Historie o duchach i nawiedzonych miejscach to coś o czym oficjalnie nie mówi się zbyt dużo, a wiele osób nie dopuszcza możliwości istnienia zjawisk paranormalnych związanych z tymi kwestiami. Równocześnie jednak, strony internetowe i kanały na YouTube związane z tematyką duchów oraz niewyjaśnionych zdarzeń cieszą się bardzo dużą popularnością wśród internautów. Również w Polsce nie brakuje miejsc, w których jak sądzą niektórzy można doświadczyć obecności „kogoś lub czegoś z zaświatów”. Jak się okazuje, historie niektórych takich lokalizacji są rzeczywiście interesujące.

 

Nie inaczej jest też w przypadku pewnej dość dużej działki znajdującej się przy ulicy Kosocickiej w Krakowie. Jest to miejsce przy pograniczu stolicy Małopolski i Wieliczki. Trzy lata temu wyburzony został tam niewykończony, stojący tam przez kilkadziesiąt lat ceglany dom. Opuszczony od przełomu lat 70-tych i 80-tych popadał w ruinę, a zarazem stał się lokalną legendą. Są osoby bowiem, które uważają iż doświadczyły tam zjawisk paranormalnych lub po prostu towarzyszyło im dziwne nieswoje uczucie, nawet po opuszczeniu tamtego miejsca. W domu odnajdywane miały być również symbole i martwe zwierzęta świadczące o obecności satanistów czy też osób zajmujących się okultystycznymi praktykami. To wszystko przyczyniło się do powstania wielu plotek o tym miejscu i jego historii. Wiele z nich można jednak uznać za zmyślone lub co najmniej mocno naciągane.

 

Warto przyglądnąć się rzeczywistym faktom związanym z historią tamtej okolicy. Nie bez znaczenie jest tutaj to, że działka znajduje się tak blisko Wieliczki. W grudniu 1914 roku doszło do krwawej bitwy na okolicznych terenach, określanej nawet „bitwą o Kraków”. Były to czasy I wojny światowej, kiedy Wieliczka okupowana była przez Rosjan łasych na cały Kraków, który wówczas opanowany był przez siły Austro-Węgier. To między tymi państwami doszło wówczas do historycznej potyczki, która toczyła się głównie w południowej części Krakowa. Na osiedlu Bieżanów Stary znajduje się upamiętniający tamte wydarzenia obelisk wzniesiony na Wzgórzu Kaim, gdzie bitwa zakończyła się walką na bagnety. Pobliski lasek przy biegnącej równolegle do ulicy Kosocickiej autostradzie nazywany jest czasami „trupim laskiem”, gdyż nawet w ostatnich latach ludzie odnajdywać mieli tam ślady toczonych walk. Niewykluczone więc, iż na terenie słynnej działki uznanej później za nawiedzoną ginęli walczący żołnierze. Dalsze dzieje wiążą się jednak jeszcze bardziej bezpośrednio z tym konkretnym miejscem.

 

Na działce tej od lat stoi biała kaplica zbudowana na planie rotundy. Jak się okazuje pochodzi ona z czasów 20-lecia międzywojennego, kiedy znajdował się tam zespół dworski. I ten okres, a także wydarzenia związane z tamtymi latami są naprawdę intrygujące. Wewnątrz kaplicy znajdowała się tablica upamiętniająca dwóch ważnych niegdyś w Krakowie profesorów oraz ich małżonki. Mowa tu o prof. Arnoldzie Bollandzie i jego żonie Stefanii Bolland, a także o prof. Albinie i Marii Żabińskich.

 

Profesorowie Arnold Bolland i Albin Żabiński byli założycielami szkoły wyższej, którą obecnie stanowi Uniwersytet Ekonomiczy w Krakowie. Jak wskazują dane dotyczące projektów wspomnianej wcześniej kaplicy, właścicielem tamtych terenów był właśnie prof. Bolland. Fakt, że mężczyźni ściśle współpracowali, a w kaplicy wymienione są obydwa małżeństwa wskazuje na to, że zapewne i prof. Żabiński, a także jego bliscy mogli mieć dużo wspólnego ze stojącym tam zespołem dworskim, a nawet go zamieszkiwać wraz z rodziną Bollandów.

 

Zarówno losy obydwu profesorów oraz ich rodzin można uznać za bardzo dramatyczne w różnych momentach życia. Wnuk profesora Żabińskiego- mały Andrzejek, zmarł po kilku miesiącach życia. Nie ma natomiast zbyt wielu informacji na temat śmierci tego małego chłopczyka.

