Szef Komisji Europejskiej po raz kolejny się (delikatnie mówiąc) nie popisał. Przez swoje zachowanie niemal nie doprowadził do podpalenia kobiety. Wszystko wydarzyło się przy okazji upamiętnienia ofiar ludobójstwa dokonanego na terenie Rwandy 25 lat temu.

 

Uczczona rocznica ma wyjątkowe, a zarazem smutne znaczenie dla tamtejszej społeczności. 6 kwietnia 1994 roku doszło do zestrzelenia samolotu, którym przemieszczał się ówczesny prezydent Rwandy Juvenala Habyarimana wywodzący się z plemienia Hutu. Następstwem jego tragicznej śmierci było ludobójstwo. Przedstawiciele Hutu oskarżyli bowiem o atak na samolot plemienie Tutsich, na którego ludności dokonano w dalszej kolejności masakry. Przeprowadzane przez bojówki Hutu masowe mordy trwały do lipca 1994 roku. Przez ten niedługi czas, wymordowano liczbę od 800 tysięcy do nawet miliona Tutsich. Stacjonujące w tamtym rejonie wojska ONZ miały wówczas pozostawać bezradne, gdyż na akcje zbrojne nie pozwalał ich mandat.

 

Niestety nawet przy okazji tak smutnej rocznicy, szef Komisji Europejskiej nie powstrzymał się od wywołania skandalu i skierowania na siebie po raz kolejny podejrzeń o nadużywanie alkoholu, nawet przy okazji publicznych wystąpień.

 

Jean-Claude Juncker był podczas uroczystości jednym z oficjeli odpalających znicz pamięci poświęcony ofiarom ludobójstwa. Robił to jednak chwiejnym krokiem i przy okazji, prawie podpalił stojącą obok Jeanette Kagame, żonę obecnego prezydenta Rwandy.

 

Film z całego zajścia szybko zyskuje popularność w internecie. Tak samo było w przypadku podobnych niechlubnych zachowań Junckera w obliczu kamer.

 

 

 

Źródło: niezalezna.pl ; Twitter/@Monika_Lind

 

MB

 

 

Jak podaje tvp.info, Komisja Europejska wszczyna wobec Polski procedurę naruszenie prawa UE w związku z ustawą o Sądzie Najwyższym. Rząd dostał miesiąc na odpowiedź.

Komisja Europejska ma wezwać Polskę do usunięcia uchybienia, które według unijnych komisarzy zostało zawarte w uchwalonej ustawie o Sądzie Najwyższym.
Jest to pierwszy etap procedury naruszeniowej. Zwyczajem jest, że Komisja Europejska daje państwu członkowskiemu dwa miesiące na odpowiedź, jednak tym razem będzie to o połowę mniej.

Jeśli po pierwszym etapie procedury naruszeniowej Komisja Europejska uzna, że Polska nie wypełnia swoich zobowiązań, może przesłać Warszawie uzasadnioną opinię, co jest drugim etapem procedury i również wymaga czasu na reakcję. Dopiero wtedy Komisja Europejska może podjąć decyzję o skierowaniu sprawy do Trybunału Sprawiedliwości.

Jak podaje tvp.info, „Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym, która weszła w życie 3 kwietnia, w trzy miesiące od tego terminu w stan spoczynku przechodzą z mocy prawa sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia. Mogą oni dalej pełnić swoją funkcję, jeśli w ciągu miesiąca od wejścia w życie nowej ustawy, czyli do 2 maja, złożyli stosowne oświadczenie i przedstawili odpowiednie zaświadczenia lekarskie, a prezydent RP wyrazi zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska sędziego SN.”

Obecnie w Sądzie Najwyższym orzeka 74 sędziów, spośród których 27 osiągnęło wiek 65 lat.

Najnowsze wydanie tygodnika ,,Sieci” obfituje w niezwykle ciekawe spostrzeżenia. I tak np. Jacek Saryusz-Wolski stwierdza, że to działania opozycji są przyczyną dzisiejszego ataku na Polskę.

 

– To ona tę akcję wymusiła. Donosili, błagali, żebrali, nadzorowali. Użyli też Tuska. Działali jak współczesna targowica – stwierdza europoseł.

 

Z europosłem rozmawiali Jacek i Michał Karnowscy. Redaktorzy dowiedzieli się o szczegółach listu wysłanego przez Saryusz-Wolskiego do Timmermansa:

 

– Wobec realnych problemów korupcji, naruszeń rządów prawa na Malcie, Pan, Panie Komisarzu Timmermans, milczy i nie uruchamia procedury. Czy dlatego, że jest to rząd Pańskiej rodziny politycznej, socjalistów? Nie miał Pan takich zahamowań, by wytoczyć działa kłamliwych oskarżeń wobec Polski, przepisując, słowo w słowo, »copy-paste«, fałszywe zarzuty totalnej opozycji, broniącej patologii minionych rządów i pozostałości po komunizmie — cytuje Saryusz-Wolski.

Takie zachowanie europoseł określa mianem ,,paradoksu Timmermansa”. Na czym to polega?

