Nie ma najmniejszych wątpliwości, że to, co wyrabiają nauczyciele działa szczególnie krzywdząco na uczniów przystępujących w tym roku do egzaminów – a zwłaszcza tych maturalnych. W końcu maturzyści powiedzieli sobie dość i wzywają do protestów.

 

„My – maturzyści jesteśmy zaniepokojeni obecną sytuacją w szkołach.
Strajk Nauczycieli może doprowadzić do nieodbycia się rad klasyfikacyjnych w placówkach. W konsekwencji nie otrzymamy dyplomów ukończenia szkoły i nie będziemy mogli przystąpić do matury w maju, do której przygotowujemy się od kilku lat – będziemy zmuszeni do powtarzania roku.
Jako uczniowie rozumiemy postulaty strajkujących nauczycieli, rozumiemy, że potrzeba przebudować system szkolny od podstaw wraz z wynagrodzeniami dla pedagogów, ale zwracamy się z prośbą o rozsądne podejście do sprawy i pozwolenie nam – maturzystom na ukończenie szkoły w wyznaczonym wcześniej terminie” – zamieszczono na specjalnie utworzonej w tym celu stronie na Facebooku.

 

 

– Niektórzy będą dobrze się bawić, a wielu z nas dalej w stresie i niepewności czy będziemy mogli przystąpić do egzaminu maturalnego – skomentowano na Twitterze wczorajszy koncert poparcia strajku nauczycieli.

 

 

 

Popieracie uczniów czy nauczycieli?

 

Źródło: magnapolonia.org; Twitter; Facebook
Fot.:
EM

Obecnie Polska żyje protestami nauczycieli, których działania niosą za sobą bardzo poważne skutki. Jako że ów grupa pracownicza domaga się podwyżki płac, dlaczego inni nie mogą dostawać wyższej pensji? Tak właśnie myślą pracownicy socjalni, którzy… podejmują już odpowiednie kroki w stronę bardziej satysfakcjonującego wynagrodzenia.

 

Do zadań pracowników socjalnych należy m.in. wypłata świadczeń 500+ i 300+. Grupa już wcześniej prowadziła tzw. nieinwazyjny protest, ale teraz podejmują konkretniejsze działania. Rozpoczął się zbiór deklaracji dotyczących udziału związków zawodowych oraz osób niezrzeszonych  w ogólnopolskim strajku pomocy społecznej.

 

– (…) ważne jest zwrócenie uwagi rządzącym, że jest coś w tym wszystkim nie tak, skoro pracownik socjalny kwalifikujący do otrzymania świadczenia sam mógłby z takiej pomocy skorzystać – pisał w liście do resortu minister Elżbiety Rafalskiej Paweł Maczyński, wiceprzewodniczący Polskiej Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej oraz członek Rady Pomocy Społecznej.

 

Potajemna i nieinwazyjna forma protestu nie przyniosła jednak wyczekiwanych skutków. Nie jest jeszcze wiadomo, w jaki sposób PFZPSiPS zamierza walczyć o podwyżkę płac. Istnieje jednak spore zagrożenie w postaci zaprzestania wypłat świadczeń 500+ i 300+.

 

– Przykład strajkujących nauczycieli pokazał, że ok. 400 tys. pracowników oświaty nie należących do żadnego związku zawodowego, ale z pomocą związków zawodowych może doprowadzić do największego strajku tej grupy zawodowej. Nasz sprawdzian przed nami. Teraz albo nigdy – poinformowano w specjalnym komunikacie.

 

Obecnie do związków należy jedynie 14% pracowników pomocy społecznej, a bez osób spoza związków demonstracje w tym sektorze nie mają szans na powodzenie. Warto przypomnieć także, że w celu przeprowadzenia demonstracji, należy przeprowadzić określoną w ustawie procedurę rozwiązywania sporów zbiorowych.

 

Źródło: nczas.com
Fot.: pixabay.com
EM

W poniedziałek miała miejsce demonstracja taksówkarzy – nie obyło się bez blokowania warszawskich ulic, autostrady oraz licznych napaści na ludzi.

 

Jak mówi rzecznik Komendy Stołecznej Policji kom. Sylwester Marczak, protest ten przyniósł za sobą ponad 60 wniosków o ukaranie.

 

– Wśród nich są przede wszystkim: tamowanie ruchu czyli zbyt powolna jazda, ale także i używanie słów wulgarnych – wyjaśniał rzecznik. Kilka wniosków dotyczy także konsumpcji alkoholu.

 

Oglądając nagrane poszczególne wydarzenia z protestu, można by sobie zadać pytanie, dlaczego ukarano tak mało osób? Manifestujący pluli na kierowców Ubera, obrzucali pojazdy jajkami, a nawet zaatakowali kolegę z branży sprzeciwił się wzięciu udziału w demonstracji. Do akcji musiała wkroczyć policja, której wóz potraktowano wybielaczem.

