Mięso z chorych i padłych krów z ubojni na Mazowszu trafiło między innymi do przetwórni w powiecie nowosądeckim w Małopolsce. Wykonane z nich produkty już trafiły do hurtowni oraz sklepów w całym województwie!

 

Po emisji reportażu w „Superwizjerze” TVN, w sobotę, wybuchła afera z mięsem, które zamiast do utylizacji trafiało do zakładów przetwórstwa. Dziennikarz stacji zatrudnił się w ubojni, w której przerabiano mięso z chorych i padłych zwierząt.

 

Po emisji reportażu wszczęto śledztwo w sprawie zakładu znajdującego się powiecie ostrowskim na Mazowszu. We wtorek Główny Lekarz Weterynarii cofnął zgodę na ubój mięsa w tej rzeźni. Kontrolerzy próbują obecnie ustalić, gdzie sprzedano podejrzane mięso.

 

Jak ustalili dziennikarze TVN24 część mięsa trafiła do zakładu przetwórstwa w Małopolsce.    „Z tego co mi wiadomo na teren województwa małopolskiego trafiły dwie tony tego mięsa”         – stwierdził w TVN24.pl Grzegorz Kawiecki, zastępca Małopolskiego Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii.

 

Teraz inspektorzy próbują wycofać całe to mięso z rynku. Na podstawie znalezionych w zakładzie faktur ustalają kolejnych odbiorców.

 

Źródło: wp.pl
fot. Wikipedia Commons
LS

W dniu wczorajszym informowaliśmy o niebezpiecznym incydencie, który rozegrał się po godzinie 21 w Krakowie. W rejonie ulicy Mogilskiej, między przystankiem Rondo Mogilskie a Cystersów doszło do ostrzelania tramwajów. W wyniku tego zdarzenia jedna osoba została ranna. Dziś wiadomo więcej na temat całego zajścia.

 

Jak się okazało, sprawcy nie strzelali w dniu wczorajszym jedynie w stronę tramwaju. Strzały miały paść również w kierunku okolicznych budynków. Napastnicy posługiwali się jedynie bronią pneumatyczną, jednak i tak wywołało to sporo utrudnień oraz doprowadziło do szkód i konieczności naprawy dwóch tramwajów.

 

Najpoważniejszym skutkiem tego incydentu jest jednak fakt, że jeden z pasażerów jadących wówczas komunikacją miejską został raniony w okolicy oczu, gdy rozbite zostało szkło podczas ostrzelania.

 

Policja przeprowadziła sprawne działania w celu schwytania sprawców ataku. Okazali się być nimi dwaj młodzi mężczyźni, którzy około godziny 23 w poniedziałkowy wieczór, byli już zatrzymani przez funkcjonariuszy w rejonie ulicy Zaleskiego. Znaleziono przy nich broń pneumatyczną, z której oddano wcześniej strzały.

 

 

Mężczyźni byli w stanie nietrzeźwym, co mogło przyczynić się do ich pomysłu na zorganizowanie strzelania na ulicach Krakowa. Ciężko mówić tu o jakichś racjonalnych motywach takiego działania obydwu sprawców. Jeden z nich, mieszkający w Krakowie, nie był wcześniej karany. Drugi ze sprawców, bez stałego miejsca zamieszkania, pomimo młodego wieku był już notowany za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, a także sprawy narkotykowe.

 

Na szczęście poszkodowanemu mężczyźnie nie grozi według pojawiających się doniesień nic poważnego.

 

 

Źródło: Facebook/@Malopolska.Policja ; Facebook/@telewizjakrakowpl

 

W poniedziałkowy wieczór doszło do niebezpiecznej sytuacji w Krakowie, a dokładniej przy ulicy ulicy Mogilskiej. Padły tam strzały w stronę ludzi przemieszczających się komunikacją miejską. Ucierpiała co najmniej jedna osoba.

 

Ulica Mogilska biegnie w dość bliskiej odległości od centrum stolicy Małopolski. To właśnie tam, między przystankiem Cystersów a Rondo Mogilskie po godzinie 21 doszło do strzelaniny. Celem sprawcy lub sprawców stały się tramwaje i ludzie nimi podróżujący.

 

Wiadomo, że co najmniej jedna osoba została ranna w wyniku rozbicia szkła tramwajowych szyb. Nie ma jednak póki co dokładniejszych informacji na temat tego niebezpiecznego zajścia.

 

Ruch tramwajowy w stronę Nowej Huty na tej trasie został wstrzymany. Nie ma oficjalnych informacji na temat motywów działania sprawców. Zdołali oni jednak uciec i są poszukiwani przez małopolską policję. Ludzie przemieszczający się obecnie komunikacją miejską przez Kraków proszeni są natomiast o zachowanie ostrożności. Nie wiadomo jaką bronią dysponują osoby odpowiedzialne za atak na krakowską komunikację miejską.

