Najwyższy Czas!” opublikowało zapis z rozmowy ambasadora Jacka Chodorowicza, pełnomocnika ministra spraw zagraniczych RP z Thomasem K. Yazdgerdim, specjalnym wysłannikiem Departamentu Stanu USA i przewodniczącym delegacji USA w IHRA (International Holocaust Remembrance Alliance).

 

Jak wynika z notatki, strona amerykańska nakłania Polaków do zapłacenia kompletnie nienależnych pieniędzy Żydom – rzekomo informacje na ten temat posiadali wcześniej m.in. Adam Bielan, Michał Dworczyk, Jarosław Sellin czy szef MSZ Jacek Czaputowicz.

 

Ponadto, głównym środowiskiem antypolskiej akcji jest utrzymywane przez Polaka Muzeum Historii Żydów Polskich Polin, dzięki któremu działają Żydzi i Amerykanie.

 

Rozmowa miała miejsce 25 października ubiegłego roku, ale nie była ona jedynym spotkaniem działaczy. Do wcześniejszego spotkania doszło 22 stycznia ubiegłego roku, kiedy w Kongresie USA trwały prace nad ustawą JUST o roszczeniach żydowskich, a Polonia Amerykańska podjęła wszelkie działania w celu jej nieuchwalenia.
Poprzednia rozmowa również została udokumentowana, ale jej treść nie jest znana.

 

Źródło: nczas.com
Fot.: Wikimedia Commons
EM

Po rezygnacji premiera Mateusza Morawieckiego z udziału w zaplanowanym na 19 lutego szczycie Grupy Wyszechradzkiej i Izraela w Jerozolimie informowano, że Polskę reprezentował będzie tam szef MSZ Jacek Czaputowicz. Teraz pod znakiem zapytania staje również jego udział w tym wydarzeniu. Doniesienia te mają związek z reakcją na kolejną skandaliczną wypowiedź ze strony przedstawicieli Izraela. O sprawie informuje portal Interia.pl

 

Napięcie w relacjach Polska-Izrael wzrosło jeszcze bardziej w niedzielny wieczór, kiedy nowy Minister Spraw Zagranicznych Izraela stwierdził w jednym z wywiadów na antenie pewnej stacji telewizyjnej, że Polacy „wyssali antysemityzm z mlekiem matki”. To nie obyło się bez echa i reakcji strony polskiej.

 

– Tego typu rasistowskie wypowiedzi są nie tylko obraźliwe, ale wzmacniają negatywne emocje między naszymi narodami i przyczyniają się do wzrostu antypolonizmu oraz antysemityzmu. Oczekujemy, że po stronie izraelskiej nastąpi w tej sprawie odpowiednia reakcja – powiedziała w rozmowie z portalem Interia.pl Joanna Kopcińska, rzecznika rządu.

 

Wnioskować można, że być może tym razem, to szef polskiej dyplomacji odmówi udziału w szczycie zaplanowanym na 19 lutego, analogicznie do rezygnacji szefa rady ministrów Mateusza Morawieckiego, który już wcześniej zapowiedział telefonicznej rozmowie z izraelskim premierem Benjaminem Netanjahu, że nie poleci do Jerozolimy. Rozmowa premierów miała miejsce we wczesne niedzielne popołudnie.

 

O decyzji premiera Mateusza Morawieckiego pisaliśmy również tutaj:

Premier Morawiecki nie weźmie udziału w szczycie Grupy Wyszehradzkiej w Izraelu!

 

– W rozmowie premier Netanjahu stwierdził, że w trakcie czwartkowego briefingu dla dziennikarzy w żadnym momencie nie przypisywał Polsce ani polskiemu narodowi odpowiedzialności za niemieckie zbrodnie popełnione w czasie II wojny światowej.  Premier Mateusz Morawiecki przyjął do wiadomości wyjaśnienia premiera Izraela. Stwierdził jednocześnie, że sprawa prawdy historycznej i ofiary, jakie Polska poniosła w trakcie II wojny światowej, mają dla Polski fundamentalne znaczenie. Z tego powodu polski rząd będzie zawsze stanowczo reagować na wypowiedzi fałszujące prawdę historyczną – wyjaśniła Joanna Kopcińska w rozmowie z Interią.