 

Sporo poważnych problemów profesorom przyniósł czas hitleryzmu. W dniu 6 listopada 1939 roku doszło w Krakowie do akcji zwanej Sonderaktion Krakau wymierzonej w środowisko akademickie. Wśród aresztowanych wówczas profesorów znaleźli się też Arnold Bolland i Albin Żabiński. Ten drugi został stosunkowo szybko wypuszczony z obozu koncentracyjnego, jednak i tak odbiło się to na nim dość znacząco. Jak wspomina w zapiskach żona profesora- Maria Żabińska, cierpieć miał on później na pewnego rodzaju przewlekłą bezsenność. Przyczyna jego śmierci również jest intrygująca, gdyż według oficjalnych informacji stracił on życie z powodu wycieńczenia. Profesor Arnold Bolland zmarł natomiast niedługo po opuszczeniu niemieckiego obozu, z którego wyszedł w złym stanie zdrowia.

 

Również inni ludzie związani ze szkołą prowadzoną przez profesorów doznali wówczas prześladowań ze strony niemieckiego okupanta. Nadzorująca uczelnianą bibliotekę Maria Epstein miała zostać zamordowana przez nazistów, a jej ciała najprawdopodobniej nigdy nie odnaleziono.

 

Również historia nigdy nie wykończonego domu, który stał się tak znany jako „nawiedzony” budzi wiele pytań. Na tamtej działce, obok kaplicy jego budowę w latach 70-tych rozpoczął blacharz Paweł Kozłowski. Prowadził on tam zakład auto-blacharstwa, jednak zapewne tak duży dom planował z czasem przekazać sowim dzieciom i wnukom. Jak się jednak okazuje, działkę miały chcieć wywłaszczyć ówczesne władze komunistyczne. To przełożyło się najpewniej na załamanie oraz sporo nerwów u Pawła Kozłowskiego. Pewnej nocy miał on pójść spać i już się nie obudzić. Pozostawił po sobie niewykończony dom, tablice informującą o lokalizacji i kontakcie do swojego zakładu, a także inne rzeczy, jak np. ulotki na terenie ceglanego domu. Od tamtego czasu dom ten i inne znajdujące się tam zabudowania pozostawały opuszczone, choć wiele osób kręciło się w tamtych okolicach ze względu na popularność tego miejsca. W pustostanach można było napotkać też pomieszkujące tam osoby bezdomne. Teraz możliwe, że za jakiś czas na tamtych ziemiach postawiony zostanie blok lub budynek handlowy, np. hipermarket.

 

Opisane fakty, to tylko niektóre z przykładów historycznych wydarzeń, które miały związek z tamtym miejsce, a co ciekawe nie są tak nagłośnione w sieci, jak niektóre najprawdopodobniej zmyślone legendy na temat słynnego krakowskiego nawiedzonego domu.

 

Warto wspomnieć, że w tamtym miejscy niejednokrotnie dochodziło też do pożarów. Jak czytamy w archiwum miejscowej straży pożarnej, przykładowo w latach 70-tych miał tam spłonąć sprzęt rolniczy. Do pożarów w tamtejszych pustostanach dochodziło też w ostatnich kilkunastu latach. Pozostawiony przez blacharza Kozłowskiego opuszczony dom również był czasem trawiony przez ogień, co poskutkowało m.in. zniszczeniem dachu. Mówiło się, iż doprowadziło do tego uderzenie pioruna i wywołany przy tym pożar.

 

Warto mieć jednak na względzie też to, że miejsce stało się bardzo popularne wśród ludzi nie tylko w Małopolsce, ale też całym kraju. Można było usłyszeć o nim nawet w zagranicznych mediach. Okolica ta przyciągać mogła nie tylko poszukiwaczy przygód i mocnych wrażeń, ale też ludzi ze środowiska satanistycznego oraz chcących urządzać seanse spirytystyczne.

 

W internecie na temat tego miejsca powstała spora ilość artykułów i opowieści. Można też odnaleźć filmy mówiące o różnorakich historiach związanych ze słynnym miejscem przy Kosocickiej. W ostatnich latach na YouTube pojawiły się m.in. filmy opublikowane przez kanał „Opowiadający Przeżycia”. W pierwszym, bardziej popularnym, opowiedziana jest skrótowa historia dwóch młodych mężczyzn, którzy jak można wywnioskować z treści postanowili zbadać to miejsce. W filmie pojawiają się amatorskie nagrania mające potwierdzać paranormalne zjawiska dziejące się w omawianym domy i jego okolicach. Między innymi w momencie 2:04 rzeczywiście słychać podejrzanie, lecz dosyć wyraźnie brzmiący szept.

 

 

W innym udostępnionym przez tego samego użytkownika filmie opowiedziana jest skrótowa historia profesora Arnolda Bollanda oraz profesora Albina Żabińskiego.

