To nagranie z serbskiego tramwaju szokuje! Jeden z podróżujących mężczyzn rzuca się na nastolatkę wracającą ze szkoły i zaczyna ją obmacywać. Jak widać, pasażerowie nie stanowią mu żadnej przeszkody… bo i sami udają, że nic się nie wydarzyło.

 

Zdarzenie miało miejsce w północnej części Belgradu – stolicy Serbii. 15-latka wracała do domu tramwajem ze szkoły, kiedy nagle  została napadnięta przez 37-latka. Dzięki monitoringowi pojazdu, napastnik został zidentyfikowany jako Mihailo Isailović.

 

Zdarzeniu przyglądają się trzy kobiety, które ewidentnie wymieniają między sobą jakieś uwagi. Szkoda tylko, że to nie wystarczy, aby komuś pomóc… co w takich chwilach pozwala napastnikom czuć się osobami wolnymi i bezkarnymi.

 

 

Źródło: nczas.com; liveleak.com
Fot.: livelak.com
EM

Sprawa napaści na parę polskich turystów w Rimini trafiła do Sądu Najwyższego Włoch. Jak dowodzi PAP, obrońca jednego ze sprawców ataku i gwałtu, Kongijczyka, Guerlina Butungu, zaskarżył wydany wobec niego wyrok wynoszący 16 lat więzienia.

 

Wyrok ten, wydany najpierw przez włoski sąd pierwszej instancji w Rimini, utrzymał w październiku zeszłego roku sąd apelacyjny.

 

Odwołał się od niego do Sądu Najwyższego obrońca 21-letniego imigranta, Riziero Angeletti. Twierdzi on, że nie ma dowodów na to, że w sierpniu 2017 r. Butungu uczestniczył w zbiorowym gwałcie na młodej Polce na plaży i ciężkim pobiciu jej partnera oraz innych napaściach.

 

Dodatkowo obrońca wśród powodów zaskarżenia wyroku wskazał to, że sądy nie uznały okoliczności łagodzących, między innymi faktu, iż Butungu nie był wcześniej karany i ma za sobą „trudną przeszłość” w swoim kraju.

 

Według adwokata, skazany, który do Włoch przypłynął z innymi migrantami pontonem, był jako nastolatek żołnierzem. Już wcześniej podkreślano jednak, że nie ma na to dowodów.

 

Sąd Najwyższy w Rzymie rozpatrzy odwołanie złożone przez obrońcę osadzonego w więzieniu Guerlina Butungu w najbliższych miesiącach.

 

Źródło: nczas.com
fot.
LS

Ofiarami uzbrojonych w nóż agresorów stać mieli się przypadkowi ludzie. Do zdarzenia doszło w miejscowości Brodnica, w województwie kujawsko-pomorskim. O sprawie poinformował portal tvp.info.

 

Napaści z użyciem noża dopuściło się dwóch mężczyzn. Grożąc zaatakowanym ludziom, żądali oni oddania pieniędzy oraz telefonów.

 

Jak relacjonuje w rozmowie z tvp.info asp. szt. Agnieszka Łukaszewska z KPP w Brodnicy, jeden z rannych zdołał dotrzeć na policję, aby poinformować o tym co zaszło. 26-latek został dźgnięty w szyję. Kiedy dotarł na komendę stracił przytomność, wcześniej udało mu się jednak wskazać sprawców zdarzenia. Jeden z dyżurujących funkcjonariuszy policji rzucił się mężczyźnie na pomoc, drugi wezwał pogotowie.

 

– Mężczyzna został pchnięty nożem w szyję. Miał też liczne rany na rękach – powiedziała asp. szt. Agnieszka Łukaszewska z KPP w Brodnicy w rozmowie z tvp.info.

 

26-latek został zaatakowany nad rzeką Drwęcą, gdy wraz ze znajomymi siedział w okolicy bulwaru Mełnickiego. Agresorzy zaczepili go, a kiedy im się sprzeciwił, ci zadali mu kilka ciosów nożem.

