Tomasz Budasz nie wydał zgody na zaplanowany w Gnieźnie marsz równości LGBT. Protest miał się odbyć 13 kwietnia wraz z 17 innymi zgromadzeniami publicznymi (2 marsze równości i 16 kontrmanifestacji).

 

Wcześniej organizatorzy wydarzeń ubiegali się o pozwolenie na rozbicie namiotu przed ratuszem, czemu również prezydent miasta się sprzeciwił. Jako tłumaczenie Budasz posłużył się przepisami o ochronie zabytków.

 

Pezydent Gniezna zapewnia, że wszystko to robi ze względu na bezpieczeństwo miasta. Tego samego dnia w dawnej stolicy miało mieć miejsce kilkanaście wydarzeń, w tym jedno organizowane przez Młodzież Wszechpolską, co mogłoby skończyć się licznymi awanturami.

 

„Należy założyć, że w jednym miejscu i czasie spotkają się ze sobą bardzo zantagonizowani przedstawiciele różnych grup społecznych, m.in. zwolennicy środowisk LGBT, a także grupy radykalno-prawicowe, kibicowskie i tym podobne. Biorąc pod uwagę doświadczenia innych miast, a także temperaturę każdego sporu światopoglądowego prowadzonego między tymi grupami, istnieje uzasadniona obawa zagrożenia zdrowia i życia mieszkańców oraz zniszczenia infrastruktury miejskiej. Planowana trasa przemarszu przez centrum Gniezna spowodowałaby paraliż komunikacyjny miasta. I właśnie w obawie o zdrowie i życie oraz bezpieczeństwo, mienie mieszkańców i gości jako prezydent, czyli osoba odpowiedzialna za porządek społeczny, postanowiłem nie wydać zgody na żadne z tych zgromadzeń” – napisano w oświadczeniu.

 

Źródło: gniezno.naszemiasto.pl; nczas.com
Fot.: pxhere.com
EM

 

Kiedy w Polsce ponad 250 tysięcy osób uczestniczy w Marszu Niepodległości, w Szwecji też organizowane są marsze… tysięcy muzułmanów. Tłumnie przechodzą ulicami Gothenburga z okazji swojego religijnego święta Aszura.

 

Nie od dziś wiadomo, że Szwecja nagminnie przyjmuje islamskich imigrantów.
Jak oznajmiła ostatnio premier kraju, „przyjęcie milionów imigrantów dla Szwecji nie będzie problemem”. Czy aby na pewno?

 

Jak w Polsce setki tysięcy Polaków świętowało niepodległość Polski, wymachując biało-czerwonymi flagami, tak w Szwecji maszerowało tysiące muzułmanów z arabskimi flagami i transparentami.

 

Czym jest Aszura? To muzułmańskie święto obchodzone dziesiątego dnia miesiąca muharram, czyli pierwszego miesiąca w kalendarzu muzułmańskim (sama nazwa Aszura oznacza „dziesięć”). Święto prawdopodobnie wywodzi się ze zwyczajów wspólnoty żydowskiej zamieszkującej Medynę – według A’iszy, miejscowi Arabowie obchodzili je jeszcze długo przed Mahometem, przestrzegając tego dnia postu (dziś już nie jest on obowiązkowy). Dla sunnitów, Aszura jest świętem przypominającym opuszczenie Egiptu przez Izraelitów.

 

 

Źródło: nczas.com; Twitter – @PrawyPopulista; YouTube – Hypnotized FCB
Fot.: YouTube – Hypnotized FCB
EM

 

 

W dniu wczorajszym, w Częstochowie zorganizowano przemarsz środowisk LGBT. Całe wydarzenie zostało odebrane jako jawna prowokacja, szczególnie iż planowo organizatorzy chcieli zakończyć tzw. „marsz równości” u stóp Jasnej Góry- świętego dla katolików miejsca. Tam uczestnicy parady gejowskiej mieli „pozdrowić” ojców Paulinów. Parada została jednak zablokowana.

 

Marsz środowisk LGBT wyruszył w niedzielę ok. godz. 11 z Placu Daszyńskiego w Częstochowie. Na trasie pod Jasną Górę napotkał jednak liczną blokadę zorganizowaną przez środowiska narodowe i chrześcijańskie. Osoby uczestniczący w tej kontrze jednoznacznie sprzeciwiały się promowaniu dewiacji w miejscu religijnych pielgrzymek, w środku letniego dnia, kiedy sporo dorosłych i dzieci przemieszcza się po okolicy. Ich kontra przyniosła pomyślny skutek, a parada LGBT została zablokowana.

 

Jak się jednak okazało, na „marszu równości” miały miejsce jawne profanacje polskich symboli narodowych. Na fotografiach, które obiegły portale społecznościowe widać jak uczestnicy wydarzenia trzymają sprofanowaną Polską Flagę z Orłem Białym zamieszczonym na… tęczowym tle.