 

 

Bez względu na opinie na temat działki przy ulicy Kosocickiej w Krakowie, a także to czy ktoś wierzy w tego typu niewyjaśnione zjawiska związane z duchami, warto zwrócić uwagę na to co ukazują losy związanych z tamtą okolicą ludzi przez ostatnie stulecia. Dzięki tej historii można jeszcze bardziej uświadomić sobie ile osobistych dramatów, jak również tragedii przyniosły totalitaryzmy, którym Polska musiała się przez tak długi okres czasu opierać.

 

 

Źródło: YouTube/Opowiadający Przeżycia

 

 

 

 

 

W ostatnim czasie środowisko pseudokibiców w naszym kraju przechodzi niewątpliwy kryzys. Działania policji i zeznania skruszonych członków bojówek doprowadziły do rozbicia struktur przestępczych stworzonych przez chuliganów sympatyzujących z klubami piłkarskimi. To może być historyczny moment w kwestii walki służb z przestępczością pseudokibiców. Jednakże przywódca jednego z gangów najprawdopodobniej ukrywa się przed CBŚP, po dokonaniu uprzedniej ucieczki.

 

Znaczącym momentem w ostatnich dniach w całej sprawie jest wyjście na światło dzienne informacji, że jeden z najbardziej znanych przestępców wywodzących się ze środowiska pseudokibiców zdecydował się współpracować z policją i zeznawać przeciwko członkom gangu, którym sam kierował oraz ludziom działającym w innych grupach tego typu w Polsce.

 

Paweł M. ps. „Misiek”, uważany jest bowiem za wieloletniego lidera gangu „Wisła Sharks” stworzonego przez ludzi ze środowiska chuliganów Wisły Kraków. O „Miśku” głośno było już pod koniec lat 90-tych, gdy doszło do sytuacji, w której rzucił on nożem we włoskiego piłkarza Dino Baggio podczas meczu Wisła Kraków – AC Parma. Po latach spędzonych w więzieniu, Paweł M. miał stać się niekwestionowanym liderem bojówki utożsamiającej się z „Białą Gwiazdą”. Członkowie jego grupy mieli zajmować się handlem narkotykami na ogromną skalę, wyrównywaniem rachunków w świecie przestępczym, ochranianiem lokali, rozbojami, przemytem nielegalnych imigrantów, a także innymi procederami w świecie przestępczym.

 

W Małopolsce od lat toczyła się (głównie na krakowskich osiedlach) swoista wojna pomiędzy „Wisła Sharks” a grupami utożsamiającymi się z odwiecznym rywalem krakowskiej Wisły- Cracovią, takimi jak np. „Jude Gang”. W wyniku brutalnych ataków przeprowadzanych przez członków gangów doszło w Krakowie i okolicach to kilkunastu tragicznych śmierci. Nie każda z ofiar była członkiem przestępczych struktur, co przerażało mieszkańców południowej części Polski.

 

Tego typu krwawe akcje niejednokrotnie wywoływały poruszenie wśród mieszkańców krakowskich dzielnic, a także mediów. Było tak m.in. w przypadku zabójstwa 17-letniego Pawła (ps. „Fujin”) dokonanego w październiku 2004 roku na krakowskich Grzegórzkach, śmiertelnego ataku na Dariusza D. ps. „Dziekan” pod Multikinem na osiedlu Prądnik Czerwony czy też głośnej sprawie śmierci Tomasza C. ps. „Człowiek”, który został brutalnie zaatakowany w rejonie ulicy Wysłouchów na krakowskim Kurdwanowie w styczniu 2011 roku. Zamachu na jego życie dokonało kilkunastu uzbrojonych w ostre narzędzia mężczyzn. Napastnicy zadali mu przy ich użyciu ponad 30 ciosów, a mężczyzna w wyniku odniesionych ran, pomimo akcji reanimacyjnej stracił życie.

 

Wiele osób uważa, że teraz przyszedł pewien przełom w tej całej historii. Zeznania Pawła M. liczyć mają nawet 400 stron, a w związku z nimi policja dokonuje kolejnych zatrzymań. W ostatnich dniach policjanci zatrzymali kolejnych członków „Wisła Sharks”, ale też osoby należące do bojówki pseudokibiców Lechii Gdańskiej. Między fanami klubu z Gdańska a tymi sympatyzującymi z krakowską Wisłą przez lata trwała kibicowska przyjaźń, która wiązała się też ze wspólnymi działaniami członków gangów.

