Komisja Etyki Reklamy zajmowała się donosem na sieć sklepów Biedronka i popularną akcję związaną z Gangiem Słodziaków. Jak twierdzi jeden z obywateli, sklep poprzez używanie słowa gang, „zapoznawał dzieci z nomenklaturą przestępczą”.

 

– Promocja Biedronki „Gang Słodziaków” łamie przyjęte zasady norm etycznych przez zachęcanie dzieci do przestępstw i zapoznawanie je z nomenklaturą przestępczą. Gang jak wiemy jest zorganizowaną grupą przestępczą, poprzez zbitkę słów „Gang Słodziaków” oswajamy dzieci z przestępczością oraz pokazujemy, że nie ma nic złego w grupach przestępczych – napisano w donosie, który trafił w ręce Komisji Etyki Reklamy.

 

Sprawę rozpatrzył składający się z trzech osób zespół orzekający, który zdecydował się na oddalenie skargi. Zespół argumentował swoją decyzję zaznaczając, że ów reklama nie rozpowszechnia treści, które stanowiłyby zagrożenie fizycznemu, psychicznemu lub moralnemu rozwojowi dzieci lub młodzieży. Podkreślono również, że w reklamie popularnych maskotek dołożono wszelkich starań związanych z odpowiedzialnością społeczną. Reklama nie narusza także dobrych obyczajów.

 

– Akcja promocyjna przedstawia grupę zwierząt – przyjaciół, która przeżywa przygody oraz bawi się w swoim naturalnym środowisku, czyli w lesie. W żadnym przypadku nie można stwierdzić, że bohaterów akcji powinno utożsamiać się z członkami grup przestępczych lub innych zorganizowanych podmiotów, których celem jest działalność zarobkowa oparta na działaniach przestępczych. W żadnym również momencie akcji promocyjnej akcja nie odwołuje się do poczucia strachu lub niepokoju, jaki może towarzyszyć działaniu wspomnianych grup przestępczych – odpowiedziało portugalskie przedsiębiorstwo Jeronimo Martins, zarządzające siecią sklepów Biedronka.

Źródło: poranny.pl
Fot.: YouTube – SklepyBiedronka
EM

Sprawa dotyczy 38-letniego mieszkańca Gliwic. Mężczyzna wręcz oszalał na punkcie „gangu słodziaków”. Jak wielu komentujących stwierdza, akcja z maskotkami otrzymywanymi za naklejki zebranych przy okazji zakupów w sieci sklepów Biedronka, doprowadziła do utraty rozumu przez 38-latka.

 

Sprawca całego zamieszania postanowił w nielegalny sposób zdobyć naklejki z akcji, aby szybciej móc zdobyć pluszowego członka gangu słodziaków. Ukradł on około 1,8 tysięcy ze sklepu. Jak przekazali śląscy policjanci, aby tego dokonać, mężczyzna wykorzystał moment, kiedy pracownik Biedronki nie zwracał na niego uwagi i był odwrócony.

 

Policja przyszła do złodzieja naklejek około dwa tygodnie po tym zajściu. Mieszkaniec Gliwic miał być nawet zaskoczony wizytą funkcjonariuszy. Znaleźli oni w jego domu większość łupu. Część naklejek jednak, sprawca zdążył wymienić na maskotkę.

 

38-latek nie udzielił sensownych wyjaśnień w kwestii czynu jakiego się dopuścił. Nie wchodził on wcześniej w konflikt z prawem, jednak teraz w przypadku kradzieży, której nawet nie umie wytłumaczyć poniesie on konsekwencje prawne.

 

Swego czasu Biedronka organizowała już podobną akcję. Wówczas wiele osób oszalało na punkcie „gangu świeżaków”. Także i wtedy miały miejsce incydenty, przy okazji których część klientów sklepu starało się zdobyć maskotkę w nieuczciwy sposób.

 

 

Źródło: o2.pl

Fot.: Wikimedia Commons