 

Rzecznik rządu przyznała, że na podjęcie decyzji o odwołaniu wizyty przez Mateusza Morawieckiego, wpływ miał również fakt, iż w Izraelu trwa teraz kampania wyborcza.

 

– Jak podkreśla, na decyzję o odwołaniu wizyty przez premiera w Izraelu wpływ miał także fakt, że w toczy się tam obecnie kampania wyborcza. – W świetle ostatnich wydarzeń istnieje niestety duże prawdopodobieństwo, że politycy, którzy chcą atakować Polskę i w ten sposób zdobywać poparcie radykalnego elektoratu, wykorzystaliby wizytę premiera do dalszego podgrzewania emocji i osłabiania relacji polsko-izraelskich – stwierdziła Joanna Kopcińska, cytowana przez Interia.pl. Jak dodała, aktualnie wbrew dotychczasowym doniesieniom, nie ma też pewności, że w Jerozolimie reprezentował będzie nas szef MSZ Jacek Czaputowicz.

 

Niedawno informowaliśmy również, że do wcześniejszych skandalicznych wypowiedzi premiera Izraela oraz sekretarza stanu USA odniósł się w specjalnym nagraniu prezes stowarzyszenia „Endecja” poseł Sylwester Chruszcz:

Prezes Endecji odpowiada premierowi Izraela i sekretarzowi stanu USA! [WIDEO]

 

 

Źródło: Interia.pl

Fot.: Pixabay.com

 

MB

 

Sławomir Kowalski ma trzy tygodnie na powrót do ojczyzny. Do tej pory pełnił on obowiązki konsula w Norwegii. Tamtejsze władze zdecydowały jednak o wydaleniu go z ich kraju. 

 

Jak donoszą media w Norwegii, powołując się na rzecznika norweskiego ministerstwa spraw zagranicznych, od polskiego MSZ zażądano odesłania do kraju naszego konsula, po uprzednim odwołaniu go z placówki w Oslo, stolicy Norwegii.

 

Według pojawiających się medialnych informacji mówi się, że stronie norweskiej zależało na tym, by odwołanie polskiego konsula nastąpiło w jak najszybszym czasie.

 

Zarówno norweskie, jak i polskie media przypominają, że Sławomir Kowalski znany był ze swojego zaangażowania w sprawę walki o prawa polskich rodzin, które zgłaszały doznanie krzywdy ze strony Barneverknet, norweskiego urzędu, który jak podaje IAR, ma w założeniu dbać o dobro dzieci. Strona norweska nie potwierdziła, że działalność polskiego konsula na tej właśnie płaszczyźnie przyczyniła się do decyzji o wydaleniu go z Oslo.

 

Informacje o jego aktywnym działaniu w sprawie rodzin niesprawiedliwie potraktowanych przez Barneverknet potwierdzać ma też Chrześcijańska Koalicja Norwegii (KNN).

 

Sławomir Kowalski został dwa lata temu nagrodzony i otrzymał tytuł „Konsula Roku”. Co roku, polski minister spraw zagranicznych wyróżnia w ten sposób szczególnie merytorycznych i zaangażowanych konsulów. Nagradzając Sławomira Kowalskiego, MSZ informował iż jest to „ukłon wobec wszystkich, którzy walczą o polskie dzieci i godność polskiej rodziny za granicą”.

 

Polak pełni obowiązki konsula w Norwegii od 5 lat. Według norweskich dziennikarzy, o planowanym wydaleniu został on poinformowany 18 stycznia.

 

Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Norwegii Per Bardalen Wiggen stwierdzi, że powodem żądania norweskich władz stało się postępowanie polskiego konsula w kilku sprawach, a w tym także jego zachowanie wobec funkcjonariuszy państwowych, które zdaniem rządzących w Oslo nie spełnia wymogów, które stawia się dyplomatom reprezentującym inne państwo.