 

Poniżej nagrania z poniedziałkowego protestu.

 

 

Źródło: nczas.com; Twitter
Fot.: YouTube – OnetNews
EM

Jakiś czas temu pisaliśmy o wielkiej demonstracji w Stanach Zjednoczonych, jaką zapowiadały środowiska polonijne (więcej: tutaj). Dnia 31 marca odbyła się wreszcie manifestacja przed placówkami dyplomatycznymi Izraela przeciw amerykańskiej ustawie S.447 o roszczeniach żydowskich.

 

Protesty miały miejsce w kilku amerykańskich miastach i zdecydowanie można traktować je jako największą demonstrację Polaków w USA od czasów wstąpienia do NATO.

 

 

 

 

Jak zauważa słusznie dziennikarz Tomasz Sommer, Polska Agencja Prasowa (PAP) nie podała żadnych informacji na temat wczorajszych wydarzeń.

 

 

 

Nie wiadomo dlaczego media milczą na temat demonstracji. Warto także wspomnieć, że w Nowym Jorku oprócz 400 polskich protestantów zjawili się także działacze Antify.

Źródło: nczas.com; Twitter – @p_zuchowski; @1972tomek; olo_mars; @LukaszNYC
Fot.: Twitter – @p_zuchowski
EM

Ulice Paryża sieją postrach na całym świecie – można by rzec, że chwilami przypominają wydarzenia, z jakimi w Polsce spotkaliśmy się w czasie stanu wojennego w grudniu 1981 roku. Brutalność policji jest przerażająca.

 

Gwałtowne manifestacje i walka ze służbą policji wciąż nie ustają.. Rośnie agresja zarówno wśród funkcjonariuszy, jak i uczestników protestu „Żółtych kamizelek”.

 

Podobnie jak w trakcie stanu wojennego w Polsce, francuskie służby znęcają się nad tymi, którzy wpadną w ich ręce. Pałują i kopią bez litości.

 

„Francuska policja pełna zimnej krwi. Bardzo zimnej.”

 

Źródło: nczas.com; Twitter – @nicolasgregoire
Fot.: Twitter – @nicolasgregoire
EM

 

Masakryczne zdarzenie miało miejsce w Quebec City w Kanadzie, kiedy to jeden z mężczyzn, niosąc flagę, wracał z patriotycznej manifestacji – widok ten nie spodobał się miejscowym działaczom Antify.

 

Gdyby nie pomoc innych, mogłoby to się skończyć tragedią. Całą akcję możemy zobaczyć od 02:05

 

Działacze Antify określają siebie jako antyfaszystów i czynnie oponują przeciwko tendencjom skrajnie prawicowym, które ruch utożsamia z faszyzmem.

 

Źródło: wykop.pl; YouTube – Pinc7
Fot.: YouTube – Pinc7
EM

Przy okazji ostatniego Marszu Niepodległości, odbywającego się w stulecie odzyskania przez Polskę, po 123 latach niewoli, wolności, pojawiły się gdzieniegdzie głosy, że powinien być to „marsz wszystkich Polaków”. Śmiem jednakowoż twierdzić, że Marsz Niepodległości nigdy nie był i nie będzie dla wszystkich. I bardzo dobrze!

 

Już sama nazwa wskazuje, że ów marsz, jest formą uczczenia niezależności naszego państwa. Jest sposobem zarówno na pokazanie dumy z naszych przodków, którzy o nią walczyli, radości z tego, że żyjemy w niepodległym narodowym państwie, oraz troski o tejże niepodległości zachowanie. 

 

A więc, wręcz z definicji, na Marsz nie powinni czuć się zaproszeni zwolennicy Unii Europejskiej w formie federacji państw o bardzo okrojonej suwerenności. Czyli, krócej mówiąc, tzw. „federaści”. Zwłaszcza ci biegający na skargi na własny kraj do różnych zagranicznych instytucji. Nie wspominam już nawet o bardziej „odjechanych” ruchach, chcących politycznej unifikacji świata czy uzależnienia na przykład od Rosji.

 

Jednak troska o niepodległość naszej Ojczyzny, to także, siłą rzeczy, dążenie do tego, by działo się w niej jak najlepiej. Na Marsz Niepodległości nie powinni się więc czuć zaproszeni zwolennicy gospodarczej czy medialnej zależności od innych państw, na przykład Niemiec. A tym bardziej osoby za taką zależność odpowiedzialne, zwłaszcza politycy, którzy w tej materii podejmowali niekorzystne dla Polski decyzje.