 

Do akcji szybko włączyli się również technicy kryminalistyki. Informacje na temat okoliczności incydentu udało się uzyskać jeszcze w czasie udzielania pomocy rannemu mężczyźnie, który dotarł na komendę.

 

Alarmując przy tym inne patrole, policjanci ruszyli w kierunku bulwaru Mełnickiego, przy którym zraniono mężczyznę. Już po kilkunastu minutach spostrzegli oni podejrzanego, który na widok policji zaczął uciekać. Po niedługim pościgu udało się go ująć. Znaleziono przy nim skradziony 26-latkowi telefon.

 

Niedługo potem, do funkcjonariuszy zgłosiła się para mieszkańców Brodnicy, której udało się schwytać drugiego z napastników. Wcześniej miało dojść do podobnego zdarzenia jak w przypadku 26-latka. Tym razem jednak zaatakowana została kobieta, którą zmuszono do oddania 20 zł, grożąc jej nożem.

 

Nożownikami okazali się być mężczyźni w wieku 27 oraz 21 lat. Jeden z nich nie ma stałego pobytu, natomiast drugi jest mieszkańcem województwa łódzkiego. Zostali oni doprowadzeni do policyjnego aresztu. Najprawdopodobniej, do Brodnicy przybyli przed nocą sylwestrową.

 

Jak powiedziała w rozmowie z dziennikarzem tvp.info rzeczniczka KPP w Brodnicy, zatrzymani byli wcześniej znani policji. Za usiłowanie zabójstwa, a także rozbój z użyciem noża, grozi im 25 lat więzienia.

 

 

Źródło: tvp.info

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

Kraków to miasto, które w świecie kibicowskim od lat kojarzy się z krwawymi incydentami tamtejszych pseudokibiców. W dawnej stolicy Polski niejednokrotnie dochodziło do zgonów w wyniku ataków dokonywanych przy użyciu ostrych narzędzi, takich jak np. maczety, noże, siekiery czy miecze samurajskie. 

 

W ostatnich latach napaści, w wyniku których ktoś stracił życie miały miejsce na takich krakowskich osiedlach jak: Prokocim, gdzie w okolicach ul. Teligi zaatakowany przez zamaskowanych napastników został nastoletni Miłosz, Borek Fałęcki, na którym napadniętemu mężczyźnie odcięto rękę, czy też Kurdwanów, na którym doszło do głośnego w mediach ataku kilkunastu uzbrojonych w ostre narzędzia mężczyzn na Tomasza C. ps. „Człowiek”.

 

W ostatnich miesiącach policja przeprowadziła jednak akcje mające na celu rozbicie grup przestępczych opartych na strukturach bojówek identyfikujących się z krakowskimi drużynami sportowymi. To doprowadziło do wsadzenia za kratki liderów kierujących grupami przestępczymi składającymi się z chuliganów Cracovii i Wisły. Mowa tu o „Miśku” i „Masterze”, przewodzących wrogim ekipom. Ich gangi zajmowały się m.in. przemytem i handlem narkotykami, rozbojami, wyrównywaniem rachunków w świecie przestępczym oraz innymi karalnymi procederami. Swego czasu pojawiły się nawet doniesienia mówiące o tym, że pseudokibice z Krakowa uczestniczyli w przemycaniu nielegalnych imigrantów do Niemiec.

 

Chociaż grupy kierowane przez ludzi, którzy już od lat 90-tych uczestniczyli w przestępczych działaniach zostały rozbite, to jednak „pod Wawelem” zawiązały się grupy młodocianych chuliganów, nie mających często osiągniętej nawet pełnoletności. Są to bandy określające się jako „Młoda Brygada” (identyfikująca się z Cracovią) oraz „Młoda Ferajna” (deklarująca przywiązanie do Wisły Kraków).