 

– To wydarzenie nie wpłynie na nasze dobre stosunki z Polską i polskimi władzami – stwierdził też Per Bardalen Wiggen w oświadczeniu dla prasy.

 

 

Źródło: gazeta.pl 

Fot.: Flickr

 

MB

 

W połowie listopada pracownicy polskiego MSZ i MON otrzymali maile wraz z załączonym złośliwym oprogramowaniem. Najprawdopodobniej za wszystkim stała rosyjska służba GRU. Jak podaje dzisiejsza „Rzeczpospolita”, hakerskie ataki nie powiodły się.

 

„Urzędnicy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i Ministerstwie Obrony Narodowej dostali wiadomości z załącznikami o nazwach „Brexit 15.11.2018.docx”, „Note 77 Pakistan.docx” czy „Rocket Attacks on Israel.docx”. Po ich otwarciu pojawiał się komunikat informujący, że pliki zostały utworzone we wcześniejszej wersji edytora tekstu i zachęcający do kliknięcia w określonym miejscu. W rzeczywistości była to pułapka, która miała na celu instalację wirusa na komputerze ofiary i uzyskanie dostępu do wewnętrznych sieci ministerstw” – poinformowano w „Rzeczpospolitej”.

 

„Atak nie był skuteczny, został natychmiastowo wykryty oraz zablokowany zgodnie z obowiązującymi procedurami, dzięki czemu nie wpłynął na funkcjonowanie organizacji” – oznajmiło MSZ w wydanym komunikacie.

 

Jak informuje „Rzeczpospolita”, atak skierowany był pod adresem ścisłej grupy pracowników ministerstw. Sposoby działania wskazują na to, że sprawcą zamieszania była hakerska grupa znana jako APT28 lub Fancy Bear, mająca związek z rosyjskim wywiadem wojskowym GRU. Ci sami hakerzy mogą pochwalić się m.in. skutecznymi włamaniami do sieci niemieckich służb, urzędu kanclerskiego i parlamentu, amerykańskiej Partii Demokratycznej czy francuskiej telewizji TV5 Monde.

 

– Nawet jeśli złośliwe oprogramowanie zostałoby uruchomione na komputerach biurowych, to nadal bez dostępu do sieci tajnej. W tych ministerstwach, tego typu ataki (wykorzystujące stare podatności czy makra w edytorze tekstu) są szybko wykrywane i blokowane – podkreśla Mariusz Burdach z firmy Prevenity, współpracującej z polskimi instytucjami w zakresie cyberbezpieczeństwa.

 

Źródło: wiadomosci.onet.pl
Fot.: Shutterstock
EM

Polskie władze za pośrednictwem konta Ministerstwa Spraw Zagranicznych potwierdzają, że władze francuskie przyznały, że wśród osób poszkodowanych we wczorajszym zamachu w Strasburgu jest Polak.

Jak informuje polski MSZ o fakcie tym powiadomiono rodzinę poszkodowanego Polaka, która objęta opieką konsularną.

 

Władze francuskie poinformowały także, że w związku z wczorajszymi wydarzeniami zatrzymano cztery osoby związane z  zamachowcem.

 

/red./

Źródło: twitter.com

Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odpowiedziało na pytania strony polskiej o zwrot wraku samolotu Tu-154M, który rozbił się pod Smoleńskiem w 2010 roku. Zginęło wówczas 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński z małżonką.

 

Maria Zacharowa, rzeczniczka MSZ Rosji stwierdziła, że wrak polskiego samolotu Tu-154M pozostaje w Rosji, ponieważ stanowi dowód rzeczowy w trwającym, rosyjskim śledztwie. Nie skomentowała jednak doniesień o odmowie rozpatrzenia wniosków o pomoc prawną.

 

Jak czytamy na Onet.pl, rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych przekonywała, że jako dowód rzeczowy traktują także fragmenty samolotu, które zgodnie z rosyjskimi normami procesowymi pozostaną w Rosji, aż do zakończenia odpowiednich działań. Kiedy to nastąpi? Nie wiadomo. Maria Zacharowa skomentowała również informacje, które pojawiły się w oświadczeniu polskiego MSZ. Według strony polskiej, Rosja odmówiła wykonania czterech wniosków o pomoc prawną w sprawie prowadzonego śledztwa.