 

Nie tylko jednak bojówkarze z Pomorza i Małopolski mogą czuć się w obecnej sytuacji zagrożeni. W zdecydowaną walkę z przestępczością zorganizowaną pseudokibiców zaangażowani są funkcjonariusze policji z różnych województw. Gangi współpracowały bowiem niejednokrotnie między sobą, a także toczyły konflikty, w których przestępcy rozliczali się między sobą bez angażowania w to służb. Przez lata działalności, Paweł M. będący teraz tzw. małym świadkiem koronnym, pozyskał sporą wiedzę na temat tego kto i w jakim zakresie działa w przestępczym półświatku.

 

Trzeba mieć jednak na uwadze, że „Misiek” nie jest pierwszym człowiekiem z bojówek chuliganów, którego zeznania ułatwiają pracę policjantom. Wiosną zeszłego roku, w przeprowadzeniu dużej akcji pomogło śledczym złamanie zmowy milczenia wśród m.in. członków grupy „Psycho Fans”, czyli pseudokibiców Ruchu Chorzów, zaprzyjaźnionych od 2016 roku z „Wisła Sharks”. Przykłady osób, które zdecydowały się współpracować z policją na przestrzeni ostatnich lat, pomimo wywodzenia się z hermetycznych grup przestępczych można znaleźć w bojówkach identyfikujących się z klubami z różnych stron kraju, znajdujących się po różnej stronie barykady.

 

Jak mieli ustalić dziennikarze portalu tvn24.pl, w ostatnich dniach planowane było również zatrzymanie Pawła Ł. ps. Master. Był on znanym w małopolskim środowisku pseudokibiców liderem „Jude Gangu”, czyli wrogiej wobec „Wisła Sharks” bojówki. Szef chuliganów utożsamiających się z Cracovią mógł również zostać pogrążony przez współpracującego z policją Pawła M. ps. „Misiek”, jest to o tyle ciekawe, że oficjalnie pomiędzy ich gangami trwa wieloletnia wojna, która przyczyniła się do nazywania Krakowa „miastem maczet” czy „miastem noży”. Do zatrzymania Pawła Ł. miało ostatecznie według tvn24.pl nie dojść.

 

Jak podają media, „Master” zdołał uciec organom ścigania. Najprawdopodobniej przewidziawszy, że rano policja zapuka do jego drzwi, postanowił on opuścić wcześniej Polskę.

 

Cała sprawa jest rozwojowa, jednak zatrzymania do których doszło już są określane jako mocne uderzenie w środowisko pseudokibiców. Wiele osób nie dowierzało w to, że doprowadziły do nich zeznania tak legendarnej postaci wśród chuliganów jak „Misiek”. Najprawdopodobniej jednak, to nie jest jeszcze koniec rozpracowywania działających w Polsce bojówek, a kolejni „szalikowcy” zajmujący się działalnością przestępczą, mogą zostać wkrótce zatrzymani przez Centralne Biuro Śledcze Policji.

 

Na Pawła Ł. ps. „Master” na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat niejednokrotnie szykowano ataki. Przygotowywane one były przez bojówkarzy z gangu kierowanego przez Pawła M. ps. „Misiek”. Nie jest jednak wykluczone, że niektórzy ważni członkowie zwaśnionych grup pseudokibiców w razie osobistej potrzeby potrafili ze sobą współpracować.

 

W jednym z programów przygotowanych przez stację TVN po tragicznej śmierci Tomasza C. ps. „Człowiek”, pokazano m.in. nagranie z kamer monitoringu prezentujące ucieczkę „Mastera” przed napastnikami uzbrojonymi w ostre narzędzia. Ten materiał filmowy jest obecnie dostępny w internecie.

 

 

Źródło: dziennikpolski24.pl ; tvn24.pl ; YouTube/Hooligans TV 2

Fot.: YouTube/Firms & Fights

 

 

Ta bezprecedensowa sytuacja może okazać się historyczna dla środowiska pseudokibiców w Polsce. Znana w tej społeczności postać zdecydowała się współpracować z policją, ku zaskoczeniu sporej części zarówno swoich dawnych kolegów, jak i wrogów. Dzięki zeznaniom tego człowieka, rozbitych może zostać kilka gangów stworzonych przez gangsterów wywodzących się z grup pseudokibiców utożsamiających się z różnymi klubami piłkarskimi.

 

Mowa tutaj o Pawle M. ps. „Misiek”, uważanym za wieloletniego lidera gangu „Wisła Sharks” stworzonego przez ludzi ze środowiska chuliganów Wisły Kraków. O Pawle M. głośno było już pod koniec lat 90-tych, gdy doszło do sytuacji, w której rzucił on nożem we włoskiego piłkarza Dino Baggio podczas meczu Wisła Kraków – AC Parma.