 

O rozbiciu grupy „Wisła Sharks” pisaliśmy tutaj:

Ogromna akcja służb! Gangsterów pogrążyli bojówkarze Ruchu Chorzów

 

Chociaż na terenie Małopolski nie dochodzi w ostatnim czasie do głośnych zabójstw czy tak spektakularnych zajść jak w latach ubiegłych, to jednak przeciętnych mieszkańców południa Polski niepokoić może fakt, że próżnie w świecie chuligańskim, a może nawet przestępczym po swoich starszych kolegach starają się przejąć tak młodzi ludzie. A dzieje się to w czasach, kiedy nie ma zbytniego problemu z bezrobocie, a przed młodymi Polakami pojawiają się nowe perspektywy oraz możliwości życiowej realizacji.

 

Nowo powstałe grupy młodych chuliganów mają w zwyczaju chwalić się za pośrednictwem internetu swoimi dokonaniami. Na publikowanych zdjęciach oraz filmach szczycą się oni przykładowo zamazywaniem graffiti stworzonymi przez swoich konkurentów, zabieraniem smyczek i elementów ubioru w barwach wrogiego klubu oraz gonieniem swych oponentów na krakowskich blokowiskach.

 

Do jednego z głośniejszych w środowisku lokalnych kibiców tego typu zdarzeń doszło m.in. na osiedlu Kurdwanów, które od lat uznawane jest za podzielone pod względem strefy wpływu na dwie strony tego konfliktu. Członkowie „Młodej Ferajny” wbiegli uzbrojeni w ostre narzędzia w okolice lokalnego parku i ulicy Witosa, gdzie planowali dopaść fanów Cracovii. Według relacji świadków, grupa uczestnicząca w ataku mogła stanowić od kilkunastu do nawet ponad dwudziestu osób. Aby dodać całej akcji „klimatu”, nożownicy zadbali również o towarzyszący im huk petard.

 

Napastnicy rozpoczęli pościg za kilkoma nastoletnimi mieszkańcami tej części Krakowa. Zaatakowani postanowili skryć się w jednym ze sklepów sieci „Żabka”, gdzie zw. na obecny w nim monitoring mogli przeczekać całą sytuację.  Na Kurdwanowie po chwili mieszkańcy słyszeli rozlegające się wycie syren, co zapewne zdeterminowało nożowników do szybkiego oddalenia się z miejsca zdarzenia.

 

Po całym zajściu, „Młoda Ferajna” pochwaliła się w opublikowanym na Facebooku filmie tą właśnie akcją. Wszystko działo się już po zmroku, więc nie jest to zbyt wyraźne nagranie. Widać na nim jednak, jak w sposób wulgarny sprawcy ataku nawołują swoje ofiary do opuszczenia sklepu po pogoni za nimi. Wiele osób twierdzi jednak zgodnie, że młodzi ludzie, którzy zostali wzięci za cel, nie udzielają się w żadnej bojówce i nie są to osoby kojarzone ze środowiskiem pseudokibiców.

 

 

 

Akcja ta miała być odwetem za podobne działania „Młodej Brygady” na drugiej części krakowskiego Kurdwanowa, kiedy to młodzi agresorzy identyfikujący się z Cracovią pozostawili po sobie ślady w postaci malowideł na miejscowych budynkach.

 

O działalności „Młodej Brygady” i „Młodej Ferajny” na terenie Krakowa pisaliśmy również tutaj:

Młodociani chuligani przejmują przestępczy rynek? Nowe bojówki chcą zasłynąć brutalnością

 

 

 

We wtorek rano doszło do ataku nożownika na policjanta patrolującego rynek w Brukseli – wskutek zdarzenia oboje trafili do szpitala.

 

Zarówno napastnik, jak i ofiara nie odnieśli poważnych obrażeń i życie żadnego z nich nie jest zagrożone. – Napastnik krzyczał „Allahu akbar”, co oznacza „Allah (Bóg) jest wielki”. Został błyskawicznie zneutralizowany przez policję – oznajmiła Dorota Bawołek, korespondentka Polsat News w Brukseli.