 

Ministerstwo Spraw Zagranicznych domaga się niezwłocznego wydania wraku samolotu… ponieważ jest własnością Rzeczpospolitej. To także dowód rzeczowy niezbędny do przeprowadzenia skutecznego śledztwa przez stronę polską.

 

„Polska uznaje przedłużające się przetrzymywanie wraku Tu-154M na terytorium Federacji Rosyjskiej za pozbawione podstaw prawnych, nieznajdujące racjonalnego i praktycznego uzasadnienia oraz naruszające prawnomiędzynarodową zasadę dobrej wiary” – pisało w oświadczeniu polskie MSZ.

Biuro rzecznika prasowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych poinformowało w oświadczeniu, że MSZ wydala czterech rosyjskich dyplomatów.

 

„Ministerstwo Spraw Zagranicznych informuje, że zgodnie z artykułem 9 Konwencji wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych z 1961 roku czterech członków personelu dyplomatycznego Federacji Rosyjskiej w Rzeczypospolitej Polskiej zostało uznanych za osoby niepożądane na terytorium RP.

 

Decyzja Ministerstwa Spraw Zagranicznych jest wyrazem solidarności ze Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej oraz sojusznikami w UE i NATO.

 

Ministerstwo Spraw Zagranicznych bezwzględnie potępia atak za pomocą broni chemicznej wobec Siergieja Skripala. Atak w Salisbury wskazuje, że podobne bezpośrednie zagrożenie dla terytoriów i obywateli państw UE oraz NATO może mieć miejsce wszędzie.

 

Solidarna i stanowcza reakcja społeczności międzynarodowej oznacza brak zgody na łamanie przez Rosję zasad prawa międzynarodowego.”

Na Cmentarzu Orląt Lwowskich doszło do wybuchu. W wyniku zdarzenia nikt nie został ranny, ponadto ładunek nie spowodował dużych strat. Polskie MSZ potwierdziło ten incydent – donosi serwis wprost.pl.

 

Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP potwierdza, że w godzinach wieczornych 13 marca 2018 roku otrzymano informację, że na Cmentarzu Obrońców Lwowa doszło do wybuchu niezidentyfikowanego przedmiotu. Nikt nie został poszkodowany. Eksplozja nie spowodowała żadnych uszkodzeń elementów architektonicznych Cmentarza Orląt. Władze Ukrainy niezwłocznie podjęły działania wyjaśniające okoliczności zdarzenia. Miejscowe organa policji i prokuratury prowadzą czynności dochodzeniowo-śledcze

– opublikowało MSZ.

 

 

Jak powiedział minister spraw zagranicznych Francji, Jean-Yves Le Drian w telewizji BFMTV, nowelizacja ustawy o IPN jest „godna potępienia” i „niewłaściwa”. – Nie należy na nowo pisać historii; to nigdy nie jest dobre – oświadczył.

 

– Trzeba przede wszystkim podpierać się pamięcią o Holokauście, głosić ją wszędzie, regularnie, systematycznie – przemówił minister. – Każdy element, który mógłby wypaczać tę pamięć, jest negatywny – nadmienił Le Drian.

 

Zdaniem polityka, uchwalenie nowelizacji ustawy o IPN jest zachowaniem godnym potępienia – czytamy na portalu wiadomosci.dziennik.pl.

 

Kiedy zapytano ministra spraw zagranicznych Francji, czy UE powinna podjąć poczynania przeciwko tej ustawie, odparł: – Presja moralna będzie wystarczająco silna. Jak dodał, „ostatecznie na to liczy” – donosi portal wiadomosci.dziennik.pl.

 

– Liczę też, że naród polski będzie umiał zmienić zdanie i sprawić, że w ciągu następnych kilku dni uwolni się z tych okowów nałożonych mu przez godne pożałowania nacjonalistyczne opcje – powiedział polityk.