Dobromir Sośnierz postanowił podać w wątpliwość sens jednej z debat organizowanych przez lewicę. Teraz, za ten czyn europosłowi partii KORWiN może grozić surowa kara!

 

W Parlamencie Europejskim odbyła się – organizowana przez lewicę – dyskusja na temat rasizmu i homofobii, której sens zakwestionował Dobromir Sośnierz. Teraz ukarania posła domaga się francuska polityk Maria Vergiat.

 

– Nie wiem, skąd macie państwo dane, że jest to rosnący problem. Jakie obserwacje uzasadniają takie obserwacje, że mamy coraz większy problem z rasizmem i homofobią? Ja myślę, że mamy problem z homolatrią, z takim wychwalaniem dewiacji w tym parlamencie, a nie z homofobią, więc z czym jest problem? – mówił Sośnierz w Europarlamencie.

 

– Gdzie macie te dane, gdzie są te konkrety, na jakiej podstawie w ogóle zawracacie głowę takimi dziwnymi dyskusjami. Wydaje mi się, że jest to problem zupełnie marginalny, i być może w związku z nadchodzącymi wyborami chcecie zdobyć kilka kolejnych głosów osób, które są tym zainteresowane, ale ja nie widzę powodu, abyśmy się tym tutaj zajmowali – dodał.

 

Jak mówi Maria Vergiat, polityk połączył sprawy dyskryminacji rasizmu i homofobii z dewiacjami. Takie zachowanie kobieta uznaje za skandaliczne i oburzające.

 

 

Źródło: nczas.com; Twitter – @D_Sosnierz
Fot.: wikipedia.org
EM

W ostatnich dniach sporo czasu w mediach poświęca się próbom wywołania ideologicznej wojny. Wszystko w związku z postulatami ugrupowania Barbary Nowackiej „Inicjatywa Polska” oraz innych przedstawicieli środowisk lewicowych domagających się pogłębienia „rozdziału Kościoła od państwa”. Wiele osób ocenia to jako próbę zwrócenia na siebie uwagi przez wywołanie kontrowersji i sporów wokół tematu zastępczego, jednak dodatkowo determinuje to niektórych wrogów Kościoła do bezczelnych ataków.

 

Jak widać nagonka na Kościół kolejny raz ożywiona przez lewicowych polityków, wywołała agresywne zachowania u niektórych ludzi. Przykładem takie aktu wrogości wobec ludzi wierzących była w ostatnim czasie dewastacja pomnika św. Jana Pawła II w Starogardzie Szczecińskim. Innym przykładem zachowania określanego jako bezczelne, a także nietolerancyjne wobec chrześcijan, było zakłócenie tradycyjnego Orszaku Trzech Króli, jakich lewicowcy dopuścili się w Krakowie.

 

Radosne obchodzenie na ulicach miast Święta Objawienia Pańskiego odbywa się każdego roku. Akcję wymierzoną w duchownych uczestniczących w tym właśnie orszaku zorganizowała organizacja o nazwie „Dość milczenia”. Na trzymanych przez jej aktywistów transparentach znajdowały się m.in. takie hasła jak: „Dość bezkarności księży i biskupów” czy „Zgrzeszyliście myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem”.

 

Jak przekazała wspierająca w swej retoryce tego typu protesty „Gazeta Wyborcza”, uczestnicy tego antyklerykalnego protestu planują złożyć zawiadomienie do prokuratury na dwóch mężczyzn, którzy wówczas świętowali biorąc udział w religijnym wydarzeniu. Miało dojść do zniszczenia przez jednego z nich transparentu trzymanego przez osobę związaną z „Dość milczenia”.

 

– Jeżeli ktoś miałby jeszcze wątpliwości, czy środowiska antyklerykalne mają w Polsce jakiekolwiek znaczenie, mógł przekonać się o tym dzisiaj na krakowskim Rynku Głównym, gdzie odbywał się finał Orszaku Trzech Króli. Naprzeciw kilku tysiącom uczestników tej radosnej manifestacji wiary chrześcijańskiej stanęło około 30 przebranych za księży i biskupów członków bliżej nieznanej organizacji „Dość milczenia” protestujących przeciw pedofilii duchownych. Gdyby nie chętnie nagłaśniająca każdą antykościelną demonstrację „Gazeta Wyborcza”, nikt nie zauważyłby tej żałosnej garstki – skomentował całą sytuację, jaka rozegrała się w Krakowie 6 stycznia, cytowany przez portal krknews.pl felietonista dr Jerzy Bukowski.