 

Wreszcie na Marszu Niepodległości nie ma miejsca na promocję ideologii szkodliwych dla naszej (prawdziwej) europejskiej cywilizacji. Nie ma miejsca na promowanie się środowisk LGBT, nie ma miejsca na szerzenie tzw. ideologii gender i agresywnego feminizmu, nie ma miejsca na antyklerykalną propagandę, wreszcie nie ma miejsca na otwarte popieranie legalności aborcji. Nie wspominając już o zakazanych prawnie ideologiach: nazizmie i komunizmie.

 

No i oczywiście nie ma na Marszu Niepodległości miejsca dla prowokatorów. Ludzi, którzy przychodzą nań tylko po to, by skompromitować to piękne wydarzenie. Czy to poprzez spowodowanie burdy, czy poprzez prezentację niestosownych, na przykład rasistowskich, haseł. Osoby takie powinny być jak najszybciej przechwytywane i usuwane ze zgromadzenia.

 

Tak więc, raz jeszcze, Marsz Niepodległości nie jest dla wszystkich. Jest dla osób ceniących naszą, jako narodu, suwerenność. Jest dla osób dumnych z historii naszego kraju. Jest dla osób kochających swoją Ojczyznę. Jest dla osób szanujących naszą kulturę, ze wszystkimi jej elementami, w tym z dziedzictwem wiary chrześcijańskiej. A przede wszystkim jest dla osób, które niezależnie od tego która tradycja: sanacyjna, endecka czy jeszcze inna, jest im najbliższa, chcą manifestować swoje przywiązanie do wartości narodowych w sposób pokojowy.

 

 

Fabian Myśliwiec- działacz Młodej Endecji oraz Fundacji Pro-Prawo do Życia, absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, jak sam o sobie mówi, jest „propagatorem zdroworozsądkowego myślenia”.

 

 

Fot.: Pixabay

 

Działacze totalnej opozycji niejednokrotnie podejmowali działania, które spotykały się z oburzeniem wielu Polek i Polaków. Do tego typu kontrowersyjnych inicjatyw zaliczało się również założenie koszulki z napisem „konstytucja” na pomnik tragicznie zmarłego w Smoleńsku prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Teraz działacze KOD-u „odziali” kolejny pomnik w tego typu T-shirt.

 

Przy okazji dzisiejszego manifestowania w ramach solidarność z sędziami Sądu Najwyższego, działacze KOD-u wykorzystali wysięgnik. Na początek demonstracji odbywającej się w Warszawie, nałożyli na pomnik Zygmunta III Wazy charakterystyczną koszulkę z hasłem „konstytucja”. Takiemu zachowaniu towarzyszyła kilkusetosobowa grupa demonstrantów.

 

Manifestanci skandowali m.in.: „Obronimy konstytucję”, jak i też „Zygmunt jest nasz”. Zobaczyć można było również hasło na jednym z transparentów brzmiące: „Idę na wybory w koszulce KONSTYTUCJA”.

 

Z Placu Zamkowego demonstracja planowo przeniosła się pod gmach Sądu Najwyższego. Dzisiejsza akcja zwolenników totalnej opozycji, ma być wyrazem wsparcia wobec sędziów.

 

 

Źródło: tvp.info

Fot.: Wikimedia Commons

 

Protesty wybuchły w środę i miały być w dużej mierze skutkiem słów jakie padły ze strony prezydenta Zemana podczas przemówienia inaugurującego jego drugą kadencję. Wygłosił je 8 marca br. Wielu ludziom nie spodobały się wówczas nieprzychylne słowa głowy państwa wobec dziennikarzy.

 

Protesty rozpoczęły się w środę. W czwartek w ramach kontynuacji, żeby zaprotestować przeciwko rządom prezydenta Milosza Zemana oraz premiera Andreja Babisza w centrum Pragi zebrali się studenci i uczniowie z ok. 200 uczelni oraz szkół. Łącznie na ulicach pokazać się miało ok. 4 tysiące demonstrantów. Wspierani byli też przez osoby w starszym wieku. Jak mówią jest to „strajk ostrzegawczy w obronie wartości demokratycznych i konstytucji”. Warto wspomnieć, ze Praga nie jest jedynym czeskim miastem, gdzie ludzie wyrażają swoje zaniepokojenie.

 

Protestujący zarzucają obecnej władzy, iż ta nie szanuje środowiska dziennikarskiego oraz zasad demokracji. Manifestanci oskarżają również prezydenta o prorosyjskie ruchy. W trakcie protestu zebrani w symboliczny sposób pokazywali gest przekręcania kluczy w zamku. W czasach komunizmu używano tego znaku, jako wyrazu niechęci do rządzących i żądania opuszczenia przez nich kraju.

 

Wieczorem w stolicy Czech kancelaria prezydenta zorganizowała koncert w Praskim Zamku oraz przyjęcie dla ok. tysiąca zwolenników obecnego prezydenta. Również pod Praskim Zamkiem pokazali się jednak manifestanci po proteście, który zorganizowali na Placu Wacława.