Miliony obywateli Wielkiej Brytanii wyszło na ulice w celu odwołania brexitu. Marsz ruszył ulicami Londynu w sobotę. Wśród demonstrantów znaleźli się m.in. pierwsza minister Szkocji Nicola Sturgeon i burmistrz stolicy Sadiq Khan.

 

3 lata temu Brytyjczycy podjęli decyzję o wyjściu z Unii Europejskiej. Obecnie wielu z nich domaga się jednak drugiego referendum w tej sprawie. Jak informuje brytyjska prasa, sobotni przemarsz był jedną z największych manifestacji tego typu w historii.

 

 

 

Organizatorzy przekonują, że w samym Londynie zgromadziło się ponad milion osób. Na zorganizowanej przez demonstrujących paradzie pojawiły się karykatury premier Theresy May, a także plakaty przedstawiające Donalda Tuska, którego prosili o pomoc w sprawie pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej.

 

 

Źródło: dorzeczy.pl; polskieradio24.pl
Fot.: Twitter – @Bart_Wielinski
EM

Związek Nauczycielstwa Polskiego nie chce już rozmowy z minister edukacji – teraz domagają się spotkania z premierem. Pojawiły się także groźby, że zostaną podjęte kolejne kroki.

 

– Możemy zablokować promocję uczniów do kolejnych klas, to spowoduje kataklizm w edukacji – grozi szef ZNP, Sławomir Broniarz. Działacz sugeruje, że władze mają ostatnią szansę, aby porozumieć się z nauczycielami. To już przekracza wszelkie granice!

 

Broniarz w udzielonym wywiadzie dla Radia Zet zaznaczył, że nie chce kolejnych rozmów z Anną Zalewską, a spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim. Oznajmił także, że manifest zaplanowany na 8 kwietnia to jedynie początek – nauczyciele mają jeszcze jednego asa w rękawie. Jak mówi, jeśli rząd nie zdecyduje się na udzielenie podwyżek, nauczyciele będą zmuszeni do nieprzepuszczania uczniów do następnych klas.

 

Za promocję uczniów do wyższych klas i szkół odpowiedzialne są Rady Pedagogiczne. Gdyby protestujący zdecydowali się na podjęcie tak radykalnych kroków, wszyscy polscy uczniowie otrzymaliby negatywny wynik na świadectwie. Zostałaby również wstrzymana rekrutacja na studia, co stanowiłoby całkowite zacofanie w systemie edukacji. Jak podkreśla ZNP, takie rozwiązanie to ostateczność, jednak nie można go całkowicie wykluczyć. – Chcielibyśmy, by rząd miał tego świadomość – informuje Broniarz. Dodał także, że w strajku wzięło udział ponad 90% szkół w całej Polsce, a w większości placówek uczestniczyć chce w nim aż 100% nauczycieli.

 

– Jesteśmy przekonani, że strajk, który zacznie się 8 kwietnia będzie się toczył także w trakcie egzaminów, które zaczynają się 10 kwietnia, jeśli nic się nie zmieni, to tak samo będzie podczas kolejnych egzaminów gimnazjalnych 15 kwietnia – grzmiał szef ZNP. Do sporu zbiorowego, jak mówi prezes, pragną dołączyć nawet szkoły o profilu katolickim czy te pod opieką innych organizacji.

 

Nauczyciele żądają podwyżek płac o 1000 złotych (mowa tu o podstawie). Przez wiele miesięcy ZNP usiłował rozmawiać na ten temat z minister edukacji Anną Zalewską, jednak na próżno – szefowa resortu twierdzi, iż spełniła prośby nauczycieli. Ci jednak oskarżają kobietę o kłamstwo i żądają rozmów z szefem rządu.

 

Żródło: dorzeczy.pl

Fot.: wikipedia.org

EM

Z okazji wczorajszego Dnia Kobiet, Warszawski Strajk Kobiet zorganizował na stołecznym Rondzie Dmowskiego akcję „Disco Przeciw Nienawiści”. Jaki był cel tego protestu i dlaczego wybrano to miejsce? Cała demonstracja odbyła się w celu zmiany nazwy ronda na… rondo Praw Kobiet.

 

Mimo iż w manifestacji wzięło udział ok. 300 osób, zablokowała ona centrum stolicy w godzinach 17.00-19.30. Jak podała stacja TVN Warszawa, w tym czasie wszystkie dojazdy do ronda Dmowskiego zostały zamknięte dla ruchu, aleje Jerozolimskie były zamknięte na odcinku od ronda de Gaulle’a do ulicy Chałubińskiego, a Marszałkowska od placu Konstytucji do ulicy Królewskiej. Jak mówił jeden z dziennikarzy, był to naprawdę duży paraliż komunikacyjny.

 

Nie zabrakło również tysięcy komentarzy internautów nie kryjących oburzenia zgodą prezydenta miasta Rafała Trzaskowskiego na demonstrację.

 

 

 

Źródło: dorzeczy.pl
Fot.: Twitter; PAP/Paweł Supernak
EM