 

 

 

 

Źródło: krknews.pl ; Twitter/@ArchKrakowska ; Twitter/@tnwn2006

Fot.: Flickr

 

MB

 

 

Do skandalicznego wydarzenia doszło w Bremie. Brutalnie zaatakowano tam i dotkliwie pobito lidera AfD w tym mieście. Tylko ogromnemu szczęściu i interwencji dwóch przypadkowych robotników, Frank Magnitz bo o nim mowa zawdzięcza, że na skończyło się „jedynie” na poważnych obrażeniach.

 

Do zdarzenia doszło w przejściu podziemnym w centrum Bremy. Polityk został dotkliwie pobity drewnianym drągiem, był też kopali po głowie przez trzech napastników. Od prawdziwego nieszczęścia, a być może nawet śmierci uratowali go dwaj robotnicy budowlani, którzy pracując nieopodal zareagowali na krzyki i spłoszyli agresorów. Po całym zajściu Magnitz nieprzytomny trafił do szpitala.

Jak skomentowała Alice Weidel, współprzewodnicząca frakcji AfD w Bundestagu:

To był zamach na życie (…) Mogę tylko skonstatować, że nagonka na AfD i medialne wybryki przeciwko demokratycznie wybranej partii przynoszą owoce.

Całe zajście potępili politycy wszystkich formacji, wiele wskazuje na to, ze miało ono podłoże polityczne, a jego sprawcami mogli być przedstawiciele „wojującej” lewicy. Wszystkie tropy w tej sprawie bada niemiecka policja.

 

/red./

Za: nczas.com/wpolityce.pl

Foto: twitter.com

Kampania samorządowa trwa, a w pomysłach i propozycjach na terenie wielu regionów, kandydaci oraz ich komitety ścigają się w najlepsze. Na dość oryginalny, a także dla wielu oburzający pomysł wpadli też politycy w Krakowie.

 

Jak można się domyślić, autorami takowej specyficznej propozycji są przedstawiciele lewicy. Dokładniej mówiąc to politycy Partii Razem. Krakowski oddział tego ugrupowania podczas konferencji prasowej ogłosił swój program wyborczy. Wśród zaprezentowanych postulatów znalazło się również wprowadzenie do instytucji publicznych darmowych prezerwatyw. Chodzi tu również o takie miejsca jak szkoły czy placówki ochrony zdrowia.

 

– Przy okazji Światowego Dnia Antykoncepcji przedstawiamy postulaty, które będziemy realizować na poziomie sejmiku wojewódzkiego. Pierwszy z nich to darmowe prezerwatywy w instytucjach publicznych. Sejmik wojewódzki powinien zapewnić finansowanie dla udostępniania prezerwatyw w instytucjach publicznych i samorządowych takich jak szkoły czy placówki ochrony zdrowia. Drugi postulat to tworzenie placówek konsultacyjnych, które mogłyby prowadzić dyżury dla osób zainteresowanych tematami związanymi z edukacją seksualną. I w końcu: kampanie społeczne dot. profilaktyki nastoletnich ciąż, chorób przenoszonych drogą płciową, antykoncepcji i zdrowia seksualnego – powiedziała w czasie konferencji Barbara Grobler, kandydująca w mieście Kraków (okręg III) do sejmiku wojewódzkiego z pierwszego miejsca na liście Partii Razem.

 

– Z okazji Światowego Dnia Antykoncepcji nie tylko prezentujemy nasze postulaty, ale też rozdajemy prezerwatywy. Prezerwatywa jest rozpoznawalnym przez wszystkich symbolem antykoncepcji – ogłosiła również Barbara Grobler.

 

Członkowie Razem zarzucają MEN, że w podstawie programowej do nauczania WDŻ, rzekomo zamiast „edukacji seksualnej” uczy się „katolickiej etyki seksualnej”.