 

Akcja działa się przed komisariatem, który znajduje się na rynku głównym La Grand-Place w stolicy Belgii, Brukseli. Gdy przestępca ugodził nożem policjanta, inny funkcjonariusz strzelił, raniąc napastnika.

 

Jak oznajmiła rzeczniczka „jest zbyt wcześnie, by określić, co było motywem sprawcy”. Dodała także, że w sprawie wciąż jest prowadzone śledztwo.

 

– Znowu policjant pada ofiarą tchórzliwego ataku – powiedział Jan Jambon, belgijski wicepremier i minister spraw wewnętrznych. Dodał, że sprawą zajmuje się prokuratura, a on sam „monitoruje sytuację”.

 

Belgijskie służby mają się na baczności ze względu na możliwość wystąpienia ataku terrorystycznego. Jak zauważa francuska agencja prasowa (AFP), zdarzenie miało miejsce w czasie trwającej od poniedziałku dwudniowej wizyty w Brukseli prezydenta Francji Emmanuela Macrona. We wtorek francuski szef państwa wraz z Królem Belgów Filipem I mają udać się do dzielnicy Molenbeek, określanej „wylęgarnią terrorystów”.

 

Źródło: polsatnews.pl
Fot.: Francisco Seco / AP Photo
EM

Na terenie województwa śląskiego doszło do kolejnej brutalnej napaści. O sprawie poinformował portal rmf24.pl.

 

W miejscowościach położonych na Śląsku niejednokrotnie dochodziło do niebezpiecznych aktów agresji oraz bójek, wynikających z porachunków miejscowych grup pseudokibiców. Tym razem jednak nie jest oficjalne jasne czy to rywalizacja takowych bojówek stanowiła motywacje.

 

Napaść miała miejsce w Rudzie Śląskiej. Jak przekazał dziennikarz RMF FM, do szpitala trafił 19-letni mężczyzna będący ofiarą w tej sytuacji. Ze względu na obrażenia jakich doznał, konieczne było przeprowadzenie operacji.

 

Zaatakowany młody mężczyzna, ma nie być w stanie odpowiadać na pytania i rozmawiać, póki nie poprawi się jego stan. Czterej napastnicy zaatakowali go, kiedy ten wychodził z bloku. Agresorzy mieli założone kominiarki.

 

Sprawcy brutalnego pobicia szuka policja po tym, jak szybko po dokonaniu napaści uciekli oni z miejsca zdarzenia.

 

 

Źródło: rmf24.pl 

Fot.: Flickr

 

MB

 

Włoskie Rimini znów pomimo swojej turystycznej atrakcyjności, zostało dotknięte przez następną już okrutną napaść. 26-letnia turystka została tam brutalnie zgwałcona. 

 

Ofiara kolejnego gwałtu w tym nadmorskim kurorcie pochodzi z Danii. Cała sytuacja wydarzyła się po tym, jak kobieta samotnie przemieszczała się po mieście, w związku z wcześniejszą kłótnią ze swoim partnerem. W pewnej chwili została ona zaczepiona przez obcego człowieka, który podał się za ulicznego sprzedawcę.

 

Mężczyzna ten zaciągnął turystkę w znajdujące się nieopodal krzaki i zgwałcił ją. Ofiara krzykiem starała się wezwać pomoc. Wołanie to usłyszał mężczyzna, który ruszył w miejsce zdarzenia, jednak napastnikowi udało się uciec.

 

Rozpoczęto obławę służb na sprawcę gwałtu. Jak donoszą włoskie media zakończyła się ona powodzeniem i agresor został zatrzymany. Udało się to dzięki zeznaniom naocznego świadka oraz ofiary. Napastnik okazał się być 37-letnim imigrantem z Bangladeszu. Mają mu zostać przedstawione zarzuty.

 

Gwałciciel według informacji mających mieć źródło we włoskich służbach, był już wcześniej skazywany za napaści dokonywane na tle seksualnym.