 

Po czasie spędzonym w więzieniu, „Misiek” uchodził przez ostatnie kilkanaście lat za lidera pseudokibiców „Białej Gwiazdy”. Kierowana przez niego grupa „Wisła Sharks” miała z czasem przekształcić się z ekipy chuliganów w poważną grupę przestępczą. Jej członkowie mieli zajmować się handlem narkotykami na ogromną skalę, wyrównywaniem rachunków w świecie przestępczym, ochranianiem lokali, rozbojami, przemytem nielegalnych imigrantów, a także innymi procederami w świecie przestępczym.

 

Mieszkańców Małopolski niejednokrotnie niepokoiły doniesienia o odbywającej się na krakowskich osiedlach wojnie pomiędzy „Wisła Sharks” a grupami utożsamiającymi się z odwiecznym rywalem krakowskiej Wisły- Cracovią, takimi jak np. „Jude Gang”. W ramach rywalizacji pseudokibiców obydwu klubów, niejednokrotnie dokonywano krwawych ataków, przy okazji których dochodziło do zgonów. Było tak m.in. w przypadku zabójstwa 17-letniego Pawła (ps. „Fujin”) dokonanego w październiku 2004 roku na krakowskich Grzegórzkach, śmiertelnego ataku na Dariusza D. ps. „Dziekan” pod Multikinem na osiedlu Prądnik Czerwony czy też głośnej sprawie śmierci Tomasza C. ps. „Człowiek”, który został brutalnie zaatakowany na krakowskim Kurdwanowie w styczniu 2011 roku. Zamachu na jego życie dokonało kilkunastu uzbrojonych w ostre narzędzia mężczyzn. Napastnicy zadali mu przy ich użyciu ponad 30 ciosów, a mężczyzna w wyniku odniesionych ran, pomimo akcji reanimacyjnej stracił życie.

 

Przez ostatni rok o Pawle M. oraz grupie „Wisła Sharks” zaczęło być ponownie głośno przy okazji dużych akcji policji wymierzonych w środowisko przestępcze stworzone przez pseudokibiców „Białej Gwiazdy” oraz zaprzyjaźnionych z nimi kompanów z Chorzowa, pseudokibiców Ruchu. Rozgłosu „Miśkowi” i jego ludziom przysporzyła też afera i medialne poruszenie wokół kłopotów Wisły Kraków. Przez finansowe zadłużenie, klubowi groziła swego czasu nawet degradacja do IV ligi lub B-klasy. Sytuację udało się opanować, jednak wielu fanów piłki widzi główne źródło tamtych problemów w tym jak Wisłą zarządzał ówczesny zarząd z prezes Marzeną Saraptą oraz tym jak duży wpływ na decyzje podejmowane w klubie mieli ludzie z „Wisła Sharks”.

 

Sam Paweł M. został zatrzymany na terenie Włoch we wrześniu 2018 roku, gdzie w ukrywaniu się przed organami ścigania pomagali mu prawdopodobnie zaprzyjaźnieni ludzie ze środowiska pseudokibiców Lazio Rzym. „Misiek” został schwytany dzięki działaniom tzw. „łowcy cieni” z polskiej policji oraz międzynarodowej współpracy policjantów. Wcześniej lider Wisła Sharks opuścił kraj na niedługo przed dużą akcją policji w Małopolsce i na Śląsku. Pojawiły się wówczas spekulacje, że mogło dojść do przecieku, w wyniku którego ułatwiono „Miśkowi” ucieczkę zanim z rana do jego domu weszli antyterroryści.

 

Teraz jak podają media (m.in. portal sport.pl czy telewizja TVN24), Paweł M. zdecydował się pójść na współpracę z policją. Dzięki jego zeznaniom, policja ma szansę rozbić grupy przestępcze działające na terenie Polski, których członkowie wywodzą się z grona pseudokibiców różnych polskich klubów. To może być wyjątkowo ogromny cios skierowany w struktury przestępcze działające głównie w południowej części kraju.

 

Warto mieć na uwadze, że już wiosną ubiegłego roku pojawiły się informacje, iż organom śledczym udało się doprowadzić do zatrzymań w Małopolsce i na Śląsku dzięki zeznaniom ludzi z grupy „Psycho Fans” (gangu pseudokibiców Ruchu Chorzów). Obecnie kolejne zatrzymania mogą być efektem wejścia w rolę tzw. „małego świadka koronnego” przez Pawła M.

 

We wtorek 16 kwietnia, policja dokonała kolejnej dużej akcji, w którą jak podało TVP zaangażowanych miało byćnawet 170 funkcjonariuszy. Jak poinformowało RMF FM, dokonano przeszukań mieszkań oraz firm, przy okazji których zatrzymano pseudokibiców krakowskiej Wisły, a także tych utożsamiających się z Lechią Gdańsk oraz co ciekawe… pseudokibiców sympatyzujących z Cracovią.

