Jak podaje tvp.info, władze Libii zgodziły się w sobotę na przyjęcie kilkunastu migrantów wyłowionych przez hiszpański statek rybacki Nuestra Madre de Loreto 21 listopada na Morzu Śródziemnym.

 

 

Pułkownik Ajub Kasem, rzecznik prasowy libijskiej straży przybrzeżnej poinformował, że  jego kraj jest gotów przyjąć migrantów z pokładu Nuestra Madre de Loreto, których statek pochodzący z gminy Santa Pola wyłowił w nocy 21 listopada.

 

Rząd Pedro Sancheza sprzeciwił się przyjęciu Afrykańczyków, mimo że burmistrz gminy Santa Pola Yolanda Seva i władze wspólnoty autonomicznej Walencji deklarowały gotowość ugoszczenia migrantów.

 

W środę przedstawiciel rządu Sancheza we wspólnocie autonomicznej Walencji Juan Carlos Fulgencio poinformował, że „gabinet w Madrycie pracuje już intensywnie”, aby przekonać Libię do ponownego przyjęcia migrantów na swoim terytorium.

 

Tymczasem w dalszym ciągu nie wiadomo, ilu Afrykańczyków wyłowili na Morzu Śródziemnym rybacy z Hiszpanii. Do piątku hiszpańskie media oraz burmistrz gminy Santa Pola, powołując się na deklaracje kapitana statku, mówiły o 12 migrantach. W sobotę jednak w radiowym komunikacie poinformował on o 11 wyłowionych osobach.

 

Według hiszpańskich mediów afrykańscy przybysze przekonywali załogę statku, że w przypadku deportacji do Libii grozi im tam utrata życia, tortury lub niewolnictwo.

 

Od czwartku liberalne i lewicowe media w Hiszpanii krytykują rząd Sancheza za decyzję w tej sprawie.

 

„Choć władze Walencji gotowe są ugościć owych migrantów, a ośmiu eurodeputowanych apeluje do władz UE o zgodę na przyjęcie tego statku w bezpiecznym porcie, to rząd w Madrycie odrzuca tę pomoc, planując przekazanie ich Libii” – napisał „Publico” i podkreślił, że „gabinet Sancheza zatracił ducha Aquariusa”.

 

Źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons
LS

Jak podaje niezalezna.pl, opierając się na niedzielnych informacjach portalu globalnews, około 400 więźniów uciekło po sforsowaniu bramy w libijskim więzieniu Ain Zara mieszczącym się w stolicy kraju, Trypolisie.

Gdy w okolicy wybuchły gwałtowne, śmiertelne starcia pomiędzy oddziałami zbrojnej milicji działającymi w mieście, doszło do ucieczki setek przestępców z więzienia.

Jak podała agencja AFP, strażnicy więzienni, z obawy o swe życie, nie byli w stanie zapobiec ucieczce.

Powołując się na portal niezależna: „Wielu więźniów przebywających w więzieniu Ain Zara w południowo-wschodnim Trypolisie było zwolennikami nieżyjącego libijskiego przywódcy Muammara Kadafiego i zostali uznani za winnych zabójstw, do których doszło w 2011 roku”,

Od 2011 roku Libia pogrążona jest w chaosie, od czasu popartego przez NATO powstania, w którym zabity został wieloletni dyktator Muammar Kadafi. Krajem rządzą nadal rywalizujące ze sobą władze w Trypolisie i na wschodzie kraju.
Jedne i drugie popierane przez oddziały zbrojnej policji, która sprawuje rządy w Libii.

Jak podaje tvp.info, libijska marynarka wojenna informuje, że 64 osoby uznano za zaginione po zatonięciu łodzi z migrantami u wybrzeży Libii. Uratowanych zostało 41 osób kierujących się do Europy, mieli na sobie kamizelki ratunkowe.

Z relacji ocalonych wynika, że łącznie łodzią płynęły 104 osoby. Do zatonięcia doszło kiedy łódź znajdowała się na wysokości Garabouilli, miejscowości położonej ok. 50 km na wschód od Trypolisu.

To właśnie Libia jest najczęściej wybieranym punktem startowym do przedostania się do Europy drogą morską. W okresie ostatnich czterech lat środkową częścią Morza Śródziemnego do Włoch wyruszyło ponad 600 tysięcy migrantów. Zdecydowana część z nich pochodziła z Libii.

W obecnym roku drogą morską do Europy przedostało się aż 11 tysięcy migrantów.

Jak podaje tvp.info: „Włoski rząd zapowiedział przekazanie Libii 10 łodzi patrolowych Straży Przybrzeżnej i dwóch jednostek Gwardii Finansowej, by wesprzeć ten kraj w walce z przemytem migrantów. Pomoc jest realizacją obietnicy złożonej podczas kampanii wyborczej przez obecnego premiera Giuseppe Contego.
Rzym zapowiedział również zapewnienie szkolenia funkcjonariuszy libijskich służb morskich. To na nie spadł głównie obowiązek ratowania migrantów z dryfujących łodzi i pontonów na wodach Libii po tym, gdy włoskie władze wskazały Straż Przybrzeżną tego kraju jako uprawnioną do takich operacji”.