 

Przed rokiem, całą Polską wstrząsnęły informacje o napaści dokonanej na polskiej parze. Mężczyzna został wówczas dotkliwie pobity, a kobieta brutalnie zgwałcona. Rozegrało się to wówczas również na terenie włoskiego Rimini. Nie był to jednak jedyny taki przypadek, jaki miał w tym włoskim mieście miejsce.

 

Nie tak dawno informowaliśmy też o innym przypadku seksualnej napaści w Rimini, kiedy pochodząca z Niemiec 19-latka została zgwałcona przez poznanych tam adeptów szkoły policyjnej. Również w tym roku doszło we Włoszech do gwałtu, którego ofiarą padła inna dziewczyna pochodząca z Danii. Wydarzyło się to w okolicach jeziora Garda, gdzie udała się na wczasy z rodzicami, a została zgwałcona przez grupę mężczyzn, którzy wcześniej zaczepić mieli ją w klubie.

 

Źródło: tvp.info

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

Do dramatycznego zdarzenia doszło na terenie województwa dolnośląskiego dziś wczesnym rankiem, przed godz. 7. 

 

Nożownik zaatakował w centrum miejscowości Wiązów.  Jak się okazało sprawca ma 22 lata. Rzucił się on uzbrojony w ostre narzędzie na 20-letnią kobietę w środku miasta. Ofiara została kilkukrotnie dźgnięta nożem.

 

Na szczęście jak wynika z dotychczasowych informacji, rany odniesione przez młodą kobietę nie zagrażają jej życiu. Napastnik został zatrzymany przez funkcjonariuszy policji i ma zostać dzisiaj przesłuchany w związku z krwawym atakiem jakiego się dopuścił.

 

Nie są znane motywy 22-latka oraz nie ma również informacji na temat tego czy sprawca i ofiara znali się wcześniej.

 

Źródło: rmf24.pl ; wp.pl

Fot.: Flickr

 

Do napaści na kobiety doszło w rejonie Namysłowa, położonego w województwie opolskim. Napastnika udało się zidentyfikować i zatrzymać. Okazał się nim być pracujący w naszym kraju obywatel Egiptu.

 

Jak relacjonuje jedna z kobiet, która padła ofiarą zboczeńca, choć nie zna zbytnio Namysłowa, to jednak kilka razy była w lokalu gastronomicznym, w którym jak się okazało pracował jej oprawca.

 

Kobieta opowiedziała, że do ataku na jej osobę doszło w czasie, kiedy czekała na swojego znajomego, który miał ją odebrać. Napastnik podszedł wówczas do niej, złapał za rękę i zaczął nią szarpać.

 

– Wyrwałam się, uderzyłam go w brzuch. Zamachnął się ręką, podrapał mi twarz. Uciekłam w drugą stronę – relacjonuje ofiara pochodzącego z Egiptu mężczyzny. O sprawie dowiedziała się policja.

 

– Funkcjonariusze wydziału kryminalnego ustalili, że doszło do innej czynności seksualnej – powiedział nadkomisarz Andrzej Ostrycharczyk, Komendant Powiatowy Policji w Namysłowie, w rozmowie z dziennikarzem TVP Opole.

 

Na policję postanowiła się zgłosić także inna kobieta, która również padła ofiarą Egipcjanina. Funkcjonariuszom udało się zatrzymać sprawcę napaści. Postawiono mu zarzut próby zgwałcenia dwóch kobiet. Mężczyzna przyznał się do zarzucanych mu czynów.

 

– Był zatrzymany przez 48 godzin, został zwolniony. Wyraził chęć dobrowolnego poddania się karze – wyjaśniła prok. Anita Dąbrowa-Derda z prokuratury okręgowej w Kluczborku. Stwierdziła też, że nie zaistniały w tym przypadku podstawy do zastosowania środków zapobiegawczych.

 

Obywatel Egiptu posiadać ma kartę stałego pobytu.

 

 

Źródło: dorzeczy.pl