 

Wśród zatrzymanych we wtorek osób znalazł się również były wiceprezes krakowskiej Wisły. Damianowi D. zarzucane jest kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz udział w procederze handlu narkotykami.

 

Bardzo możliwe, że do zatrzymania Damiana D., a także innych podejrzanych, przyczyniły się właśnie zeznania Pawła M. ps. „Misiek”.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; sport.pl ; TVN24 ; rmf24.pl

Fot.: YouTube/Superwizjer TVN

 

 

 

To kolejna odsłona historii powiązań działaczy sportowych ze światem przestępczym. Sprawa dotyczy krakowskiej Wisły i tego co działo się w klubie przez ostatnie lata, jednak zatrzymani zostają również ludzie powiązani z innymi klubami piłkarskimi i grupami kibiców w Polsce. O sprawie poinformował portal rmf24.pl.

 

Wśród zatrzymanych przez Centralne Biuro Śledcze Policji znalazł się też dawny wiceprezes Wisły Kraków Damian D.. Wraz z ówczesną prezes klubu Marzeną Sarapatą jest on przez wielu krakowskich kibiców kojarzony jako osoba odpowiedzialna w dużej mierze za zadłużenie, które w pewnym momencie groziło nawet degradacją „Białej Gwiazdy” do IV ligi.

 

Sprawa prowadzona przez śledczych, przy okazji której zatrzymany został Damian D., dotyczy handlu narkotykami. Przeprowadzona dziś akcja przez CBŚP to kolejna duża akcja służb wymierzona w przestępców powiązanych ze środowiskiem pseudokibiców. Rano funkcjonariusze weszli do kilkudziesięciu mieszkań oraz firm, głównie na terenie województwie małopolskiego. W akcję zaangażowano około 170 policjantów.

 

Jak podaje radio RMF FM, jego reporterzy ustalić mieli, że poza Damianem D. i pseudokibicami Wisły, zatrzymani zostali też ci utożsamiający się z zaprzyjaźnioną do 2016 roku z Wisłą Lechii Gdańsk oraz co ciekawe ludzie związani ze środowiskiem pseudokibiców Cracovii, największej rywali „Białej Gwiazdy”.

 

Nie są wykluczone kolejne zatrzymania w związku z tą sprawą. Handel narkotykami miał odbywać się na ogromną skalę, w głównej mierze w południowej części Polski. Proceder miał być realizowany przez dilerów nawet podczas meczów piłkarskich. Sprawa prowadzona jest przez Wydział ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie.

 

Damian D. oprócz handlu narkotykami  zarzuca się również kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Wcześniej już doszło do dość głośnego zatrzymania Pawła M. ps. „Misiek”, słynnego lidera pseudokibiców Wisły Kraków, który ukrywał się we Włoszech oraz innych członków grup przestępczych opartych na pseudokibicach z Krakowa oraz Chorzowa.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Facebook/@atp997

 

 

MB

 

Zapadła decyzja sądu dotycząca jednego z najpopularniejszych bojówkarzy z grup pseudokibiców w polskim półświatku. Chodzi o Pawła M. ps. „Misiek”, będącego szefem gangu znanego jako „Wisła Sharks”.

 

Paweł M. miał być pierwotnie zatrzymany w maju 2018 roku, kiedy policja przeprowadziła dużą akcję mającą na celu rozbicie gangów stworzonych przez pseudokibiców Wisły Kraków oraz chorzowskiego Ruchu. Lider bojówkarzy utożsamiających się z „Białą Gwiazdą” opuścił jednak kraj dzień przed wejściem antyterrorystów do domów poszukiwanych gangsterów. Pojawiły się opinie, że mogło w tym przypadku dojść do przecieku, przez co szef „Wisła Sharks” wiedział co planuje CBŚ.

 

„Misiek” poszukiwany był na podstawie Europejskiego nakazu aresztowania. Ostatecznie udało się go zatrzymać w leżącej na południe od Rzymu miejscowości Cassino, co stało się we wrześniu ubiegłego roku. Jak się okazało, posługiwał się on fałszywym dowodem tożsamości. Bardzo możliwe, że w ukrywaniu się na terenie Włoch, Pawłowi M. pomagali miejscowi pseudokibice utożsamiający się z klubem Lazio Rzym.

 

Poszukiwany M. został wytropiony we Włoszech przez tzw. „łowców cieni” z polskiej policji. Jego zatrzymanie trzeba rozpatrywać jednak jako udaną kilkumiesięczną międzynarodową współpracę policji.