Migranci zazwyczaj odwożeni są z powrotem do Afryki. Natomiast włoskie porty zostały zamknięte dla statków zagranicznych organizacji pozarządowych zabierających ludzi z morza.

Handel niewolnikami na wpół upadłej Libii trwa, brytyjskie służby szacują, że jedna z szajek zajmująca się tym procederem przez ostatnie kilka lat zarobiła ponad 70 mln dolarów.

 

„Dziewięćset, tysiąc, tysiąc sto… Tysiąc dwieście! Sprzedany!” – tak wyglądała sprzedaż młodego Nigeryjczyka. 1200 dinarów libijskich to równowartość około 800 dolarów. Dobra cena za „młodego chłopca do pracy w polu”. Wszystko zostało uwieńczone na materiale filmowym.

 

Tropem tego kontrowersyjnego wideo poszli dziennikarze CNN.  Po przybyciu do Libii nie było problemem by znaleźć handlarzy niewolnikami. W okolicy Trypolisu ekipa z ukrytymi kamerami uczestniczyła w nietypowej licytacji. Przedmiotem sprzedaży było ponad dziesięciu mężczyzn. Ktoś potrzebuje kopacza? To jest kopacz: duży, silny facet. Będzie kopać  mówił umundurowany handlarz. Ceny były promocyjne, jedynie 400 dolarów za afrykańskiego niewolnika, chętnych było wielu, „towar” skończył się w kilka minut. Handel odbyta się wzdłuż granicy z Tunezją i Algierią. Handel odbywa się zarówno w dużych ośrodkach miejskich jak Zuwara, Sabrata czy Gadamesz oraz tych mniejszych.

 

Libijskie władze i organizacje międzynarodowe zajmujące się ochroną praw człowieka rozkładają ręce. „Sytuacja jest ciężka[..] Niektóre doniesienia są przerażające, a ostatnie informacje o „rynkach niewolników” można jedynie dodać do długiej listy wstrząsających wydarzeń.” Pisze w oświadczeniu będącym odpowiedzią na materiał dziennikarzy CNN szef działu operacji i sytuacji nadzwyczajnych w Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji Mohammed Abdiker.

 

Kilka dni temu na jaw wyszedł fakt zbierania w Hiszpanii truskawek przez współczesne niewolnice. Kobiety pochodzące w znacznej większości z państw Maghrebu pracowały po kilkanaście godzin poniżej minimalnej stawki godzinowej. Po pracy były wykorzystywane seksualnie przez swoich pracodawców. Kobiety bez znajomości języka, bez dokumentów były zdane na laskę swojego „pana”. Tak właśnie wygląda współczesne niewolnictwo.

 

 

źródło:dziennik.pl

Przez ostatnie godziny świat stoi w obliczu zamachów terrorystycznych. Ładunki wybuchowe zdetonowano w różnych krajach. Nie jest jasne czy wszystkie przypadki należy ze sobą wiązać.

 

Ostatniej nocy doszło do ataku z użyciem ładunków wybuchowych na terenie Libii oraz Kanady. W pierwszym przypadku użyto tzw. samochodu-pułapki. Jego eksplozja nastąpiła w centrum Bengazi, miejscowości leżącej we wschodniej części kraju. W wyniku wybuchu auta, przynajmniej 7 osób straciło życie, a 10 zostało rannych. Ataku dokonano przed największym hotelem w Bengazi- Tibesti. W tym miejscu w okresie Ramadanu spaceruje wiele ludzi.

 

Atak w Kanadzie, miał natomiast miejsce na przedmieściach Toronto, w miejscowości Mississauga. Według informacji miejscowych służb, około godz. 22:30 dwóch mężczyzn zdetonowało bombę w lokalnej restauracji Bombay Bhel, a następnie uciekło. Sprawcy są obecnie poszukiwanie przez policję.

 

Wcześniej, 7 dnia ramadanu doszło do samobójczego ataku w Iraku. W północno-zachodniej części stolicy kraju- Bagdadu, otoczony przez funkcjonariuszy policji terrorysta, zdetonował tzw. pas shahida (założony na siebie pas zawierający ładunki wybuchowe). Według informacji podanych przez AFP, zginęły 4 osoby, a 16 zostało rannych. Wśród ofiar mają być pełniący wtedy służbę funkcjonariusze.

 

W wyniku ataku, do którego doszło w Kanadzie, rannych zostało 15 osób. Dzięki informacjom przekazanym przez służbę paramedyczną Peel Regional wiadomo, że stan trzech ludzi określa się jako krytyczny. Nie jest wiadome jak ciężkie obrażenia odniosło pozostałe kilkanaście osób. Wszystkich poszkodowanych przetransportowano do szpitali.

 

Nie jest jasne czy zdarzenia te należy w jakikolwiek sposób ze sobą łączyć, szczególnie iż nie ustalono personaliów sprawców ataku na przedmieściach Toronto, a do zamachu przeprowadzonego w Libii nikt się jeszcze nie przyznał. W ostatnich latach jednak, czas ramadanu był zazwyczaj okresem wzmożonej aktywności dżihadystów.