 

– Z uwagi na brak edukacji seksualnej w Polsce wiedza o różnych metodach antykoncepcji oraz liczba osób je stosujących jest niska. Na pierwszy rzut oka na podstawę programową do nauczania WDŻ łatwo pozwala stwierdzić, że przedmiot ten ma bardzo niewiele wspólnego z edukacją seksualną, natomiast ma dużo wspólnego z katolicką etyką seksualną. Jedyny podręcznik dopuszczony przez MEN w nauczaniu WDŻ: „Wędrując ku dorosłości” prezentuje nienaukowy punkt widzenia: „Dziewczyna powinna zdawać sobie sprawę, że więcej niż chłopiec płaci za nietrafny wybór bo nie ma równości w naturze. On jest dawcą życia “siewcą”, natomiast jej ciało “glebą”, w której wzrastało nowe życie”. Płacimy za to jako społeczeństwo zwiększonym odsetkiem nastoletnich ciąż, niechcianymi ciążami i podziemiem aborcyjnym (…) W 2017 roku PiS zlikwidował dostęp do antykoncepcji awaryjnej bez recepty. Chcemy świata, w którym każda ciąża jest ciążą chcianą – mówiła Wiktoria Aleksandra Barańska, również kandydująca do Sejmiku Województwa Małopolskiego, z ramienia Partii Razem.

 

 

Źródło: krakow.eska.pl 

Fot.: Pixabay

 

 

Słownik języka polskiego podaje następujące definicje. Prawica – partia polityczna lub organizacja o zachowawczym programie, opierająca się na takich wartościach jak wspólnota narodowa, rodzina i własność prywatna. Lewica – kierunek polityczno-społeczny głoszący hasła sprawiedliwości społecznej, egalitaryzmu i konieczności postępu. Jednak uważny obserwator polskiej czy europejskiej polityki dostrzeże, iż definicje te nie tylko nie wyczerpują istoty współczesnego podziału, ale nawet w pewien sposób go zaciemniają.

 

Pojęcia prawicy i lewicy pochodzą z okresu Rewolucji francuskiej, kiedy to przedstawiciele arystokracji i duchowieństwa, czyli stanów dążących do zablokowania zmian społeczno-politycznych, zasiadali po prawej stronie Zgromadzenia Narodowego, natomiast zwolennicy zmian – głównie sekularyzacji – po lewej. Jednak od tamtych wydarzeń minęło już prawie dwa i pół stulecia, i współczesny podział polityczny nie przebiega już tymi samymi granicami.

 

Spoglądając na polską scenę polityczną i przede wszystkim na to, jak jest ona postrzegana przez większość społeczeństwa, z dwóch wymienionych słownikowych definicji, bliższa prawdzie jest ta dotycząca prawicy. Nie można jednak powiedzieć, że prawica jako ruch społeczny jest przeciwna postępowi. Bynajmniej, prawicowcy argumentują swój program polityczny między innymi (jest tak zwłaszcza w przypadku frakcji wolnorykowej) chęcią zwiększenia dynamizmu rozwoju gospodarczego i naukowego. W tej sytuacji to, co wyróżnia lewicę w jej „postępowości”, to dążenie do „postępu” w dziedzinie obyczajowości. Spowodowało to wykształcenie się tzw. lewicy rozporkowej, czyli frakcji politycznej, której właściwie jedynym obszarem zainteresowania są kwestie obyczajowe i promowanie lewicowej tychże obyczajów wersji. Jej program polityczny ograniczony jest (przynajmniej w przekazie medialnym) do promocji aborcji, związków partnerskich, refundowanej antykoncepcji, nieograniczonego przyjmowania imigrantów itd. Skutkiem tego dziś zdecydowanie to właśnie taki zestaw postulatów kojarzony jest w Polsce ze słowem „lewica”.

 

Jeśli chodzi o kwestie gospodarcze, to niestety przestały być one w naszym kraju ważną osią podziału i punktem dyskusji politycznej. Jeśli jednak sięgniemy do skojarzeń i programów politycznych szczególnie partii pozaparlamentarnych, należy stwierdzić, że prawica oznacza raczej dążenie do niższych podatków, ograniczania świadczeń socjalnych i tworzenie tzw. państwa minimalnego, natomiast lewica to wyższe podatki, większa tzw. pomoc socjalna i bardziej rozbudowany aparat państwowy. Oczywiście od tej zasady istnieją wyjątki. Dla przykładu: największa polska partia nazywająca siebie prawicową jest w kwestiach gospodarczych w istocie socjalistyczna (choć nazywa ów socjalizm „solidarnością”).

