Poruszanie się po drodze wiąże się z zachowaniem ostrożności zarówno ze strony pieszych, jak i ze strony rowerzystów, kierowców i innych uczestników ruchu drogowego. To wideo idealnie pokazuje jak bardzo powinniśmy uważać znajdując się poza budynkami.

 

Zdarzenie miało miejsce w Olbięcinie (woj. lubelskie) – na nagraniu z zamontowanej w samochodzie kamery widać, jak pojazd zatrzymuje się w celu przepuszczenia pieszych na przejściu. Tak się nie stało jednak na pasie prowadzącym w przeciwnym kierunku, gdzie kierowca opla corsy zignorował działania innych uczestników ruchu i czym prędzej pognał dalej.

 

 

Dzieci przechodzące przez jezdnię, zapatrzone w telefon, najprawdopodobniej zerknęły jedynie przed siebie – widząc przechodzącą po drugiej stronie ulicy kobietę, te również ruszyły naprzód, nie zważając na pędzący samochód po ich stronie.

 

Wina leży zarówno po stronie dzieci, jak i po stronie kierującego corsą. Całe szczęście nikomu nic się nie stało, ale warto zdać sobie sprawę z możliwości wystąpienia takich wypadków.

 

Źródło: wrc.net.pl; YouTube – Radson MM
Fot.: YouTube – Radson MM
EM

To najbardziej kuriozalne przejście dla pieszych jakie możecie zobaczyć! I znajduje się w Polsce, a dokładniej w Słupecznie w województwie lubelskim. Czyżby trwały przygotowania do najnowszej produkcji komediowej? Na to wygląda. Nic, tylko przyjechać i nakręcić…

 

Przy drodze ani śladu po poboczach czy chodnikach. Ale za to już z daleka bije światło ostrzegawcze zasilane z baterii na energię słoneczną, widać też betonowy próg zwalniający i kilka znaków ostrzegających o zbliżającym się przejściu dla pieszych. No i kilka hektarów pola z jednej i drugiej strony. Ale gdzie się podziali ci piesi?

 

– Nikt z tego przejścia nie korzysta. No może czasem jakiś dzik zabłąkany przebiegnie – nabijają się mieszkańcy lubelskiej wioski, która z powodu zebry w szczerym polu cierpi na natłok gości.

 

– Razem z sąsiadami mamy zamiar postawić szlaban i zacząć opłaty pobierać. W końcu mamy jakąś atrakcję turystyczną – śmieje się Tomasz Stępień. – To miłe, że nasze Słupeczno stało się takie sławne. Ale mówiąc poważnie, dzięki temu, że jest ta zebra nareszcie wyremontowano nam drogę. Bez niej ciągle jeździlibyśmy po dziurach – cieszy się mieszkaniec wsi.

 

Ale kto wpadł na pomysł wykonania tak absurdalnego przejścia dla pieszych? Albo raczej dlaczego w ogóle ono powstało? Otóż warunkiem otrzymania dopłaty do inwestycji było stworzenie dwóch przejść dla pieszych! Według planów powinny znajdować się one w odległości kilkuset metrów. Tak więc jedno przejście znajduje się w wiosce, a ponieważ wielkością nie grzeszy, drugie zostało umiejscowione w polu…

 

 

Źródło: fakt.pl
Fot.: Jarosław Górny/newspix.pl
EM

W miejscowości Marynin (woj. lubelskie) kierowca samochodu marki Alfa Romeo 156 odmówił posłuszeństwa funkcjonariuszom, nie chcąc zatrzymać się do kontroli. Pomimo kolizji z radiowozem, udało mu się uciec policjantom. Jego brawurowa jazda zakończyła się bliskim spotkaniem ze słupem energetycznym i dachowaniem.
 

Policjanci z komisariatu w Rejowcu zauważyli, że na widok radiowozu przejeżdżający nieopodal kierowca znacznie przyspieszył. Funkcjonariusze usiłowali go zatrzymać, jednak mężczyzna nie reagował.

 

Mundurowi wyprzedzili uciekiniera i zajechali mu drogę. Prowadzący alfy uderzył w tył radiowozu i zatrzymał się. Służba policji wysiadła z auta, a kierowca ponownie ruszył – tym razem próbując przejechać jednego z funkcjonariuszy.

 

Policjant odskoczył i oddał kilka strzałów w kierunku auta. Kierowcy udało się zbiec, jednak nie pokonał zbyt długiego dystansu. Kilka kilometrów dalej po zderzeniu ze słupem energetycznym dachował.

 

Jak się okazało, w samochodzie znajdował się 27-letni mieszkaniec powiatu krasnostawskiego i 26-letnia mieszkanka powiatu świdnickiego. Warto wspomnieć, że za czynną napaść na funkcjonariuszy grozi kara pozbawienia wolności do lat 10.

