Do tej kuriozalnej sytuacji doszło na jednym z rosyjskich lotnisk, Moskwa-Domodiedowo. Służby aresztowały mężczyznę, który odprawę na lotnisku postanowił przeczekać nago.

 

Zatrzymany mężczyzna to 30-letni Rosjanin. Przebywający obok pasażerowie byli wyraźnie zawstydzeni i zaniepokojeni. Nie zabrakło oczywiście osób, które postanowiły wykorzystać okazję i nagrać całą sytuację.

 

Mężczyzna nie był agresywny i czekał cierpliwie w kolejce na swoją kolej. Miał ze sobą duży bagaż.

 

Na razie nie udało się ustalić, co było powodem takiego zachowania mężczyzny.

 

 

Źródło: nczas.com; YouTube – Вести Севастополь
Fot.: YouTube – Вести Севастополь
EM

Prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił w sobotę, że zawiesza swój udział w traktacie INF w odpowiedzi na takie samą decyzję ze strony Stanów Zjednoczonych. Sprawa jest poważna, bo dotyczy również bezpieczeństwa Polski.

 

Traktat INF, czyli „układ o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych pośredniego zasięgu” ZSRR i USA podpisały w Waszyngtonie w grudniu 1987 r. W umowie zawarta była całkowita likwidacja odpalanych z lądu nuklearnych i konwencjonalnych pocisków balistycznych i pocisków manewrujących dysponujące zasięgiem od 500 do 5500 km.

 

W piątek strona amerykańska poinformowała, że zawiesza stosowanie się do przepisów traktatu INF ze względu na fakt, iż Rosja sama ich nie przestrzega. W sobotę na ten sam krok zdecydowała się Moskwa., o czym poinformował na spotkaniu z szefami rosyjskiego MON i MSZ Władimir Putin.

 

Prezydent Rosji odradził także rozmów z USA na temat tego układu. – Poczekajmy, aż nasi partnerzy dojrzeją dostatecznie, aby utrzymać poziom, sensowną rozmowę na ten temat, co jest niezwykle ważne dla nas, dla nich i dla całego świata – stwierdził.

 

Jak informowały media jesienią 2016 roku, Rosja rozmieściła w Obwodzie Kaliningradzkim rakiety Iskander o zasięgu powyżej 500 km. Moskwa już wtedy uzyskała zdolności zabronione traktatem INF. W polu rażenia Iskanderów znalazły się bowiem Polska, Litwa i Estonia.

 

Jak twierdzi wielu ekspertów ds. wojskowych i międzynarodowych, podpisany przez Michała Gorbaczowa i Ronalda Reagana układ INF od dawna był martwy.

 

Źródło: dorzeczy.pl
Fot.: Wikimedia Commons
EM

Festiwal Kultury Polskiej 30/100 to obchody związane ze stuleciem odzyskania niepodległości Polski i 30. rocznicą utworzenia Instytutu Polskiego w Moskwie. Festiwal odbywa się w grudniu w stolicy Rosji i zaplanowano na nim 30 wydarzeń literackich, teatralnych, muzycznych i filmowych.

 

Program literacki i teatralny festiwalu rozpoczął się już w miniony weekend. Na prestiżowych, międzynarodowych targach książki Non/Fiction przedstawiono rosyjskie przekłady polskiej literatury współczesnej, m.in. wybranej twórczości Zbigniewa Herberta. Kontynuacją prezentacji jest poniedziałkowe seminarium poświęcone jego dziełom w Rosyjskim Państwowym Uniwersytecie Humanistycznym w Moskwie. Udział w spotkaniu biorą m.in.: autor biografii poety Andrzej Franaszek, badacz twórczości Herberta – Józef Ruszar oraz autor rosyjskich przekładów jego poezji – Anatolij Rojtman.

 

We wtorek zaś, w moskiewskim Muzeum Historii Gułagu odbył się wieczór wspomnieniowy o Józefie Czapskim, współtwórcy „Kultury” paryskiej, malarzu i publicyście, uczestniku wojny polsko-bolszewickiej i więźniu łagrów.
O jego biografii i twórczości opowiedzą Andrzej Franaszek i główny redaktor czasopisma „Nowaja Polsza” Piotr Mitzner, a także poetka i tłumaczka Anastasija Wiekszyna.