 

– Nie wiemy jeszcze, z jakiego typu broni strzelali sprawcy. Nikt nie został zatrzymany – powiedział Polskiej Agencji Prasowej Mateusz Drwal z zespołu prasowego małopolskiej policji.

 

Strzały padły w kierunku tramwajów linii 52 oraz 73.

 

Do podobnej sytuacji w Krakowie doszło w marcu 2017 roku, kiedy w okolicach przystanku Korona ostrzelano tramwaj przy użyciu wiatrówki.

 

[AKTUALIZACJA]:

Według wstępnego rysopisu przygotowanego przez policję, sprawcy to jeden mężczyzna wysoki i łysy oraz drugi o krępej budowie ciała. Niestety, poszkodowany w wyniku strzelaniny pasażer tramwaju ucierpiał, gdyż w jego oko trafiły odłamki szkła.

 

Źródło: Facebook ; Interia.pl

Fot.: Pxhere

 

MB

Obwarzanki to regionalny przysmak w dawnej stolicy Polski, z którym stoiska można w centrum Krakowa mijać co chwilę. Obecnie nie jest on już tylko znany i lubiany jedynie w tym mieście. Jak się jednak okazuje, handel obwarzankami może być też przykrywką do… prowadzenia sprzedaży narkotyków.

 

Sytuacja miała miejsce w miejscowości Niepołomice w województwie małopolskim. Na pewnym straganie widniał napis „Obwarzanki krakowskie- 1,70 zł”, a kupić można było rzeczywiście te smaczne krążki. To jednak nie wszystko.

 

Pochodzący z powiatu wielickiego 32-letni sprzedawca, miał w ofercie jeszcze coś. Okazało się, że handlował on też narkotykami. Sprzedawał je osobom wtajemniczonym, które puszczały mu sygnał przez umówiony znak. Podejrzany miał w ten sposób sprzedawać amfetaminę oraz marihuanę.

 

Zachowanie mężczyzny wzbudzało podejrzenia, w związku z czym policja obserwowała go już od jakiegoś czasu. Ostatecznie funkcjonariusze dokonali zatrzymania handlarza, łapiąc go na gorącym uczynku. Przeprowadzono również przeszukanie mieszkania, które wynajmował 32-latek. Znaleziono tam porcjowane narkotyki.

 

Diler usłyszał zarzut posiadania, a także rozprowadzania środków odurzających.

 

Ostatnio policja w Małopolsce może się jednak pochwalić też większymi sukcesami i zdecydowanie bardziej spektakularnymi akcjami w ramach walki z przestępczością narkotykową. O jednej z takich spraw, która miała miejsce w ostatnim czasie, pisaliśmy tutaj:

Gang pseudokibiców rozbity! Przemycili prawie 6 ton marihuany i ponad 120 kg. kokainy

 

 

Źródło: wp.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

Do jednego z krakowskich komisariatów zgłosiły się dwie kobiety, które zgłosiły fakt molestowania seksualnego dopuszczonego przez ich bioenergoterapeutę. Człowiek ten –
o niezwykle uzdrawiającej mocy – miał im pomóc raz na zawsze pożegnać się z problemami zdrowotnymi. Sprawa skończyła się na zarzutach.

 

Jedną z pacjentek, jakie trafiły do gabinetu krakowskiego uzdrawiacza była 26-latka borykająca się z problemami zdrowotnymi i emocjonalnymi. Namiar na cudotwórcę otrzymała od swojej koleżanki. Wydawać by się mogło, że mężczyzna nie będzie wzbudzał żadnych podejrzeń – na stronach internetowych, które kobieta odwiedziła przed wizytą, widniały opinie o faktycznej skuteczności bioenergoterapeuty zarówno w przypadku problemów duchowych, jak i przy chorobach somatycznych.

 

Do tego samego „lekarza” postanowiła również wybrać się 48-letnia matka pacjentki.
Jak się okazało, obie pokrzywdzone najpierw były dotykane przez mężczyznę, a następnie z każdą z nich odbywał stosunek płciowy. Żadna z pań nie przyznała się drugiej do sytuacji, jakie miały miejsce w czasie poszczególnych wizyt.

 

Dopiero po roku 26-latka nie wytrzymała i wszystko wyznała matce. Zszokowana podobieństwem sytuacji rodzicielka również opowiedziała o swoich przeżyciach. Obie kobiety postanowiły niezwłocznie poinformować policję o wykorzystaniu ich seksualnie przez cwaniackiego lekarza.

