Napastnik terroryzował ludzi na jednej z ulic. Kiedy poinformowani o tym zdarzeniu funkcjonariusze udali się na miejsce zdarzenia, zostali zaatakowani przez mężczyznę niebezpiecznym narzędziem. Jeden z policjantów został ciężko ranny.

 

Wszystko rozegrało się w Manchesterze, w niedzielne popołudnie. Napastnik terroryzował przechodniów blisko metrową maczetą, a następnie zaatakował nią przybyłych na miejsce policjantów, zanim ci zdążyli użyć paralizatora.

 

23-latek był w stanie nadal wymachiwać ostrym narzędziem, nawet wtedy gdy obezwładniany leżał już na chodniku.

 

 

 

Sprawcy mają wciąż pozostawać na wolności. Policja prowadzi czynności, które wyjaśnią okoliczności całego zdarzenia.

 

Do niebezpiecznej sytuacji doszło we wtorkowy wieczór na krakowskim Prokocimiu. Po godz. 20, między blokami w okolicach ulicy Teligi, grupa licząca ok. 5-10 osób napadła 18-letniego mężczyznę. Został ciężko ranna.

 

Młody mężczyzna próbował uciekać, kiedy zobaczył czekającą na niego grupę próbował uciekać. Nożownicy po dogonieniu swojej ofiary odepchnęli kobietę, za którą 18-latek próbował się schować. Zaczęli zadawać mu ciosy przy użyciu maczet, noży oraz siekiery. Obecnie przebywa w szpitalu. Jego stan ocenia się jako niestety bardzo ciężki. Niemal stracił rękę, a dodatkowo doznał obrażeń wielonarządowych.

 

Poszkodowany był znany policji. Sympatyzował z jednym z krakowskich klubów piłkarskich- Cracovią. Jego oprawcy mieli mieć emblematy innej, konkurencyjnej drużyny- Wisły Kraków. Policja zatrzymała już w tej sprawie trzech mężczyzn i jedną kobietę.

 

To nie pierwsze tego typu zdarzenie w ostatnich latach. Do ataków przy użyciu maczet lub noży dochodziło w Krakowie dość często, co ma związek z porachunkami lokalnych gangów związanych ze środowiskiem pseudokibiców.

 

Dzień wcześniej, w poniedziałek wyroki usłyszały 4 kolejne osoby odpowiedzialne za brutalną napaść w styczniu 2011 roku, do której doszło na krakowskim Kurdwanowie. Od zadanych kilkudziesięciu ran, zmarł wtedy Tomasz C. ps. „Człowiek”.