 

Na 9 grudnia zaplanowano czytanie hip-hopowego poematu Doroty Masłowskiej „Inni ludzie” z udziałem autorki i reżysera Wojtka Urbańskiego. Jej utwór Masłowskiej będzie można usłyszeć na scenie Nowa Przestrzeń Teatru Nacji i będzie częścią festiwalu teatralnego NET (New European Theatre).

 

Inne wydarzenia teatralne to m.in. prezentacja rosyjskiego przekładu książki Dariusza Kosińskiego „Teatra polskie. Historie”, a także spektakle – po raz pierwszy w Moskwie – sztuki Iwana Wyrypajewa „Irańska Konferencja”. Na program filmowy festiwalu składają się pokazy filmów Andrzeja Wajdy i Tadeusza Konwickiego, które ukażą się w sali kinowej Instytutu Historii Sztuki w Moskwie.

 

Inne zbliżające się atrakcje to dwukrotny występ zespołu Capella Cracoviensis, występ organisty Marka Stefańskiego, a także koncert pianisty Piotra Anderszewskiego. Odbędzie się także międzynarodowa konferencja o Adamie Mickiewiczu z udziałem naukowców z Rosji i Polski i wiele, wiele innych.

 

Źródło: deon.pl
Fot.: Degtyaryov Andrey / Shutterstock
EM

 

 

Witalij Portnikow, ukraiński analityk i politolog zdradził dziennikowi „Super Express”, do czego zmierza Moskwa w narastającym konflikcie z Kijowem.

 

Oto rozmowa dziennikarza Tomasza Walczaka z politologiem:

 

„Super Express”:  Od niedzieli wszyscy zachodzą w głowę, co podkusiło Rosję, żeby w rejonie Zatoki Kerczeńskiej bawić się w piratów, taranować ukraińskie statki wojenne, ostrzeliwać je i brać do niewoli marynarzy. Ma pan na to jakąś odpowiedź?
Witalij Portnikow:  W moim przekonaniu doszło do splotu trzech okoliczności, które popchnęły Rosję do tego aktu agresji. Zacznijmy od samej Cieśniny Kerczeńskiej.

 

– Co z nią?
– Rosja stała się więźniem własnej polityki wobec Krymu. Dla Moskwy to, że prawo międzynarodowe oraz umowy między Ukrainą a Rosją dopuszczały swobodny przepływ przez cieśninę na akwen Morza Azowskiego ukraińskich statków, było trudne do zaakceptowania. Skoro w 2014 r. zaanektowali Krym, to w ich przekonaniu obszar Cieśniny Kerczeńskiej stanowi jej wody terytorialne. Swoboda przepływu okrętów ukraińskich wyglądała w oczach Rosjan jak podważanie rosyjskiego statusu Krymu i rosyjskie władze postanowiły zademonstrować, że to one dzielą i rządzą w tym akwenie. Tyle że i to tłumaczenie jest bez sensu, bo ukraińskie statki zaatakowano jeszcze na Morzu Czarnym, na wodach międzynarodowych.

 

– Jakie – oprócz wątku krymskiego – są jeszcze inne motywacje Rosjan?
– Nie mniej ważne jest to, że Rosja chce wspierać oponentów Petra Poroszenki przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi.

 

– W jakim sensie?
– Od niedzieli wśród ukraińskiej opozycji, w związanych z nią mediach i z ust politologów ją wspierających można usłyszeć, że trzeba pokazać swój spokój i nie wolno prowokować Rosji. Co więcej ci sami ludzie, którzy jeszcze niedawno w kontekście ataku Rosji na Donbas chcieli wprowadzać stan wojenny, sprzeciwiają się temu, że wprowadza się go teraz, bo to zagrożenie dla demokracji i swobód obywatelskich. Chcą teraz pokazać się jako zwolennicy demokracji i ludzie zdolni do tego, żeby konstruktywnie dogadywać się z Moskwą, bo oni takich prowokacji, jak te na Morzu Azowskim, by się nie dopuścili. W ten sposób Rosjanie prowadzą swoją grę, której celem jest doprowadzenie do wyboru tych, których Putin chciałby widzieć u władzy w Kijowie. A chcieliby, żeby to był ktokolwiek, byle nie Poroszenko. No i jest wreszcie trzeci powód.

