W sprawie znanego piłkarza, Jarosława Bieniuka, na jaw wychodzi prawda.  Modelka, która oskarżyła go o gwałt, została bez opieki prawnej. Kancelaria, która ją reprezentowała, zrezygnowała ze wspierania kobiety.

 

Jak informował „Super Express” do rzekomego gwałtu miało dojść w nocy z 12 na 13 kwietnia. Jak twierdzi 28-letnia Cassandra miała zostać „brutalnie zgwałcona” przez byłego piłkarza Jarosława Bieniuka. Dodatkowo uważa, że wcześniej zostały podano jej „środki odurzające”.

 

Piłkarz jednak nie usłyszał zarzutów. W środę wieczorem opuścił areszt.

 

W czwartek prawnicy kobiety jakby nigdy nic zakończyli z nią współpracę. Jak można przeczytać w przesłanym do nas oświadczeniu od mecenasa Mateusza Dończyka: „W celu uniknięcia zbędnych spekulacji, wyjaśniamy, że przyczyną wypowiedzenia pełnomocnictw nie są okoliczności bezpośrednio związane z samą pokrzywdzoną oraz bezpośrednio czynem zarzucanym przez pokrzywdzoną wobec wskazanego sprawcy”.

 

Przyczyn „rozstania” może być kilka. Najprawdopodobniejszym wydaje się utrata zaufania na linii prawnik-klient.

 

Jednak najbardziej kluczowym momentem w sprawie jest nagranie z monitoringu. Można na nim zobaczyć, jak Bieniuk i Cassandra opuszczają hotel, po czym mężczyzna odprowadza ją do taksówki i żegna się z nią!

 

Źródło: nczas.com
fot. Twitter.com
LS

Nie żyje Lotte van der Zee, była Miss Teen Universe 2017. Modelka zmarła dzień przed swoimi 20-tymi urodzinami. Co było powodem śmierci w tak młodym wieku?

 

Jak informuje Fox News, Holenderka zmarła wskutek zawału serca, którego dostała w czasie pobytu w górach.

 

Dziewczyna wraz z rodziną spędzała urlop w austriackiej części Alp. Mimo że nic nie wzbudzało podejrzeń, aby miała problemy ze zdrowiem, byłą miss dostała zawału. Modelkę przewieziono do szpitala w Monachium (Niemcy), gdzie lekarze wprowadzili ją w stan śpiączki. Niestety, Lotte nie udało się uratować.

 

„Nasza perełka odeszła w środę wieczorem, 6 marca o 22:47. To niewiarygodnie surrealistyczne, że naszej Lotte nie ma już wokół nas. Nasze serca są złamane, chcielibyśmy jeszcze raz podziękować wszystkim za wsparcie i serdeczne wiadomości” – poinformowali na Instagramie zrozpaczeni rodzice.

 

 

Źródło: wiadomosci.onet.pl; Instagram
Fot.: Instagram
EM

Kilka dni temu na rynek trafiła kolejna książka Janusza Szostaka – słynnego, 61-letniego dziennikarza śledczego. Tytuł dzieła nosi „Byłam dziewczyną mafii” – opowiada o historii Anny, która z konkursu Miss Polski trafiła do gangu mokotowskiego.

 

– Ten temat przyszedł wraz z bohaterką. Poznałem ją trzy lata temu, napisałem o niej krótki artykuł. Opisywanie jej historii jest niebezpieczne zarówno dla mnie, jak i dla niej. Dla niej jeszcze bardziej – relacjonuje „Super Expressowi” Janusz Szostak, autor utworu. – Ania bardzo się przede mną otworzyła. Opowiedziała historie, jakich była świadkiem, o jakich słyszała, niektóre z nich są zupełnie nieznane. Była bardzo blisko tych zbrodni… – kontynuuje dziennikarz.

 

Anna jest prawdziwym przykładem szczęścia w nieszczęściu. Udało jej się uwolnić z rąk przestępców i od 10 lat wiedzie szczęśliwe, spokojne życie. – Ani jakoś udało się wyrwać. Ale jest to bardzo niebezpieczne. Większości dziewczyn się nie udaje, zostają tam i różnie się ich losy kończą. Pracują w domach publicznych, zostają narkomankami, alkoholiczkami. Takich historii, w których dziewczyny stają na nogi, jest niewiele – opowiada autor.

 

Książka przeznaczona jest tylko dla osób pełnoletnich i na jej podstawie powstanie film.

 

Źródło: se.pl
Fot.: youtube.com
EM