 

Decyzją włoskiego sądu, „Misiek” został wypuszczony na wolność kilkanaście dni po zatrzymaniu, a jako powód takiego postanowienia podawano wątpliwości co do przestrzegania zasad praworządności w Polsce. Takie podjęte przez włoski wymiar sprawiedliwości kroki wywołały wówczas sporo oburzenia i kontrowersji, jednak ostatecznie gangster został przetransportowany do Polski w dniu 18 października 2018 roku.

 

W Polsce sprawy, w które zamieszany miał być Paweł M. bada zarówno małopolska, jak i śląska prokuratura. Usłyszał on zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, przestępstw narkotykowych, dokonania rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia w postaci pałki i maczet, a także dwóch pobić z ciężkim uszkodzeniem ciała, których miał się dopuścić na terenie Katowic oraz Bytomia. Liderowi „Wisła Sharks” grozi do 15 lat więzienia, jednak nie przyznaje się on do zarzucanych mu czynów.

 

12 kwietnia decyzją krakowskiego Sądu Okręgowego przedłużono „Miśkowi” areszt do 15 lipca. O jego uchylenie wnosiła wcześniej obrona.

 

Postępowanie trwa na tyle długo, że prokuratura powinna zabezpieczyć już wszystkie dowody i zakończyć całe postępowanie. Według mnie ten środek jest stosowany zbyt długo, podejrzany przebywa w warunkach izolacji tak długo, że to powinno wystarczyć – mówił w rozmowie z dziennikarzami mecenas Robert Kubicki, obrońca Pawła M.

 

Sąd jednak nie zdecydował się przychylić do złożonego przez obronę wniosku i przedłużył areszt. Decyzja taka została podjęta przez wzgląd na wysoką karę, jaka grozi za zarzucane przestępstwa podejrzanemu, jak również obawę matactwa.

 

 

 

Źródło: onet.pl

Fot.: YouTube/Superwizjer TVN

 

MB

Informowaliśmy wczoraj o niebezpiecznym incydencie do jakiego doszło na terenie Galerii Krakowskiej, zlokalizowanej zaraz obok tamtejszego dworca kolejowego i autobusowego. Nagle w budynku rozległy się strzały, a wielu ludzi wpadło w panikę. Na szczęście nikomu nic się nie stało. 

 

Jak się okazało, huk wywołały wystrzały z rakietnicy. Sprawca będąc w towarzystwie swojego kolegi, zaatakował przy jej użyciu napotkanego w galerii innego mężczyznę. Wszyscy trzej mają mieć związki ze środowiskiem pseudokibiców Wisły Kraków. Portal gazetakrakowska.pl informuje, że osobą która wywołała bezpośrednio całe zamieszanie przez użycie rakietnicy był 22-latek, który wciąż ma być poszukiwany przez policję. Motywem ataku nie miała być jednak rywalizacja grup chuliganów utożsamiających się z krakowskimi drużynami piłkarskimi.

 

Czytając komentarze i relacje osób, które w tamtym czasie przebywały w Galerii Krakowskiej, wiele z nich wpadło w panikę i próbowało jak najszybciej oddalić się, natomiast zgodnie z procedurami, ochrona zamykała wyjścia z budynku. Część osób jednak nie przejęła się hukiem i nie decydowała na szybką ucieczkę. Na portalu YouTube pojawiło się nagranie, na którym możemy zobaczyć biegnących wystraszonych ludzi, a także początek akcji, kiedy na miejsce przybyły odpowiednie służby. Film obejrzeć można na kanale ESKA INFO.

 

 

Jak informuje gazetakrakowska.pl, po ostrzelaniu z rakietnicy zaatakowanego mężczyzny, napastnik wraz ze swoim kompanem zaczęli uciekać z miejsca zdarzenia. Co ciekawe w pościg za nimi ruszył 22-latek, który chwilę wcześniej został wzięty na cel ataku. Przedstawiciele policji w rozmowie z Gazetą Krakowską przekazali, że mimo iż początkowo człowiek, który został w ten sposób napadnięty, odmawiał współpracy z policją, to ostatecznie zdecydował się na złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa.

 

Policja wyklucza teorię, że mogło chodzić tu o porachunki na tle kibicowskim. Prawdopodobnie młodzi mężczyźni spotkali się w galerii przypadkowo, a przyczyną ataku był osobisty konflikt pomiędzy 22-latkami.

 

 

O aktywności grup stworzonych przez młodych chuliganów w Krakowie pisaliśmy w poniższych artykułach:

Młodociani chuligani przejmują przestępczy rynek? Nowe bojówki chcą zasłynąć brutalnością

Kraków: Porachunki młodocianych chuliganów! Nożownicy pochwalili się nagraniem z ataku [FOTO]

Kraków: Zabili nastolatka i grożą kolejnymi atakami!