 

– Jaki?
– Klasyczny: Rosja chce sprawdzić, jaka będzie reakcja Zachodu na jej działania i jak daleko może się posunąć. Tu chciałbym nadmienić, że stanowisko polskich władz bardzo dobrze zostało na Ukrainie przyjęte. To Polska była tym krajem na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ, który po rosyjskiej agresji na Morzu Azowskim aktywnie działał na rzecz jej potępienia. W dużej mierze dzięki Polsce doszło w ogóle do tego posiedzenia RB, gdzie wyrażono ostry sprzeciw wobec działań Moskwy. Jesteśmy za to Polsce wdzięczni.

 

– Niedzielny atak na ukraińskie statki to tylko chwilowe zaostrzenie konfliktu z Ukrainą czy powinniśmy się spodziewać, że potrwa ono znacznie dłużej niż kilka dni i może eskalować jeszcze bardziej?
– Na ile rozumiem postępowanie Rosji, będzie się ono przedłużać w zależności od tego, jak potoczą się polityczne procesy na Ukrainie, których kulminacją będą wybory prezydenckie pod koniec marca 2019 r. Jestem przekonany, że jeśli okaże się, iż popierani przez Moskwę kandydaci zmierzają ku wyborczej porażce, Moskwa będzie zaostrzać spór, żeby dać się im wykazać jako konstruktywnym politykom, szukającym porozumienia z Kremlem. Jeśli Putin uzna, że otwarta wojna może być pomocą dla takich kandydatów, to jest gotowy ją rozpętać. Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości.

 

Źródło: se.pl
Fot.: en.kremlin.ru
EM

Metropolita Wołokołamski Hilarion przekazał, że obradujący w poniedziałek w Mińsku Synod Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej zadecydował o zerwaniu stosunków z Patriarchatem Konstantynopolskim. 

 

Swój udział w obradach synodu w Mińsku udział wziął Cyryl I, zwierzchnik Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, patriarcha Moskwy i całej Rusi.

 

Taka decyzja stanowić ma reakcję Rosyjskiej Cerkwi na postanowienie patriarchy Bartłomieja o nadaniu ukraińskiemu prawosławiu tzw. autokefalii, oznaczającej niezależność Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego. Ekumeniczny Patriarchat Konstantynopola w miniony czwartek potwierdził wszczęcie tej procedury.

 

Na Ukrainie Cerkiew Prawosławna trwa podzielona ze względów historycznych. Dwa duże działające tam kościoły prawosławne to Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego, a także Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego. Ten drugi zaczął swoje istnienie wraz z uzyskaniem w 1992 roku niepodległości przez Ukrainę. Nie jest on jednak uznawany na świecie przez kościoły prawosławne.

 

Próby powstrzymania nadania pełnej niezależności ukraińskiemu Kościołowi prawosławnemu podjęła się Cerkiew Rosyjska.

 

Z patriarchą Bartłomiejem, rozmawiał o tym 31 sierpnia w Stambule patriarcha Cyryl. W kwietniu natomiast hierarchowie Patriarchatu Kijowskiego oraz Kościoła Autokefalicznego wspólnie z Petrem Poroszenką (ukraińskim prezydentem) zwrócili się z popartym przez ukraiński parlament apelem do Ekumenicznego Patriarchatu Konstantynopola o wystawienie tomosu, który zainicjuje niezależny od Moskwy Kościół prawosławny.

 

Taka sytuacja rodzi obawy o możliwość zaostrzania się wewnętrznego w świecie prawosławnym konfliktu.

 

 

Źródło: interia.pl ; tvn24.pl

 

MB

 

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w centrum stolicy Rosji- Moskwie. Niedawno, bo w poniedziałek na terytorium Czeczenii doszło do serii ataków terrorystycznych wymierzonych w tamtejszą policję. Teraz w środku Moskwy mężczyzna zaczął strzelać do funkcjonariuszy pełniących służbę. Sprawy raczej nie są ze sobą powiązane.