 

Uważam niniejszym, że nastał najwyższy czas, aby zrewidować słownikowe objaśnienia omawianych w tym artykule słów, a przynajmniej rozszerzyć owe definicje, dodając uwagi odnoszące się do współczesnej polskiej i europejskiej sceny politycznej.

 

Fabian Myśliwiec- działacz Młodej Endecji oraz Fundacji Pro-Prawo do Życia, absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, jak sam o sobie mówi, jest „propagatorem zdroworozsądkowego myślenia”.

 

Fot.: Wikimedia Commons

 

Służby skarbowe przeszukały na polecenie prokuratury firmę odpowiedzialną za prowadzenie księgowości byłego posła oraz lidera lewicowego politycznego ruchu. Chodzi tutaj o Janusza Palikota.

 

Jak nieoficjalnie dowiedziała się i poinformowała Polska Agencja Prasowa, były parlamentarzysta jest podejrzewany o niezapłacenie podatku dochodowego od sprzedaży akcji „Polmosu”, którego wysokość wynosiła ponad milion złotych.

 

Należąca do Janusza Palikota spółka, kupiła w 2001 roku lubelski Polmos za 16 milionów zł. Jak mówi treść raportu NIK z 2006 roku, transakcja sprzedaży akcji lubelskich zakładów na rzecz Jabłonnej SA, została oceniona przez Izbę jako niekorzystna dla skarbu państwa. Wynikało to z wynegocjowania niskiej ceny akcji.

 

Znany lewicowiec, dzięki spółce Jabłonna, zachowywał kontrolę nad 80% akcji Polmosu Lublin. Janusz Palikot sprzedał milion akcji Polmosu po 50 zł w ofercie publicznej. Poprzedzała ona mający miejsce w 2005 roku debiut spółki na GPW. W kapitale Polmosu, udział spółki Jabłonna spadł wówczas do 41%. W następnym roku, lewicowy polityk sprzedał spółkę Jabłonna na rzecz funduszy Oaktree Capital Management. Jednakże cena tej transakcji nie została ujawniona.

 

To nie pierwsze w historii problemy z prawem dawnego lidera Ruchu Palikota. Spotkał się on z nimi już po tym jak nie wpisał do składanych jako poseł oświadczeń majątkowych z lat 2007-2010 dwóch aut, trzech pożyczek, samolotu, jak również udziałów w dwóch spółkach. Sprawa przeciwko Palikotowi została umorzona przez prokuraturę w 2011 roku.

 

Janusz Palikot był przed laty posłem Platformy Obywatelskiej. Po odejściu z tego ugrupowania stworzył Ruch Palikota, z którym dostał się do Sejmu. Z jego ugrupowaniem związany był m.in. inny polityk, który dołączył do lewicowego skandalisty po odejściu z PO- Łukasz Gibała, który obecnie znany jest głównie w Krakowie, w którym działając jako lider stowarzyszenia Logiczna Alternatywa stara się o fotel prezydenta miasta. Posłem Ruchu Palikota był również Robert Biedroń, prezydent Słupska.

 

W ostatnim czasie dla niektórych przedstawicieli polskiej prawicy, sporym zaskoczeniem i rozczarowaniem było zakupienie przez Janusza Palikota Browaru Tenczynek. Sprzedawcą w tym przypadku był bowiem poseł Marek Jakubiak (Kukiz’15), który niejednokrotnie deklarował przywiązanie do poglądów narodowo oraz twierdził, że jego browary mogą przysłużyć się w kultywowaniu patriotycznych idei. Swój znany browar sprzedał on jednak w ręce znanego ze skandali lewicowego polityka, który swego czasu stwierdził, że symbole narodowe nie są czymś potrzebnym.