 

62-letni mężczyzna usłyszał zarzuty z art.197 § 1 i 2 KK  odpowiadającego za podstępne przekonanie osób do obcowania płciowego, a także za dopuszczanie się innych czynności seksualnych. Oskarżonego objęto policyjnym dozorem, a także zakazem kontaktowania się i zbliżania do swoich ofiar na odległość mniejszą niż 50 metrów. Mężczyzna dostał także nakaz zatrzymania wszelkiej działalności bioenergoterapeutycznej.

 

Śledczy trafiają obecnie do innych kobiet, które korzystały z pomocy przestępcy, w celu ustalenia faktycznej liczby takich wypadków.

 

Źródło: radiokrakow.pl
Fot.: pixabay.com
EM

Wstrząsy sejsmiczne na terytorium Polski są czymś rzadkim, jak informuje na swojej stronie Instytut Geofizyki PAN. Zawsze więc zaskoczenie oraz ciekawość wzbudzać może wśród Polek i Polaków informacja o tym, że gdzieś w naszym kraju zatrzęsła się ziemia.

 

Do takiej jednak sytuacji rzeczywiście doszło na południu Polski. Trzeba zaznaczyć, że na dodatek mieliśmy do czynienia z dwoma wstrząsami. Wydarzenie to miało miejsce w województwie małopolskim. Ziemia zatrzęsła się w okolicy popularnego turystycznie miasta Krynica Zdrój.

 

Jak przekazał IG PAN, stacje sejsmologiczne w Ojcowie i Niedzicy odnotowały dwa wstrząsy. Jeden z nich osiągnął magnitudę na poziomie 2,9, a drugi 2,7.

 

Tego typu sytuacja nie zdarzyła się na tych terenach po raz pierwszy. W latach 90-tych odnotowano tam łącznie kilka wstrząsów. Najsilniejszy z takowych osiągnął wówczas magnitudę  na poziomie 4.

 

Takie sytuacje nie są jak widać częste, ale jednak w naszym kraju Karpaty mogą pochwalić się jeszcze i tak największą aktywnością na tej płaszczyźnie. Wstrząsy występowały w historii tam głównie w rejonie właśnie Krynicy Zdrój oraz na ziemiach podhalańskich.

 

Kilka wstrząsów odnotowano w ostatnich latach również na Śląsku. Tam ma to jednak w głównej mierze związek z tąpnięciami w kopalniach zlokalizowanych na terenie województwa śląskiego.

 

Na szczęście przy tego typu zdarzeniach nie dochodzi w naszym kraju do tragedii i nie ma ofiar śmiertelnych.

 

W ostatnich dniach, polskiej policji udało się rozbić struktury przestępczej organizacji powiązanej z chuliganami sympatyzujących z klubami piłkarskimi, których kibice stanowią koalicję zwaną WRWE. Wyjątkowa akcja służb rozpoczęła się w poniedziałek przed południem na terenie województwa małopolskiego oraz śląskiego.

 

W akcję zaangażowano ponad tysiąc funkcjonariuszy. Policja wspierana była przez jednostki antyterrorystyczne, straż graniczną, a także Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Ponad pół tysiąca funkcjonariuszy miało o świcie dokonać rewizji 30 mieszkań w Krakowie oraz innych miejscowościach na terenie głównie Śląska, a także Małopolski. Zatrzymano łącznie 39 osób. 38 podejrzanych jest o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Zarzutów gangsterom stawia się jednak dużo więcej. Chodzi tu m.in. handel narkotykami i pobicia. Zatrzymani mogą być oskarżeni nawet o porwania i zabójstwa, których dokonania łączyły się ze środowiskiem pseudokibiców. Przykładem może być sprawa śmierci członka Torcidy związanej z Górnikiem Zabrze- Tomasza P. Krakowscy chuligani, mieli być zaangażowani swego czasu nawet w przemyt imigrantów do Niemiec.

 

Nie były to pierwsze zatrzymania dotyczące tych struktur przestępczych. Akcja jednak była jedną z największych jaką przeprowadziła policja w ramach walki z grupami z pogranicza środowiska pseudokibiców i działających w naszym kraju gangów.

 

Policja przeszukała również budynek należący do TS Wisła Kraków. Przy okazji na terenie hali krakowskiego klubu miały zostać znalezione flagi, które swego czasu chuligani chorzowskiego Ruchu zabrali wrogim im fanom GKS-u Katowice. Część z zabranych materiałów, sympatyzujący z Ruchem spalili. Doszło nawet do podpalenia przy ruchomej drodze w Katowicach.