 

https://twitter.com/WkurzonyEmeryt/status/1015931362476470273

 

Do tej kwestii odniósł się szef MSWiA Joachim Brudziński (PiS). Kiedy powyższe zdjęcia zyskały popularność na Twitterze, poseł Brudziński stwierdził, że funkcjonariusze policji podjęli odpowiednie kroki w związku z tak skandalicznymi zachowaniami, a dodatkowo w tej sprawie trafi do prokuratury zawiadomienie o znieważeniu oraz sprofanowaniu symboli narodowych.

 

 

To jednak nie koniec całego zamieszania, ponieważ swoją solidarność z osobami obrażającymi w ten sposób polskie symbole narodowe postanowiła publicznie wyrazić Joanna Scheuring-Wielgus, która obecnie po odejściu z Nowoczesnej jest posłanką niezależną. Jest ona znana z kontrowersyjnych wystąpień i wypowiedzi. Swego czasu zapraszała do przyjścia na spektakl „Klątwa”, w którym obrażano osobę świętego Jana Pawła II. Taka jej postawa spotkała się z mocną krytyką wielu Polek i Polaków. Co ciekawe oburzyło to ludzi w naszym kraju bez względu na wiek. Z argumentami, iż polscy podatnicy nie chcą by takie szkalujące sceny odbywały się za ich pieniądze, posłanka musiała zmierzyć się przed rokiem m.in. w programie Młodzież Kontra na antenie TVP Info.

 

 

Tym razem pochodząca z Torunia polityk, wyraziła swój sprzeciw wobec działań policji oraz szefa MSWiA, zakładając koszulkę z… tęczowym orłem. Joanna Scheuring-Wielgus takową fotografię zamieściła na facebookowym profilu, określając paranoją fakt, że zainteresowano się sprawą profanacji godła, a nie okrzykami osób blokujących paradę LGBT. Zwróciła się również w opisie do ministra Brudzińskiego z pytaniem, czy również na nią „doniesie”.

 

 

 

Obóz Narodowo-Radykalny zorganizował Lubelski Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych, który już siódmy raz przeszedł ulicami Lublina. Niestety, nie obyło się bez przepychanek pomiędzy Obywatelami RP, a narodowcami.

 

– Marsz ma na celu upamiętnienie żołnierzy podziemna antykomunistycznego. Nie zaprzestali oni walki z kolejny okupantem Polski i w naszej świadomości nie są oni wyklęci, tylko niezłomni

– powiedziała rzecznik prasowy ONR w Lublinie Patrycja Rowińska.

 

Ulicami Lublina przeszło około tysiąca osób. Podczas uroczystości skandowano: „Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę” czy „Bóg, honor, ojczyzna”.

 

Jak informuje portal wiadomosci.onet.pl, organizatorzy marszu zmuszeni byli zmienić początkowo planowaną trasę, gdyż przed Bramą Krakowską zebrała się niewielka grupa Obywateli RP. Trzymali transparenty z napisami: „Nie każdy wyklęty był bohaterem” i „Nacjonalizm – to się leczy”. To ostatnie hasło skandowano przez megafon w stronę narodowców, którym się to nie spodobało.

 

Po chwili doszło do zamieszek. Początkowo, jeden z narodowców próbował wyrwać flagę Obywateli RP, po czym zaczął uciekać przez Bramę Krakowską, gdzie natknął się na funkcjonariuszy. W mgnieniu oka doszło do kolejnej przepychanki z jednym z uczestniczących w marszu mężczyzn. Został on obezwładniony przez policjantów i odprawiony do radiowozu. Ten incydent przyczynił się do odgrodzenia kontrmanifestacji od marszu ONR – donosi portal wiadomosci.onet.pl.

 

 

1 marca w Polsce to Narodowy Dzień Pamięci o Żołnierzach Wyklętych. Tego dnia w wielu miastach upamiętnia się bohaterów stawiających antykomunistyczny opór sowieckiemu totalitaryzmowi. Jednakże nie wszyscy planują oddawać tego dnia hołd osobom poświęcającym życie dla wolnej Polski.

 

Środowiska lewicowe planują protestować przeciwko upamiętnianiu żołnierzy NSZ i innych bohaterów antykomunistycznego podziemia. Na 1 marca, swoją manifestację w Warszawie zapowiedziała skrajna lewica. Organizatorem marszu mającego rzekomo upamiętniać ofiary wyklętych jest „Studencki Komitet Antyfaszystowski”.

 

Marsz wyruszyć ma o godz. 17  z ul. Marszałkowskiej 21. Manifestacja rozpocznie się więc pod budynkiem Instytutu Pamięci Narodowej.