 

 

Źródło: tvp.info

Fot.: Wikimedia Commons

 

Rozruchów nie widać końca. Opanować sytuację próbuje ponad dwa i pół tysiąca żandarmów, wraz z oddziałami szturmowymi. Co najmniej jeden z funkcjonariuszy został ranny w głowę.

 

Zamieszki te są kolejnym problemem jaki w ostatnich miesiącach dotyka Francji. W ostatnim czasie dochodzi tam do strajków m.in. w lotnictwie i na kolei, a na ulicach wielu francuskich miast odbywały się protesty przeciwko reformom przeprowadzanym przez prezydenta Emmanuela Macrona. Dodatkowo we Francji wciąż istnieje zagrożenie zamachami terrorystycznymi przez działalność skrajnie islamistycznych osób, a przykładowo na przedmieściach Paryża czy obozowiskach dla uchodźców, takich jak słynna „dżungla” w Calais dochodziło do licznych starć imigrantów z siłami bezpieczeństwa.

 

Teraz jednak zamieszki wywołały ugrupowania skrajnie lewicowe. Francuska policja próbuje poskromić agresję anarchistów i radykalnych ekologów. Starcia mają miejsce niedaleko Nantes. Lewicowi aktywiści i bojówkarze sprzeciwiają się budowie lotniska nieopodal Notre-Dame-des-Landes. Stworzyli oni także w tamtej okolicy nielegalne obozowisko, w którym rozmieścili namioty oraz zbudowali szałasy.

 

Francuskie władze nakazały znajdującym się tam osobą opuścić nielegalnie zajmowane miejsce i to wówczas stało się pretekstem do wywołania zamieszek przez przedstawicieli skrajnej lewicy. Zazwyczaj zamaskowani, a nawet w ubrani w maski przeciwgazowe protestujący palą opony oraz obrzucają butelkami z benzyną pojazdy francuskiej policji. Ta zaś odpowiada gazem łzawiącym oraz granatami ogłuszającymi.

 

Żandarmów wspierają oddziały antyterrorystów, jednak opanowanie sytuacji okazało się nie być zbyt łatwe.

 

Bazylika św. Dionizego w Saint-Denis to szczególne miejsce w historii Francji. To tam chowano monarchów w okresie między VI a XIX wiekiem. W tej świątyni przechowywano przez setki lat także insygnia królewskie i relikwie.

 

Do niecodziennych scen doszło pod bazyliką w Saint-Denis w ostatnią niedzielę. Grupa około 80 ludzi wdarła się na teren chrześcijańskiej świątyni. Byli to imigranci wspierani przez lewicowych aktywistów. Miał być to protest przeciwko polityce francuskich władz. Osobom atakującym w ten sposób święte miejsce, nie spodobała się decyzja ws. deportacji nielegalnych imigrantów.

 

Osoby, które wtargnęły na teren bazyliki miały ze sobą również transparent o treści „Azyl – imigracja”.

 

 

W zorganizowany w ten sposób manifestacji imigrantów uczestniczyli też tacy politycy jak np. zastępca mera miasta Bally Bagayoko czy Eric Coquerel należący do partii La France Insoumise.

 

W bazylice odwołano tego dnia wieczorną mszę, świątynię zamknięto o godz. 17:30. Wcześniej po akcji trwającej ok. godzinę, funkcjonariusze policji wyprowadzili ze świętego miejsca manifestantów, a jednego z nich aresztowano.

 

W największych miastach w Polsce odbyły się dzisiaj marsze przeciwko rasizmowi i ksenofobii. Organizatorami wydarzenia były m.in. Nowoczesna i PO.

 

Zdaniem protestujących rząd Prawa i Sprawiedliwości zamknął całkowicie granice przed imigrantami. Uważają, że jest to łamanie zasad pomocy humanitarnej – donosi serwis ndie.pl.

 

– Protestujemy, ponieważ przemoc wobec obcokrajowców w naszym kraju wciąż rośnie, a państwo polskie wciąż łamie konwencje międzynarodowe ws. uchodźców

– mówił Marcin Czerwiński (Koalicja Wrocław Wita Uchodźców) podczas marszu we Wrocławiu.

 

Marsze odbyły się również w Poznaniu, Olsztynie, Toruniu, Radomiu, Trójmieście i Szczecinie.