 

 

Policja miała skontrolować również miejsce, w którym mieszka znany chuligan Wisły ps. „Misiek”. Zasłynął on przed laty rzuceniem noża we włoskiego piłkarza. Jego samego najprawdopodobniej nie zatrzymano. Jednakże zdecydowana większość chuliganów z grup znanych jako „Wisła Sharks” oraz „Psycho Fans”, którą kierował Łukasz L. ps. „Lucky”, miała już zostać schwytana przez służby.

 

Rozbita grupa miała działać aktywnie w świecie przestępczym od 2006 roku na terenie całego kraju. W sprawę zamieszani mogą być również chuligani związani z innymi sportowymi klubami, jak np. Widzew Łódź czy Elana Toruń.

 

Jak się okazuje do rozbicia kilku powiązanych grup przestępczych przyczyniły się zeznania ważnych chuliganów Ruchu Chorzów, którzy zdecydowali się pójść na współpracę z policją. To pogrążyło innych przestępców związanych z chuligańskimi bojówkami. Mówi się, iż na współpracę z policją zdecydowali się również niektórzy członkowie grupy „Wisła Sharks”. Ta sytuacja zdecydowanie ułatwia pracę służb.

 

Warto mieć również na uwadze, że także ważne osoby związane z przestępczymi procederami wśród chuliganów wrogiej Wiśle Cracovii zostały wcześniej zatrzymane przez policję. Wśród nich znalazł się m.in. Paweł M. ps. „Master”, mający stać na czele grupy bojówkarzy „Jude Gang”. Przy okazji jednej z akcji antyterrorystów mającej miejsce w grudniu ubiegłego roku, życie stracił Adrian Z. ps. „Zielony”, po tym jak próbował wyrwać broń jednemu z funkcjonariuszy. Powiązany ze środowiskiem pseudokibiców Cracovii gangster miał być zamieszany m.in. w porwanie ze szczególnym udręczeniem.

 

Skala tej akcji małopolskiej policji określana jest jako gigantyczna. W obławie na członków zorganizowanej grupy przestępczej, która miała dziś miejsce w Krakowie i okolicach wzięło udział ponad 100 policjantów. O sprawie poinformowało radio RMF FM.

 

Ścigani gangsterzy mają być powiązani z bojówkami pseudokibiców Cracovii. Rano policyjni antyterroryści weszli do kilku domów jednocześnie. Rewizji mieszkań oraz posesji dokonano dzisiaj na terenie Krakowa oraz okolicznych mniejszych miejscowości. Nie jest to pierwsza w ostatnich miesiącach akcja policjantów z województwa małopolskiego wymierzona w lokalne gangi, w których działalność aktywnie angażują się chuligani utożsamiający się z krakowskimi klubami sportowymi.

 

Wiadomo, że przynajmniej 7 osób udało się dziś zatrzymać, jednak jest więcej osób poszukiwanych przez krakowską policję. Ujęci przestępcy mieli należeć do struktur gangu, który zajmował się rozprowadzaniem narkotyków w klubach i pubach.

 

Według nieoficjalnych informacji, zatrzymani byli związani także z wcześniej rozbitymi grupami przestępczymi, do której należeli m.in. zastrzelony w trakcie policyjnej akcji na krakowskim Ruczaju Adrian Z. ps. ‚Zielony’, jak również Paweł M. ps. ‚Master’, uznawany za lidera ‚Jude Gangu’- bojówki chuliganów Cracovii.

 

Przy okazji dzisiejszej akcji, funkcjonariusze policji zabezpieczyli w mieszkaniach gangsterów broń oraz narkotyki. Z wnioskiem o tymczasowy areszt dla zatrzymanych dziś mężczyzn wystąpiła już prokuratura.

 

 

 

 

Poranne wydarzenia w Małopolsce określane są jako wręcz makabryczne. Nie żyje niemal cała rodzina. Tragedia ta jest równie przerażająca, co zagadkowa. Wszystko rozegrało się w miejscowości Zelczyna niedaleko Skawiny.

 

Jak przekazał reporter RMF FM, 41-letni mieszkaniec Zelczyny wrócił z pracy ok. godz. 6:45. W domu dokonał makabrycznego odkrycia. Znalazł bowiem ciało swojej 36-letniej żony Aldony S. (kobieta była powieszona) oraz ciała trójki swoich dzieci. Byli to: 12-letni Kamil, 9-letnia Aleksandra oraz 4-letnia Nadia.

 

Wstępne ustalenia policji mówią o tym, że na ciałach dzieci nie znaleziono żadnych obrażeń. To nasuwa wiele pytań. Dodatkowo wstępne ustalenia miały również nie wskazać zatrucia czadem jako źródła ich śmierci.

 

Tragedia wywołała szok w tej niewielkiej miejscowości, bowiem w Zelczynie niemal wszyscy się znają. Rodziną nigdy nie zajmowała się opieka społeczna, ani policja.