 

„Policjanci ustalają okoliczności tego zdarzenia. Czynna napaść na funkcjonariuszy zagrożona jest karą pozbawienia wolności do lat 10” – przypominają policjanci z Rejowca.

 

Źródło: wiadomosci.wp.pl
Fot.: lubelska.policja.gov.pl
EM

Sytuacja miała miejsce na terenie województwa lubelskiego. Kryminalni z Komisariatu Policji w Niemcach dokonali zatrzymania 21-letniego mężczyzny, w którego mieszkaniu odkryto w sumie ponad czterdzieści sztuk „odurzających” ciastek. 

 

Zatrzymany to mieszkaniec gminy Wólka. Funkcjonariusze z wydziału kryminalnego podejrzewali, iż posiada on w miejscu swojego zamieszkania narkotyki. Weryfikację tych informacji policjanci przeprowadzili w poniedziałek. Ich podejrzenia okazały się być trafione.

 

W pokoju 21-latka policja znalazła upieczone ciasteczka. Nie było by w tym może nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt iż po przebadaniu narkotestem okazało się, że zawierają one marihuanę.

 

Mężczyzna został w związku z odkrytymi 40 ciasteczkami zatrzymany i doprowadzony do policyjnego aresztu. We wtorek przeprowadzono kolejne czynności procesowe. Teraz, o dalszym losie 21-latka zdecyduje sąd.

 

 

Źródło: lubelska.policja.gov.pl

Fot.: Flickr ; Facebook/@Policja Lubelska

 

MB

W marcu ubiegłego roku w jednej z puławskich pizzerii doszło do napadu, w którym pięciu Romów dopuściło się ataku wobec trójki młodych ludzi.

 

Jak ustalili śledczy, agresorzy kierowali się nienawiścią na tle narodowościowym. Napastnicy uderzali i kopali dwójkę kucharzy po całym ciele, jednego z nich zrzucili nawet na podłogę ze stołu. Na przemocy fizycznej jednak się nie skończyło, bowiem Romowie zwyzywali całą trójkę, obrażając całą ich rodzinę, a także grożąc im śmiercią, spaleniem domów, a nawet zgwałceniem matki jednego z zaatakowanych. Jak opowiadali później pracownicy pizzerii Desperado, padły również określenia typu „polskie kur*y, suki”, a także tekstu, że Polacy „będą im czyścić kible”.

 

Ofiary ataku natychmiast zawiadomili służbę policji. Funkcjonariusze jeszcze tej samej nocy odnaleźli i zatrzymali sprawców. Jak się okazało, napastnicy to dobrze znani policjantom mężczyźmi z puławskiego osiedla Włostowice: Adam K., Mariusz M., Dawid D., Marcin D. i Gustaw D.

 

W czasie aresztowania, pijani Cyganie nie oszczędzili także funkcjonariuszy, wyzywając ich na służbie. Sprawą całej piątki zajęła się lubelska prokuratura, która zarzuciła im dopuszczenie się przemocy ze względu na przynależność narodową, stosowanie gróźb karalnych, a także znieważanie funkcjonariuszy.

 

W piątek mężczyźni usłyszeli wyroki. W czasie rozprawy zwrócono uwagę między innymi na fakt, że jeden z zatrzymanych, Dawid D. działał w warunkach recydywy – po zaledwie 8 miesiącach od wyjścia z więzienia za podobne, świadome dopuszczenie się przestępstwa z użyciem przemocy.

 

Wszyscy mężczyźni (mieszkańcy Puław w wieku od 26 do 45 lat) zostali skazani na karę pozbawienia wolności. Dawid D. na 2 lata, Marcin D. na rok i 6 miesięcy, Gustaw D. na 10 miesięcy, zaś Adam K. i Mariusz M. na 8 miesięcy odsiadki. Ponadto, dwójka ostatnich na rzecz pobitych kucharzy musi zapłacić karę po 300 zł, a na rzecz dziewczyny 200 zł. Większą karę będzie musiał zapłacić Marcin D., któremu sąd nakazał wypłatę 3 tys. zł  (jedemu z kucharzy, Konradowi) oraz po 1,5 tys. zł Piotrowi (drugiemu pracownikowi), a także byłej dziewczynie Konrada, Gabrieli. Wszyscy skazani będą musieli wpłacić również po 200 zł na rzecz jednego z interweniujących policjantów. Drugi ze znieważonych funkcjonariuszy ma otrzymać 800 zł, ale jedynie od Dawida D.

 

Ogłoszony w piątek wyrok nie jest prawomocny. – Skazanym przysługuje prawo do wystąpienia o pisemne uzasadnienie orzeczenia, a także na złożenie zażalenia do Sądu Apelacyjnego – mówi Barbara Markowska, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.

 

Źródło: dziennikwschodni.pl
Fot.: dziennikwschodni.pl; Jacek Szydłowski
EM