 

 

Źródło: gazetakrakowska.pl ; YouTube/ESKA INFO

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

MB

 

Doszło do bójki pseudokibiców Wisły Kraków w Galerii Krakowskiej. Na jednym z pięter budynku rozpoczęła się szarpanina, chwilę później jeden z awanturników oddał strzał z rakietnicy.

 

Jak mówi rmf24 rzeczniczka małopolskich policjantów Katarzyna Cisło, na miejscu szybko pojawiła się służba policji. Cała szczęście żadnemu z klientów nie stała się krzywda, nie przeprowadzono także ewakuacji budynku.

 

Trwają poszukiwania trzech ubranych na czarno mężczyzn. Funkcjonariusze zabezpieczają teren, trwają oględziny. Trwa rozmowa ze świadkami zdarzenia. Jak podkreśla rzeczniczka, zabezpieczono także monitoring, który pomoże w odnalezieniu sprawców.

 

Źródło: rmf24.pl
EM

Krakowska radna Nina Gabryś podsunęła pomysł na zniwelowanie homofobii w Polsce. Jako rozwiązanie problemu, kobieta proponuje wysłać przeciwników homoseksualistów na leczenie.

 

– Zawsze wychodzę z założenia, że homofobię da się leczyć i leczy się ją właśnie edukacją – wyjaśniała polityk w wywiadzie dla Głos24.

 

 

Radna zaczęła tłumaczyć swoje przekonania, jednak robiła to w nieco nieudolny sposób – Ta burza jest głośna, ale krótka. Mnie najbardziej martwi, jaki ma to impakt na społeczeństwo LGBT w całym kraju. Gdy słyszymy, że prawica chce bronić dzieci, i Beata Szydło w Krakowie chce bronić dzieci, i w swoim stylu broni ich pani kurator Nowak… – w tym momencie prowadzący program przerwał kobiecie, zadając jej pytanie.

 

Jak podkreślała polityk, wierzy ona głęboko w Polaków i w to, że są mądrzejsi, niż „ta pisowska nienawiść”.

 

Źródło: krknews.pl; Twitter – @TomaszCK1
Fot.: flickr.com
EM

Do niepokojącego zdarzenia doszło na terenie stolicy Małopolski. W Krakowie wywiązała się bójka, w wyniku której jeden z mężczyzn ucierpiał na tyle dotkliwie, że musiał zostać przetransportowany do szpitala na obserwację. Jego oprawcami byli jak się okazało obcokrajowcy.

 

Cała sytuacja miała miejsce dokładniej w okolicy przystanku zlokalizowanego w rejonie skrzyżowania ulicy Monte Cassino i ulicy Kapelanka. To tam właśnie doszło do awantury z udziałem trzech osób. Zapewne przypadkowe spięcie pomiędzy nimi, doprowadziło do groźnie wyglądającej bójki. Dwóch z trzech biorących udział w zdarzeniu mężczyzn nie było Polakami.

 

Akurat w tamtym czasie, przejeżdżała obok straż miejska, w związku z czym funkcjonariusze postanowili zareagować. Bijących się mężczyzn rozdzielono. Kiedy strażnicy miejscy sprawdzili dokumenty osób uczestniczących w zdarzeniu, wtedy okazało się, że jeden z nich jest Polakiem, a pozostali pochodzą zza granicy.

 

Według relacji Polaka, wszystko zaczęło się od tego, iż obcokrajowcy niszczyli tamtejszą wiatę przystankową. Zeznał funkcjonariuszom straży miejskiej, że kiedy zwrócił uwagę wandalom, ci zaatakowali go.

 

Pobity mężczyzna miał odczuwać bóle klatki piersiowej, w związku z czym strażnicy miejscy wezwali pogotowie ratunkowe. Polak został przewieziony do szpitala na obserwację. Jego oprawcy trafili natomiast do Miejskiego Centrum Profilaktyki Uzależnień. Policja przejęła dalsze czynności wyjaśniające w tej sprawie.

 

Niedawno w Krakowie doszło do innego niecodziennego zdarzenia, kiedy przed policją uciekał 12-latek. O tym przeczytacie tutaj:

Kraków: Sceny jak z GTA! Szalona ucieczka 12-latka przed policją

 

O niepokojących incydentach z udziałem młodych mężczyzn w Krakowie pisaliśmy także w poniższych artykułach:

Młodociani chuligani przejmują przestępczy rynek? Nowe bojówki chcą zasłynąć brutalnością

Kraków: Porachunki młodocianych chuliganów! Nożownicy pochwalili się nagraniem z ataku [FOTO]

 

Źródło: cowkrakowie.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

MB