 

– Według ustaleń śledztwa w czwartek wieczorem mężczyzna w alei Siwcew Wrażek bez przyczyny otworzył ogień w kierunku przechodzących obok funkcjonariuszy policji, którzy wykonywali obowiązki służbowe – przekazała Julia Iwanowa, przedstawicielka Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej.

 

Jeden z policjantów został ranny w nogę przy okazji tego incydentu. Według słów Julii Iwanowej policja odpowiedziała użyciem swojej broni służbowej. Postrzelony sprawca ataku został rozbrojony i przetransportowany do placówki medycznej. Zmarł jednak niedługo później. Jak podaje źródło w organach ochrony prawa, zgon nastąpił w wyniku rany postrzałowej głowy.

 

Źródło w służbach specjalnych poinformowało, że napastnik używał przy okazji ataku tzw. broni traumatycznej, czyli takiej która służy do samoobrony, a amunicja do niej jest nieśmiercionośna. Chociaż oficjalnie nie są znane motywy jego działania, to jednak udało się ustalić tożsamość sprawcy.

 

– To 31-letni mężczyzna urodzony w jednej z wiosek rejonu baksańskiego Kabardyno-Bałkarii, Renat Kunaszew – przekazało źródło w organach prawa.

 

Mówi się, że napastnik mógł być pod wpływem narkotyków. Wskazywać miało na to jego dziwne zachowanie, które mogło być następstwem zażycia właśnie środków psychoaktywnych.

 

Jak przekazała agencja ITAR-TASS, 31-latek najpierw zaczepiał policjantów pełniących dyżur przy przedstawicielstwie dyplomatycznym. Następnie niespodziewanie zaczął strzelać. W związku z tymi wydarzeniami, wszczęto sprawę karną z artykułu o targnięcie się na życie pracowników organów ochrony prawa.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Pixabay

 

W ramach przygotowań do ćwiczeń „Wostok-2018” rosyjskie siły zbrojne zakrojoną na szeroką skalę kontrolę systemu mobilizacyjnego. Jak stwierdził Sergiej Szojgu, szef resortu obrony Rosji, przygotowywane na wrzesień ćwiczenia są największe od czasów ZSRR, a dokładniej od Zapad-81, które realizowane były m.in. na terytorium Polski.

 

Jak przekazał „Pierwyj Kanał”, mobilizacja w Rosji obejmuje nawet 262 tysięcy żołnierzy, ponad tysiąc statków powietrznych, do 900 czołgów, a także nawet 300 jednostek pływających.

 

Ćwiczenia trwające w dniach 20-25 sierpnia są częścią przygotowań do manewrów Wostok-2018. zaangażowano głównie jednostki Centralnego Okręgu Wojskowego oraz Wschodniego Okręgu Wojskowego. Według formalnych ustaleń, ćwiczenia mają być realizowane w porozumieniu z Mongolią i Chinami, przede wszystkim we wschodnim oraz południowym okręgu wojskowym.

 

Zaangażowane mają zostać również jednostki powietrznodesantowe oraz Flota Północna. W sprawdzeniu gotowości mobilizacyjnej biorą udział także „desant” oraz lotnictwo wraz z wybranymi jednostkami rosyjskiej marynarki. W tym wszystkim jednak kluczową część ćwiczeń stanowić ma prowadzenie na szeroką skalę działań, przerzut na długie dystanse, jak również odtwarzanie potencjału rezerw.

 

Odnosząc się do ćwiczeń Wostok-18, „Krasnaja Zwiezda” przytacza wypowiedzi ekspertów rosyjskich w tej dziedzinie. Przyznają oni, że jednym z zakładanych celów tego typu ćwiczeń jest przygotowanie do szybkiego osiągania gotowości bojowej, a także przerzut wojsk na terenie całego kraju.

 

Okoliczności te budzą obawy o rozwijanie przez Rosję zdolności do podejmowania zaskakujących operacji ofensywnych lub też wywierania na państwach ościennych presji militarnej.

 

Póki co manewry prowadzone są w dużej mierze na terenach Syberii oraz na azjatyckich ziemiach Rosji. Jednakże specyfika ćwiczeń w tym kraju powoduje, że dynamicznie może zostać poszerzony ich zakres.

