpa – Norwegia to jedyny członek NATO graniczący z Rosją, który nie posiada „wiarygodnego planu” związanego z przeznaczeniem 2 proc. PKB na obronność.

Obecnie Norwegia przeznacza na obronność równowartość ok. 6,5 mld dolarów rocznie, czyli ok. 1,6 proc. PKB.

Na szczycie NATO w Brukseli w środę i czwartek wszystkie kraje Sojuszu Północnoatlantyckiego zobowiązały się do podniesienia wydatków obronnych co najmniej do 2 proc. PKB do 2024 roku.

Według PAPu: „Trump zażądał od sojuszników, by z tego zobowiązania wywiązały się już do stycznia przyszłego roku”.

Do Brukseli zjechali się światowi przywódcy państw zrzeszonych w strukturach Sojuszu Północnoatlantyckiego, w celu omówienia zadań oraz wyzwań jakie stoją przed naszą obronnością obecnie. To właśnie w „sercu” Unii Europejskiej odbył się szczyt NATO.

 

Jak widać jednak, być może nie każdy potraktował to wydarzenie do końca poważnie. Internet obiegło nagranie, na którym widać, jak przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker chwiejnym krokiem schodził z podestu, mając poważne problemy z utrzymaniem równowagi ciała. Wyglądało to tym bardziej komicznie, że luksemburskiego polityka podtrzymywać musiały inne znane osoby.

 

 

Nie jest to pierwszy raz, jak oko kamery wyłapuje Junckera zachowującego się w taki sposób, jakby był pod wpływem alkoholu. Niegdyś śmiano się również już z sytuacji, kiedy Donald Tusk pomagał przewodniczącemu KE wyplątać się z marynarki. Fakt, że polityk ma problem z alkoholem nie jest podobno w Brukseli tajemnicą. Pewna urzędniczka unijna tłumaczyła niegdyś, że po pijaku ma on mieć jednak lepszą zdolność przemawiania.

 

Tak czy inaczej, zachowanie wysokiego rangą polityka UE jest oceniane jako niedopuszczalne i wystawiające go na śmieszność, zwłaszcza iż przestają to już być jedynie incydentalne sytuacje.

 

Jak podaje Polska Agencja Prasowa, sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg poinformował podczas konferencji prasowej, że przywódcy 29 państw NATO, którzy spotkali się w środę na szczycie w Brukseli, zdecydowali, żeby zaprosić rząd Macedonii do negocjacji akcesyjnych.

„Zgodziliśmy się dzisiaj zaprosić rząd w Skopje do rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych” – mówił szef NATO. Zaznaczył, że NATO z zadowoleniem przyjęło zawarcie porozumienia między Macedonią a Grecją w kwestii nazwy państwa. Dodał także , że rozmowy będą mogły się rozpocząć, gdy sfinalizowane zostanie porozumienie i formalne procedury w sprawie nowej nazwy macedońskiego kraju.

„Gdyby tak się stało, była republika jugosłowiańska stałaby się 30. członkiem NATO pod nową nazwą Republika Macedonii Północnej. Stoltenberg podkreślił, że drzwi do NATO są i pozostaną otwarte”.

Szef NATO był też dopytywany o to, że społeczeństwo Macedonii w dużej części sprzeciwia się zmianie nazwy państwa. Jak mówił: „Wszystko zależy od obywateli Byłej Jugosłowiańskiej Republiki Macedonii. Albo wspierają porozumienie i przystąpią do NATO, albo nie wspierają go i nie przystąpią. Nie można mieć obu rzeczy. Nie ma możliwości dołączenia do NATO bez zmiany nazwy tego kraju”.

W ubiegłym tygodniu macedoński parlament ponownie ratyfikował porozumienie z Grecją w sprawie zmiany nazwy państwa; ustawa ratyfikująca umowę wróciła do parlamentu, gdy jej podpisania odmówił prezydent Gjorge Iwanow. Po przyjęciu ustawy w drugim głosowaniu ponownie zostanie ona przekazana prezydentowi, który na mocy konstytucji jest zobowiązany ją podpisać.

Parlament po raz pierwszy ratyfikował porozumienie z Grecją 20 czerwca. Zostało ono zawarte 12 czerwca przez premierów Grecji i Macedonii, Aleksisa Ciprasa i Zorana Zaewa. Macedonia zgodziła się na zmianę konstytucyjnej nazwy państwa na Macedonia Północna, a w zamian Ateny zobowiązały się do odstąpienia od blokowania jej integracji z Unią Europejską i NATO.

Jak podaje pap.pl: „Jesienią Macedończycy mają się wypowiedzieć w referendum na temat zmiany nazwy państwa. Jeśli zmianę poprą, potrzebna będzie nowelizacja konstytucji.Grecja od lat domagała się od Skopje zmiany nazwy kraju, twierdząc, że obecna implikuje żądania terytorialne wobec greckiej prowincji o tej samej nazwie, miejsca urodzenia Aleksandra Wielkiego, a Skopje uzurpuje sobie prawo do greckiego dziedzictwa i historii.Inicjatorzy osiągniętego porozumienia, premierzy Cipras i Zaew, spotkali się w swoich krajach z ostrym sprzeciwem i zostali wręcz oskarżeni o „narodową kapitulację” w związku z opiniami, że każda ze stron poszła wobec drugiej na zbyt daleko idące ustępstwa”.

 

Jak podaje portal dorzeczy.pl, w swojej pierwszej publicznej wypowiedzi podczas szczytu Organizacji Paktu Północnoatlantyckiego w Brukseli prezydent USA Donald Trump w ostrych słowach zaatakował Niemcy za ich politykę energetyczną. Jednocześnie Trump postawił za wzór działania polski rządu.

Co ciekawe, Donald Trump skrytykował sojuszników NATO już podczas kurtuazyjnego śniadania z sekretarzem generalnym tej organizacji Jensem Stoltenbergiem. Prezydent Stanów Zjednoczonych zaatakował swoich partnerów za niewystarczające wydatki na obronę.

Trump szczególnie skrytykował Niemców, którym prezydent USA wytknął przy okazji dwuznaczną postawę wobec Rosji, a w szczególności w sprawie projektu gazociągu Nord Stream 2.

„To bardzo smutne, że Niemcy robią ogromne interesy ws. ropy i gazu z Rosją, w czasie kiedy powinni się chronić przed Rosją. Chronimy Niemcy i Francję i wszystkie te inne kraje przed Rosją, a oni idą i robią interesy, płacąc miliardy i miliardy i miliardy dolarów do rosyjskiego budżetu” – mówił Donald Trump.

„Mamy taki kraj jak Polskę, który nie przyjmie gazu. Są inne kraje, które go nie przyjmują, bo nie chcą być zniewolone przez Rosję. Ale Niemcy są dla mnie zniewolone przez Rosję, bo dostają tak dużo swojej energii z Rosji. Więc my mamy chronić Niemcy, a oni biorą energię od Rosji. Wyjaśnij to” – mówił Trump do sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga.