75. rocznica wyzwolenia Białorusi to wielkie święto narodowe, ale również jeden z najszczęśliwszych dni dla kilku tysięcy skazanych. Aleksander Łukaszenka ogłosił właśnie amnestię. Jak przypominają historycy jest to tradycja wywodząca się jeszcze z czasów sowieckich.

 

Co warto zaznaczyć, informacja o „odpuszczeniu grzechów” i wypuszczeniu na wolność nie dotyczy jednak więźniów politycznych. Ci nadal będą odsiadywać wieloletnie wyroki.

 

Jak utrzymuje ekspert, Wasilij Zawadski przede wszystkim z amnestii skorzystają osoby chore oraz z orzeczoną niepełnosprawnością. Prawdopodobnie prezydent łaskawy będzie także dla dłużników czy też alimenciarzy.

 

Z amnestii nie skorzystają osoby skazane za handel narkotykami. Białoruskie MSW jasno stwierdziło, że nie opuszczą oni murów więziennych „nawet jeśli poproszą o śmierć”.

 

Jak zaznaczają historycy, amnestia więźniów z okazji święta jest starą tradycją wywodzącą się jeszcze z czasów sowieckich, kiedy to działacze partyjni okazywali swoją „łaskę” właśnie z okazji świąt narodowych czy też dat kojarzących się z rewolucją.

 

Ostatnia amnestia na Białorusi odbyła się 4 lata temu w 70. rocznicę zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej.

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

Jak donosi portal nczas.com, białoruski prezydent chce otwartej konfrontacji                      z Władimirem Putinem. Polecił urzędnikom opracowanie alternatywnych opcji dostaw ropy naftowej do kraju.

 

Według białoruskich dziennikarzy polecenie miało zostać wydane 10 stycznia bieżącego roku na specjalnie zwołanym spotkaniu poświęconym rozwojowi kraju.

 

Jak miał powiedzieć do zgromadzonych Łukaszenka: „Już dawno postawiłem takie zadanie i trzeba je zrealizować: uruchomić alternatywne dostawy ropy przez porty w państwach bałtyckich. Jeśli Litwini się nie zgadzają, trzeba się dogadać z Łotyszami i zakupić tę ropę”.

 

Aleksandr Łukaszenka w trakcie spotkania podkreślał, że tzw. manewr podatkowy zastosowany przez Rosję nie jest groźny dla budżetu Białorusi. Zdaniem prezydenta Białorusi, mówienie o katastrofie gospodarczej jest zdecydowanie nie na miejscu.

 

„Dlatego nie trzeba tego traktować jak katastrofy. Jeśli przywództwo Rosji wybierze taką drogę  i utratę jedynego sojusznika na kierunku zachodnim, to jest to ich wybór. Nie możemy ich do niczego zmusić” – podkreślił.

 

Według politycznych ekspertów, obecnie straty Białorusi przez nowe prawo Kremla mogą być wyceniane na około 10,6 miliarda dolarów. Od stycznia przedstawiciele Mińska kontaktowali się z rosyjskimi politykami, aby przekonać ich do zmiany przepisów, jak dotąd były to działania nieskuteczne. Rosja uzależnia zmianę cen ropy od zacieśnienia procesów integracyjnych w ramach umowy o Państwie Związkowym Rosji i Białorusi. Jak tłumaczy nczas.com, mówiąc prościej, taniej stanie się wówczas, gdy Łukaszenka „odda się całkowicie w ręce” Putina.

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

 

Aleksandr Łukaszenko przeprosił Władimira Putina za ostre sformułowania kierowane wcześniej pod adresem Rosji. Swoją skruchę wyraził w czasie pobytu w Sankt Petersburgu.

 

Prezydent Białorusi przebywał w Sankt Petersburgu w czasie szczytu Eurazjatyckiego Związku Gospodarczego. W przerwie między obradami udzielił wypowiedzi dziennikarzowi rosyjskiej telewizji państwowej Rossija24. Swoją krytykę pod adresem Moskwy tłumaczył faktem, że był „w niedobrej formie tak, że potem trzeba było przepraszać przed gospodarzem dzisiejszego spotkania”. Jak dodał, „wyjaśnienie było bardzo burzliwie, ale lepiej żebyście tego nie słyszeli”.

 

Łukaszenko zapowiedział, że w ciągu przyszłego tygodnia spotka się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. – W przyszłym tygodniu spotkamy się i postawimy wszystkie kropki nad i, żeby kolejny raz nie wchodzić z nierozwiązanymi problemami w nowy rok” – oświadczył, nawiązując do nierzadkich sporów między Moskwą i Mińskiem w sprawie cen i warunków sprzedaży Białorusi rosyjskiej surowców w postaci ropy i gazu.

 

Również w czasie szczytu EaZG władca Białorusi nie omieszkał skrytykować cenę transportu gazu rurociągami do jego kraju, która jest trzy razy wyższa niż taryfa stosowana w przypadku transportu gazu w granicach Rosji. W odpowiedzi, Putin zaprosił Łukaszenkę na rozmowę bez udziału dziennikarzy. Stwierdził również, że cena za 1000 metrów sześciennych gazu wynosi dla Białorusi 127 dolarów, gdy tymczasem Niemcy muszą płacić 250 dolarów. Między władcami krajów wywiązała się ostra wymiana zdań.

 

 

Źródło: kresy.pl; YouTube – Инфотека 24
Fot.: YouTube – Инфотека 24
EM