 

– Nasz przemarsz rozpoczniemy pod budynkiem IPN – instytucji winnej ogromu podłych kłamstw oraz konfabulacji, która poddaje się politycznej presji tam, gdzie jest miejsce wyłącznie na rzetelną pracę naukową i refleksję. Skończymy zaś na Rakowieckiej 37, gdzie ma się rozpocząć marsz narodowców — pogrobowców przeklętej idei „uświęconej Ojczyzną zbrodni”, której dopuścili się niektórzy z czczonych dziś „żołnierzy wyklętych” – ogłosiła organizacja „Studencki Komitet Antyfaszystowski”.

 

Przedstawiciele skrajnej lewicy sugerują zabranie na ich manifestację czarnych flag, kojarzonych z antyfaszystowskimi bojówkami.

 

Oczywiście przez stolicę przemaszerować ma również patriotyczny marsz upamiętniający Żołnierzy Niezłomnych. Jego blokadę zapowiedziała już znana z zamieszek i protestów totalnej opozycji przeciwko przeprowadzonym przez obecny rząd zmianom organizacja „Obywatele RP”. To skrajnie lewicowe ugrupowanie planuje swoją blokadę na godz. 18:30 przy ul. Rakowieckiej 37.

 

Czy niestety na ulicach Warszawy dojdzie do starć pomiędzy ludźmi chcącymi uczcić pamięć o Żołnierzach Wyklętych a antifą i „Obywatelami RP”?

 

 

Policja opublikowała oświadczenie, w którym odnosi się do skandalicznego tekstu Gazety Wyborczej pt. „Morderca. Wyklęty. „Bury”” i zwraca uwagę, że zawarte w nim sytuacje… nie miały w ogóle miejsca. Zamieszczamy treść oświadczenia.

 

W opublikowanym 26 lutego 2018 roku na łamach Gazety Wyborczej artykule pt. „Morderca. Wyklęty. „Bury”, jego autor kłamliwe formułuje twierdzenie, dotyczące brutalności działań funkcjonariuszy Policji.

 

Sposób opisywania działań i podejmowanych interwencji przez funkcjonariuszy Policji podczas zabezpieczenia sobotnich zgromadzeń na terenie Hajnówki został przedstawiony najprawdopodobniej celowo w kłamliwy i niezgodny z rzeczywistością sposób. Autor zarzuca brutalność interweniującym funkcjonariuszom używając słów, które mają celowo przedstawić czytelnikowi w negatywnym świetle policjantów. „Zostały jednak szybko spacyfikowane przez…policjantów. Brutalnie zepchnięto je pod ogrodzenie.” Jedna z osób, w stosunku do których policjanci podejmowali czynności służbowe w związku z łamaniem prawa, skierowała podziękowania na ręce Zastępcy Komendanta Powiatowego Policji w Hajnówce komisarza Jakuba Ciulkina. W tych krótkich ale jakże prawdziwych podziękowaniach, podkreślona jest postawa interweniującego funkcjonariusza oraz wyrażona opinia, że takim zachowaniem interweniujący funkcjonariusz przynosi Policji honor.

 

Autor artykułu, opisał podjęte działania policjantów w sposób jednostronny i niezgodny z rzeczywistością. Użył nieprawdziwych stwierdzeń odnosząc się do sytuacji, które nie miały miejsca. Dziennikarz zachował się zatem w sposób nierzetelny i nieprofesjonalny, dyskredytując profesjonalizm funkcjonariuszy Policji. Zajęcie takiego stanowiska jest dalece krzywdzące dla wszystkich osób, które swoim codziennym postepowaniem dają wyraz szacunku dla obowiązującego prawa.

Poseł Michał Szczerba (Platforma Obywatelska) znany jest z zachowań, których nie wypada prezentować będąc parlamentarzystą. Kiedy jakiś czas temu rzucił z mównicy sejmowej dokumentami, przepraszali za niego nawet partyjni koledzy. Teraz musiała to zrobić redaktor Agnieszka Gozdyra w trakcie programu „Tak czy Nie” na antenie Polsat News.

 

Do studia zostali zaproszeni Marek Jakubiak z klubu Kukiz’15 oraz właśnie Michał Szczerba. Posłowie dyskutowali w programie na temat Marszu Niepodległości. Wtedy też poseł PO po raz kolejny wykazał się brakiem zasad dobrego wychowania.

 

Przerwał on posłowi Jakubiakowi, wtrącając iż nie tylko niektóre niesione banery były problemem, ale również okrzyki. Wtedy z jego ust padło wulgarne słowo, które zdenerwowało nawet prowadzącą Agnieszkę Gozdyrę. Jednak nawet zwróceniem przez nią uwagi oraz jej przeprosinami skierowanymi do telewidzów, poseł Platformy Obywatelskiej raczej się nie przejął.

 

Przypomnijmy, że temat dotyczył wielotysięcznej manifestacji patriotycznej z okazji Święta Niepodległości odbywającej się 11 listopada. Podczas ostatniego Marszu Niepodległości, niestety kilka niesionych przez przybyłych ludzi transparentów wzbudziło spore kontrowersje.