 

– Po pierwsze, na milczeniu w sprawie korupcji w łonie własnej, socjalistycznej rodziny. Po drugie, na atakowaniu tych, którzy, jak w Polsce, mając demokratyczny mandat, naprawdę korupcję zwalczają, reformując chory, obarczony patologiami system sądowy, niezreformowany od czasów komunizmu, niezlustrowany, obciążany powiązaniami z układami o charakterze przestępczym i korupcyjnym. Po trzecie, na stawaniu po stronie tych, którzy chcą chronić i konserwować patologie polskiego sądownictwa. To odwrócona hierarchia wartości. Komisja Europejska nie chce widzieć, że w Polsce dokonuje się sanacja chorego państwa i wymiaru sprawiedliwości, że jest to próba dokończenia rewolucji „Solidarności”, spóźniona o 25 lat, a nie żadne naruszanie zasad demokracji i rządów prawa – opowiada europoseł.

 

Więcej w najnowszym wydaniu tygodnika ,,Sieci”.

 

W wywiadzie dla radiowej Jedynki minister spraw wewnętrznych i administracji stwierdził, że po tym, jak prezydent podpisał ustawy o SN i KRS – w Polsce zakończył się okres komunizmu.

 

Jak wiemy, jest już również decyzja Komisji Europejskiej o wszczęciu procedury przeciwko Polsce. Błaszczak odniósł się także do tej kwestii:

– Rozmawialiśmy na ten temat w kierownictwie PiS. Ta decyzja jest bezpodstawna i narusza traktaty unijne. Kwestie zmian w wymiarze sprawiedliwości są kompetencjami narodowymi, a nie wspólnotowymi. Projekty zmian pana prezydenta Andrzeja Dudy zmieniają wymiar sprawiedliwości, ustanawiając kontrolę społeczną. Wcześniej wymiar sprawiedliwości rządził się własnymi prawami – to była korporacja, która odpowiadała wyłącznie przed sobą. (…) Tydzień temu – gdy prezydent podpisał ustawę – w Polsce skończył się komunizm – stwierdził.

 

Minister uważa, że to totalna opozycja wpłynęła na decyzję Komisji Europejskiej.

 

– Na Malcie doszło do morderstwa dziennikarki, która ujawniła korupcję na najwyższych szczeblach władzy i KE się tym nie zajmuje. Zajmuje się za to Polską – z donosu totalnej opozycji. Ale to będzie nieskuteczne, nie będzie jednomyślności – oznajmił Błaszczak.

 

Komisja Europejska zdecydowała dzisiaj o skierowaniu do Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu sprawy zagrożenia praworządności i niezależności władzy sądowniczej w Polsce. Dodatkowo zdecydowała o uruchomieniu względem Polski procedury z art. 7 Traktatu o Unii Europejski. Dzisiejszą decyzję KE skomentował przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk.

 

Głęboko liczę na to, że polski rząd pójdzie po rozum do głowy i nie będzie szukać za wszelką cenę konfliktu w sprawie, w której najzwyczajniej w świecie nie ma racji” – powiedział Tusk.

 

Ta decyzja wynika z głębokiej zmiany, jaką zaproponowała większość parlamentarna, więc PiS. Zmiany polegającej na tym, że to władza będzie ponad prawem, a nie prawo ponad władzą. Tak to oceniają instytucje europejskie”  – dodał były premier, z uznaniem przyjmując skierowaną przeciwko Polsce decyzję Komisji Europejskiej.

 

Komisja dała Polsce trzy miesiące na „naprawienie” sytuacji. KE wymaga m.in., aby władze zrezygnowały z obniżenia wieku emerytalnego dla sędziów, którzy aktualnie orzekają w Sądzie Najwyższym oraz zagwarantowały prawo wyboru członków KRS przez przedstawicieli środowiska sędziowskiego.

Członek koła poselskiego „Wolni i Solidarni” Adam Andruszkiewicz był gościem Adriana Stankowskiego w „Republice po południu”. Poseł w rozmowie na antenie Telewizji Republika oceniał politykę prowadzoną przez tzw. totalną opozycję. Andruszkiewicz wskazał także na rzeczywiste powody, jakie stoją za nieprzyjaznymi działaniami Komisji Europejskiej względem Polski.

 

„PO i .Nowoczesna stanowi przedłużenie polityki niemieckiej w naszym kraju. Ci ludzie będą chcieli zrobić wszystko, by się zradykalizować i odebrać władzę Prawu i Sprawiedliwości” – powiedział Andruszkiewicz w „Republice po południu”.

 

Poseł „Wolni i Solidarni” stwierdził, że symbolem opozycji totalnej jest dzisiaj właściciel firmy ochroniarskiej „Farmazon” Franciszek J., zatrzymany wczoraj przez policję.

 

„Jest przenośnią uliczną tego, co robi Platforma Obywatelska w Sejmie. Nie ma na sobie garnituru, jak posłowie, ale kroki podejmuje bardzo podobne, w sposób bardziej stanowczy. Partia Grzegorza Schetyny zachowuje się skandalicznie i nie ma prawa reprezentować Polaków w Parlamencie. „Farmazon” jest de facto metaforą PO na ulicy, przed Sejmem” – przekonywał Andruszkiewicz na antenie Telewizji Republika.

 

Poseł został również zapytany o działanie Komisji Europejskiej, która jutro po raz kolejny ma zająć się tematem praworządności w Polsce. Według Andruszkiewicza KE wcale nie chodzi o reformę sądownictwa. Unii ma nie podobać się, że rząd polski zaczął w końcu budować suwerenną politykę gospodarczą.

 

„W interesie Niemiec jest to, że mogą nas poklepać, przytulić ale na zasadach współpracy, w której my jesteśmy wykonawcą. Jeśli chcemy współpracować na równych prawach, Niemcy już się tak nie uśmiechają” – stwierdził.