 

 

Źródło: defence24.pl

Fot.: Flickr

 

 

Rozgrywanie wczorajszego meczu finałowego tegorocznych Mistrzostw Świata było niejednokrotnie wstrzymywane. Raz miały na to wpływ kontuzje piłkarzy z poświęceniem walczących o tytuł, czasem konieczność skonsultowania przez sędziego wątpliwych sytuacji, ale mieliśmy też do czynienia z wbiegnięciem na murawę osób z trybun, w momencie kiedy z kolejną akcją szli chorwaccy piłkarze.

 

Początkowo sądzono, że za to zachowani odpowiedzialni są jacyś szaleni fani, którzy nie mogli się powstrzymać od bliższego kontaktu z głównymi aktorami piłkarskiego spektaklu. Podobną tezę wystosował nawet komentator w polskiej telewizji. Kibice na całym świecie oglądali jak elegancko ubrane osoby biegną przez murawę, przybijając piątki piłkarzom.

 

Służby porządkowe sprawnie schwytały „intruzów”. Nie obchodzono się z nimi wówczas zbyt delikatnie, w związku z tym, że choć nie było poważniejszego zagrożenia dla piłkarzy i innych obecnych na stadionie ludzi, to jednak doprowadzono do zakłócenia przebiegu spotkania.

 

 

Jak się okazuje, sprawcy (a raczej sprawczynie) tego całego zamieszania do nie są szaleni kibice do tego stopnia kochający piłkarskie gwiazdy. Na murawę stadionu Łużniki w Moskwie, wbiegły bowiem członkinie kontrowersyjnej grupy feministycznej znanej pod nazwą… „Pussy Riot”. Jest to punkowy zespół tworzony przez feministki, które chcąc sprzeciwić się władzy, podejmują działania spotykające się z krytyką wielu osób, nie tylko tych przychylnych Putinowi.

 

O grupie stało się głośno, kiedy kobiety w 2012 roku weszły do soboru Chrystusa Zbawiciela, w którym w skandaliczny sposób wykonały utwór zatytułowany „Bogurodzico, przegoń Putina”. W związku z aferą jaka z tego wynikła nie tylko w Rosji, prezydent Vladimir Putin przepraszał wiernych kościoła prawosławnego za zaistniałą sytuację. Uczestniczki tego zajścia zostały aresztowane. W Europie niektóre środowiska decydowały się na organizacje wieców w ramach solidarności z zatrzymanymi po wtargnięciu do świątyni feministkami. Takie jednak zachowanie w dużej mierze było krytykowane, ze względu na fakt iż w ramach politycznej manifestacji uraziły ona też uczucia religijne.

 

Wczorajszą akcję z przedostaniem się na murawę w trakcie zmagań Francji z Chorwacją, feministyczny zespół określił za pośrednictwem Facebooka jako wyraz sprzeciwu wobec nielegalnych aresztowań i przetrzymywania ludzi w więzieniach bez powodu oraz domaganie się wolności dla więźniów politycznych.

 

 

Wczorajszy mecz na trybunach oglądał m.in. prezydent Vladimir Putin. Po takiej sytuacji, w momencie kiedy oczy całego świata zwrócone były na moskiewski stadion, można spodziewać się kolejnych konsekwencji prawnych wyciągniętych wobec członkiń tego punkowego zespołu.

 

 

W Moskwie na Placu Czerwonym taksówkarz potrącił ośmiu przechodniów. Do wypadku doszło przy ulicy Illinka.

Jak podaje moskiewska policja, mężczyzna prawdopodobnie stracił kontrolę nad pojazdem na zakręcie. Kierowcę pojazdu zatrzymano.

Agencja Interfax udostępniła informacje o możliwości stanu nietrzeźwości u taksówkarza. Ponadto na profilu społecznościowym podano, że mężczyzna posiada kirgiskie prawo jazdy.

Jak podaje tvp.info „Do zdarzenia doszło na ulicy Ilinka, w pobliżu Placu Czerwonego i popularnego centrum handlowego (GUM).”

Świadkowie utrzymują, że taksówkarz najpierw wjechał w znak drogowy a później w grupę pieszych. Wstępnie nic nie zagraża życiu poszkodowanych, ale aż osiem zwróciło się o pomoc medyczną.